FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

CMAS/PADI/SSI/... - GUE DIR Fundamentals

Przemo_C - 07-08-2009, 12:06
Temat postu: GUE DIR Fundamentals
Ponieważ pojawia się na forum wiele opinii o gue/dirze oderwanych od rzeczywistości spróbuję odczarować trochę wyobrażenia o tym wklejając opis kursu GUE Fundamentals jaki kiedyś napisałem na forum naszego klubu.

Zawartość kursu nie jest tajemnicą, jednak jest tyle detali (pięć dni pracy i dyskusji przez 16 godzin dziennie), że trudno to jakoś rozsądnie opisać.

Ja podzieliłbym opis GDF na etapy:

1. Praca nad pozycją i trymem, związane z tym poprawki w ułożeniu ciała i regulacje sprzętu (pasy, balast itd.), celem jest doprowadzenie do tego, żeby zatrzymać się w dowolnym momencie nurkowania i bez zbędnych ruchów i korekt stać w miejscu, umożliwia to prawidłowe wykonywanie deco, jest ciepło (jak lecisz na nogi to gaz w ss przesuwa się do góry). Ważnym elementem jest doprowadzenie do swobodnego sięgania do zaworów. Teraz można spokojnie przejść do skilsów.

2. Skilsy -

BASIC 5
1. Wyjęcie automatu podstawowego z ust (za wąż, nigdy za puszkę), włożenie z powrotem.
2. Wyjęcie automatu podstawowego z ust, przejście na backup (można wcześniej sprawdzić czy backup podaje gaz przez wciśnięcie przycisku na puszce), wpięcie podstawowego w d-ring, wypięcie podstawowego, sprawdzenie czy podaje, wyplucie backupu i zamiana na podstawowy.
3. Zmodyfikowany S-drill – symulacja OOG, podanie gazu do wirtualnego partnera. Podanie automatu podstawowego (za wąż), do przodu wyprostowaną ręką, z pochyleniem głowy ułatwiającym rozwinięcie węża, następnie luzujemy wąż z pod aku, przekładamy kabel latarki z dołu na górę (w kierunku przeciwnym do ruchu wskazówek zegara), sprawdzamy czy cały wąż został uwolniony, sprawdzamy czy nie krzyżuje się kabel od latarki.
I powrót, przekładamy kabel latarki z góry na dół (w kierunku zgodnym do ruchu wskazówek zegara), wkładamy wąż za aku, robimy pętlę i zakładamy na głowę, sprawdzamy podstawowy i wyciągając backup, przechodzimy na główny.
4. Zalanie maski i oczyszczenie z wody (w normalnym cyklu oddechowym).
5. Zdjęcie i założenie maski.

V-DRILL

1. Sprawdzenie backupu, zakręcenie prawego zaworu z jednoczesną sygnalizacją latarką, po wykorzystaniu gazu z głównego, przejście na backup, wpięcie głównego w d-ring. Odkręcenie prawego zaworu, wypięcie głównego, sprawdzenie głównego, przejście na główny.
2. Zakręcenie separatora z jednoczesną sygnalizacją latarką, po zakręceniu znak ręką nad głową, że zakręcony. Odkręcenie separatora.
3. Przełożenie latarki do prawej ręki (trzymanie za korpus, nie goodman). Zakręcenie lewego zaworu z jednoczesną sygnalizacją latarką, wypuszczenie gazu z backupu, odkręcenie lewego zaworu, sprawdzenie backupu. Przełożenie latarki.
4. Zmodyfikowany V-DRILL, przekręcenie o pół obrotu każdego zaworu w celu sprawdzenia ich stanu, przy kontroli lewego, przełożenie latarki do prawej ręki (trzymać za korpus).

S-drill - na różne sposoby i w różnych zaskakujących momentach.
Bojka.
Ratownictwo.

Wszystkie powyższe elementy należny wykonywać w miejscu, czyli nie przesuwać się w płaszczyźnie poziomej i góra, dół (dopuszczalne odchylenie +/- 0,5m). Wszystko odbywa się w zespole, asekuracja (nigdy nie róbcie v-drilla bez asekuracji i powiadomienia partnera, można zrobić sobie krzywdę nawet na płytkiej wodzie), komunikacja itd.. Celem zebrania kilku czynności w pakiet basic5 jest nauczenie się panowania nad oddechem, czyli niezależnie od tego co się dzieje oddychamy cały czas tak samo. Np. przy zdjęciu maski, każdy ma odruch by wziąć głęboki wdech, podobnie przy oczyszczaniu jej z wody, niestety wtedy odlatujesz do góry. Maskę można przedmuchać na spokojnie dwoma wydechami.
Naturalnym odruchem przy wykonywaniu jakiegoś trudnego elementu po raz pierwszy jest zatrzymywanie powietrza w płucach, robiąc to samo dziesiąty raz już się nie spinamy. Dlatego należny ćwiczyć.

3. Sposoby poruszania się pod wodą (kraul, zmodyfikowany kraul, frog, zmodyfikowany frog, helikopter, backkick).

4. Cały czas szlifuje się procedury funkcjonowania zespołu, jak pływać w zespole trójkowym, dwójkowym, jak komunikować się światłem, nowe znaki, bezpieczeństwo, rozwiązywanie w zarodku sytuacji awaryjnych.

GUE EDGE - procedura przed samym nurkowaniem na powierzchni (po briefingu).

G goal - cele, krótkie przypomnienie celu nurkowania
U unified team - wskazanie lidera, kolejności w zespole
E equipment - sprzęt (zm. s-drill, zm. v-drill, inflator, spłuczka, kieszenie, latarki, backupy, ciśnienie, bąble)
E exposure - czas, głębokość, limity
D deco - jakie deco, jakie gazy, profil wynurzenia
G gas managment - kiedy wracamy, minimum gaz, jak pokazujemy
E environment - otoczenie, warunki w środowisku, wpływ na bezp. (sieci, łodzie, prądy itp).

5. W trakcie kursu, jakby sama, dopracowuje się konfiguracja sprzętowa, oczywiste staje się dlaczego latarka musi być na lewej ręce, co i dlaczego w której kieszeni, jak wpinać karabinki, gdzie je przywiązać, jak układać węże, dlaczego ważna jest dobrze dopasowana maska i dziesiątki innych detali.

6. Teoria, od nowa nitrox, planowanie nurkowania, reguły minimum deco, minimum gas, różne sposoby planowania rezerw gazów itd..

Tak naprawdę to wszystko co napisałem znajduje się na kursach nurkowych większości organizacji, różnice są niewielkie. GDF (gue dir fundamentals) porządkuje to wszystko, szlifuje i odpowiednio akcentuje to co jest najważniejsze czyli bezpieczeństwo.

Najlepszym przykładem jest procedura Gue Edge, czyli zestaw czynności wykonywanych przed zanurzeniem, sprawdzenie partnerskie, najczęściej lekceważona zasada przez nurków. Ile razy zanurzyliście się bez wpiętego suchara, z zaplątanym, przyciętym gdzieś wężem głównego AO, a nawet z zakręconym zaworem?

Ja w DIRze nie widzę żadnych czarów to po prostu zbiór zasad dobrego, bezpiecznego nurkowania, nie widzę tez sensu robienia z czegoś co może poprawić bezpieczeństwo tajemnicy. Warto również wiedzieć, że DIR to nie tylko GUE, nurkując dużo każdy dojdzie do podobnych wniosków. IANTD, uczy nurkować wg tych samych zasad, nie nazywa ich się tak jak w GUE ze względów marketingowych, korzenie są wspólne, wymyślone przez Shecka Exleya i opisane przez Billa Hogartha Maina.

Maciek_nurr - 08-08-2009, 00:32

Bardzo fajny merytoryczny post. W wrześniu podchodzę do GDF w wersji Tech więc, chętnie czytam wszelkie opinie na temat tego kursu.

Pozdrawiam!
Maciek

jaros4 - 08-08-2009, 04:34

DIR jest DO DUPY.no moze z wyjatkiem backkicku.ekscytujace ;fuck:
TomekP - 08-08-2009, 11:23

jaros4 napisał/a:
DIR jest DO DUPY.no moze z wyjatkiem backkicku.ekscytujace ;fuck:

Cóż za elokwencja? :rozpacz:
jaros4, czy powyższe stwierdzenie to jest Twoje motto życiowe?

Przemo_C, dzięki za ciekawy post. Z DIR'em chyba faktycznie jest tak, że niby wszyscy wszystko wiedzą, ale w sumie to nikt nie wie o co tyle szumu. Dlatego taka prezentacja z dobrym opisem, który klarownie opisuje wszystkie aspekty może wiele wyjaśnić.

Szkoda tylko, że zapewne szybko z tego wątku zrobi się kolejna pyskówka :(

jaros4 - 08-08-2009, 15:00

prywatnie,nie nazekam.natomiast to wszystko o czym pisze przemo to chleb powszedni nurkowania.po latach uprawiania tego sportu albo sie utopisz albo nabiezesz odpowiednich nawykow.Czysta komercha,nic wiecej.
piotrkw - 08-08-2009, 15:24

jaros4 napisał/a:
Czysta komercha,nic wiecej.


Ale przyznasz, że ludzie muszą z.... czegoś żyć , a drudzy..... czymś żyć. I jak im dobrze to niech to robią. Mnie to nie przeszkadza.
A przy okazji to dowiedziałem się, że robię jakieś "skilsy"- przez tyle lat robiłem i nie wiedziałem co robię. :ping:

Pozdrawiam Piotr

TomekP - 08-08-2009, 16:11

jaros4 napisał/a:
natomiast to wszystko o czym pisze przemo to chleb powszedni nurkowania.po latach uprawiania tego sportu albo sie utopisz albo nabiezesz odpowiednich nawykow.Czysta komercha,nic wiecej.

Mi podoba się idea systemu szkoleń, dzięki któremu nurek nie potrzebuje kilku lat na to aby się przekonać, że to co robi można robić bezpieczniej.
Komercyjna strona działalności organizacji GUE mi również nie bardzo pasuje ale to oddzielny wątek. Zresztą komercja to nie jest jakieś przekleństwo. Jeśli coś dobrze sprzedaje to świadczy to o trafionym pomyśle na produkt. GUE jest tak samo komercyjną organizacją jak każda inna.

