FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

TECHNIKA NURKOWANIA I SPRZĘT - Przystanek bezpieczenstwa w toni????

conan - 31-05-2004, 14:10
Temat postu: Przystanek bezpieczenstwa w toni????
witam

ostatnio nurkowalem na koparkach oczywiscie z partnerem i postanowilismy sobie zrobic przystanek bezpieczenstwa na 5 metrach (bardziej ze wzgledow cwiczebnych niz z potrzeby)

tak sie zlozylo ze robilismy przystanek w toni
zauwazylem ze ciezko jest utrzymac jednakowa glebokosc czyli powiedzmy rowne 5 metrow podczas postoju
glebokosc wahala sie miedzy 4.5-5.7 (wskazanie komputera) no i dosc czesto uzywalem pletw

i teraz pytanie
czy przystanek w toni jest az tak trudny technicznie do wykonania oraz tak trudno jest utrzymac stala glebokosc

czy moze ten 1,2 m jest w granicach dopuszczalnosci (podczas oddychania zmienia sie plywalnosc)

p.s. pomijam fakt ze jestem jeszcze stosunkowo malo doswiadczonym nurkiem i to na pewno mialo swoje odbicie
pomijam rowniez fakt ze przystanek powinno sie wykonywac przy opustowce (zgadza sie???)
pozdrawiam

CZACHO - 31-05-2004, 14:15

W takich sytuacjach przydaje sie bojka i kolowrotek.
Mania - 31-05-2004, 14:30

Tez mam z tym problem choc moje wahania mieszcza sie w granicach pol metra. Jacek Trembowelski twierdzi, ze tego daje sie nauczyc i ze nie powinno byc zadnego odchylu... Jak obejrzysz filmiki DIRowskie to rzeczywiscie ci faceci wisza w toni w idealnie jednym miejscu - dyskusja na ten temat wywiazala sie w zeszlym tygodniu wlasnie podczas ogladania skillsow pokazywanych przez Jacka.
Tylko nie wiem jak sie tego nauczyc :sad:
Mania

Aisa - 31-05-2004, 15:12

Mania napisał/a:
wachania

mam Cie ;-)

A jesli chodzi o przystanek w toni to praktyka czyni mistrza - jest to trudne ale do wykonania. Jak dobrze ustawisz swoja plywalnosc to dasz rade.
Na zaliczenie Technical Diver trzeba wykonac przystanek w toni a wahniecia nie moga byc wieksze niz 0.3 m (chyba jak dobrze pamietam). Dodam jeszcze ze pracowanie pletwami jest niedozwolone.

Tak naprawde jak tylko mozesz - strzelaj bojke i uwieszaj sie na niej - nie ma nic przyjemniejszego :-D

Kriss - 31-05-2004, 15:37

Wynurzenie w toni bez punktu odniesienia z zachowaniem bezpiecznej prędkości + przystanek z utrzymaniem bez ruchu stałej głebokości świadczy o poziomie opływania i wymaga ćwiczeń . Zanim wprowadzisz bojkę , która oczywiście jest pomocna , staraj się ćwiczyć bez bojki .Jeśli opanujesz perfekcyjnie tkwienie na 5 m przez 3 min . wtedy dodaj do tego strzelanie bojki .
Polecam basen i ćwiczenie hoovera . Jeśli na basenowej głębokości będziesz potrafił " wisieć " w dowolnej pozycji bez ruchu , a nie jest to łatwe - w toni też dasz radę nawet jeśli dodasz do tego wyjęcie bojki , odpięcie szpulki itd. Są tu tacy co z "nudów" dodają do tego jeszcze zdjęcie maski , płetwy , albo zakręcają zawory - wszystko bez zmiany głebokości i planu .
Jako ciekawostkę zapodam , że ostatnio (czwartek ) strzeliłem bojkę w Jaworznie wprost pod .......... poduszkowiec :-D , na szczęście pusty i martwy . Wiedziony zapowiedzią "farta" - zagrałem w lotka ale jak widać - nie trafiłem :sad:

Pzdr-Kriss

martin - 31-05-2004, 15:52

Mania napisał/a:
Tylko nie wiem jak sie tego nauczyc :sad:


Najwazniejszy jest punkt odniesienia. wiszac w zielonej papce nie pozostaje Ci nic innengo jak patrzenie na glebokosciomierz -> jest to conajmniej denerujace...
Najwygodniej jest wyciagnac szpulke, wystrzelic bojke, zabezpieczyc szpulke i wisiec kolo niej. Wiszenie pod bojka jest takim srednim pomyslem.

conan napisał/a:
zauwazylem ze ciezko jest utrzymac jednakowa glebokosc czyli powiedzmy rowne 5 metrow podczas postoju
glebokosc wahala sie miedzy 4.5-5.7 (wskazanie komputera) no i dosc czesto uzywalem pletw


To po prostu sprawa cwiczen. Pomaga zachowanie poziomej pozycji, spokojny oddech, wywazenie. Pracowanie pletwami swiadczy o tym, ze nie byles poprawnie wywazony.

