FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

JESTEM POCZĄTKUJĄCY - Jak samemu zapiąć piankę... PATENTY

smlk - 26-08-2014, 14:58
Temat postu: Jak samemu zapiąć piankę... PATENTY
Witam.
Mam takie pytanie trochę inne jak na żółtodzioba :))
Macie jakieś metody jak samemu zapiąć sobie pianke? oczywiście zamek na plecach :)

Sebiriusz - 26-08-2014, 15:06

do ucha zamka masz przyczepiony sznureczek, który ułatwia Ci sięgnięcie i ciągnięcie za suwak ku górze.
Żadna filozofia :pa:

smlk - 26-08-2014, 15:12

No nie do końca.... Sznurek jak najbardziej znalazłem ale ciągniecie za niego na nie wiele się zda, gdy wszystko się podwija zawija marszczy itp. itd. Przerabiałem to kilku krotnie i zawsze musiałem kogoś prosić o pomoc, aż do ostatniego razu gdy musiałem zrezygnować z nura bo jak na złość na akwenie nie było żywej duszy ( tylko wędkarze ale kto nurkował na Balatonie w Trzebini to zna sprawe. :)
Jakuza - 26-08-2014, 15:18

Po pierwsze dopasowanie skafandra, po drugie partner nurkowy :-)
jeżeli nie jesteś w stanie samemu założyć pianki to zdecydowanie nie czas byś nurkował solo ;-)

Yavox - 26-08-2014, 15:20

Jakuza napisał/a:
Po pierwsze dopasowanie skafandra, po drugie partner nurkowy :-)
jeżeli nie jesteś w stanie samemu założyć pianki to zdecydowanie nie czas byś nurkował solo ;-)

:beer3:

smlk - 26-08-2014, 15:38

Pianka jest nowa :snajp: kupiłem nowego Everflexa (super pianka) i jest tak świetnie dopasowany że trudno mi to samemu określić....
A :beer3: to podeśle jak ktoś poda fajny sposób :ping: słyszałem o klamce od samochodu - zapomniałem sprawdzić :/

Marcin13736 - 26-08-2014, 15:47

Jakuza ma jak najbardziej rację!
A na poważnie, to ciężko jest się zapiąć w dopasowaną piankę bez obawy o uszkodzenie zamka lub przyszczypnięcia neoprenu. Nie kombinuj tylko zabieraj kogoś ze sobą na nurkowanie...

Yavox - 26-08-2014, 15:58

Albo jak zapniesz to nie zdejmiesz i wyjdzie Ci coś takiego jak mnie kiedyś, jak mierzyłem swojego pierwszego Maresa. Założyłem go tył na przód czyli suwakiem z przodu (a miał być na plecach) i tak się zaklopsowało, że się rozebrać nie mogłem. Na początku było zabawnie ("co, ja nie zdejmę?") ale potem zaczęło się robić coraz mniej śmiesznie a coraz bardziej słabo, bo lato było i gorąco jak skurczysyn. Godzinę spędziłem w wannie z zimną wodą żeby nie zdechnąć, czekając aż wróci ktoś z domowników.
arkac123 - 26-08-2014, 16:11

smlk napisał/a:
No nie do końca.... Sznurek jak najbardziej znalazłem ale ciągniecie za niego na nie wiele się zda, gdy wszystko się podwija zawija marszczy itp. itd.


A wędkarze nie pomogą??? Oni zazwyczaj od razu przychodzą (a nawet przybiegają :censored: ) do nurka na Balatonie ;) .

Jeśli chodzi o radę, to mnie w zapinaniu pianek pomogła joga... Kilka lat jogi - ale teraz nie mam żadnych problemów w zapinaniu, chociaż zamiast na Balatonie, wolę jednak popływać w piance na Zakrzówku - więcej ryb i to tych dużych (sumy i jesiotr), a wędkarzy jak na lekarstwo. :aaa:

Yavox - 26-08-2014, 16:13

smlk - to już wiesz, potrzebujesz kilku lat jogi. Ja bym równolegle zaczął ćwiczyć Tai Chi, bo w międzyczasie zapewne przerzucisz się na suchara :aaa:
pomorzanka - 26-08-2014, 16:46

Yavox napisał/a:
Godzinę spędziłem w wannie z zimną wodą żeby nie zdechnąć, czekając aż wróci ktoś z domowników.