Cytat:
Ja w DIRze nie widzę żadnych czarów to po prostu zbiór zasad dobrego, bezpiecznego nurkowania, nie widzę tez sensu robienia z czegoś co może poprawić bezpieczeństwo tajemnicy. Warto również wiedzieć, że DIR to nie tylko GUE, nurkując dużo każdy dojdzie do podobnych wniosków. IANTD, uczy nurkować wg tych samych zasad, nie nazywa ich się tak jak w GUE ze względów marketingowych, korzenie są wspólne, wymyślone przez Shecka Exleya i opisane przez Billa Hogartha Maina.
_________________


Powyższy fragment postu napisanego przez Przemo_C oponenci DIR powinni sobie dokładnie przeczytać.

styx - 09-08-2009, 10:08

Być może oponenci DIR wcale nie są oponentami "systemu" czy jak by tych zasad nie nazwać (bo też je stosują w tej czy innej formi) tylko czasem nachalnej ich promocji a wręcz udowadnianiu że nurkujący wedle innych zasad balansują co nurkowanie na granicy światów.

A nie DIR czyni dobrego nurka, zresztą ślepe trzymanie się tych zasad w każdych warunkach dowodzi tylko tego że nie czujemy chyba tematu do końca.

TomekP - 09-08-2009, 10:32

styx, zauważ tylko że większość tej nachalnej promocji jest uprawiana przez nurków których nie można znaleźć na liście osób które ukończyły kurs GUE. Zresztą lista ta jest baaaardzo krótka w porównaniu do innych organizacji.
Jedna z zasad GUE głosi, że nurek nie DIR też może być dobrym nurkiem :)
Sam nie jestem GUE'owym nurkiem, ale kilka razy zdarzyło mi się z takowymi nurkować i nigdy nikt z nich nie próbował mnie przechrzcić. Za to bardzo często słyszałem krytykę mojej konfiguracji zawierającej np.klamerki w uprzęży od nurków którzy nie są GUE ale chcą być DIR.

Dyskusja o GUE nie była chyba celem postu Przemo_C, może więc porozmawiajmy o jego opisie kursu ?

piotr_c - 09-08-2009, 12:33

Plotek napisał/a:
Jedna z zasad GUE głosi, że nurek nie DIR też może być dobrym nurkiem


Gdzie tę zasadę znalazłeś? Możesz podać jakieś źródło? Pytam z czystej ciekawości.

TomekP - 09-08-2009, 15:01

Źródło www.nurkomania.pl

5. Not using DIR doesn't make another diver poorly trained or poorly informed. While DIR produces some excellent divers due to a very well though out training regime, the majority of the best tech divers in the world remain non- DIR.
To, że ktoś nie stosuje DIR - nie znaczy, że jest źle wyszkolony czy ma małą wiedzę. Choć DIR poprzez dobrze przemyślany reżim szkoleniowy "produkuje" czasem doskonałych nurków - większość najlepszych nurków technicznych na świecie pozostaje nie- DIR.

piotrkw - 09-08-2009, 17:00

Proponuję dopisać jeszcze jedno przykazanie z Nurkomanii :

10. DIR isn't a religion. If you follow that path, beware of becoming evangelical about it. You can expect the same reaction given to a religious group that shows up on your doorstep uninvitied and tells you you're going to hell unless you conform to their way of thinking.
DIR nie jest religią. Jeśli idziesz tą drogą, uważaj byś nie stał się ewangelistą czyli nawracającym innych. Możesz spodziewać się tej samej reakcji ze strony innych grup religijnych jakie spotkasz na swojej drodze - oni też każą ci iść do diabła, gdy nie podzielasz ich sposobu myślenia.

Powinien to przeczytać na pewno Hubert :pa: ( i kilkoro innych też :ping: ) Tekst... jakby ktoś przeczytał pyskówkę z tematu "Kurs OWD (PADI) zrobiony w Egipcie"
I na pewno też dalszą część tekstu traktującą o tym do kogo skierowany jest DIR , o sprzęcie, itd.
Rozumiem że główny tekst jest autorstwa Andrzeja Kasińskiego. Chylę czoła , sporo mądrych zdań.
Pozdrawiam Piotr

TomekR - 09-08-2009, 18:37

Pozostajac bliskim merytoryce twojej wypowiedzi, musze zaprotestowac jego formie:
piotrkw napisał/a:
You can expect the same reaction given to a religious group that shows up on your doorstep uninvitied and tells you you're going to hell unless you conform to their way of thinking.

piotrkw napisał/a:
Możesz spodziewać się tej samej reakcji ze strony innych grup religijnych jakie spotkasz na swojej drodze - oni też każą ci iść do diabła, gdy nie podzielasz ich sposobu myślenia.

Rozumiem, ze tlumaczenie nie musi byc doslowne, ale Twoje zmienia nieco sens zdania.
A wracajac do meritum sprawy to pelna zgoda - nic tak nie zaszkodzilo ideologii DIR, jak nachalna propaganda jedynie slusznej drogi, w wykonaniu kilku bardzo wokalnych jej przedstawicieli.
Z drugiej strony, to nie powod, zeby odpowiadac tym samym. Nie bylem na kursie GUE i nie sadze, abym kiedykolwiek sie wybral - uzywam innej techniki nurkowania, ale z przyjemnoscia przeczytalem informatywny post Przemo_C - do tej pory sadzilem, ze fundamentals to glownie cwiczenia z plywalnosci.
pozd
Tomek

piotrkw - 09-08-2009, 19:17

Tomek , to nie moje tłumaczenie, i nie ja to napisałem, to dosłowny cytat z Nurkomani z której cytował przedmówca.

Pozdrawiam Piotr

grzegorz - 09-08-2009, 21:47

piotrkw napisał/a:
A przy okazji to dowiedziałem się, że robię jakieś "skilsy"- przez tyle lat robiłem i nie wiedziałem co robię.

i fajnie,ze je robisz,przede wszystkim dla siebie i bezpieczeństwa innych,ale....

dzisiaj wróciłem z Powidza gdzie ze względu na powiazania kursowe co tydzień przebywam,nurków dziesiatki,dosłownie,moze nawet powyzej setki w jednym miejscu w Kosewie.Zadna grupa oprócz zorganizowanych grup z Nautici od Krzycha Janickiego nie robiła zadnych omówień i sprawdzeń sprzętu i zgodnosci konfiguracji przed zanurzeniem.Po prostu,ubierali się,wchodzili,uzgadniali gdzie chcą płynąć,najczęściej słyszane przeze mnie zdanie to "zobaczymy ile wyjdzie nam gazu" to będziemy weryfikować nura.Pod wodą ci ludzie wpadali nam na głowy,kopali płetwami,spadali na plecy...pewnie kazdy z nich pytany później czy robi odprawę i sprawdzenie sprzętu i celów przed nurkiem,odpowie,ze oczywiście:)a jak jest to niestety smutna prawda.Poczucie pewnosci siebie u ludzi ,którzy maja butelkę na plecach,wzrasta lawinowo w stosunku do tych ,którzy pływaja sobie po powierzchni w celach typowo rekraacyjnych,niestety do czasu kolejnego głupiego wypadku, typu jak ten w Piechcinie."Głupi" oczywiście w cudzysłowie,w końcu zginął człowiek.

TomekR - 09-08-2009, 22:05

piotrkw napisał/a:
Tomek , to nie moje tłumaczenie, i nie ja to napisałem, to dosłowny cytat z Nurkomani z której cytował przedmówca.

Mea culpa! upss Naleza Ci sie przeprosiny.
pzdr
T

piotr_c - 09-08-2009, 23:49

Plotek napisał/a:
Źródło www.nurkomania.pl


To co zacytowałeś, nie jest częścią oficjalnej filozofii GUE. NIESTETY nie jest.

Nie pochodzi też z Nurkomanii. To częśc posta ze Scubaboard, autorstwa człowieka o nicku Bradymsu , instruktora SSI, który najwidoczniej poirytowany nachalnością internetowych apostołów DIR'a, opracował te właśnie 10 przykazań:

http://www.scubaboard.com/forums/57614-post6.html

To, co napisał, dotyczy tego czym DIR'owcy _powinni_ się kierowac, a o czym niestety ci "najbadziej" ewangelizujący świadkowie Halcyona nie pamiętają.


Swoją drogą, szkoda że na Nurkomanii zabrakło linka do źródła.



[ Dodano: 10-08-2009, 00:16 ]
Jeśli kogoś interesuje bliżej zakres GDF i włada przyzwoicie angielskim, można ściągnąc z netu ten oto dokument: http://www.frogkick.dk/GUE/FundiesBookWeb.pdf

jacekplacek - 10-08-2009, 08:59

grzegorz napisał/a:
Po prostu,ubierali się,wchodzili,uzgadniali gdzie chcą płynąć,najczęściej słyszane przeze mnie zdanie to "zobaczymy ile wyjdzie nam gazu" to będziemy weryfikować nura

Jak sam zauważyłeś, takich jest najwięcej. W ten sposób, każdy, odbiegający od tej większości jest postrzegany jako swego rodzaju dziwak. Po co pływalność, planowanie, omówienie? Goście chca tylko zanurkować, wejść na 10-20m(czasem zaszaleć z jakimś "rekordem") i wszystko. Nie giną nagminnie, spędzają miło czas. Ktoś tu fajnie napisał, że nurkowie techniczni na grupach dyskusyjnych są nadreprezentowani. Mi zapadło w uszy, że kiedy nurkowanie staje się pasją, wynurzenie jest sytuacją awaryjną. I na to zboczenie, trzeba brać sporą poprawkę. A nie licytować, kto ma większe odchyły ;)

Przemo_C - 10-08-2009, 12:03

jacekplacek napisał/a:
... każdy, odbiegający od tej większości jest postrzegany jako swego rodzaju dziwak. ...
Nigdy (nad wodą) nie spotkałem się z żadną świadczącą o tym reakcją, częciej można fajnie pogadać o różnicach, detalach konfiguracji itp..