Fan - 31-05-2004, 15:53

Wiszenie w toni to nie jest prosta sprawa, ja jeszcze bawie sie z bojka i z kolowrotkiem, obsluga tego wszystkiego i suchacza, tez zajela mi kikla ladnych nurkowan...
Na glebsze nurki dwje bojki, kolowrotek i szpula, niby maja wystarczyc, ale rozne rzeczy chodza po ludziach wiec pewnie lepiej jest sie tego nauczyc. No coz pozostaje tylko trenowac...

Fan

orzel123 - 31-05-2004, 21:03

Wiele jest racji w tym, co już napisali forumowicze.

Dodam jeszcze tylko, że podstawowym instrumentem regulacji pływalności (a co za tym idzie, stałej głębokości) jest w takim przypadku ODDECH.
Nie ruszasz płetwami, nie trzymasz się niczego, to co Ci zostaje ?

Oddychając raz głębjej, raz płycej, jesteś w stanie kontrolować pływalność w niezbędnym w takim przypadku zakresie (przydatne jest to zwłaszcza w warunkach morskich, gdy falowanie na powierzchni często przenosi się nawet głębiej niz 5 metrów i powoduje ruch nurka).
Najlepiej zacząć trening przy linie opustowej, bez bojki i bez skafandra suchego- nie trzymaj się opustówki (tak nie powinno się robić), ale potraktuj ją jako punkt odniesienia i wiś spokojnie 30-50 cm od niej. W razie kłopotów chwycisz się jej.

conan - 31-05-2004, 21:41

ok
dzieki za odpowiedzi
mysle ze jeszcze wiele nurkowan uplynie zanim dojde do perfekcji

a tak na marginesie to na razie bojki sie nie dorobilem i kolowrotka oczywiscie tez nie ale mysle ze wszystko z czasem
pozdrowionka

Andrzej Kosko - 31-05-2004, 22:17

Myślę,że najlepsza będzie jednak bojka+oddech+KRW+opływanie.W twoim przypadku chodziło o profilaktykę-przy głębokich,długich nurach j.w.
nevada - 01-06-2004, 08:06

pływalność hi hi hi :lol: jeszcze nie ćwiczyłem na "prawdziwej" wodzie, bo dopiero kończe kurs pierwszego stopnia :-D Ale na basenie nie idzie mi najlepiej (co oczywiście nie jest powodem do radości), chociaż staram się jak mogę. Ale przyuważyłem właśnie to, o czym pisaliście - rola oddechu. Ja skaczę w górę i w gół jak winda w pałacu kultury kiedy manipuluję przy inflatorze, a jeszcze jak sobie zaciągnę powietrza to juz całkiem głupieję. Szczęściem na basenie jest taki tłok, że zawsze któś pomoże i kopniakiem zepchnie spowrotem na dno basenu. Mam nadzieję, że w końcu wyćwiczę, bo jakoś nie bardzo mam ochotę na "zraz" ciśnieniowy :mrgreen: ... zielony z zazdrości patrzę na moich instruktorów, co zwisają w wodzie jak robaczki na haczyku :-D
pozdrowienia dla nurasów

Mania - 01-06-2004, 08:50

Aisa napisał/a:
Mania napisał/a:
wachania

mam Cie ;-)



Ups... mea culpa. Juz poprawiam....
Mania

maczaty - 01-06-2004, 09:16

Cytat:
Ja skaczę w górę i w gół jak winda w pałacu kultury kiedy manipuluję przy inflatorze, a jeszcze jak sobie zaciągnę powietrza to juz całkiem głupieję.


Wszystko jest trudne, nim stanie sie proste :-) . Dosc dlugo i namietnie cwiczylem zawisanie w palacowej sadzawce i wychodzilo OK. Spokojny (za spokojny? :cool: ) wjechalem w jezioro i przypierniczylem w dno az kurz poszedl :mrgreen:

Okazalo sie, ze nie docenilem wagi (sic!) wlasciwego wywazenia, o kilku zmianach w konfiguracji nie mowiac (ciezsze pletwy, duuuzo ciezsza flaszka). Jako tako dalo sie to okielznac po zalozeniu lzejszej butli i zrzuceniu z paska kilku kg :mrgreen:

Co tu duzo gadac - cwiczyc trza!

martin - 01-06-2004, 17:42

nevada napisał/a:
Ja skaczę w górę i w gół jak winda w pałacu kultury kiedy manipuluję przy inflatorze, a jeszcze jak sobie zaciągnę powietrza to juz całkiem głupieję.


Bo to trza z inflatorem jak z kobieta: delikatnie :)

Na basenie sa zazwyczaj problemy ze wzgledu na przewazenie: duza flacha, pletwy, automat, brak pianki powoduja ze zeby sie wywazyc potrzebujesz mase powietrza w worku, a im wiecej powietrzatym wieksze sa zmiany jego objetosci przy zmianach cisnienia.

Nasi poczatkujacy skazani sa na nastepujaca zabawe:

Na dnie basenu kladziemy butle z automatami na dlugim wezu i adepci staraja sie zawisnac w toni: bez kamizelek, pianek etc, tylko wywazajac sie plucami. Zaczynasz opierajac sie pletwami o dno, pozniej wolno wiszac...

