| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
FORUM OGÓLNE - Nurkowanie z idiotą
Tommy222 - 18-11-2004, 18:54 Temat postu: Nurkowanie z idiotą Dość długo się wachałem czy opisać te nurkowanie ale uważam, że powinienem.
Była końcówka lata jeszcze ciepło ale już Bałtyk trochę wzburzony. Planowałem nurkowanie z Jastarni z bazą x (nie ma rożnicy jaka to baza) byłem sam i miałem nadzieje, że znajde partnura. Na miejscu się okazało, że jest też jeden człowiek z Warszawy - od razu mi nie przypadł do gustu - złoty łanców i granie macho ale cóż nie wiedziałem, że będe z nim nurkował. Czekając na łodź spytał mnie czy nie zanurkujemy razem. Coś sprawiło, że chciałem powiedzieć nie ale jednak bez przekonania odparłem: czemu nie?
Co ważne nie było wtedy słońca a Bałtyk był dzień po wichurze i podobno widoczność była kiepska (wyprzedzając fakty była kiepska).
Pierwszy zgrzyt nastąpił gdy ten osobnik oświadczył, że ma komputer co mu dekompresji nie wyświetla. Ze zdziwieniem chciałem zobaczyc co do za model i ku mojemu zaskoczeniu on pokazał mi zwykłą konsole!
No coż pomyślałem można i konsole nazwac komputerem...
Potem było juz tylko gorzej mieliśmy nurkowac na 30 m (na Kanonierkę) a on z wdziekiem zadał takie pytanie szyprowi "jaka tam jest dekompresja 5 mintu na 9 metrach?". Był zaskoczony słysząc, że dekompresja zależy od długości i głebokości zanurzenia.
Dodatkowo oświadczył mi, że będzie czas dekompresji liczył w pamięci bo nie ma również stopera ani zegarka. Żałowałem, że się zgodziłem z nim nurkować...
Juz ubrany w sprzęt zadalem mu pytanie (w moim mniemaniu retoryczne) pytanie:
"Masz latarkę"?
A usłyszałem w odpowiedzi: "Nie ale mam dobry wzrok"
Ustaliliśmy że ja będe szedł pierwszy i będę świecił .
Schodziliśmy wzdłuż opustówki na ok 20 metrach zaczeło się robić ciemno a na 30 było już zupełnie ciemno. Wymieniłem z nim Okejki i popłynąłem do statku (lina była ok 5-7 m od statku). Po chwili zobaczyłem, że mojego "partnera" nie ma obok mnie. Wściekły i już trochę zaniepokojony wrociłem do liny. Tam na szczęście on tam był - już z wielkimi ze strachu oczami i zadyszką. Wrociłem z nim na jakieś 15 metrów (zobaczyłem, że jest już spokojny i jako tako sobie radzi) i tam go zostawiłem po czym się dołączyłem do innej właśnie się zanurzającej grupy.
Nie powiem w jakiej federacji zrobił I i II stopień nurkowy ale zdradze, że w Egipcie.
Był z nim jeszcze kolega który nie miał jeszcze cyt: "żadnego kursu" a ten "wspaniały nurek" chciał go nauczyć nurkowania i wejść razem z nim pod wode. Na szczęście po pierwszym nurze ze mną zrezygnował. Powodem podobno było "nałykanie się spalin na statku". Dodam, że ten nurek nie stracił przez cały czas animuszu a na statku lekko mnie strofował, że go zgubiłem...
KWIATEK - 18-11-2004, 19:24
"Dobrze że się nałykał spalin" bo to mogło się skończyć tragicznie. Po oświadczeniu o dekompresji ja za nic bym nie wszedł z nim do wody.
pozdrawiam kwiatek
lobster - 18-11-2004, 19:35 Temat postu: Re: Nurkowanie z idiotą
| Tommy222 napisał/a: | | Czekając na łodź spytał mnie czy nie zanurkujemy razem. Coś sprawiło, że chciałem powiedzieć nie ale jednak bez przekonania odparłem: czemu nie? |
Padles ofiara wlasnej uprzejmosci.
yvette - 18-11-2004, 19:56
bosz.... ale w sumie co Cie nie zabije to Cie wzmocni oby na tyle ze nastepnym razem zlotym lancuchom powiesz " N I E " !!!