W ogóle, nurek nad wodą jest mniej awanturujący się niż w necie. :ping:

piotrkw napisał/a:
...Powinien to przeczytać na pewno Hubert :pa: ( i kilkoro innych też :ping: ) ....
Dla mnie ich postawa jest w dużej części zrozumiała. Po różnych kursach, z różnymi instruktorami lepszymi i gorszymi, powiedzmy "średnimi", trafia człowiek na instruktora jakby z innej bajki, pełen profesjonalizm, w każdym aspekcie: teoria, praktyka, sposób przekazywania wiedzy i przede wszystkim ambicja!!! by jak najlepiej klienta wyszkolić, żadnych kompromisów, dróg na skróty, trener w pełni zaangażowany w swoje zadanie, w takich warunkach kursant bardzo szybko robi postępy i powoli traci dystans do rzeczywistości, nie chce już nurkować tak jak wcześniej, i szkolić się tak jak wcześniej.

Cała tajemnica i marketing Gue to ostra selekcja i system szkolenia instruktorów oraz działający system oceny. Znam ludzi którzy po takim spotkaniu długo nie mogli dojść do siebie, byli w szoku, że zajęcia mogą się odbywać na takim poziomie. Ostatnio w Chorwacji rozmawiałem z dwoma Dir Holendrami, mieli identyczne obserwacje i kompletny brak dystansu, jeden z nich szkolił się u Richarda Lundgrena, a drugi u Mario Areny, przypomnijcie sobie też relacje ludzi z zajęć z Andrew Georgitsisem czy Achimem Schlöffelem.
To jest pierwsza liga instruktorów, po takich kursach wiesz czego chcesz i nie dasz się już namówić na jakiś nibykurs.

Na szczęście jest coraz więcej takich którzy zrozumieli z czego wynika sukces w/w i zaczynają iść tą samą drogą, rozwijają się i starają oferować najwyższą jakość. Po fundach robiłem advanced nitrox w IANTD i widziałem, że można, trzeba tylko się starać , mieć zapał i ambicję by nie robić dziadostwa.

MarcinPrzybylakWro - 10-08-2009, 12:28

Plotek napisał/a:
styx, zauważ tylko że większość tej nachalnej promocji jest uprawiana przez nurków których nie można znaleźć na liście osób które ukończyły kurs GUE.

Plotek bardzo słusznie zauważył.

To nie nurkowie GUE robią ta nachalną promocje tylko nurkowie "pseudo DIR", czyli tacy co maja sprzęt podobny do DIR, ale szkoleń w GUE żadnych nie robili.
Sam niestety tak kiedyś robiłem. upss

W kwestii krytyków.
Zauważcie, że Ci co krytykują GUE tak naprawdę nie mają pojęcia co to wogóle jest GUE. Większość z nich:
- nie spotkała się nigdy z żadnym nurkiem, który szkolił się w GUE.
- nie dyskutowała z żadnym nurkiem GUE
- nie zadała sobie trudu żeby chociaż przeczytać co to jest GUE
-...itd.
Długo można by tak wymieniać.

To tak jak by ktoś krytykował np. Toyotę choć nigdy w życiu nią nie jeździł. Cenna natomiast będzie wypowiedź posiadacza Toyoty.
Tak samo jest ze szkoleniem. Cenne są opinie tych którzy przeszli szkolenie w GUE.

TomM - 10-08-2009, 13:29

Przemo_C napisał/a:
Gue to ostra selekcja


Moment.... Skoro tak, to wskaż przykłady odrzuconych w tej ostrej selekcji. Tych, którzy nie spełniaja owych wyśrubowanych warunków selekcyjnych powinna byc wiekszość, skoro mówimy o "ostrej selekcji". Dla mnie określenie to oznacza, że przechodzi ją ok. 8-10% kandydatów, reszta zostaje odrzucona. Jest zdaje się inaczej, więc co upowaznia do pochlebiania sobie "przeszedłem ostra selekcję" skoro nikt nie odpadł?

Przemo_C - 10-08-2009, 13:33

Piszę o selekcji instruktorów.
TomM - 10-08-2009, 13:45

Przemo_C napisał/a:
Piszę o selekcji instruktorów.


Czy możesz zatem skonfrontować "ostrość" selekcji instruktorów w GUE względem innych agencji? Dysponujesz danymi, czy piszesz o swoich wyobrażeniach?
Znane fakty usunięcia z GUE kilku znanych instruktorów, w tym wymienionych w tym wątku nie są chyba prejawem wspominanej "selekcji szkoleniowej" i chwały "ojcom założycielom" chyba nie przynoszą...

jacekplacek - 10-08-2009, 13:58

MarcinPrzybylakWro napisał/a:
To nie nurkowie GUE robią ta nachalną promocje tylko nurkowie "pseudo DIR", czyli tacy co maja sprzęt podobny do DIR, ale szkoleń w GUE żadnych nie robili.

DIR to tylko GUE? Przeczytaj uważnie, co napisał Przemo_C:
Przemo_C napisał/a:
Warto również wiedzieć, że DIR to nie tylko GUE, nurkując dużo każdy dojdzie do podobnych wniosków. IANTD, uczy nurkować wg tych samych zasad, nie nazywa ich się tak jak w GUE ze względów marketingowych, korzenie są wspólne, wymyślone przez Shecka Exleya i opisane przez Billa Hogartha Maina.

Nie wiem ile, gdzie i z kim nurkujesz. Znam całkiem sporo gości, stosujących zasady DIR. A nie nurkuję za wiele. Staram się też nie uogólniać. Wycinek świata nurkowego jaki znam, jest dość skromny i mocno zawężony.

Ps.
Jaki to sprzęt "podobny do DIR"?

MarcinPrzybylakWro - 10-08-2009, 13:59

TomM napisał/a:
chwały "ojcom założycielom" chyba nie przynoszą...

a dlaczego przynoszą ujmę?

Przemo_C - 10-08-2009, 14:13

TomM napisał/a:

Czy możesz zatem skonfrontować "ostrość" selekcji instruktorów w GUE względem innych agencji? Dysponujesz danymi, czy piszesz o swoich wyobrażeniach?

Bazuję na swojej wiedzy, obserwacjach i wyobrażeniach, nie trzeba być GUS-em, żeby znając kilku instruktorów i słysząc wiarygodne opinie na temat kolejnych kilku (z liczby około 60) wyciągnąć takie wnioski. Jeżeli masz inne zdanie w tym temacie to chętnie się z nim zapoznam, jeżeli chcesz być bardziej wiarygodny możesz załączyć dane z rocznika statystycznego.

TomM napisał/a:

Znane fakty usunięcia z GUE kilku znanych instruktorów, w tym wymienionych w tym wątku nie są chyba prejawem wspominanej "selekcji szkoleniowej" i chwały "ojcom założycielom" chyba nie przynoszą...
Nie wiem za co zostali usunięci, może wyrastali ponad założycieli i ktoś nie mógł tego przeżyć? W swoim czasie na pewno mieli znaczący wpływ na kształt agencji i opinie o GUE, rozwód pozostaje bez wpływu na moją opinię, że są instruktorami z pierwszej ligi.
TomekP - 10-08-2009, 14:13

piotr_c, czy przypadkiem podobnych 10 przykazań nie ma w książce Doing It Right? Nie jestem tak dobrze zorientowany w temacie jak Ty ale może mógłbyś to sprawdzić?

Pamiętajmy aby nie mylić pojęć.
Konfiguracja jest Hogarthian
Styl nurkowania to DIR oparty o konfigurację Hogarthian plus planowanie i nurkowanie w zespole itp.
GUE to organizacja która szkoli nurków którzy chcą nurkować według stylu DIR, ale nie jest jedyną bo jest jeszcze np. UTD, IANTD, ...

Jeśli komuś nie pasuje długi wąż tzn że nie podoba mu się konfiguracja więc nie ma co najeżdżać na organizację.
Jeśli komuś nie pasuje JJ czy GUE to może wybrać inną organizację (ale podobno to instruktor szkoli a nie organizacja :P )

Nie każdy nurek DIR jest GUE'owcem, nie każdy kto ma długi wąż jest DIR :)

piotr_c - 10-08-2009, 14:14

Plotek napisał/a:
piotr_c, czy przypadkiem podobnych 10 przykazań nie ma w książce Doing It Right?


Nie ma.
Ja przynajmniej nie znalazłem. Pewne tezy są podobne, ale ogólny kontekst odczytuję inaczej.



Plotek napisał/a:
Styl nurkowania to DIR oparty o konfigurację Hogarthian plus planowanie i nurkowanie w zespole itp.


Długi wąż nie jest wyznacznikiem DIR'a, tak samo jak konfiguracja Hoghartian.
Można być DIR, nie używając Hogarthianowskiej konfiguracji.

piotrkw - 10-08-2009, 14:33

Przemo_C napisał/a:
Bazuję na swojej wiedzy, obserwacjach i wyobrażeniach, nie trzeba być GUS-em, żeby znając kilku instruktorów i słysząc wiarygodne opinie na temat kolejnych kilku (z liczby około 60) wyciągnąć takie wnioski.


Wnioski to nie selekcja. TomM ma rację , ostra selekcja zachodzi wtedy jeżeli z 10 na kursie zalicza 1-2. Jeżeli do kursu przystępuje 1 instruktor z Polski w roku i go zalicza to nie świadczy zupełnie o selekcji.
Co wcale nie zabrania jemu bycia dobrym instruktorem.
Ale nie twórzmy kolejnego mitu o GUE . To nie Navy Seals :ping: czy Formoza :ping: , tam jest selekcja.

Pozdrawiam Piotr

Padmapatra - 10-08-2009, 14:35

Cytat:
Można być DIR, nie używając Hogarthianowskiej konfiguracji.


????

TomekP - 10-08-2009, 14:41

piotr_c napisał/a:
Można być DIR, nie używając Hogarthianowskiej konfiguracji.

Fakt, (mój błąd) nurek z singlem też może być DIR nurkiem :)

piotr_c - 10-08-2009, 14:42

Padmapatra napisał/a:
????


Dokładnie tak. DIR nie wymaga użycia konfiguracji Hogarthianowskiej.

Konfiguracja Hoghartian wymaga używania zestawu dwubutlowego oraz długiego węża, którego DIR w wydaniu JJ'a nie wymaga.