:aaa: opowieść znajomego, który najpierw stojąc na krześle, próbował sobie pomóc hakiem na ścianie, a potem zaskoczył swoim widokiem sąsiadów, to pikuś przy godzinnym leżeniu w wannie :papa:

gienas - 26-08-2014, 17:26
Temat postu: Re: Jak samemu zapiąć piankę... PATENTY
smlk napisał/a:
Witam.
Mam takie pytanie trochę inne jak na żółtodzioba :))
Macie jakieś metody jak samemu zapiąć sobie pianke? oczywiście zamek na plecach :)


Ręce zgięte w w łokciach i podniesione na wysokość barków, w dłoni trzymasz już taśmę zamka, łokcie na maxa do tyłu wychylasz tak aby kręgosłup się "zapadł" i zrobił "kieszeń" na plisę ( ta podkładka) zamka - i ciągniesz w górę taśmę zamka. Taśmę ciągnąc lekko odsuwaj od ciała - napinanie pianki zapobiega fałdowaniu.

Kilka włożeń i opanujesz tiochnikę :beer3:

smlk - 26-08-2014, 18:23

Cytat:
Ręce zgięte w w łokciach i podniesione na wysokość barków, w dłoni trzymasz już taśmę zamka, łokcie na maxa do tyłu wychylasz tak aby kręgosłup się "zapadł" i zrobił "kieszeń" na plisę ( ta podkładka) zamka - i ciągniesz w górę taśmę zamka. Taśmę ciągnąc lekko odsuwaj od ciała - napinanie pianki zapobiega fałdowaniu.


Dzięki gienas za bardzo przydatną wskazówkę lecz jest to normalna technika zapinania piany (zajmuje mi jakieś 10 min i nie chcielibyście tego oglądać na koniec jestem już tak zmasakrowany że odchodzi mi ochota na jakiekolwiek wejście do wody ) ja szukam innowacji w tym temacie :))

Sebiriusz - 26-08-2014, 19:14

to myślę że jedyną innowacją było by zakładanie pianki tył na przód :ping:
steve1973 - 26-08-2014, 19:27

Sebiriusz napisał/a:
to myślę że jedyną innowacją było by zakładanie pianki tył na przód :ping:

Ja proponuję abyś ręce włożył do nogawek a nogi do rękawów. W ten sposób zapinanie zamka będzie z góry do dołu. Czy to wystarczająco innowacyjne? :rozpacz:

arkac123 - 26-08-2014, 19:37

Yavox napisał/a:
smlk - to już wiesz, potrzebujesz kilku lat jogi. Ja bym równolegle zaczął ćwiczyć Tai Chi, bo w międzyczasie zapewne przerzucisz się na suchara :aaa:


Dorzuciłabym jeszcze siłownię, ewentualnie sztangi lub tabatę - trzeba się fizycznie przygotować na twina i stejdze. :aaa:


Nurek nie ma lekko.... :hihi-:

Yavox - 26-08-2014, 19:40

smlk napisał/a:
ja szukam innowacji w tym temacie :))

Słuchaj uważnie, bo nie będę powtarzać.

1. Suwak najpierw nasmarować, bo proces zapinania będzie dynamiczny, więc potrzebny jest sprawny poślizg.
2. Karabinkiem dwutłokowym łapiesz za oczko w uchwycie suwaka. Drugą częścią za taśmy-rączki od dużej torby (taka niebieska z Ikei nadaje się doskonale, jest z mocnego materiału, a metoda generuje na torbie solidne naprężenia).
3. Przed zapięciem ćwiczysz trzymanie torby dnem do góry za sobą. Można do środka włożyć dwa związane patyki, żeby duży przekrój wnętrza był w krytycznym momencie utrzymany, bo inaczej może zadziałać niezgodnie z oczekiwaniem.
4. Jak już masz wszystko przećwiczone, wkładasz zapaloną laskę trotylu między pośladki.