Silesian - 18-11-2004, 20:41
Przyznam szczerze, że troszkę mnie dziwi Twoje postępowanie. Idiota - idiotą, ale to Ty wziąłeś na siebie odpowiedzialność za tego człowieka schodząc z nim pod wodę. Mogę zrozumieć (choć nie powinno to mieć miejsca), że Twoje umiejętności są na tyle dobre, że asekurujący partner jest Ci niepotrzebny, ale schodząc z tym człowiekiem pod wodę wziąłeś na siebie odpowiedzialność za niego i zostawiłeś go samego na 15 m. Tego już nie rozumiem i nie sądzę, żeby w federacji, w której Ty robiłeś uprawnienia propagowano takie nurkowania partnerskie.
A jakby mu się coś stało?
Miłosz - 18-11-2004, 21:00 Temat postu: Re: Nurkowanie z idiotą
| Tommy222 napisał/a: | | jako tako sobie radzi) i tam go zostawiłem po czym się dołączyłem do innej właśnie się zanurzającej grupy. |
Proszę?
Uściski,
Nishi
WolfEeel - 18-11-2004, 21:03
Tommy
Człowiek uczy się na błędach. Następnym razem nie bądź taki miły
Trochę dziwi mnie że baza nie sprawdziła doświadczenia tego gościa.
Marcin B - 18-11-2004, 21:14
Po przeczytaniu postu, chyba nie do końca rozumiem tytuł, tzn że kto jest tym idiotą?
Waldemar Jarzynka - 18-11-2004, 21:39
Zgadzam się z Marcinem.
Pozdr.
Waldek/Wally
Olas - 18-11-2004, 23:12
| WolfEeel napisał/a: |
Trochę dziwi mnie że baza nie sprawdziła doświadczenia tego gościa. |
...z całym szacunkiem... ta "baza" nie sprawdza.
Tommy222 - 19-11-2004, 00:06
Coż umówiłem się z tym człowiekiem na jego własne życzenie, że ja zostaje dłuzej (on chciał robić nurkowania bez dekompresyjne a ja nie) że po skończonym jego nurkowaniu zostawie go na około 20 metrach i sam jeszcze zejde (mam p3 więc mogę i miałem dołączyc do grupy) a propozycja ta wyszła od niego. Nie wiem w czy w jego federacji tak można ale skoro sam chciał?. To po pierwsze po drugie to on na dnie mnie zostawił i nie popłynał dalej. Po trzecie (skreślone w ramach autocenzury)
yogi - 19-11-2004, 00:49
nie pozostawia sie partnera nigdy samego i pod zadnym pozorem do czasu az nie jest bezpieczny czy to na łodzi czy tez na brzegu. Jesłi obojetnie kto z grupy nurkowej musi zakonczyc nurkowanie wynurzaja się wszyscy całą grupą lub dzielimy grupę na więcej prowadzących i powinno to być uwzględnione podczas planowania nurkowania. Para nurków jest tez grupą tylko dwuosobową, jak mogłes zejsc pod wodę z partnerem który nie miał podstawowego sprzętu przewidzianego do takiego nurkowania tego naprawde nie rozumiem. Z całym szacunkiem ale płetwonurek ze stopniem P3 nie powinien popełniac tak karygodnych błedów. Co do szkolenia w róznych organizacjach to szkolą bardzo dobrze tylko zalezy co my z tego szkolenia wyniesiemy. Myślę ze przyznasz mi rację ze w tym przypadku wina była obupulna. Wielkie tragedie rodzą się z małych błędów a tu było ich zbyt wiele i dobrze ze wszystko sie szczesliwie skonczyło.
