FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FORUM OGÓLNE - 12 lat i 130 nurkowan na koncie

KonradK. - 10-07-2013, 12:47
Temat postu: 12 lat i 130 nurkowan na koncie
Ot taka ciekawostka:
Z największą dumą i przyjemnością, pragniemy przedstawic Wam naszego 12-letniego wychowanka Jakuba Sobusia, a zarazem najmłodszego w Polsce i na świecie certyfikowanego nurka na najwyższy stopień rekreacyjny Junior MASTER SCUBA DIVER. Kuba ma na swoim koncie już ponad 130 nurkowań, nurkował już w wielu miejscach na całym świecie, m.in. w słynnym Stuart Caves na Bahama nurkując z setkami groźnych rekinów.
Serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych podwodnych fascynujących przygód !!!

TYMOTEUSZ - 10-07-2013, 13:10

patrze na tytuł tematu - myslałem że ktoś nurkuje 12 lat i ma 130 nurkowań, a tu taka ciekawostka.

szacun.

widzę że rośnie nam następca Michała Kosuta

gratulacje i tak dalej

Lukas_K - 10-07-2013, 16:27

niezły wyczyn :) gratulacje
JAROOO - 10-07-2013, 19:54

Szacun!

Czy jednak taki poziom i skill nurkowań to nie za dużo dla tak młodego i niewykształconego fizycznie organizmu?

Mam małe dziecko i może się ktoś wypowie kiedy może zacząć nurkować?
Kwestia interesująca mnie czy nurkowanie ma wpływ na rozój prawidłowy płuc, układu nerwowego i układu kostnego?

sowa - 10-07-2013, 20:30

a mnie ciekawi jak taki chłopaczek zrobił rescue i kogo on może uratować ?
oprócz wiedzy i opływania, które pewnie ma, trzeba jeszcze mieć odpowiedzialność, co u 12 latka raczej nie występuje (z całym szcunkiem dla tego chłopca) oraz siłę żeby kogoś wyciągnąć z wody, uwolnić się od uchwytu tonącego, przecholować zmęczonego nurka itp,
jakoś sobie nie wyobrażam żeby mógł mnie uratować.

uważam że dawanie uprawnień na takim poziomie tak młodemu człowiekowi, mimo niewątpliwie opływania i odpowiedniego zachowania pod wodą,
to tylko chora gonitwa za rekordem, i to chora nie u tego chłopca tylko u rodziców i instruktora który mu to wydał, nie mająca nic wspolnego z prawdziwymi uprawnieniami

piotrkw - 10-07-2013, 20:46

sowa napisał/a:
uważam że dawanie uprawnień na takim poziomie tak młodemu człowiekowi, mimo niewątpliwie opływania i odpowiedniego zachowania pod wodą,
to tylko chora gonitwa za rekordem


Może nie aż tak daleko negatywnie . Spójż na to, jak na zaproponowanie młodemu człowiekowi , sposobu spędzania wolnego czasu , rozbudzania zainteresowań . Jednemu starczą podstawowe uprawnienia , fascynuje się pobytem pod wodą , drugiego trzeba wciągnąć w rywalizację , zdobywanie nowych uprawnień i odbywanie kursów . Oczywiście cały czas jest to poziom junior i o tym należy pamiętać .
Natomiast trochę nadinterpretacją jest robienie z tego sensacji i wszelkiego rodzaju "naj" bo ta rywalizacja nie jest zdrowa.

Pozdrawiam Piotr

TomS - 10-07-2013, 22:09

sowa napisał/a:
a mnie ciekawi jak taki chłopaczek zrobił rescue i kogo on może uratować ?
Zapewniam Cię, że w odróżnieniu od dzieci bez takiego przeszkolenia - o wiele więcej. Co więcej - może więcej od nieprzeszkolonego dorosłego bo zamiast wyciągać komórę i trzaskać foty na fejsika zadzwoni po pomoc lub krzyknie, ma wiedzę co robić i w miarę dorastania i mężnienia będzie mógł więcej czego nie można powiedzieć o lwiej większości społeczeństwa.

Może zawsze wyjąć z wody kogoś podobnego sobie wagą co daje pełne możliwości wobec innych dzieci i większości nieotyłych kobiet.

sowa napisał/a:
uważam że dawanie uprawnień na takim poziomie tak młodemu człowiekowi, mimo niewątpliwie opływania i odpowiedniego zachowania pod wodą,
to tylko chora gonitwa za rekordem
Po pierwsze nie są to uprawnienia lecz poświadczenie odbycia szkolenia na danym poziomie i spełnienia norm zaliczeniowych (zakładam uczciwość kursu). Nie "ma prawo" lecz "ma umiejętności i wiedzę" - tak należy to rozumieć.
Zapewne został więc nauczony że, po pierwsze, liczy się bezpieczeństwo ratującego, zatem nie porwie się na spanikowanego "karka" gołymi rękoma. Ale może jako jedyny w okolicy wpadnie na pomysł i będzie umiał podać linę, kij lub bojkę.

Odpowiedzialność? Po pierwsze: a jakaż nietypowa wersja odpowiedzialności jest mu potrzebna?
Po drugie: po takich szkoleniach przewyższa zapewne część dorosłych... bo zna zagrożenia.