[ Dodano: 10-08-2009, 14:45 ]
Plotek napisał/a:
Fakt, (mój błąd) nurek z singlem też może być DIR nurkiem


A dodatkowo podczas nurkowań w płytkich wodach otwartych nie ma obowiązku używania długiego węża. A suchy skafander i latarka są używane w miarę potrzeb.

TomekP - 10-08-2009, 14:55

piotr_c napisał/a:
A dodatkowo podczas nurkowań w płytkich wodach otwartych nie ma obowiązku używania długiego węża. A suchy skafander i latarka są używane w miarę potrzeb.


Z suchym się zgadza ale czy aby długi wąż to nie jest podstawa rozwiązania problemu OOG? Możesz podać gdzie znalazłeś info o tym, że długi wąż w płytkich wodach nie jest wymagany i to o latarce?

piotr_c - 10-08-2009, 15:01

Plotek napisał/a:
Możesz podać gdzie znalazłeś info o tym, że długi wąż w płytkich wodach nie jest wymagany i to o latarce?


Ależ oczywiście :tak:

Doing It Right. Fundamentals of better Diving. Autor: Jarrod Jablonski. Global Underwater Explorers.

Strona 75: "5. Long Hose: Optional in shallow, open water diving,"

Strona 70:
"Can I Still Dive DIR While Using a Short Hose on my primary Regulator?
Technical DIR divers always breathe this long hose and, in an emergency, pass it to out-of-air divers. In contrast, recreational DIR divers do not need a long hose; nonetheless, in an out-of-air emergency, they will still pass the shorter hose regulator from their mouth."


Strona 109: "Lights are optional for shallow open water diving;"


Zarówno latarka jak i długi wąż są wymagane w nurkowaniach głębokich i "overhead". Przy pozostałych są tylko zalecane. Nie zmienia to jednak procedury OOG.

TomM - 10-08-2009, 15:35

Przemo_C napisał/a:
nie trzeba być GUS-em, żeby znając kilku instruktorów i słysząc wiarygodne opinie na temat kolejnych kilku (z liczby około 60) wyciągnąć takie wnioski.


To znaczy jakie? Fakt, że oceniasz znanych sobie kilku (?) instruktorów GUE wysoko, a oni wysoko oceniaja innych instruktorów pozwala na wyciagnięcie wniosku, że instruktorzy GUE są dobrymi instruktorami. Natomiast w żaden sposób nie pozwala na wyciagnięcie wniosku, że w systemie szkolenia nastepuje "ostra selekcja". Co najwyżej, że efekty szkolenia instruktorów są świetne.
Zstanów się: Dobra agencja to taka, która wyszkoli każdego nurka dobrze, a nie taka, która odrzuci wszystkich których trzeba by wyszkolić i certyfikuje tych nielicznych, którzy są najlepsi i wybitni z powodu własnych doświadczeń i predyspozycji.

TomekP - 10-08-2009, 15:37

Dzięki :pa:
Dorota i Wojtek - 10-08-2009, 16:03

Hej.

Zanim ktoś z czytelników wymyśli nowe zasady szkoleniowe w GUE ;) proponuję lekturę tematu opisującego dosyć istotne aspekty związane ze wspomnianą pozycją Doing it Right.
Cytat:

Każdy z nas w jakiś sposób poszukuje nowej wiedzy.
Czasem warto zweryfikowac trafność wyboru w takich poszukiwaniach, a dokładniej pozostawić sobie pewien margines "elastyczności" zakładający, że nie wszystko czego się dowiadujemy, takim pozostanie na zawsze.
Jakiś czas temu na polskim rynku ukazała się książka J. Jablonskiego "Poradnik lepszego nurkowania". Wiele osób czytając ją przekładało zawarte w niej informacje na wersję "tak wygląda jedyny sposób na nurkowanie"...
...tymczasem:
Mimo wielu cennych informacji zawartej w tej pozycji, warto zwrócić uwagę na datę jej napisania... Upłynęło od tego momentu już sporo czasu i mimo, że książka zwiera wiele cennych rad - warto na bieżąco odświeżać swoją wiedzę związaną z poruszanymi w niej tematami.
Wiele opisywanych zagadnień uległo dalszemu rozwojowi, przez co stały się one bardziej "aktualne" w relacji do np. stosowanych technik czy sprzętu.
Jak potężna jest siła słowa pisanego mogliśmy się przekonać na naszych spotkaniach informacyjnych związanych z działalnością GUE w Polsce. W trakcie dyskusji wiele osób potrafiło wręcz zacytować fragment książki z podaniem strony włącznie Smile , mówiąc, że tak robią, bo przecież tak jest napisane...
Warto zastanowić się dlaczego tak właśnie jest?
Sprawa wydaje się dosyć prosta: zdecydowanie wygodniej jest nauczyć się kilku zasad opisanych w podręczniku, niż ich interpretacji związanej z sytuacją w jakiej mamy te zasady stosować...
Główną zasadą stosowaną w szkoleniach nurkowych GUE jest ... myśleć. Co oznacza umieć odpowiednio interpretować/stsować to, czego uczymy się na kursach.
Jest to oczywiście mniej wygodne, ale daje coś, czego w nurkowaniu wielu osobom brakuje - swobodę.
Tyle, że wymaga to zrobienia jednego kroku dalej, dalej niż przeczytanie książki i złudne stwierdzenie - teraz już wiem jak to zrobić dobrze (DIR).
Co ciekawe na wszystkich zajęciach prowadzonych dla instruktorów GUE, zawsze słyszy się prośbę o jak najszersze informowanie wszystkich zainteresowanych, zmianami wprowadzonymi w techniki czy sprzęt - warto o tym pamiętać czytając "Podręcznik lepszego nurkowania" i każdą inną książkę o podobnym charakterze...


Cały temat tutaj

W skrócie: książka została wydana na przełomie 2000/2001 roku jako materiał dodatkowy do szkoleń GUE oraz materiał poglądowy dla zainteresowanych jak wyglądają podstawy szkolenia w tej organizacji. W międzyczasie wiele zmieniło się w standardach szkoleniowych GUE, jednak pozycja w dalszym ciągu ma sporą wartość edukacyjną dla kogoś, kto potrafi wziąć pod uwagę zmiany, które miały miejsce.
Wymagania na poszczególne kursy GUE można znaleźć tutaj - warto je porównać z tym co można znaleźć we wspomnianej książce.

W kontekście długiego węża. Wszystkie szkolenia w GUE od poziomu rekreacyjnego włącznie prowadzone są w konfiguracji z długim wężem.

Jeżeli ktoś znajdzie odpowiednią ilość czasu zapraszam do przeglądnięcia innych tematów związanych z GUE - można je znaleźć tutaj.


Pozdrawiam,
Wojtek A. Filip
Instruktor GUE

piotr_c - 10-08-2009, 16:07

Dorota i Wojtek napisał/a:
W międzyczasie wiele zmieniło się w standardach szkoleniowych GUE, jednak pozycja w dalszym ciągu ma sporą wartość edukacyjną dla kogoś, kto potrafi wziąć pod uwagę zmiany, które miały miejsce.



Przede wszystkim, trzeba o tych zmianach wiedzieć. A skąd mam wiedzieć, skoro aktualnie sprzedawane wydanie angielskie ma dokładnie taki sam kształt, jak to z 2001r?
Zastanawia mnie, dlaczego GUE nie weźmie się do roboty i nie wyda nowego, uwzględniającego zmiany w filozofii?

Żenującym jest, że ludzie wydają kasę otrzymując w zamian, jak sam piszesz, nieświeże wiadomości. Może powinienem złożyć reklamację?

Przemo_C - 10-08-2009, 16:10

TomM napisał/a:
Natomiast w żaden sposób nie pozwala na wyciagnięcie wniosku, że w systemie szkolenia nastepuje "ostra selekcja". Co najwyżej, że efekty szkolenia instruktorów są świetne.

Ok, zastąpmy selekcję - doborem, istnieje jakiś system doboru, który daje efekt o którym wyżej pisałem.
TomM napisał/a:
Zstanów się: Dobra agencja to taka, która wyszkoli każdego nurka dobrze, a nie taka, która odrzuci wszystkich których trzeba by wyszkolić i certyfikuje tych nielicznych, którzy są najlepsi i wybitni z powodu własnych doświadczeń i predyspozycji.

A tu jeż nie wiem do czego się odnosisz, ja pisałem wyłącznie o doborze instruktorów, nie o kursantach (w tym się z Tobą zgadzam).
Dobra agencja nurkowania rekreacyjnego ma dobrze szkolić i zarabiać pieniądze, ja ze znanych mi potrafię wskazać dwie, które mają jasno sprecyzowany pomysł na siebie, pierwsza to PADI, która chce być największa i zarabia na olbrzymiej skali przedsięwzięcia, a druga to Gue, stawiająca na jakość oferowanego produktu. Obie organizacje odniosły niewątpliwy sukces, stosując odmienne strategie. Mój post dotyczący doboru instruktorów miał na celu wskazanie jednego z narzędzi jakie zastosowało Gue do osiągnięcia swoich celów.
Ze względu na to, że obie wspomniane agencje wyróżniają się na tle pozostałych są nieustannie podgryzane i atakowane (to zupełnie normalne zjawisko). Bardzo mnie interesuje na ile oba biznesy (Padi i Gue) były zaplanowane, a na ile wypaliły przy okazji czegoś? Analizując ich działalność dzisiaj są (biznesowo) przemyślane perfekcyjnie, do tego stopnia, że ich klienci potrafią się kłócić w ich imieniu i nieomal dac się za nie pokroić.

piotr_c - 10-08-2009, 16:17

Przemo_C napisał/a:
Bardzo mnie interesuje na ile oba biznesy (Padi i Gue) były zaplanowane, a na ile wypaliły przy okazji czegoś?


Skoro już uderzyłeś w aspekty biznesowe, to abstrahując od jakości szkolenia, porównywać PADI i GUE to tak, jakby porównać wielkość sprzedaży Volswagena do sprzedaży Maserati.

Miną wieki, zanim GUE osiągnie choć 1% udział w rynku, o ile w między czasie nie pojawi się kolejna organizacja o podobnej strategii, tyle że skuteczniejsza.