| Cytat: | | To po pierwsze po drugie to on na dnie mnie zostawił i nie popłynał dalej. Po trzecie miałem sobie zepsuć całe nurkowanie? |
Nie mam siły skomentowac tego co napisałes powyzej ale miałbym strach wejsc z tobą do wody bo gdyby mi się coś stało to mógłbym Ci popsuć nurkowanie---WSTYD
YOGI
Victoria - 19-11-2004, 00:59
| Marcin B napisał/a: | Po przeczytaniu postu, chyba nie do końca rozumiem tytuł, tzn że kto jest tym idiotą? |
| Tommy222 napisał/a: | | Coż umówiłem się z tym człowiekiem na jego własne życzenie, że ja zostaje dłuzej (on chciał robić nurkowania bez dekompresyjne a ja nie) że po skończonym jego nurkowaniu zostawie go na około 20 metrach i sam jeszcze zejde (mam p3 więc mogę i miałem dołączyc do grupy) a propozycja ta wyszła od niego. |
Dobrze, ze opisales to zdarzenie, mysle, ze kazdy wyciagnie z niego wnioski dla siebie...
Tommy, po przeczytaniu Twojego posta nasuwa mi sie pytanie - po co wogole byl Ci partner? Skoro mozesz sam zejsc? Przeciez mogles od razu sam dolaczyc do grupy.
Podczas nurkowania parnter Ci sie zgubil i mial oznaki paniki. Na 15 m wydawal sie sobiie radzic jako tako. Co to znaczy jako tako? Miales wszelkie podstawy przypuszczac, ze moze mu sie cos przytrafic - spanikowany koles pozostawiony sam sobie - rewelacja. Ponawiam pytanie przedmowcy, co by bylo gdyby mu sie cos wtedy stalo? Spalbys spokojnie? Czy system partnerski nie polega na tym, zeby wejsc i wyjsc razem?
Bywaja sytuacje, ze np plynie grupa i 2 osoby z roznych par maja szybsze zuzycie powietrza. Bywa, ze te pary sie rozdzielaja i osoby z szybszym zuzyciem tworza nowa pare, a te z wolniejszym tworza druga pare i moga sobie jeszcze troche ponurkowac.
Nie rozumiem, po co poszliscie razem, skoro mieliscie rozne plany nurkowania i od razu zakladaliscie rozdzielenie sie?
| Tommy222 napisał/a: | | Po trzecie miałem sobie zepsuć całe nurkowanie? |
Daleka jestem od przekreslania ludzi, ale w tym momencie poprostu przegiales na maksa...
waldo - 19-11-2004, 01:29 Temat postu: Re: Nurkowanie z idiotą
| Tommy222 napisał/a: | | Coż umówiłem się z tym człowiekiem na jego własne życzenie, że ja zostaje dłuzej (on chciał robić nurkowania bez dekompresyjne a ja nie) że po skończonym jego nurkowaniu zostawie go na około 20 metrach i sam jeszcze zejde (mam p3 więc mogę i miałem dołączyc do grupy) a propozycja ta wyszła od niego. Nie wiem w czy w jego federacji tak można ale skoro sam chciał?. To po pierwsze po drugie to on na dnie mnie zostawił i nie popłynał dalej. Po trzecie miałem sobie zepsuć całe nurkowanie? |
Nie chce mi się wierzyć, że tak postąpiłeś pod wodą, ale całkowicie mnie zaskoczyłeś, że miałeś cywilną odwagę na opisanie, jakże odpowiedzialnego zachowania doświadczonego P3, który mógł sobie popsuć nurkowanie.
A najciekawsze jest to, że brniesz coraz dalej ...
| Tommy222 napisał/a: | | [...]Nie powiem w jakiej federacji zrobił I i II stopień nurkowy ale zdradze, że w Egipcie.[...] |
Chciałeś udowodnić, jakich słabych nurków szkoli ta federacja ?