Osobiście uważam, że to bardzo ciekawy przypadek i jego niemal w pełni pozytywny aspekt przyćmiewa mi jedynie kwestia zdrowia tegoż malca z powodu tylu godzin spędzonych pod ciśnieniem.
Jednak nie mnie wyrokować bo danych mamy za mało. Być może nurkuje głównie płyciutko i zawsze na nitroksie zatem wpływ rozpuszczonego azotu na układ kostno-stawowy jest minimalny.

A co do kwestii "rywalizacji": czy aby na pewno jest to "złe"?
Nie ma mowy o rekordach głębokości... Jest swoisty "rekord" zdobywania wiedzy i umiejętności - jak szkolna olimpiada z teorii i wuefu jednocześnie.
Jeśli nie przesadzono z treningami to nie ma czym się martwić.
Wolicie dzieciaki kombinujące zwolnienia z zajęć fizycznych lub innych lekcji..?

Ciekaw jestem argumentów realnych i konkretnych przeciw rywalizacji dzieci w nurkowaniu (odbywaniu jak największej ilości kursów; bezwzględnie w ramach limitów narzucanych przez organizację szkolącą)
(poza oczywistym aspektem nasycania organizmu azotem, ale temu można łatwo zaradzić).

sowa - 10-07-2013, 22:41

piotrkw napisał/a:

Spójż na to, jak na zaproponowanie młodemu człowiekowi , sposobu spędzania wolnego czasu , rozbudzania zainteresowań . Jednemu starczą podstawowe uprawnienia , fascynuje się pobytem pod wodą , drugiego trzeba wciągnąć w rywalizację , zdobywanie nowych uprawnień i odbywanie kursów . Oczywiście cały czas jest to poziom junior i o tym należy pamiętać

Pozdrawiam Piotr

ja absolutnie nie jestem przeciwny nurkowaniu dzieci i zdobywaniu uprawnien specjalizacji itp.
ale rescue diver to nurek ratownik i jak ktos ma takie uprawnienia- tak uprawnienia a nie poświadczenie ukonczenia kursu jak pisze TomS- certyfikat nadający uprawnienia ratownika to oczekuje od takeij osoby że jest w stanie np mnie uratować, a on nie uratuje ani mnie ani mojej żony.
Ok zgadzam sie ze dzieki kursowi ma wieksza siwadomosc nie tylko niz jego rowieśnicy, ale również wiekszość dorosłych i bedzie wiedział ze ma wezwac pomoc, lekarza itp oraz ze ma nie ratowac mnie bo nie da rady,
ale własnie dlatego dla mnie nie jest ratownikiem,
tak jak ratownikiem nie jest 5 latek który bohatersko zadzwonił na straż pożarnąjak sie paliło bo tego nauczyli go rodzice. miał świadomosć, i wiedze jak sie zachować oraz wiedział ze sam nie da rady, ale to nie zrobiło go ani ratownikiem ani strazakiem.

niech sobie robi specjalizacje, zdobywa kolejne plastiki i lepiej niz by siedzial przy komputerze, cały pomysł jest bardzo pozytywny, ale nie rescue
ciekawe jak zrobił cwiczenia ratownicze, wyciałgał czy holował inne dzieci czy kobiete 40 kg?

ciekawe czy jakbyscie poszli na publiczne kapielisko i na wiezy ratowniczej dyzur pełniłby taki 12 latek (nie jako praca tylko woluntariat) to czulibyście się bezpiecznie? bo przeciez on ma swiadomość ukończył kurs itd, a że nie wyciagnie z wody 3/4 topielców no cóż....


nie powiedziałbym złego słowa gdyby miał np stopien Junior rescue, albo junior MSD, ale takich nie ma
a ta sytuacja nie jest nawet smieszna, jest żałosna

a aprops nurkowania to przynajmniej na 30 m musial nurkowac skoro ma aowd i rescue
jesli nie robil specjalizacji głebokiej czy wrakowej, po za tym czytajac opis ze nurkował w jaskiniach itd to chyba nie nurkuje jak pisze TomS bardzo płytko

TomS - 10-07-2013, 23:02

sowa napisał/a:
uprawnienia a nie poświadczenie ukonczenia kursu jak pisze TomS- certyfikat nadający uprawnienia ratownika
Do czego zatem taki mały ratownik zdobywa prawo, którego nie miał przed wydaniem certyfikatu? Do ratowania? Zatem osoba bez stosownej "licencji na ratowanie" nie ma prawa ratować? Oszalałeś? A prawny obowiązek udzielania pomocy innemu człowiekowi jak się ma do "uprawnień" w dziedzinie ratowania?

Nurek-ratownik nie jest certyfikowanym ratownikiem WOPR i jako taki nie może pilnować kąpielisk.
Człowiek w tym wieku (12 lat) w ogóle nie ma prawa pracować zarobkowo :)
Oczywiście opieranie swojego i żony bezpieczeństwa na dwunastolatku to także brak zdrowego rozsądku.
Jednak ferowanie internetowego wyroku "co to dziecko potrafi a czego nie" jest poważnym nadużyciem. Żaden z nas go w wodzie nie widział a bez tego nie ma szans na ocenę jego umiejętności i fizycznych możliwości.