smlk - 26-08-2014, 20:21

I tym jakże ciekawym akcentem zakończmy te wasze dywagacje...
:pad:

lozerka - 26-08-2014, 20:36

rada zupełnie serio, moim zdaniem sposób trywialnie prosty.
Najpierw łapiesz za sznurek jedną ręką za plecami, nad barkiem i jak już trzymasz sznurek, drugą ręka koło kości ogonowej przy początku zamka stabilizujesz go, żeby moc naciągać, to co Ci się wałkuje i sznurek ciągniesz w góre. Nie, że idzie jak po maśle, ale się daje bez wykręcenia sobie rąk ze stawów barkowych :) Można jeszcze ułatwić najpierw kawałek podciągając zamek na początku trzymając tę górną reke do tyłu, ale na wysokości pasa, a drugą jak wcześniej, naciągasz wtedy krótszy odcinek zamka, a dalej- jak wyżej. Jeśli sięgasz rękami do łopatek i do tyłka- raczej powinno wyjść :) ale może spróbuj w domu, a nie na odludnym nurkowisku, na które przejechałeś 100 km specjalnie ;-)

Widać, że panowie nigdy nie musieli sobie sukienki z zamkiem na plecach sami zapinac :-D

piotr_c - 26-08-2014, 20:43

smlk napisał/a:
I tym jakże ciekawym akcentem zakończmy te wasze dywagacje...


Przede wszystkim mając P1 nie powinieneś nurkować bez partnera. Każdy problem pod wodą czy awaria może skończyć się tym, że problem z zapinaniem pianki skończy się... definitywnie.

Yavox - 26-08-2014, 20:45

lozerka napisał/a:
Widać, że panowie nigdy nie musieli sobie sukienki z zamkiem na plecach sami zapinac :-D

Ania, to nie w tym rzecz jest zupełnie. Po prostu panowie nie mają rąk długości szympansicy. Ewolucja kształtowała nas bardziej w stronę trzymania dzidy (ewentualnie pługa) z przodu niż zapinania suwaka na plecach z tyłu.

Tak poza wszystkim, to chyba mało kto potrafi "trzymać górną rękę do tyłu na wysokości pasa". Ostatni raz jak kogoś w takiej pozycji widziałem, to był obrazek z boginią Kali ;-)

connan1973 - 26-08-2014, 20:45

Yavox napisał/a:
Albo jak zapniesz to nie zdejmiesz i wyjdzie Ci coś takiego jak mnie kiedyś, jak mierzyłem swojego pierwszego Maresa. Założyłem go tył na przód czyli suwakiem z przodu (a miał być na plecach) i tak się zaklopsowało, że się rozebrać nie mogłem. Na początku było zabawnie ("co, ja nie zdejmę?") ale potem zaczęło się robić coraz mniej śmiesznie a coraz bardziej słabo, bo lato było i gorąco jak skurczysyn. Godzinę spędziłem w wannie z zimną wodą żeby nie zdechnąć, czekając aż wróci ktoś z domowników.

Ja miałem podobnie przymierzając piankę w decathlonie. Byłem z żoną i córką. Rozmawiałem z nimi do momentu aż się zapiąłem i nieco się poruszając aby się dopasowała. Po czym zapragnąłem ją zdjąć. Okazało się że przez 10minut waliłem monolog bo moja małżonka i córcia postanowiły mnie olać i pójść oglądać coś niezmiernie fascynującego jak ręczniki czy klapki. A ja potrzebowałem pomocy przy rozebraniu. Finalnie po cyrkowych sztuczkach udało się zdjąć. Odwdzięczyłem się się moim kochanym kobietom wychodząc ze sklepu bez zakupów ale za to z kartą. No i szukały mnie tyle mniej więcej co ja mierzyłem piankę :P .

Jacek Wo - 26-08-2014, 20:56

Na tym filmiku - od około 22 sekundy :-)

Sporo mi brakuje do sylwetki tego pana z filmiku /właściwie to sporo kg musiałbym zrzucić/, mam dokładnie taka piankę i moje pierwsze próby jej założenia zupełnie nie przypominały sytuacji z filmu ...
Po kilku(nastu?) razach jakoś zaczęło się zakładać sprawnie i bez problemów ...