Udowodniłeś coś zupełnie innego ...
yogi - 19-11-2004, 03:38
Yommy222-czy to aby nie są twoje słowa?
Tommy222
Odpowiedzi: 13
Wyświetleń: 370
Forum: FORUM NURAS Wysłany: 12-09-2003, 21:07 Temat: Stopniomania
No to może usunąc wiek czasem za wiekiem nie idzie mądrość i doświadczenie. A tak poważnie człowieka oceniam bardziej przez pryzmat jego wypowiedzi a nie co ma wpisane jako stopień...
Mario - 19-11-2004, 07:28
Gość bez bez kompletnego sprzętu na takiego nura,Ty go zabierasz pod wode i jeszcze zostawiasz na iluś tam metrach .Czy smiać się czy płakać ?
Mania - 19-11-2004, 09:11
| Tommy222 napisał/a: | | Coż umówiłem się z tym człowiekiem na jego własne życzenie, że ja zostaje dłuzej (on chciał robić nurkowania bez dekompresyjne a ja nie) że po skończonym jego nurkowaniu zostawie go na około 20 metrach i sam jeszcze zejde (mam p3 więc mogę i miałem dołączyc do grupy) a propozycja ta wyszła od niego. Nie wiem w czy w jego federacji tak można ale skoro sam chciał?. To po pierwsze po drugie to on na dnie mnie zostawił i nie popłynał dalej. Po trzecie miałem sobie zepsuć całe nurkowanie? |
Tommy222 - hmmm - i coz by tu powiedziec? Moze jednak powinienes sie przerzucic na nurkowania solo? Wtedy nikt nie zepsuje Ci calego nurkowania i problem bedzie z glowy.
A system partnerski to co? Zostawiles faceta - nawet jesli facet nie doszkolony, bez kompletnego sprzetu, itd - SAMEGO????? I poszedles sobie nurkowac?
Nawet jesli on sie na to zgodzil to po pierwsze nie miales prawa tego proponowac. A poza tym - zgubiliscie sie razem bo zanurzac sie powinniscie razem. wiec nie on Ciebie zgubil tylko Ty jego.
A jakbys sie dzis czul gdyby mu sie cos stalo?
Mania
Moim skromnym zdaniem po prostu nie nalezalo w ogole godzic sia na to nurkowanie. Ale jak juz - jak powiedzial Lobster - padles ofiara wlasnej uprzejmosci - to trzeba byc konsekwentym do konca i przestrzegac wszystkich zasad nurkowania. Ucza tego w kazdej organizacji - w Twojej rowniez.
Cezary Kędzia - 19-11-2004, 09:22
Zamurowało mnie. Nawet nie wiem co powiedzieć........................
Czarek(PROF)Kędzia
werders - 19-11-2004, 09:37
[ Dodano: Pią 19 Lis, 2004 ]
Hmmmmm...... Daje do myślenia
Wszystko chyba zostało tu już powiedziane.
"Prawdziwego partura poznajemy pod wodą".
Nie żadne tam stopnie.
Przez pryzmat wody najlepiej widać jego wartość.
Amen ( oby to wypowiedział ksiądz jaaaak najpóźniej )
Artur1234 - 19-11-2004, 10:22 Temat postu: nie chcę być nudny nie chcę być nudny ale wyszło na moje choć na szczęście w tym przypadku dobrze się skończyło. Zawsze uważałem że pod wodą trzeba liczyć tylko (no w 95%) na siebie, że 2 automat z z 2 butlą jest lepszy od partnura i że stopnie o niczym nie znaczą (sam zrobiłem patent P1 i AOWD po 10 latach nurkowania solo w pełnym sprzęcie)
Jednakże musze przyznać że ostatnio zaczołem nurkować z kolegą, który okazał się być instruktorem (widać że wie co robi) i było bardzo fajnie i mam nadzieję, że nie raz jeszcze będzie - serdeczne pozdrowienia dla CIEBIE przy tej okazji.