Faktem obserwowanym przeze mnie osobiście (na kursie) jest wyjmowanie z głębokiej wody aż na suchy ląd faceta ~90kg (bez sprzętu licząc) przez 16-to-latkę o wadze nie przekraczającej 45 kg. Da się - kwestia techniki a nie siły. Pierwsze próby oczywiście kwitowała: "nie dam rady" ;)

BitPump - 10-07-2013, 23:05

sowa napisał/a:
ale rescue diver to nurek ratownik i jak ktos ma takie uprawnienia- tak uprawnienia a nie poświadczenie ukonczenia kursu jak pisze TomS- certyfikat nadający uprawnienia ratownika to oczekuje od takeij osoby że jest w stanie np mnie uratować, a on nie uratuje ani mnie ani mojej żony.


Certyfikat "Rescue Diver" to potwierdzenie spełnienia wymagań zaliczeniowych danego kursu w danej organizacji.

TomS - 10-07-2013, 23:15

Znalazłem to poprzez fejsika:
Blue Adventures na swojej stronie napisał/a:
Z największą dumą i przyjemnością, pragniemy przedstawic Wam naszego 12-letniego wychowanka Jakuba Sobusia, a zarazem najmłodszego w Polsce i na świecie certyfikowanego nurka na najwyższy stopień rekreacyjny Junior MASTER SCUBA DIVER. Kuba ma na swoim koncie już ponad 130 nurkowań, nurkował już w wielu miejscach na całym świecie, m.in. w słynnym Stuart Caves na Bahama nurkując z setkami groźnych rekinów.
Serdecznie gratulujemy i życzymy kolejnych podwodnych fascynujących przygód !!!


standardy PADI napisał/a:
Wymagania wstępne:
Ukończone 12 lat dla Junior Rescue Diver, 15 lat dla Rescue Diver, [...]
zatem mowa o nieistnieniu stopnia Jr.RD jest ... nieprawdziwa ;)

standardy PADI napisał/a:
Co potrzebujesz, aby zdobyć PADI MASTER SCUBA Diver?
- Minimalny wiek: 12 lat,
- [...]
.... podobnie mamy kłopot z rzetelnością argumentów wobec MSD...
sowa - 10-07-2013, 23:16

Tomek,
czytaj co napisałem
wyraznie nie pisałem o zarobkowaniu tylko pilnowaniu kompieliska ala woluntariat
i chodziło mi tutaj bardziej o poczucie bezpieczenstwa przez kąpiących pilnowanych przez dziecko

certyfikat ratownika WOPR , certyfikar ratownika nurkowego PADI
jakie sa wg ciebie zasadnicze roznice.
bo oba wymagaja zrobienia kursu zdania egzaminu teoretycznego i praktycznego, oba sa wydawane przez organizacje nonprofit i oba nadają tytuł ratownika
mozesz to jeszcze porównac z ratownikiem PCK

róznica jest tylko taka ze ratownik PCK nie potrzebuje siły i masy
z prawnego punktu widzenia nie ma róznic miedzy tymi uprawnieniami jesli chodzi np o odpowiedzialnośc karną

a co do obowiązku udzielania pomocy to przepisy to precyzują,
jak nie masz uprawnien i nie jestes przeszkolony to za nieudzielenie pomocy nic ci nie grozi,
jesli jestes po kursie to nie udzielenie pomocy jest zagrozone kara pozbawienia wolnosci do lat 5

wierz mi ze jakby doszło do prawdziwego przypadku kiedy taki chłopak nie podejmie akcji ratowniczej bo bedzie sie bał ratować 120kg chlopa, to nie tylko bedzie miał sprawe ale prokurator na pewno zainteresowałby sie na jakiej podstawie dostał uprawnienia w takim wieku

TomS - 10-07-2013, 23:27

Nie jestem prawnikiem. Ale PADI ma całkiem niezłych. I Oni sprawdzili dokładnie treści standardów organizacyjnych :) A jak wiesz w USA pozywają się wszyscy i o wszystko.
I teraz gwóźdź: w standardach PADI nie ma ani słowa co po tym kursie uczestnik "ma prawo" a nawet "co będzie umiał" (jako oddzielny punkt). Jest napisane, że ma spełnić standardy zaliczeniowe... bla, bla, są one podane. Koniec.

Certyfikat PADI RD i PADI Jr.RD jest poświadczeniem pozytywnego zaliczenia kursu a nie uprawnieniem do czegokolwiek.
Przyjmij to do wiadomości, będzie prościej ;-)


sowa napisał/a:
wierz mi ze jakby doszło do prawdziwego przypadku kiedy taki chłopak nie podejmie akcji ratowniczej bo bedzie sie bał ratować 120kg chlopa, to nie tylko bedzie miał sprawe ale prokurator na pewno zainteresowałby sie na jakiej podstawie dostał uprawnienia w takim wieku
Nie wierzę. Przytocz przepisy prawa, poparte odpowiednimi zapisami w standardach PADI. W sensie, że dany przepis "się tyczy" bo w standardach PADI napisano...


sowa napisał/a:
a co do obowiązku udzielania pomocy to przepisy to precyzują,
jak nie masz uprawnien i nie jestes przeszkolony to za nieudzielenie pomocy nic ci nie grozi,
jesli jestes po kursie to nie udzielenie pomocy jest zagrozone kara pozbawienia wolnosci do lat 5
Absolutnie zawsze działa zasada "dobrego samarytanina" - poprawna ocena własnych możliwości -> wniosek o nadmiernym niebezpieczeństwie wobec wielkiego faceta -> podjęcie akcji pośredniej przy pomocy innych osób lub zaniechanie jej wobec braku pomocy z zewnątrz.
Ale kluczem do zagadki jest "nieuzyskanie uprawnień" :)
Odbycie kursu i otrzymanie za to kawałka plastiku nie jest automatycznym nadaniem uprawnień. Co do "przeszkolenia" to dotyczy ono np. każdego posiadacza (kiedykolwiek) prawa jazdy, każdego zatrudnionego (od czasu wprowadzenia obowiązku prowadzenia szkoleń p.p. w zakładach pracy) itp.