BTW - moja sprawność barkowo-ramieniowa jest dość kiepska, do zetknięcia dłoni na plecach /opisanego np. tu brakuje mi ponad 10 cm.

lozerka - 26-08-2014, 22:21

Yavox napisał/a:
lozerka napisał/a:
Widać, że panowie nigdy nie musieli sobie sukienki z zamkiem na plecach sami zapinac :-D

Ania, to nie w tym rzecz jest zupełnie. Po prostu panowie nie mają rąk długości szympansicy.

no nie trzeba zaraz samego Everestu zdobywać, szympans by wystarczył ;-)


Yavox napisał/a:
Tak poza wszystkim, to chyba mało kto potrafi "trzymać górną rękę do tyłu na wysokości pasa". Ostatni raz jak kogoś w takiej pozycji widziałem, to był obrazek z boginią Kali ;-)


ojj, tam!! przecież nie chodzi o sięganie ręką przez głowę do pięt!! tylko pierwsza wersja zakłada, że reka A- u mnie lewa stabilizuje dół, a ręka B- prawa- w pierwszej wersji od razu przez bark sięga do sznureczka- który można podać sobie ręką A dla ułatwienia uchybień ewolucyjnych ;-) i ciąąągnąć w górę, albo zrobić to etapami. Reka A cały czas w tym samym miejscu, rękę B zginamy w łokciu pod kątem prostym i takąż sięgamy do pleców na wysokości pasa- dodaję, nie przez głowę, czy bark, ale prosto przesuwając dłoń, jakbys chciał się po tzw krzyżu poczochrać i tąż ręką B podciągamy zamek do góry ile się da, po czym przenosimy ją przez bark, za sznureczek i już ciągniemy do końca.

Wiem, to bardzo skomplikowany opis ;-) , ale po 3 do 10 przeczytań można ogarnąć ;-)

edit.

oo, właśnie Jacek pokazał coś na ten kształt, chociaz można ominąc etap wyginania łokcia na okretkę ;-)

Yavox - 26-08-2014, 22:42

lozerka napisał/a:
jakbys chciał się po tzw krzyżu poczochrać i tąż ręką B podciągamy zamek do góry

To ja jakiś staroświecki jestem. Wybieram bramkę numer trzy, gdzie ręką C po krzyżu będzie czochrać mnie partner - a jeszcze lepiej, partnerka :)

Opcje możliwe do zrealizowania przez zwierzęta innego gatunku ( :malpa: ) tudzież wymagające przekraczania uprawnień, jakoś do mnie nie przemawiają...

beroduar - 26-08-2014, 22:46

Olej piankę i kup sobie suchara z zamkiem z przodu.
Jacek Wo - 26-08-2014, 23:14

beroduar napisał/a:
Olej piankę i kup sobie suchara z zamkiem z przodu.


Mam suchara z zamkiem z tyłu (TIZIP) i jestem w stanie sam go rozpiąć /bez klamek od auta i sznurków/.
A co więcej - ostatnio podjąłem próbę samodzielnego zapięcia zamka - po kilku minutach wysiłków udało mi się to zrobić.

Powyższe nie oznacza, że to jest lekkie łatwe i przyjemne, jednakowoż wykonalne ...

lozerka - 26-08-2014, 23:43

Yavox napisał/a:
lozerka napisał/a:
jakbys chciał się po tzw krzyżu poczochrać i tąż ręką B podciągamy zamek do góry
ręką C po krzyżu będzie czochrać mnie partner - a jeszcze lepiej, partnerka :)
.


toć piszę JAKBY!! do JAKBY szkoda angażować rękę C, bo to takie próbowanie cukierka przez papierek ;-)

chyba po 15 godzinie pracy mnie lekka głupawka ogarnia ;)

Adaś- proste, bierzesz za sznureczek- ciągniesz do góry :-D nie jak Kali, nie jak szympans, czy co więcej - szympansica, tylko zwyczajnie, jak Adaś ;-)

Chociaż chyba bardziej jak smlk, który się jakby zmęczył naszymi poradami ;-)

Yavox - 27-08-2014, 00:19

lozerka napisał/a:
Chociaż chyba bardziej jak smlk, który się jakby zmęczył naszymi poradami ;-)

smlk ma jeszcze za mało postów, może nie czuć klimatu :aaa: No chyba, że skorzystał z porady i poszedł wypróbować laskę dynamitu...