Artur
Victoria - 19-11-2004, 10:33 Temat postu: Re: nie chcę być nudny Tommy, rzuc okiem na opis, w ktorym ginie czlowiek na 15 metrach i swoje komentarze sprzed roku na temat rozdzielania... http://forum.jds.pl/viewtopic.php?t=2075
Andrzej Kosko - 19-11-2004, 11:48
No tak,jednak to prawda,że człowiek całe życie się uczy...Właśnie pobrałem nowe nauki:
-nie ma ograniczenia idiotyzmu jako takiego
-nie ma ograniczenia do zadufania
-i,co najgorsze,nie ma kary na takich "nurkowców" jak Tommy.
Obyśmy nigdy sie nie spotkali-a już tym bardziej pod wodą.
Pozdrawiam,Andrzej
Sandii - 19-11-2004, 12:14
Kiedyś byłem bardzo wk...ny na goscia co mi "sp...ł" nurkowanie (wykropkowuje bo się Mania przyczepi;)) i dopiero po jakimś 1/2 roku stwierdziłem, że sam też kiedyś mogę komuś spaprać nura swoim słabszym dniem.
A nur był taki:
Wrak "Baron Gautsch" w Chorwacji na dwudziestu paru metrach. Dostałe z rozdzielnika nura 40-ci i pare latek z doświadzeniem 20-letnim, czyli extra. Niestety koleś był po zakrapianej imprezie i kondycja mu zaszwankowała. Schodziliśmy 5 minut na te 25 meterków (koszmar ale to nie ten gość tylko kumpela z kłopotami w przedmuchaniu). Potem 10 minutek na wraku gdzie gość miał w du.ie że jest moim buddy i wałęsal się to tu to tam tak że musiałem go gonić (ząbki piły).
To było preludium. Wyjście to była dla niego drogo do wolności. Wypruł w takim tempie, że jakbym go za płetwę nie złapał to bez drabinki by na statek się dostał (komputer wył, piszcał i sugerował wizytę u psychiatry albo kurs powtórkowy). Na 5 metrach wyrwał mi się (umyślnie, nie przypadkiem) i wyskoczył na powierzchnie. Ja stwierdziłem że samobójcą nie jestem i obserwowałem gościa z przystanku bezpieczeństwa (pięknie widoczny puszczał pawia na powierzchni:((.
Twierdził później, że zatruł się spalinami (sralis mazgalis).
Nur wyszedł kiepski i tylko dlatego że wrak był piękny jakoś to wtedy przeżyłem.
Ciekawe jakbym teraz zareagował (aaaa to był kolejny dzień nurania i nikt na goscia nie narzekał).
Jednak do głowy mi nie przyszło by go olać i przyłaczyć sie do innych (jakoś ograniczony jestem:)
Sandii
tomekm - 19-11-2004, 13:51 Temat postu: Re: Nurkowanie z idiotą
| Tommy222 napisał/a: | Po chwili zobaczyłem, że mojego "partnera" nie ma obok mnie. Wściekły i już trochę zaniepokojony wrociłem do liny. Tam na szczęście on tam był - już z wielkimi ze strachu oczami i zadyszką. Wrociłem z nim na jakieś 15 metrów (zobaczyłem, że jest już spokojny i jako tako sobie radzi) i tam go zostawiłem po czym się dołączyłem do innej właśnie się zanurzającej grupy.
... |
Nie mam na tyle kompetencji żeby cię oceniać ale na twoim miejscu nie miałbym pretensji do przypadkowego partnera tylko do samego siebie. Dobrze ze ta cala historia zakończyła się tylko tak. Masz pretensje ze on nie popłynął za tobą tylko czekał przy linie (może np. narkoza)???
Ty się ciesz ze koleś dalej tam czekał bo inaczej ...... . Dopiero byś miał problem.
A może wystarczyło by żebyś podpłynął chwilę później i chłopak leciałby do góry jak rakieta?
Odpowiedz sobie sam co mogło się stać a skoro masz P3 to powinieneś mieć trochę wyobraźni.