Ja bym jednak bał się o dokładnie odwrotną sytuację: młodzieniec rządny "sprawdzenia się w akcji" będzie rzucał się na pomoc zawsze i każdemu pomimo nadmiernego ryzyka.

U dorosłego było by to bohaterstwo, u dziecka "lekkomyślność i brawura".
Zaniechanie z powodu niebezpieczeństwa u dorosłego nazwiesz roztropnością i poprawną kalkulacją ale u dziecka "brakiem odpowiedzialności i nieprzygotowaniem"...

Weźmy na przykład lekką, niską i nieco słabowitą "starszą" panią (60+), posiadającą (sprawiedliwie) stopień RD. Realnie posiadającą mniejsze możliwości fizyczne niż wysportowany 12-latek. Jak ją w tym wszystkim umieścisz?

Każdy ratuje jak umie i jak może. W przeciwnym wypadku ratownikami powinni zostawać wyłącznie najwięksi i najsilniejsi spośród ludzi na Świecie.

Odruchu ratowania należy uczyć najmłodszych niezależnie od tego czy sobie poradzą "z każdym". Inaczej będzie "jak u nas"... czyli znieczulica, na którą wszyscy narzekamy.

Znieczuleni się nie uczulą - muszą sobie wymrzeć. Do nas jednak należy lepsze wychowanie następnych pokoleń a niewiara w dzieci w tym nie pomaga...

sowa - 11-07-2013, 00:06

ok z tego co piszesz wynika ze dziciak ma Jr Rescue a to zmienia postac rzeczy wg mnie



ale co do przepisów to:
Art. 160 § 1 kk stanowi, iż za przestępstwo uważa się czyn dokonany w chwili, gdy ratownik pozostawia tonącego bez pomocy, tzn. zaniecha podjęcia akcji ratunkowej albo odstąpi od niej. Nie ma przy tym znaczenia fakt, czy tonący istotnie utopi się. (oczywiscie autorzy mieli na mysli ratowników wodnych ale to jest rozciagane treaz na inncyh ratowników)

Ratownik ma obowiązek udzielić pomocy. W chwili, gdy zaniechał podjęcia akcji - a pokrzywdzony utonął - będzie odpowiadał za przestępstwo z art. 162 § 1 kk w związku z art. 2 kk. Zaniechanie podjęcia czynności ratowania, do którego ratownik był zobowiązany będzie okolicznością stanowiącą dla sądu przesłankę do zaostrzenia wymiaru kary.

Art 162 KK zobowiązuje wszystkich do udzielania pomocy jednak z orzeczen wiem ze w przypadku sportów wodnych sady raczej orzekaja na korzysc jesli ktos nie jest ratownikiem a nie udzielil pomocy

Art. 162 kk. określa przestępstwo polegające na nie udzieleniu pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia, ciężkiego uszkodzenia ciała lub ciężkiego rozstroju zdrowia, jeżeli pomocy można udzielić bez narażania siebie lub innej osoby na niebezpieczeństwo utraty życia lub poważnego uszczerbku na zdrowiu.

Sprawca tego przestępstwa podlega karze pozbawienia wolności do lat trzech. Ratownik będzie oceniany w takim przypadku znacznie surowiej

Padi nie sprawdzlo na pewno przepisow w naszym kraju, a po za tym Padi aby zgarnąc kase zrobi wszystko, nawet dzieci instruktorem nurkowania
nie mowiac o wymyslaniu co raz bzdurniejszych specjalizacji :)

dobra koncze dyskusje,

generalnie jak powiedzialem pochwalam zainteresowania chłopaka i jego rozwoj nie pochwalam gonitwy za rekordem i nadawania tak powaznych certyfikatow dzieciom, ale skoro to jr rescue to odpuszczem temat zwracam honor
bye

TomS - 11-07-2013, 00:06

Odniesienie RD do ratownika WOPR jest też o tyle nietrafione, że RD ma za zadanie (ewentualnie, raz na jakiś czas) wyjąć z wody partnera, doholować go do brzegu, wyjąć lub zarządzić wyjęcie na ląd itd.
Ale nie musi być ani wielki ani mocny aby poprawnie podać gaz, wykryć i zaradzić narkozie, hiperkapni, skurczowi i innym przypadłościom podwodnym.

Ratownik na kąpielisku nie dość, że ma o wiele częściej (dziennie) do czynienia z akcją to są one o wiele bardziej wymagające kondycyjnie (sprint do, nurkowanie, wydobycie, holowanie, wyjęcie itd) zatem porównywanie zadań RD do RWOPR jest niesprawiedliwe.