Przemo_C - 10-08-2009, 16:22

Piotr, to jest oczywiste, chodzi mi o to, że każda z tych organizacja osiągnęła sukces na miarę własnych celów, nie przyszłoby mi go głowy by je porównywać pod względem przychodów, udziału w rynku itd..
TomM - 10-08-2009, 16:28

Przemo_C napisał/a:
wyłącznie o doborze instruktorów, nie o kursantach


Chcesz powiedzieć, że twoim zdaniem szkolić to można kursanta, a instruktora to sie "dobiera"? Ja myślę, że instruktora też się szkoli, tylko w innym zakresie. Stąd nieporozumienie. Przyjąłbym jednak, że dobrzy instruktorzy to jednak sukces systemu szkolenia, a nie doboru.

piotr_c - 10-08-2009, 16:31

Trochę niejasno przekazałem o co mi chodziło.

Piszesz:

Przemo_C napisał/a:
że każda z tych organizacja osiągnęła sukces na miarę własnych celów


Miarą sukcesu każdego biznesu jest zysk, jaki on przynosi. Ten zysk może być mierzony w bardzo różny sposób, nie tylko pieniędzmi. W przypadku PADI sprawa jest jasna. W przypadku GUE, myślę że również nie chodziło o ideologię, ale między innymi o zysk finansowy.

Czy GUE odniosła sukces? Moim zdaniem i tak i nie. Marketingowo tylko częściowo, bo choć stali się doskonale znani wśród grupy docelowej, to mają tak samo wielu zwolenników, jak i przeciwników (przynajmniej w Polsce). Dopuszczenie do takiej sytuacji uważam za błąd biznesowy. GUE stało się ofiarą popularności DIR'a.

Jeśli zaś chodzi o finanse i udział w rynku, to na jednego instruktora GUE przypadają setki instruktorów innych organizacji, a każdy biznes, by przetrwał w długoletniej perspektywie, musi mieć pewien potencjał.

zbigniewb - 10-08-2009, 18:06

piotr_c napisał/a:
Miną wieki, zanim GUE osiągnie choć 1% udział w rynku, o ile w między czasie nie pojawi się kolejna organizacja o podobnej strategii, tyle że skuteczniejsza.


Głowy za to nie dam, ale w tym 1 % zawiera się cały model biznesowy GUE. Oni tam znależli swoje USP, i to jest ich grupa docelowa.

Próba myślenia kategoriami "udział w rynku" będzie końcem GUE. Są organizacją, która mimo 1% jest widoczna i ma ciekawy wizerunek. Jasne że GUE PL jest postrzegane przez działania Wojtka Filipa. I zgadzam się z opinią, że to 1 liga polskich instruktorów.

Poprzeczka wisi wysoko, a serce konkurencji krwawi. :buuu:

gorcio - 10-08-2009, 18:10

piotr_c napisał/a:

Jeśli zaś chodzi o finanse i udział w rynku, to na jednego instruktora GUE przypadają setki instruktorów innych organizacji, a każdy biznes, by przetrwał w długoletniej perspektywie, musi mieć pewien potencjał.

Myslisz w sposob korporacyjny. Tymczasem na swiecie istnieja biznesy niszowe, ktore swietnie sobie radza, pozostajac tylko niszami, bez ambicji zjedzenia calego tortu. Producent Ferrari jest producentem niszowym ... ale jakos tam daje sobie rade prawda ? Mimo, ze daje produkt drogi, nie dostepny masowo ...

Przemo_C - 10-08-2009, 19:35

TomM napisał/a:
Chcesz powiedzieć, że twoim zdaniem szkolić to można kursanta, a instruktora to sie "dobiera"? Ja myślę, że instruktora też się szkoli, tylko w innym zakresie. Stąd nieporozumienie. Przyjąłbym jednak, że dobrzy instruktorzy to jednak sukces systemu szkolenia, a nie doboru.

Zacytuję siebie z przed kilku postów, napisałem: Cała tajemnica i marketing Gue to ostra selekcja i system szkolenia instruktorów oraz działający system oceny.
Zamieniając selekcję na dobór mamy:
Cała tajemnica i marketing Gue to dobór i system szkolenia instruktorów oraz działający system oceny.

Mam nadzieję, że to wyjaśnia nieporozumienie.

grzegorz - 10-08-2009, 19:37

zbigniewb napisał/a:
I zgadzam się z opinią, że to 1 liga polskich instruktorów.


skad to wiesz?jaki posiadasz stopień w GUE ?

zbigniewb napisał/a:
Poprzeczka wisi wysoko, a serce konkurencji krwawi.


kazdy instruktor ,który umie mysleć i ceni swoja wartosc,będzie starał się utrzymać jak najwyzszy stopień wyszkolenia kursantów,nawet jesli wynik ekonomiczny nie będzie do końca zadowalający.To zależy od człowieka,po prostu.Nie zauważyłem krwawiacyc serc instruktorów PADI,CMASU,czy SSI.Po prostu robią swoje.

PawelW - 10-08-2009, 20:05

nurek PADI podczas fotografowania mureny w szczelinie skalnej wisi do góry nogami przez 10min i czeka na uśmiech w/w mureny , aby ją z fotografować ... nurek GUE nie fotografuje takiej mureny ,bo nie ma takiego trymu w standardach , albo wogóle nie zabiera aparatu ,bo może być on przyczyną przerwania nurkowania w przypadku zalania ... :) nuker PADI fotografuje :)
gorcio - 10-08-2009, 21:27

PawelW napisał/a:
nurek PADI podczas fotografowania mureny w szczelinie skalnej wisi do góry nogami przez 10min i czeka na uśmiech w/w mureny , aby ją z fotografować ... nurek GUE nie fotografuje takiej mureny ,bo nie ma takiego trymu w standardach , albo wogóle nie zabiera aparatu ,bo może być on przyczyną przerwania nurkowania w przypadku zalania ... :) nuker PADI fotografuje :)

postaraj sie ograniczyc ilosc ... jesli nie pomoze, to moze zmien kolor ... lub sklad ...

piotrkw - 10-08-2009, 21:28

PawelW napisał/a:
nurek GUE nie fotografuje takiej mureny ,bo nie ma takiego trymu w standardach , albo wogóle nie zabiera aparatu ,bo może być on przyczyną przerwania nurkowania w przypadku zalania


Nurek GUE nie po to jest nurkiem, by fotografować, on jest po to by być nurkiem GUE.

To tak przewrotnie, w każdej bajce jest ziarnko prawdy.

Pozdrawiam Piotr

PawelW - 10-08-2009, 22:02

gorcio napisał/a:
postaraj sie ograniczyc ilosc ... jesli nie pomoze, to moze zmien kolor ... lub sklad ...


GUEboka myśl ...

PS. nurek GUE to Ferrari ??

klon - 10-08-2009, 22:14

nie wiem czy Ferrari, ale nurek wiszący do góry nogami to raczej zdezelowany Trabant
piotr_c - 10-08-2009, 22:34

zbigniewb napisał/a:
Poprzeczka wisi wysoko, a serce konkurencji krwawi.


I właśnie to miałem na myśli w poprzednim poście. Zapytaj którego kolwiek instruktora PADI, CMAS lub IANTD, czy GUE jest dla niego jakąś konkurencją :ping:

Panowie, tu nawet nie można mówic o niszy! GUE to niestety tylko garstka instruktorów i gdybym chciał się dziś zapisac na GDF, mam na to małe szanse.

Powiem więcej: miałem takie plany, ale brak realnej szansy znalezienia instruktora i argumentacja konkurencji sprawiła, że wybrałem inną ścieżkę. Na Boga! Przecież nie będę czekał ze szkoleniami dwa lata, aż jakiś instruktor GUE będzie miał wolny termin.

zbigniewb - 10-08-2009, 22:35

grzegorz napisał/a:
Nie zauważyłem krwawiacyc serc instruktorów PADI,CMASU,czy SSI.Po prostu robią swoje.


A ja zauważyłem. Na innym forum, ale zauważyłem. :ping:

Kilku dyskutantów ma objawy kompleksów na punkcie GUE.

piotr_c - 10-08-2009, 22:40

gorcio napisał/a:
Producent Ferrari jest producentem niszowym ... ale jakos tam daje sobie rade prawda ?


Masz rację. Ale... biznesy niszowe mają dwie ścieżki rozwoju: sprzedanie się lub kłopoty, z upadłością włącznie, gdy tylko przyjdzie pierwszy lepszy kryzys.

Przykład Ferrari jest dobry: gdyby go swego czasu Fiat nie wykupił, byłby już dziś historią. Pytanie kto wykupi GUE? PADI? :ping:

TomekR - 10-08-2009, 22:44

klon napisał/a:
ale nurek wiszący do góry nogami to raczej zdezelowany Trabant

No to wynika, ze zeszly tydzien spedzilem .....w DDR! :bee;
pzdr
tomek

klon - 10-08-2009, 23:01

DDR piękny kraj (choć pamiętam jak przez mgłę),... Trabant też fajny samochód... kiedyś, ale technika poszła trochę do przodu... nikt nikogo nie zmusza żeby rezygnował z Trabanta ale czemu od razu śmiać się z Ferrari?

Pozdrawiam

PawelW - 10-08-2009, 23:09

nikt sie z ferrari nie smieje pytanie jak nie wielu na jego stać ... Ty podales taki porownanie ... wiec plec dalej o DDRach i trabantach ja jakos nie tesknie za tym ... nuram na rebie i mam inne kolory :)
klon - 10-08-2009, 23:20

PawelW napisał/a:
nikt sie z ferrari nie smieje

PawelW napisał/a:
wogóle nie zabiera aparatu ,bo może być on przyczyną przerwania nurkowania w przypadku zalania ... nuker PADI fotografuje


śmiałeś się
PawelW napisał/a:
wiec plec dalej o DDRach


nie ja wyskoczyłem z DDR-em

PawelW napisał/a:
Ty podales taki porownanie ...