Nastepna zabawa jest podawanie sobie kawalkow olowiu wiszac w "toni". i kompensacja zmian w plywalnosci poprzez oddech...

Inna dobra zabawa jest wywazanie sie uzywajac inflator "oralnie".

Wazne jest, zebys "wyczul" wywazanie sie przy pomocy oddechu, inflator sluzy tylko do grubej roboty, dokladnosc uzyskujesz plucami.

nevada - 02-06-2004, 08:29

maczaty napisał/a:
Cytat:
Ja skaczę w górę i w gół jak winda w pałacu kultury kiedy manipuluję przy inflatorze, a jeszcze jak sobie zaciągnę powietrza to juz całkiem głupieję.


Spokojny (za spokojny? :cool: ) wjechalem w jezioro i przypierniczylem w dno az kurz poszedl :mrgreen:


no właśnie... problem wtedy kiedy dna nie ma?? :mrgreen:

maczaty - 02-06-2004, 14:54

nevada napisał/a:
no właśnie... problem wtedy kiedy dna nie ma?? :mrgreen:


A to juz kwestia z zakresu szeroko pojetej astronautyki :22:

Mania - 06-06-2004, 21:28

Okazalo sie, ze tego mozna sie jednka nauczyc. Nie zeby bylo juz jakos zupelnie genialnie, ale jak sie pocwiczy...to wychodzi. Najpierw patrzenie jak to robia inni, potem proby, proby i jeszcze raz proby....
A potem jakos grzecznie wisialam na 3 metrach i sie nie zmienialo. Hura!!!!
Mania

nevada - 09-06-2004, 07:11

Mania napisał/a:
Najpierw patrzenie jak to robia inni, potem proby, proby i jeszcze raz proby....Mania

ja jak podziwiałem swoją instruktorkę to otworzyłem szeroko paszczę, nabrałem wody i na dno bul bul bul... :mrgreen:

Mania - 09-06-2004, 07:58

Ja tam wole patrzec na instruktora.... :mrgreen:
Mania

ZAQ - 14-06-2004, 15:39

[quote="maczaty"]
Cytat:
wjechalem w jezioro i przypierniczylem w dno az kurz poszedl :mrgreen:
!


a jak się juz wyważyłeś to wody napuscili ?

serdecznie pzdr

ZAQ

maczaty - 15-06-2004, 15:14

ZAQ napisał/a:
"]a jak się juz wyważyłeś to wody napuscili ?


tak jak prosilem, slodkiej z okoniami :mrgreen:

nevada - 17-06-2004, 06:45

maczaty napisał/a:
ZAQ napisał/a:
"]a jak się juz wyważyłeś to wody napuscili ?


tak jak prosilem, slodkiej z okoniami :mrgreen:


i szlicznymi turysztkami :oops:

themorfos - 28-08-2004, 00:13

To utrzymywanie głębokości w toni nie jest obowiązkowym punktem szkolenia na stopień podstawowy?? Jak robiłem kurs to wszyscy musieli przez to przejść.
Fan - 28-08-2004, 18:59

Msz racje,
Ale my piszemy tutaj o wiszeniu w toni, bez mozliwosci patrzenia na opustowke, lub na dno. Pamietam podobne cwiczenia z kursu P1, ale zawsze pod nami bylo dno (gdy zchodzilismy i wracalismy po stoku), lub mozliwosc zerkania na opustowke (przy glebszych nurkach).

Pozdrawiam Fan

nseal - 30-08-2004, 08:20

Fan napisał/a:
mozliwosc zerkania na opustowke


a jak nie ma opustówki ani dna to punkt odniesienia i tak się znajdzie :)
patent sprzedał mi kolega Sly z prn: w prawie każdej wodzie (albo w każdej, nie byłem "wszędzie") jest jakiś plankton. Ów plankton ma to do siebie że trzyma stałą głębokość (hint: ryba nie jest pnaktonem :)) . Po ustaleniu głebokosci pozostaje sfocusowanie wzroku na drobinach zawiesiny przed nami, uspokojenie oddechu i wisimy... istotne jest równomierne wyważenie oraz IMHO unikanie regulacji plywalnosci suchym skafandrem, bo przelewający się wewnątrz gaz powoduje "dynamic instability" ( jest o tym ciekawy artykuł w necie http://www.baue.org/faq/dynamic_instability.html)
Wtedy przeplukiwanie maski, strzelanie bojki, zakręcanie zaworów itp stają się mniej problemowe.
Jak napisał Kriss najpierw zawis w toni, potem dopiero bojka...
Pozdrawiam

Sandii - 30-08-2004, 09:07

Aisa napisał/a:
Tak naprawde jak tylko mozesz - strzelaj bojke i uwieszaj sie na niej - nie ma nic przyjemniejszego :-D


noooooo
Egipt: wisisz tak sobie na 6m na deco, a nad tobą opalone czekoladki w skąpych kostiumach fikają nóżkami i machają do ciebie łapkami. Taaaak warto opanować tę umiejętność ;)))))
Sandii


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group