Strach pomyśleć co mogłoby być dalej. A ciesz się ze finał był taki jaki był.
Tak czy tak dobrze ze to opisałeś. Myślę ze to nauczka nie tylko dla Ciebie.
Niech każdy z nas wyciągnie z tego wnioski dla siebie.
Pozdrawiam wszystkich nurów
tomek
Isabelle - 19-11-2004, 13:54
Powiem tak :Malo plywalam w Baltyku wiec pisze bardziej o jeziorach ale takie nurkowanie moglo sie przeciez rownie dobrze tak potoczyc w jeziorze.
Tak wiec jestem zdecydowanym przeciwnikiem plywania z "byle kim". Zawsze pojde sama jezeli mam isc z z gosciem ktorego nie dosc ze nie znam, nie wzbudza mojego zaufania to jeszcze jakies farmazony chrzani a na dodatek nie ma sprzetu. Wtedy - owszem na lake na 10 m na spacerek (tylko musi byc ladniutki )
Mozna sie przyzwyczaic do mowienia "Nie" i juz - po tym nurku sie Tommy pewnie asertywnosci nauczyles ..
No a to zostawienie- coz- bardzo lekkomyslnie ale jednak zdecydowales sie z nim pojsc wiec trudno musisz goscia pilnowac i basta. A to nurkowanie sobie kiedys bogatszy o nowe doswiadczenia powtorzyc.. Nie ma rady.. i nie ma wymowek..
Pozdrawiam
i.
leśnik - 19-11-2004, 16:36
tommy ,najlepsze partnerstwo polega na wzajemnym antyparterstwie
moim zdaniem dobrze zrobiłeś, ale należało gościa uprzedzić przed wejściem do wody że masz go gdzieś
Tommy222 - 19-11-2004, 18:01
Dobrze ok z tym zepsuciem sobie nurkowania to przesadziłem skreslam to. Po przemyśleniu następnym razem gdy ktoś mnie poprosi o nurkowanie razem mu odpowiem: Wiesz mam Ciebie gdzieś bo nie masz odpowiedniego sprzetu. Wtedy on pójdzie zanurkować sam i najwyżej sam się utopi. Ja zachowam się profesjonalnie - i mimo jego próśb powiem nie!
Co do zarzutów, że go zostawiłem to przyznaje może nie powinienem ale a) on pokazywał mi znaki już ok mozesz iść (już od 20 metrów a zostawiłem go na chyba nawet mniej niż na 15)
Co do tego, że kiedyś głosiłem, że jestem przeciwny nurkowaniu solo - zmieniłem zdanie.
Mimo, że mielismy różne plany nurkowania to ON mnie poprosił aby zanurkować razem.
Nie chciałem też nikomu udowadniać, że w Egipcie szkoli jakaś gorsza federacja a jedynie to, że jak się nurkowało tylko w Egipcie to można sobie nie poradzić w Bałtyku (i vice versa).
A tak wogóle to ja mu powiedziałem : (mniej więcej po 5 miesiącach dokładnie nie pamiętam ale sens był taki) Jak chcesz to możesz ze mną zanurkować ma taki plan ok 30 -40 minut na 30 metrach dekompresja i wracam. On na to to ja popłynę z Tobą około 15 minut potem wroć ze mną do liny (na 30 m) i ja sobie poradze. Spytałem na pewno? A on: tak tak na pewno.
Ja powiedziałem jak chcesz.
Przypominam zostawiłem go na ok 15 metrach przy linie więc szansa, że mógł wystrzelić do góry jest mała ( zwłaszcza, że zwolniłby na 3 właśnie schodzącej parze
No coż może nie zachowałem się podręcznikowo ale jakoś nie chciałem byc niemiły i powiedzieć mu na starcie stary przykro mi nie masz pary nikt Ciebie nie chce - zostań na łodzi.