Problem z zasuwaniem suwaka jest trudny do samodzielnego rozwiązania. Podobają mi się kocie ruchy tego gościa z filmiku reklamowego Triborda, któremu tak się za pierwszym razem wszystko udaje i który w ogóle ma tak zadowolony wyraz twarzy wciągając sobie na łeb i ściągając gumowy kaptur, jakby mu równocześnie poza kadrem ktoś robił laskę. Obawiam się jednak, że do tego filmiku mogli powtarzać te ujęcia kilkadziesiąt razy a w życiu bywa inaczej - dwa razy się zasunie a raz panie coś się przytnie albo zatnie, i wtedy zaczyna się potańcówka dookoła własnej osi, ciągnięcie za sznurek w różnych kierunkach i dramatyczne poszukiwania tego drugiego do czochrania...

lozerka - 27-08-2014, 02:15

Yavox napisał/a:
i dramatyczne poszukiwania tego drugiego do czochrania...


do tego każdy pretekst może się przydać :-D nie ma co tak z góry odrzucać ;-)

mi_g - 27-08-2014, 08:50

arkac123 napisał/a:
trzeba się fizycznie przygotować na twina

Jak już smlk, opanuje zapinanie pianki "ze sznurkiem" czy "tasiemką" u zamka, to następnym krokiem mogloby być własnoręczne zapinanie bez takowego ułatwienia. Jesli to opanuje to jak się wybierze na kurs techniczny bedzie bez problemu zawory w twinie kręcił techniką "na dwie ręce" :-)
A na serio: najlepszy partner... jak nie ma partnera to oczywiscie da się ale trzeba poćwiczyć, pomaga wydech, wyginanie kręgosłupa, wypchnięcie do tyłu łopatek etc. - tu uwaga przy cwiczenniu można piankę (a najczęściej zamek) rozwalić :-(

smlk - 27-08-2014, 09:26

Dobra mistrzowie zapinania i czochrania :) i innych zabaw z partnerem/ką . System opanowany trochę jogi i da się zapiąć.
PS. Koleś z filmu jest the best :lol:

wienczyslaw - 27-08-2014, 09:34

O prosze! nieodkryta żyła złota. Nowa specjalizacje - zapinanie pianki solo.
To był by wstep do wszelakich szkoleń technicznych.

Sebastian Szczesniak - 27-08-2014, 18:38

Yavox napisał/a:
Obawiam się jednak, że do tego filmiku mogli powtarzać te ujęcia kilkadziesiąt razy


To zależy czy byli już zadowoleni z jego miny, bo te zamki się poprostu tak zamykają. Nie bardzo ma się tam co z czym zaciąć.

Stawiam 10 twinów powietrza jak coś mi się zatnie przy zapinaniu zamka:)

Jurek89 - 27-08-2014, 19:36

Joga to dobra droga po kilku latach będziemy mogli zapiąć zamek nogą https://www.youtube.com/watch?v=AUgFtJZS1MI

W suchaczu też nie ma lekko, pierwszy raz zazwyczaj wygląda tak: https://www.youtube.com/watch?v=Nh2iyPmucFk

dziubek72 - 27-08-2014, 19:58

Yavox napisał/a:
Albo jak zapniesz to nie zdejmiesz i wyjdzie Ci coś takiego jak mnie kiedyś, jak mierzyłem swojego pierwszego Maresa. Założyłem go tył na przód czyli suwakiem z przodu (a miał być na plecach) i tak się zaklopsowało, że się rozebrać nie mogłem. Na początku było zabawnie ("co, ja nie zdejmę?") ale potem zaczęło się robić coraz mniej śmiesznie a coraz bardziej słabo, bo lato było i gorąco jak skurczysyn. Godzinę spędziłem w wannie z zimną wodą żeby nie zdechnąć, czekając aż wróci ktoś z domowników.



dobre :aaa: :aaa: :aaa:

Sebastian Szczesniak - 27-08-2014, 22:23

yavox napisał/a:
jak mierzyłem swojego pierwszego Maresa


a ja mierząc pierwszą pianke kierując się 100% ceną ( 399 zł za półsuchą siódemkę ) próbowałem wcisnąć się w rozmiar 38 (przy faktycznym 46/48 ) wierząc mocno w elastyczność neoprenu.

Prawie się udało.

Też było to latem i dużo nie brakowało bym przy trwającej ok 20 minut próbie jej zdjęcia udusił się w przymierzalni gdy zaklinowała mi się na głowie odcinając dostęp powietrza:)

piotr63 - 27-08-2014, 23:16

Ja tylko raz rozpinałem sam suchy na Hemorze.Było to nocne zalało mi skafander i nurek trwał 15 min.Po wyjsciu z wody nikogo Był tylko konar na drzewie i uratował mój suchy przed całkowitym zalaniem.Koledzy wyszli po ok godzinie.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group