[ Dodano: 11-07-2013, 01:09 ]
sowa napisał/a:
odpuszczem temat zwracam honor
Niepotrzebnie. Żaden honor nie ucierpiał a temat jest ciekawy :)

[ Dodano: 11-07-2013, 01:19 ]
sowa napisał/a:
Art. 160 § 1 kk stanowi, iż za przestępstwo uważa się czyn dokonany w chwili, gdy ratownik pozostawia tonącego bez pomocy, tzn. zaniecha podjęcia akcji ratunkowej [...]
Oparł bym się ściśle na brzmieniu tego zapisu (nawet zakładając niekorzystnie, że RD jest ratownikiem w sensie prawnym).
Jeśli dziecko oceni, że nie jest w stanie osobiście wyratować z wody tonącego, spanikowanego (itd) ale wykona telefon do służb ratowniczych, pobiegnie po pomoc, powie silnemu facetowi jak pomóc - to imo nie zostawił tonącego bez pomocy i nie zaniechał pomocy. Udzielił takiej pomocy jaka była możliwa w danej sytuacji i dostępna w ramach możliwości fizycznych. Ale jej udzielił. Pytanie czy istnieje w zapisach prawa definicja "akcji ratunkowej" i czy zawiera ona obowiązkowy, bezpośredni, fizyczny udział ratującego w akcji ratunkowej. Bo jeśli tak, to na pomoc musieli by się rzucać wszyscy ratownicy będący na miejscu zdarzenia co było by jawnym idiotyzmem.

piotrkw - 11-07-2013, 06:11

TomS napisał/a:
A co do kwestii "rywalizacji": czy aby na pewno jest to "złe"?


Tak , jezeli mówimy o rywalizacji typu "naj"
Bo za chwile będziesz miał --
-naj-głebiej nurkujacego 10-11-12-13- itd latka
- z naj-wiekszą liczba nurkowań -jw.
- naj-dłużej nurkujący - jw.
- z naj - większą liczbą rekinów - jw.

I dalej podobne "naj"
I to uwazam jest złe . Nurkowanie amatorskie to nie rywalizacja i nie należy jej tam wprowadzać , szczególnie u dzieci . Czym skorupka za młodu ....
Jeżeli chcemy uczyć rywalizacji to może typowe sporty z jej bezpośrednim do niej dostępem . Tam ważne jest "naj " . Niekoniecznie w nurkowaniu ;-)

Pozdrawiam Piotr

wojlic - 11-07-2013, 08:24

Witam

zaznaczmy ,że jest to Junior Rescue Diver.

Mam dwie córki, obie nurkują, starsza 14-lat - w czerwcu zakonczyla kurs i otrzymała certyfikat Junior RD. Zaliczenie na morzu.
jest dzieckiem odpowiedzialnym i powaznym, i odpowiednich gabarytów :) , teraz dzieci szybko rosna.
Młodsza 12-lat - tutaj niestety ale nie zaufałbym dzieciakowi, bo szałaput i brak odpowiedzialnosci na poziomie który uznaję za wystarczający. Zresztą nurki robi płytkie i niedługie.

Dużo zależy od człowieka i jego typu osobowości.
Ja po obserwacjach swoich pociech mogę stwierdzić jedno - do niektórych rzeczy trzeba dorosnąć i zależy to od czlowieka.

Natomiast nie jestem zwolennikiem zbyt wczesnego rozpoczynania nurkowania i chwalenia się iloscia nurkowań, pachnie mi troche to jakimiś kompleksami.
W przypadku rozwijającego się organizmu, jeszcze zbyt mało wiemy o wpływie nurkowań na niego.

Pozdrawiam
Wojtek L.

connan1973 - 11-07-2013, 11:27

wojlic napisał/a:
Mam dwie córki, obie nurkują

Gratuluję , moje córki (3 szt.) i żadna nie nurkuje ku mojej rozpaczy.
Także brawa dla Ciebie że umiałeś je prawidłowo :) wychować.

Co do młodego o którym mowa na początku to również gratuluję.

gumiś - 11-07-2013, 12:34

Tak, wszyscy się rozpisują, albo o naganności "NAJ" albo o zaletach rywalizacji. Ja jednak chciał bym poczytać o wpływie nurkowania na tak młody organizm. Mój syn ma 11 lat i na razie OWD i cholerne parcie do nurkowania. Nie powstrzymuję go, Z drugiej zaś strony nigdy nie zabierałem go głębiej jak 8m. No to może w końcu ktoś mi wytłumaczy czy to ja jestem przewrażliwionym ojcem nazbyt dbającym o prawidłowy rozwój fizyczny dziecka. Czy może Heja idziemy na całość robimy AOWD i DIP czy tam jakieś P2 i nuramy jak starzy. Kto mi powie i uspokoi albo podtrzyma to co robiłem dotychczas. Jaki wpływ ma nurkowanie na rozwój przegród nosowych, zatok, układ kostny, układ nerwowy, oczy i inne ciekawsze organy. Na forum na pewno są medycy. Czekam na rzeczowe wypowiedzi.
piotrkw - 11-07-2013, 12:53

gumiś napisał/a:
Jaki wpływ ma nurkowanie na rozwój przegród nosowych, zatok, układ kostny, układ nerwowy, oczy i inne ciekawsze organy. Na forum na pewno są medycy. Czekam na rzeczowe wypowiedzi.