PawelW napisał/a:
PS. nurek GUE to Ferrari ??


chyba Ty zacząłeś

PawelW napisał/a:
nuram na rebie i mam inne kolory


i chyba o to właśnie chodzi

pozdrawiam

PawelW - 10-08-2009, 23:29

klon napisał/a:
śmiałeś się


piotr_c napisał/a:
gorcio napisał/a:
Pro
klon napisał/a:
nie ja wyskoczyłem z DDR-em
ducent Ferrari jest producentem niszowym ... ale jakos tam daje sobie rade prawda ?


nie moje jest ferrari

TomekR napisał/a:
No to wynika, ze zeszly tydzien spedzilem .....w DDR! :bee;

Tomek podał dla wyznaczenia producenta twego zdezylowanego trabanta

klon napisał/a:
chyba Ty zacząłeś


nisza producentów samochadów podana przez garcio

przeczytaj wątek w cąłości zanim coś wytniesz komuś

chodzi tu o to kto ma więkrzego tak dla jasności

klon napisał/a:
i chyba o to właśnie chodzi


nie nie o to chodzi GUE ma RB80 :)

zbigniewb - 11-08-2009, 14:26

TomekR napisał/a:
klon napisał/a:
ale nurek wiszący do góry nogami to raczej zdezelowany Trabant
No to wynika, ze zeszly tydzien spedzilem .....w DDR! :bee; pzdr tomek


Siedem dni ... do góry nogami, jak nietoperz? :zdz: Nie wierzę. Co Ty tam robisz? :??;

TomekR - 11-08-2009, 17:27

zbigniewb napisał/a:
Siedem dni ... do góry nogami, jak nietoperz? Nie wierzę. Co Ty tam robisz?

Piec dni, ok 40 godzin dla uscislenia. Odsysalem mul, osiem stop ponizej poziomu dna wokol pali, przed instalacja form. Wykop ma okolo 2 stop szerokosci - jedyny sposob by siegnac do jego dna to pozycja "do gory nogami".
pzdr
Tomek

waldo - 11-08-2009, 17:55

Tak dla rozluźnienia atmosfery :-D

PawelW napisał/a:
nurek PADI podczas fotografowania mureny w szczelinie skalnej wisi do góry nogami przez 10min i czeka na uśmiech w/w mureny , aby ją z fotografować ...

PawelW napisał/a:
nurek GUE nie fotografuje takiej mureny ,bo nie ma takiego trymu w standardach

TomekR napisał/a:
Piec dni, ok 40 godzin dla uscislenia. Odsysalem mul, osiem stop ponizej poziomu dna wokol pali, przed instalacja form. Wykop ma okolo 2 stop szerokosci - jedyny sposob by siegnac do jego dna to pozycja "do gory nogami".


- Nurek PADI wisi do góry nogami 10 minut !
- TomekR wisi 40 godzin !!!
- Nurek GUE nie ma takiego trymu w standardach !

Należałoby zadać pytania pomocnicze :
- Ile wisi w takiej pozycji nurek LOK i KDP ?
- Ile wisi w takiej pozycji nurek IANTD ?
- Ile wiszą w takiej pozycji nurkowie z pozostałych federacji ?

No i w związku z powyższym należałoby wyciągnąć jakieś wnioski ... :-)

Przemo_C - 11-08-2009, 18:00

waldo napisał/a:
....No i w związku z powyższym należałoby wyciągnąć jakieś wnioski ... :-)

Dobremu nurkowi wisi federacja.

jacekplacek - 11-08-2009, 18:02

waldo napisał/a:
No i w związku z powyższym należałoby wyciągnąć jakieś wnioski ...

Wniosek jest prosty: zapisujemy się do TomekR :D

martin - 11-08-2009, 18:10

waldo napisał/a:
No i w związku z powyższym należałoby wyciągnąć jakieś wnioski...


Wnioski? Mi wisi (z krotszymi lub dluzszymi przerwami na postuj) cale zycie. Mam zakladac nowa federacje?

Szyderca - 12-08-2009, 03:06

Przemo_C napisał/a:
waldo napisał/a:
....No i w związku z powyższym należałoby wyciągnąć jakieś wnioski ... :-)

Dobremu nurkowi wisi federacja.

Pełna Racja

Czy dobrze mysle o znaczeniu DIR i GUE

DIR-Dolnośląska Izba Rolnicza?
GUE- Górnośląski Urząd Energetyczny?

:bee; :bee; :bee; :bee; :bee; :bee;

maciejówa - 12-08-2009, 11:50

:DDD
rush - 12-08-2009, 18:41

No zawziąłem się i przeczytałem GUE Fundamentals Book.
Dokument dość obszerny no i w języku obcym, nie każdemu się będzie chciało, więc przedstawię swoje wrażenia, a są one są takie:
Pozytywne:
1. Zamiast szacunkowych danych jest trochę prostej matematyki i fizyki w kwestii np. zarządzania gazami, liczenia balastu, liczenia ciśnień parcjalnych poszczególnych gazów - tego mi brakowało w podręczniku padi, sporo dopowiedział instruktor na wykładach no i się sam edukowałem z "książki cmasu" oraz netu (głównie nurkomania ale nie tylko), tak więc potrafię zaplanować sobie gaz nie będąc nurkiem GUE (a zawody w dokładności zliczania zużycia bez patrzenia na manometr to głupota - po to jest manometr aby go często sprawdzać). Ciekawe że są dopuszczone różne opcje zarządzania gazem: a więc powrót przy (pojemność - rezerwa )/3 dla nurkowań gdzie trzeba wrócić do punktu wyjścia (np. jaskinie), to samo przez/2 tam gdzie nie jest to konieczne (nurkowania w wodach otwartych - właśnie tak planują ludzie z mojego otoczenia zwykłe jeziorowe nurki) i sama "żelazna rezerwa" w nurkowaniach gdzie nie planuje się powrotu w ogóle (np. nurkowanie z prądem) - forumowi propagandziści przedstawiali to chyba z deka inaczej (tzn. że zawsze 1/3 i szlus). Rezerwa to np. 80bar dla pojedynczej 15-ki i nurkowania na głębokość 30m (czyli te "zwyczajowe" 50bar przy nuraniu w szuwarach na kilkanaście metrów przez te 40-50minut też się zmieści w standardy, nawet bez liczenia - swoją drogą z takich nurków zazwyczaj wychodzę ze wskazówką w okolicach setki).
2. W przeciwieństwie do tez głoszonych przez naszych forumowych "apostołów GUE" jest rozróżnienie na nurkowanie rekreacyjne i techniczne: np. w kursach rekreacyjnych (w tym Fundamentals) dopuszczona jest konfiguracja z pojedynczą butlą - swoją drogą suchy kombinezon także nie jest wymagany (to można wyczytać na wymaganiach do kursów na gue.com) nawet w konfiguracj technicznej - tam jest mowa o konieczności posiadania skafandra adekwatnego do potrzeb oraz dwóch źródeł wyporu (czyli teoretycznie mokry + skrzydło z 2 workami powinien zostać dopuszczony). Ciekawe są też zdjęcia GUE'owców w pełnym sprzęcie i piankach albo wręcz samych majtkach :bee;
3. Podobnie niektóre inne elementy wyposażenia są dopasowywane do sytuacji, np. długi wąż ma mieć 150-200cm (logiczne że jak nurek z 1,5 metra cięty to na chusteczke mu 2m węża) - tak więc wbrew wrażeniu jakie odniosłem po postach niektórych osób jest w GUE miejsce na adaptację (w pewnych granicach).
4. Widać że jest przykładana duża waga do ćwiczeń (słynnych skills'ów: zawory, bojka, pływanie itp. ) i pływalności, ale znów standardy nie są wcale takie wyśrubowane, np. tolerancja zawisu w toni to 1,5m dla nurka rekreacyjnego GUE i 1m dla technicznego (osobiście znam instruktorów którzy na AOWD w PADI wymagają wykonania hoovera z duuużo mniejszą tolerancją ). Ciekawe też że dopuszczlny trym to 30 stopni od pozycji horyzontalnej dla nurków rekreacyjnych (toż to "konik morski" :marl: ) i 20 dla technicznych.
Negatywne:
5. Się czepiają strasznie zdrowego stylu życia. Sam taki prowadzę i także nie lubię smrodu papierochów, ale wpadają w straszne moralizatorstwo - przez kilkadziesiąt stron dokumentu tylko o fitnesie i szkodliwości palenia. Teraz quiz: który z naszych forumowych nurków GUE na pisał o sobie: "Waga w granicach 115-120, wzrost 182 cm. ".
Sorry ale nie mogłem się powstrzymać przed tą drobną złośliwością :bee;
6. Ta samo dogłębne wyjaśnienie przy użyciu fizyki i matematyki, które mi się podobało (ale ja studiowałem 7 lat na politechnice więc jestem zboczony w tym kierunku), nie jest potrzebne znacznej części nurków rekreacyjnych (tych co będą 1-2 razy w roku rybki na rafie oglądać), i co więcej większość z nich będzie miała spore problemy żeby to opanować.
7. Mają takie "żelazne zasady" jak np. nitrox32 do wszystkich nurkowań do 30m, które to są niedostatecznie poparte dowodami o konieczności ich stosowania - szczególnie w zakresie nurkowań rekreacyjnych.
8. Fajnie że jest dużo "skilsów, ale nie wierzę aby nurek po 5 sesjach w wodzie opanował je wszystkie perfekcyjnie i potrafił je wykonać w sytuacji silnego stresu - z resztą podobnie jak po programach innych organizacji. Gue fundamentals to 4 dni szkoleniowe, minimum 10 h wykładów i 5 sesji w wodzie (z czego co najmniej 2 na głębokości poniżej 8 metrów)
9. Bardzo mało instruktorów i kursów - w Polsce 7 (co przy tym 1 instruktorze nie dziwi - i tak będzie dosyć zajęty), ale 34 kursy do końca roku (czyli około 6 miesięcznie) w całym USA mówi samo za siebie o zasięgu tej organizacji w jej mateczniku (w dodatku połowa to kursy wejściowe Fundamentals i Primer, kilkanaście tech i cave diver 1 i tylko jeden kurs tech diver 2).
10. Tajemnica spowija koszty, wszystkie inne organizacje mają cenniki publiczne, a tu "cicho -sza" - przecież się nie będę dopytywał na maila. Tak więc obawiam się że cenią się b. wysoko (kto był niech się pochwali) - może tak strategia marketingowa.