Obawiam się że nawet medycy mogą mieć z tym problem, bo nie prowadzi się badań na młodych organizmach w warunkach panujących przy nurkowaniu . Mogą gdybać znając ogólne zachowanie się rozwijającego organizmu .
Ja mogę powiedzieć z własnych doświadczeń , że skutków "ubocznych " nie zauważamy z żoną ( lekarzem pediatrą- kardiologiem ) Nasz syn zaczął nurkować ze sprzętem w wieku 10 lat , w różnych warunkach i przedziale głębokości , ta zwiększała się wraz z wiekiem , nie z osiągniętym plastikiem . Obecnie ma 21 lat , nie choruje , nie ma żadnych dolegliwości , uprawia dyscypliny sportowe które lubi , rozwój umysłowy prawidłowy ( jest na Politechnice , nie wiem czy to akurat dobry przykład potwierdzenia ;-) ) . Co jeszcze chciałbyś wiedzieć ??

Pozdrawiam Piotr

wojlic - 11-07-2013, 15:46

Gumiś -

na forum był już wątek w ktorym parę osób wypowiadalo się w ciekawy sposob na temat nurkowania dzieci. Niestety nie moge go odnaleźć
Podsumowanie takie, że nie wiadomo dokladnie, ale trzeba uważać - zwłaszcza zaznaczany był wplyw pecherzyków strefy wzostu w kosciach dlugich (jakis łapiduch niech mnie poprawi jak używam zlych określeń).

Nurkując z dzieciakami trzymam sie do 10m - bo to cos widać, życia sporo i strach o kaszojady mniejszy. Młodsza jak zrobi trzy do pięciu nurków na wyjazd to wystarcza. Zresztą snoorkowanie też dostarcza wrażeń.

Pozdrawiam
Wojtek L.

adalbert - 11-07-2013, 17:27

Witam,
Mam dwóch synów -teraz już dorosłych - jeden jest INST a drugi asystentem.
Obaj nurkowali przed osiągnięciem pełnoletności ( po 15 -tym roku życia).
Co do nurkowania młodszych dzieci to niewiele wiemy na ten temat.
W książce "Medycyna Nurkowa" dr Jarosława Krzyżaka autor twierdzi iż "zezwalając na nurkowanie osobom młodym, u których nie jest zakończony proces wzrostu kośćca , najwięcej obaw związanych jest z możliwością uszkodzenia chrząstek nasadowych kości długich przez pęcherzyki gazowe"....
Dalej " w statystykach.., zwiększa się liczba urazów zakończonych śmiercią dzieci w wieku 10-15 lat...."
"Z powyższych względów lekarze nurkowi uważają, że nurkowanie z użyciem sprężonego powietrza przez dzieci do 15 roku życia jest dużą lekkomyślnością..."
Ze swojej strony dodam iż dotychczas nie określono jednoznacznie jakie są odległe następstwa nurkowania u dzieci.

Pzdro: Adalbert

conger - 11-07-2013, 17:43

No tak wszystko jest fajnie dopóki nic się nie stanie.Są stopnie, jest duma z pociechy ,ale co jak zdarzy się wypadek.Wtedy tylko rodzice będą sobie musieli odpowiedzieć na parę pytań i z tym żyć. Pozdrawiam.
adalbert - 11-07-2013, 17:46

conger napisał/a:
No tak wszystko jest fajnie dopóki nic się nie stanie.Są stopnie, jest duma z pociechy ,ale co jak zdarzy się wypadek.Wtedy tylko rodzice będą sobie musieli odpowiedzieć na parę pytań i z tym żyć. Pozdrawiam.

Zgadzam się z Tobą.
Kiedy moi synowie zaczęli nurkować miałem zawsze "pomarszczone plecy"
Teraz to oni mnie przerośli.
Pzdro

piotrkw - 11-07-2013, 17:58

conger napisał/a:
No tak wszystko jest fajnie dopóki nic się nie stanie.

Masz całkowitą rację .
conger napisał/a:
Wtedy tylko rodzice będą sobie musieli odpowiedzieć na parę pytań i z tym żyć.

Tak samo jak w wypadku samochodowym który spowodował prowadzący ojciec i zginęły jego dzieci siedzące w samochodzie . Jechali na wakacje .
Po co rodzice je zabierali ???? Mogły zostać w domu . Ale w domu mógł w tym czasie gdy rodzice pojechali na urlop , wybuchnąć pożar i dzieci zostały ciężko poparzone lub zginęły. Na jakie pytania będą sobie odpowiadać ???
Tak rozumując dojdziemy do absurdu.

Pozdrawiam Piotr

[ Dodano: 11-07-2013, 19:01 ]
adalbert napisał/a:
Kiedy moi synowie zaczęli nurkować miałem zawsze "pomarszczone plecy"


A ja starałem się robic wszystko aby nurkowania były bezpieczne i przewidywalne . Jeżeli moja wyobraznia podpowiadała mi jakieś kłopoty , nie wchodziliśmy pod wodę . A wyobrażnię mam , wiele potrafię sobie wyobrazić ;-)

adalbert - 11-07-2013, 18:18

piotrkw napisał/a:
Tak samo jak w wypadku samochodowym który spowodował prowadzący ojciec i zginęły jego dzieci siedzące w samochodzie . Jechali na wakacje .
Po co rodzice je zabierali ???? Mogły zostać w domu . Ale w domu mógł w tym czasie gdy rodzice pojechali na urlop , wybuchnąć pożar i dzieci zostały ciężko poparzone lub zginęły. Na jakie pytania będą sobie odpowiadać ???
Tak rozumując dojdziemy do absurdu.

Sory, ale wydaje mi się ze to Ty dochodzisz do absurdu ,mówimy o świadomym narażaniu na ryzyko ( cytowałem Medycynę Nurkową) .
Jeśli ten ojciec jedzie np. z dziećmi łamiąc przepisy bezpieczeństwa jednak a w domu zostawił kanister z benzyną i obok zapałki to powinien mieć pretensje do siebie,
piotrkw napisał/a:
A ja starałem się robic wszystko aby nurkowania były bezpieczne i przewidywalne . Jeżeli moja wyobraznia podpowiadała mi jakieś kłopoty , nie wchodziliśmy pod wodę .


Niestety ja nie posiadam zdolności paranormalnych i zawsze mam respekt przed wodą.

Pzdro:Adalbert

piotrkw - 11-07-2013, 18:31

adalbert napisał/a:
Niestety ja nie posiadam zdolności paranormalnych


Ja też nie , reszta nazywa sie zdrowym rozsądkiem ;-)

adalbert napisał/a:
mówimy o świadomym narażaniu na ryzyko ( cytowałem Medycynę Nurkową) .


Masz rację , ja tez o tym mówię w przypadku jazdy samochodem na wakacje ( tylko nie cytowałem Raportu Wypadków )

adalbert - 11-07-2013, 18:38

piotrkw napisał/a:
Niestety ja nie posiadam zdolności paranormalnych


Ja też nie , reszta nazywa sie zdrowym rozsądkiem


Sądzę że takowy posiadam, jednakowoż wyobraźnia ojca zawsze działa (tym bardziej że miałem ze sobą 2 synów równocześnie), a zdrowy rozsadek nie wystarcza do przewidzenia wszystkiego. Zwróć uwagę na to że nie wszystkie wypadki są zawinione przez ofiary lub opiekunów.

Pzdro

piotrkw - 11-07-2013, 18:41

adalbert napisał/a:
jednakowoż wyobraźnia ojca zawsze działa


Dokładnie , patrząc z perspektywy czasu , nurkowania z dziećmi planuje się dużo bezpieczniej .

Pozdrawiam Piotr

adalbert - 11-07-2013, 18:51

piotrkw napisał/a:
Dokładnie , patrząc z perspektywy czasu , nurkowania z dziećmi planuje się dużo bezpieczniej .


Chyba wszystkie nurkowania rekreacyjne są coraz bezpieczniejsze, jednak ciągle nie wiadomo gdzie jest ta granica dla dzieci.
Czasem wydaje mi się że rodzice wiele robią wiele rzeczy aby zaimponować innym, nie biorąc pod uwagę przyszłości swoich dzieci i trzeba robić tak żeby w przyszłości nie mieć do siebie pretensji, a każdy ze sportów tzw. ekstremalnych niesie jakieś ryzyko (kiedy się wspinałem to znałem jeszcze Kukuczkę, Fazlka, Czoków, Hajzera i paru innych) które trzeba samemu ocenić.

Pzdro:
Adalbert

piotrkw - 11-07-2013, 18:57

adalbert napisał/a:
jednak ciągle nie wiadomo gdzie jest ta granica dla dzieci.


Z ludzkim organizmem jest tak , że trudno stawiać jednoznacznie gdzieś granicę .
A co w drugą stronę ?? Do której obaj mamy już bliżej . Kiedy skończyć, aby nie narazić siebie lub partnerów ?
Nie ma jednoznacznych odpowiedzi .

Pozdrawiam Piotr

Nuroslaw - 11-07-2013, 19:12

adalbert napisał/a:

Czasem wydaje mi się że rodzice wiele robią wiele rzeczy aby zaimponować innym, nie biorąc pod uwagę przyszłości swoich dzieci


No, zmuszanie do lekcji gry na skrzypcach czy baletu i wymagania od nich poziomu olimpijskiego.
jest różnica, gdy potrafimy tylko kierunkować i hamować zapędy naszych dzieci mimo wszystko zezwalając na naukę od leczenia chorych kompleksów jak mamusi czy tatusiowi się nie udało, ale synek/córka będą "miszczami". To jestem bardziej przerażony, czy robienie z dziewczynki miss na siłę, nie spacza jej psychiki bardziej niebezpiecznie niż jakieś niewinne zabawy w wodzie, z mocno wyważonym ryzykiem.