Podsumowując, moim skromnym zdaniem, wygląda to tak: ciekawy program, z tekstu czytanego nie wygląda aby to była sekta (czyżby u nas działała jakaś wewnętrzna bardziej fanatyczna gałąż GUE, czy to zwyczajna dla wielu naszych rodaków chęć bycia "bardziej papieskim od papieża" ?) - no może z wyjątkiem tego "zdrowego" stylu życia. Zdecydowanie wygląda ciekawie, ale nie określiłbym GUE (na podstawie samej analizy materiałów pisanych) odkryciem epokowym, a na pewno nie Fundamentals :ping:

Bogen - 12-08-2009, 19:57

rush napisał/a:
10. Tajemnica spowija koszty, wszystkie inne organizacje mają cenniki publiczne, a tu "cicho -sza" - przecież się nie będę dopytywał na maila. Tak więc obawiam się że cenią się b. wysoko (kto był niech się pochwali) - może tak strategia marketingowa


Ceny są ogólnodostępne. Polscy inst. GUE na pewno ich nie ukrywają. Wszystkie inne organizacje nie maja publicznych cenników. Podobnie jak w GUE robią to inst. na swych stronach.

Dorota i Wojtek - 12-08-2009, 20:15

Witaj Rush.

Fajnie, że chciało Ci się przez to wszystko przegryzać :) .
Informacje w tej formie mają to do siebie, że pozostawiają wolne pole do całkowicie swobodnej interpretacji co może dawać praktycznie każdy obraz sytuacji:

Np. nurkowie GUE muszą pływać tylko w suchaczach, ale równocześnie dowiadujemy się, że nurkowie GUE mogą pływać w piankach, aby wreszcie dojść do (o zgrozo) nurkowie GUE nurkują w majtasach ;) .
Tymczasem sprawa jest prosta: skafander powinien być dobrany tak, aby uzyskać komfort termiczny przy zachowaniu jak najmniejszej zmiany pływalności wraz ze zmianami ciśnienia. Mówiąc po polsku
-suchacz powłokowy jest ok
-pianka - jeżeli 2-3mm - całkiem spoko
-majtasy - o ile woda gorąca, też niczego sobie :) .


Heroiczne boje o uznanie jedynie słusznej prawdy nurkowej należy traktować ze sporym dystansem - zwykle wojują ci, którzy wcześniej przez długi czas słyszeli, że są dobrymi nurkami, a tu naraz na kursie bazującym na absolutnych podstawach okazuje się, że mają jeszcze sporo do zrobienia. Rozczarowanie poprzednimi szkoleniami i proste zasady dające natychmiastowy, wyczuwalny efekt powodują, że chcą się tym dzielić, a że każdy robi to tak jak uważa za właściwe...


Koszty szkoleń są bardzo zbliżone na całym świecie: GUE DIR Fundamentals to 600-750euro, GUE Technical Diver Level 1 to 1200-1500euro.
Wyprzedzając możliwe pytania: płacą za nie tylko te osoby, które z własnej woli zdecydowały się na dane szkolenie, czyli "płacę bo chcę" :) .


Ze swojej strony mogę zaproponować spotkanie z osobami, które chciałby porozmawiać o tym jak przebiega szkolenie GDF. Jakie są wymagania sprzętowe, czego można się spodziewać, a czego w tym treningu na pewno nie będzie. Potrzebuję na to ok. 2-3godzin, któregoś popołudnia czy wieczoru.


Pozdrawiam,
Wojtek

Przemo_C - 12-08-2009, 20:25

rush napisał/a:
No zawziąłem się i przeczytałem ...

No i może być merytorycznie.
rush napisał/a:

Pozytywne:
1.... tak więc potrafię zaplanować sobie gaz nie będąc nurkiem GUE...

Ja napisałem podobnie: Tak naprawdę to wszystko co napisałem znajduje się na kursach nurkowych większości organizacji, różnice są niewielkie. GDF (gue dir fundamentals) porządkuje to wszystko, szlifuje i odpowiednio akcentuje to co jest najważniejsze czyli bezpieczeństwo.
rush napisał/a:
,,, a zawody w dokładności zliczania zużycia bez patrzenia na manometr to głupota - po to jest manometr aby go często sprawdzać)...

Tego na kursie nie ma, choć słyszałem o tym, że stosowane było to na szkoleniach IANTD, w celu wyrobienia nawyku częstego kontrolowania manometru.
rush napisał/a:
...forumowi propagandziści przedstawiali to chyba z deka inaczej (tzn. że zawsze 1/3 i szlus)...

Poznajesz różne metody planowania i stosujesz według potrzeby
rush napisał/a:
...(osobiście znam instruktorów którzy na AOWD w PADI wymagają wykonania hoovera z duuużo mniejszą tolerancją )...

Tak jak napisałem w pierwszym poście, na GDF wykonujesz w toni zestaw kilku czynności następujących po sobie, zwykle na początku są problemy ale wydaje mi się, że po kilku próbach większość nurków powinna sobie poradzić. Nie jest to to samo co hoover, i wymaga m. in. wcześniejszego wytrymowania.
rush napisał/a:
Negatywne:
...Mają takie "żelazne zasady" jak np. nitrox32 do wszystkich nurkowań do 30m, które to są niedostatecznie poparte dowodami o konieczności ich stosowania - szczególnie w zakresie nurkowań rekreacyjnych...

Większe bezpieczeństwo wynikające ze stosowania nitroxu jest już dowiedzione. To czy zawsze w naszych warunkach jest dostępny to już inna sprawa.
rush napisał/a:

8. Fajnie że jest dużo "skilsów, ale nie wierzę aby nurek po 5 sesjach w wodzie opanował je wszystkie perfekcyjnie i potrafił je wykonać w sytuacji silnego stresu - z resztą podobnie jak po programach innych organizacji. Gue fundamentals to 4 dni szkoleniowe, minimum 10 h wykładów i 5 sesji w wodzie (z czego co najmniej 2 na głębokości poniżej 8 metrów)

Opanujesz, uwierz, to jest bardzo intensywny kurs, w praktyce wygląda to tak, że zwykle trwa 5 dni po 12 godzin dziennie, w tym co dzień dwa długie nury. nie ma siły, żeby przy takim nakładzie pracy nie zrobić dużych postępów.
Odsyłam do strony z mojej stopki, są tam trzy relacje z takiego kursu.
rush napisał/a:
.... ale nie określiłbym GUE (na podstawie samej analizy materiałów pisanych) odkryciem epokowym....

Ja podkreślam, że te kursy cechuje naprawdę wysoka jakość i dlatego ludzie są po nich zwykle tak zadowoleni, potrafię sobie wyobrazić bardzo dobrego instruktora każdej innej organizacji który z kursantem jest wstanie osiągnąć to samo w zakresie techniki. Różne pozostaną procedury funkcjonowania zespołu i jego reagowania na sytuacje awaryjne (chyba różne? bo nie mam wielkiego doświadczenia z innymi organizacjami poza cmas, padi i iantd).
Oczywiście to wszystko, to moje opinie po kursie który robiłem u Doroty Czerny rok temu, mam nadzieję, że nie wygląda to na propagandę. :bee;

hubert68 - 12-08-2009, 20:26

Kilka moich uwag:
rush napisał/a:
przeciwieństwie do tez głoszonych przez naszych forumowych "apostołów GUE" jest rozróżnienie na nurkowanie rekreacyjne i techniczne: np. w kursach rekreacyjnych (w tym Fundamentals) dopuszczona jest konfiguracja z pojedynczą butlą - swoją drogą suchy kombinezon także nie jest wymagany
Czyżbym kiedykolwiek pisał inaczej? Pisałem wielokrotnie o piance, której zmiana wypornoaści może być kompensowana płucami (czyli w praktyce 2, góra 3 mm). Powodzenia w nurkowaniu w takowejw polskich wodach...
rush napisał/a:
nie jest potrzebne znacznej części nurków rekreacyjnych (tych co będą 1-2 razy w roku rybki na rafie oglądać),
Oczywiście, masz rację. Tylko, że tacy ludzie nie mogą zostać nurkami GUE i utrzymać uprawnień - wymagane jest 25 nurkowań w ciągu 3 lat.
rush napisał/a:
Teraz quiz: który z naszych forumowych nurków GUE na pisał o sobie: "Waga w granicach 115-120, wzrost 182 cm. ".
dodaj, że przy tych parametrach, pomimo czterdziestu lat przepłynę 25 m pod wodą bez sprzętu, na 50 m kraulem mieszczę się w 40 sek. a przy pływaniu długodystansowym na każde 100 m wypada około 2 min. A jak z tym u Ciebie? "Sorry ale nie mogłem się powstrzymać przed tą drobną złośliwością" Byli wyczynowi sportowcy niestety dość często mają problemy z nadwagą...
rush napisał/a:
Fajnie że jest dużo "skilsów, ale nie wierzę aby nurek po 5 sesjach w wodzie opanował je wszystkie perfekcyjnie i potrafił je wykonać w sytuacji silnego stresu - z resztą podobnie jak po programach innych organizacji. Gue fundamentals to 4 dni szkoleniowe, minimum 10 h wykładów i 5 sesji w wodzie (z czego co najmniej 2 na głębokości poniżej 8 metrów)
Też dlatego są trojakie możliwości zakończenia kursu, poza zaliczeniem i oblaniem jest coś takiego jak provisional czyli coś w rodzaju warunkowego zaliczenia i 6 miesięcy na poprawki.
rush napisał/a:
Mają takie "żelazne zasady" jak np. nitrox32 do wszystkich nurkowań do 30m, które to są niedostatecznie poparte dowodami o konieczności ich stosowania - szczególnie w zakresie nurkowań rekreacyjnych.
Ja osobiście czuję zdecydowaną różnicę, czy oddycham powietrzem, czy EAN 32. Co ciekawe, do nurkowania na nitroksie a nie na powietrzu przekonał mnie niejaki Majki, który instruktorem GUE nie jest...
rush napisał/a:
Ciekawe też że dopuszczlny trym to 30 stopni od pozycji horyzontalnej dla nurków rekreacyjnych (toż to "konik morski" ) i 20 dla technicznych.
dotyczy to odchyleń maksymalnych, czyli np. przy wypuszczaniu gazu z suchego skafandra.
rush napisał/a:
mokry + skrzydło z 2 workami powinien zostać dopuszczony
też niedoczytałeś - nie jest to zalecana konfiguracja
rush napisał/a:
forumowi propagandziści przedstawiali to chyba z deka inaczej (tzn. że zawsze 1/3 i szlus).
jeżeli pijesz do mnie to pomyłka, pisałem tylko o minimum gas.
rush napisał/a:
standardy nie są wcale takie wyśrubowane, np. tolerancja zawisu w toni to 1,5m dla nurka rekreacyjnego GUE i 1m dla technicznego
nie są, masz rację. Dodaj tylko, że w toni oznacza bez żadnych punktów odniesienia, z wyjątkiem głębokościomierza i partnera, który też wisi w toni bez punktów odniesienia...
piotr_c - 12-08-2009, 21:35

Cytat:
Dodaj tylko, że w toni oznacza bez żadnych punktów odniesienia, z wyjątkiem głębokościomierza i partnera, który też wisi w toni bez punktów odniesienia...