Przy czym nie jestem za propagowaniem tego rodzaju rekreacji (nurkowania) dla dzieci, to nie wykluczam wdrażania co najbardziej zdolnych do prób, byle pod okiem kogoś doswiadczonego.
Sam pamiętam, jakie nurkowania robiłem w ABC majac 12lat, mój pierwszy strzał z dubeltówki do rzutek, czy zabawy w celność z dorosłymi z KBKSu. Jednakże wiele zabaw tego typu nie jest dla wszystkich jak bieganie czy piłka nożna.
A tej granicy wieku, odpowiedzialności, możliwości, zdolności nie da się określić jednoznacznie w jakiś kategoriach.
Stąd też jestem przeciwny podawania wyniku jako "naj" w tym wieku, dla zabaw, które nigdy nie powinny być sportem (z parciem na wynik).

wojlic - 12-07-2013, 08:33

Mówcie co chcecie, ja przy każdym nurkowaniu ze swoimi dzieciakami mam stresa jak diabli.
Co dziwnego (albo chyba raczej nie) z ludźmi "obcymi" nawet początkujacymi i "trudnymi" aż tak sie nie denerwuję.

lozerka - 13-07-2013, 10:03

wojlic napisał/a:
Mówcie co chcecie, ja przy każdym nurkowaniu ze swoimi dzieciakami mam stresa jak diabli.


ja też :) podobnie, jak wtedy, gdy po raz pierwszy z kolegami pojechało samochodem, pierwszy raz miało nie wrócić do domu przed zmrokiem i w setkach różnych sytuacji :)
ale zawsze sobie powtarzałam, że to mój strach i lęk i nie może on ograniczać dziecka, a ja muszę sobie z tym poradzić, bo nim kieruje nie zdrowy rozsądek najczęściej, a emocje :)

generalnie to jest tak, jak powiedział znany reżyser, że życie jest śmiertelną chorobą...i.t.d. ;-) - z każdą aktywnością wiąże się jakiś poziom niebezpieczeństwa. Z każdym sportem - ryzyko urazów, w tym poważnych. Jazda konna, narty, pływanie, rolki, banalna jazda na rowerze - zawsze może się coś stać, a niektóre z tych sportów z założenia są obciążające dla stawów, kręgosłupa, cierpią kolana - i nie mówię tu o sportach uprawianych wyczynowo, a wyłącznie amatorsko, rekreacyjnie. Jak się patrzy na dzieciaki 3-4 letnie śmigające po stokach na krechę to z jednej strony serce rośnie, a z drugiej oddech zamiera :)
Różnica jest taka pewnie, że niebezpieczeństwa w tamtych dziedzinach są bardziej rozpoznane i oczywiste, w nurkowaniu mniej. Ale fakt, że w tamtych są rozpoznane, nie oznacza, że nie istnieją, a świadomość, że na nartach można złamać rękę, nogę, rozbić głowę, a każdego roku dużo ludzi tonie pływając w jeziorach, rzekach nie daje gwarancji uniknięcia tych zagrożeń - a mimo to pozwalamy swoim dzieciom na uprawianie tamtych dziedzin, ba- zachęcamy ich do nich :)

Gdyby tak statystycznie podejść do sprawy i realnie ocenić potencjalne niebezpieczeństwo, nikt z nas nie powinien pozwolić swojemu dziecku wsiąść do samochodu - bo właśnie statystycznie ujmując, to kazde wyruszenie w drogę jest sytuacją zagrażającą co najmniej zdrowiu, jeśli nie życiu.

Nie można się dać zwariować :) Oczywiście nikt normalnie myślący nie będzie dziecka w wieku juniorskim puszczał na 30-40, czy zakładał mu na plecy twina, ale nurkowanie w granicach, jakie organizacje dla takich dzieci przewidują, to w mojej ocenie może przynieść jedynie korzyści :)

a co do stopnia RD, jakieś 1,5 - 2 lata temu dokładnie taka sama dyskusja się przetoczyla przez forum i też na kanwie tego, że jakiś nastolatek ukończył ten kurs. Warto do niej wrócić, ciekawe argumenty się w niej pojawiały :)
Ja mam dokładnie ( jak i miałam wówczas, mając znikome doświadczenie nurkowe i pojęcie wówczas ) takie zdanie , jak Tomek.
Kurs RD nie ma na celu stworzenia ratownika patrolującego nabrzeża i wyszukującego sytuacje kryzysowe, a nurka, który jest bardziej wyczulony na mogące się pojawić problemy i świadomego, jak w razie tych problemów reagować. Sytuacje awaryjne, wymagające takiej reakcji, jeśli się będą miały pojawić, to pojawią się niezależnie od tego, czy taki dzieciak ma RD, czy go nie ma. Ten z RD - będzie miał wiedzę, jak się w takiej sytuacji zachować, co zrobić, by jak najlepiej pomóc ( a myślę, że taki kurs skierowany do juniorów uwzględnia młody wiek takiej osoby i dostosowuje oczekiwania, jak i uczenie sposobu reagowania do niego ) i nie będzie stał bezradnie.

Nuroslaw - 14-07-2013, 09:10

Zaskakujące jest, że normalnie nasze wypowiedzi są akcpetujące, acz nie frywolne. Ale już w opisie wypadku 12 latka na Zakrzówku, to już rodzic to "idiotą" został okrzyknięty i do tego "nieodpowiedzialnym".
sage - 24-07-2013, 17:27

connan1973 napisał/a:

Gratuluję , moje córki (3 szt.) i żadna nie nurkuje ku mojej rozpaczy.
Także brawa dla Ciebie że umiałeś je prawidłowo :) wychować.


To nie jest powód do rozpaczy ani kryterium oceny dobrego wychowania :) Mogą mieć przecież zupełnie inne zainteresowania, niekoniecznie po myśli Taty ;)
Ja mam dwójkę (14 i 17 lat), mają jr.owd, ale przestało je to "bawić", znalazły inne zainteresowania i są szczęśliwe :) Może jak trochę podrosną wrócą pod wodę, kto wie - ale nic na siłę :)


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group