Jeśli partner ma przyzwoitą pływalnośc to żadna sztuka. W końcu w takiej sytuacji partner ma niewiele więcej do roboty, poza koncentracją na komputerze, a Ty musisz po prostu trzymac jego poziom. Przeciętny, przyzwoicie wyszkolony człowiek zrobi to samo po 50'ciu nurach.
"Sztuką" jest zrobic to samo w pojedynke, nie widząc partnera.

waldo - 12-08-2009, 22:05

piotr_c napisał/a:
Przeciętny, przyzwoicie wyszkolony człowiek zrobi to samo po 50'ciu nurach.
"Sztuką" jest zrobic to samo w pojedynke, nie widząc partnera.


... i sporadycznie spoglądając na głębokościomierz. No i może nie sztuką, ale dobrym samowyszkoleniem :)

piotr_c - 12-08-2009, 22:22

waldo napisał/a:
No i może nie sztuką, ale dobrym samowyszkoleniem


Stąd cudzysłów :ping:

jacekplacek - 13-08-2009, 07:45

waldo napisał/a:
... i sporadycznie spoglądając na głębokościomierz.

i zmieniając gazy i strzelając bojkę...
rush napisał/a:
forumowi propagandziści przedstawiali to chyba z deka inaczej (tzn. że zawsze 1/3 i szlus)

Jako forumowy propagandzista: nigdy nie chciało mi się jakoś specjalnie rozpisywać o planowaniu gazów. Tym bardziej, że doskonale zrobił to judas TUTAJ O "1/3 i szlus" mogłem wspominać przy okazji innego typu planowania.
rush napisał/a:
osobiście znam instruktorów którzy na AOWD w PADI wymagają wykonania hoovera z duuużo mniejszą tolerancją

Co to jest hoover?

wiesiek01 - 13-08-2009, 08:07

jacekplacek napisał/a:
Co to jest hoover?

Odkurzacz :ping:

piotr_c - 13-08-2009, 08:41

jacekplacek napisał/a:
i zmieniając gazy i strzelając bojkę...


Przecież o tym piszemy. Proste zawiśnięcie w toni to nawet bez zaglądania na głębokościomierz nie jest niebotycznie trudne. Jak masz partnera za punkt referencyjny, to moim skromnym zdaniem strzelenie bojki przestaje być trudniejsze, niż zrobienie tego samego na platformie.



rush napisał/a:
osobiście znam instruktorów którzy na AOWD w PADI wymagają wykonania hoovera z duuużo mniejszą tolerancją


A to hoovera da się zrobić z większą tolerancją???

Istotą hoovera jest zawiśnięcie zupełnie bez ruchu płetw czy rąk. Zakładając, że płucami możesz wyregulować pływalność w zakresie góra kilkudziesięciu centymetrów, to każde wyjście poza ten zakres powoduje, że "wypadasz" i nie wprowadzając dodatkowej siły nie będziesz w stanie niczym zrównoważyć utraty lub zwiększenia siły wyporu. Tak więc hoovera da się albo zrobić w wąskim zakresie tolerancji, albo lecisz do góry lub w dół.

styx - 13-08-2009, 09:06

wiesiek01 napisał/a:
jacekplacek napisał/a:
Co to jest hoover?

Odkurzacz :ping:


to: http://www.youtube.com/watch?v=Er_ESRf4oQU

rush - 13-08-2009, 10:09

Dorota i Wojtek, Przemo_c - dzięki za wyjaśnienie wątpliwości. W każdym razie po przeczytaniu tego manual'a, oraz wskutek tej dyskusji mój pogląd na GUE (zepsuty wcześniej nieudolną i nachalną propagandą pewnych osób) znacznie się poprawił ... kto wie może któregoś pięknego dnia :ping:
hubert68 - 13-08-2009, 10:42

piotr_c napisał/a:
Jak masz partnera za punkt referencyjny, to moim skromnym zdaniem strzelenie bojki przestaje być trudniejsze, niż zrobienie tego samego na platformie.
Jeśli mówisz to z praktyki, to gratuluję. Jeśli tylko myślisz, że tak jest, to spróbój. Dla mnie osobiście to ogromna różnica. No ale może to ja dziwny jestem??? W każdym bądź razie to samo ćwiczenie robione przy platformie, na głębokości 1,5 m "bez drgnięcia", po przeniesieniu "w toń", pomimo większej głębokości, powodowało (nie tylko u mnie) zmiany głębokości. Myślę, że może być to kwestia podświadomości, dla której platforma JEST stabilnym punktem odniesienia, zaś wiszący w toni partner, nawet najlepszy, nigdy nie będzie.
piotr_c - 13-08-2009, 10:58

hubert68 napisał/a:
Dla mnie osobiście to ogromna różnica.


Wszystko zależy od partnera. Jak jest taki, który nie drgnie to nie widzę problemu. W końcu opustówka też jest jakimś tam "wiszącym" punktem referencyjnym, a raczej nie masz problemów z zawiśnięciem bez jej łapania? Może to faktycznie kwestia podświadomości. Jeśli tak, to parę ćwiczeń i da się to wyeliminować.

A czy z praktyki? Moja pierwsza próba strzelenia bojki zupełnie bez punktów referencyjnych zaczęła się na 10m a skończyła na... 9, więc chyba nie było tragicznie?

Ale nadal uważam że to nie kwestia jakichś szczególnych predyspozycji, tylko samozaparcia i jak napisał Waldo samowyszkolenia. Przedtem regularnie strzelałem bojkę bez maski na bardzo niewielkiej głębokości, ludzie pytali po co to robię, a to bardzo fajne ćwiczenie na "poczucie pływalności". Innym ćwiczeniem, regularnie wcześniej powtarzanym, było wiszenie w toni bez kontaktu wzrokowego z partnerem. Najpierw parę metrów nad zakrzówkowym domkiem, potem już zupełnie w toni. Zdziwiłbyś się, jak często te ćwiczenia powodowały pytania "po co?". A potem ludzie twierdzą, że strzelenie bojki w toni to nie wiadomo co.


hubert68 napisał/a:
po przeniesieniu "w toń", pomimo większej głębokości, powodowało (nie tylko u mnie) zmiany głębokości


Uważam że do wszystkiego trzeba dochodzić stopniowo, rozkładając tego typu ćwiczenia na pojedyncze elementy. Najpierw strzelanie klęcząc na platformie, by opanować sekwencję ruchów, potem w zawisie, potem bez maski. Gdy później, dołączając do tego inne ćwiczenia np. z samego wiszenia, spróbujesz strzelić bojkę w toni, okaże się, że to nie jest wcale takie trudne.

TomekP - 13-08-2009, 11:37

Dorota i Wojtek napisał/a:
Ze swojej strony mogę zaproponować spotkanie z osobami, które chciałby porozmawiać o tym jak przebiega szkolenie GDF. Jakie są wymagania sprzętowe, czego można się spodziewać, a czego w tym treningu na pewno nie będzie. Potrzebuję na to ok. 2-3godzin, któregoś popołudnia czy wieczoru.

Wojtku jeśli tylko będziesz coś takiego organizował w w-wie to chętnie się pojawię.

piotr_c napisał/a:
Wszystko zależy od partnera. Jak jest taki, który nie drgnie to nie widzę problemu.

Tylko gdzie takiego znaleźć? :)

piotr_c napisał/a:
Przedtem regularnie strzelałem bojkę bez maski na bardzo niewielkiej głębokości, ludzie pytali po co to robię, a to bardzo fajne ćwiczenie na "poczucie pływalności". Innym ćwiczeniem, regularnie wcześniej powtarzanym, było wiszenie w toni bez kontaktu wzrokowego z partnerem. Najpierw parę metrów nad zakrzówkowym domkiem, potem już zupełnie w toni. Zdziwiłbyś się, jak często te ćwiczenia powodowały pytania "po co?". A potem ludzie twierdzą, że strzelenie bojki w toni to nie wiadomo co.

Gratuluje samozaparcia. Z pewnością sam dobrze wiesz , że zdecydowana większość nurków nie przykłada tak dużej uwagi do tego typu treningu. Dla nich strzelenie bojki w toni jest i będzie problemem.

piotr_c - 13-08-2009, 11:44

Plotek napisał/a:
Tylko gdzie takiego znaleźć? :)


No właśnie. Mi się nie udało, stąd takie parcie na własną pływalność :ping:

[ Dodano: 13-08-2009, 11:46 ]
Plotek napisał/a:
Dla nich strzelenie bojki w toni jest i będzie problemem.


Dla wielu, nawet pozornie doświadczonych, strzelenie bojki w ogóle jest problemem. A kogo byś nie zapytał, to każdy oczywiście umie.

Dorota i Wojtek - 13-08-2009, 13:32

Plotek napisał/a:

Wojtku jeśli tylko będziesz coś takiego organizował w w-wie to chętnie się pojawię.


Organizował raczej nie będę (zrobiłem kilkanaście takich prezentacji w ubiegłym roku), ale jeżeli ktoś zbierze jakąś silną grupę (tak ze 4 osoby :) ), załatwi jakieś fajne miejsce, to możemy wymyślić termin i do roboty. Zabiorę sprzęcior, jakąś prezentację i jestem do dyspozycji.


Wojtek


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group