Teraz już wiem, że jak trafie na kogoś takiego ( osobe bez sprzetu i wiedzy) to po prostu powiem nie.
Jeśli ktoś uważa, że się zachowałem się nie profesjonalnie zostawiając go pod wodą to owszem tak się zachowałem. Jednak wtedy oceniłem (i zresztą jak się okazało słusznie) jego stan jako normalny i że bezpiecznie dotrze na powierzchnie (jeszcze z 15 metrów patrzyłem jak się powoli wynurza).
A jeśli ktoś mysli, że jak raz w życiu zostawiłem kogoś przy linie to znaczy że każdego zostawie i to jeszcze w sytuacji awaryjnej to się myli i tyle.
Chciałem jeszcze dodać, być może go oburzeniu częśc czytających że niezałuje że go zostawiłem a jedynie żałuje że go zabrałem..
[ Dodano: Pią 19 Lis, 2004 ]
| Sandii napisał/a: | Na 5 metrach wyrwał mi się (umyślnie, nie przypadkiem) i wyskoczył na powierzchnie. Ja stwierdziłem że samobójcą nie jestem i obserwowałem gościa z przystanku bezpieczeństwa (pięknie widoczny puszczał pawia na powierzchni:((.
Sandii |
Jako osoba złośliwa dodam- jak znasz zasady obowiazujące w każdej federacji nie miałeś prawa zostać na przystanku bezpieczeństwa. Trzeba było się wynurzyć razem z nim
[ Dodano: Pią 19 Lis, 2004 ]
| tomekm napisał/a: |
A może wystarczyło by żebyś podpłynął chwilę później i chłopak leciałby do góry jak rakieta?
tomek |
Może ale raczej nie kurczowo się trzymał liny
WolfEeel - 19-11-2004, 18:28
| Olas napisał/a: | | WolfEeel napisał/a: |
Trochę dziwi mnie że baza nie sprawdziła doświadczenia tego gościa. |
...z całym szacunkiem... ta "baza" nie sprawdza. |
Olas,
Wyraz "baza" to skrót myślowy, mogłem napisać "właściciel łajby". Nie wiem jak to wygląda u was ale w krainie klonowych liści kapitanowie wolą sprawdzić kto, gdzie i lie nurkował aby nie mieć problemów z powództwa cywilnego (Mimo iż wrzyscy sumiennie podpisują zwolnienia z odpowiedzialności, to na zimne i tak się dmucha).
Po drugie, Tommy będąc bardziej doświadczonym nurkiem powinnien zmodifikować odpowiednio plan nurkowania z nieznajomym partnurem albo jak nie chciał to nurać solo.
Przemek - 19-11-2004, 19:48
hmm Tommy, P3 to odpowiednik DiveMastera....
Mnie uczono że jak już kogos biorę pod wodę to mam go odprowadzić na powierzchnię...a nie do liny na 15m... bo najgroźniejsze jest wyskoczeniez 10m..... no nie wiem, jak dla mnie to żeś stary nieźle przesadził...
Beeker - 19-11-2004, 22:35
Na FN jestem świeży, a i zalogowanych nurów mam mniej niż palców piszących ten post. Na razie wczytuję się w archiwa i Wasze wypowiedzi, ale ten topic mnie ruszył ...
Niewiele wiemy o doświadczeniu pozostawionego przy linie ale pomimo, że nie noszę złotych łańcuchów chyba wiem co gość mógł czuć (zobaczyłem się przy tej linie).
OWD (czyli pewnie w tej samej kiepskiej federacji co nieszczęśnik zrobiłem na Krecie w przejrzystej i ciepłej wodzie - było super i zaczynałem już się bawić tym co robię pod wodą. Do Bałtyku sie nie pcham, ale miesiąc póżniej nurkowałem w polskim jeziorku gdzie widoczność była taka, że manometrem waliłem w maskę, a na 18m było 4stC i ciemno jak w d..ie.
Taaa - zupełnie nowe doświadczenia. Mimo poręczówek rozciągniętych do co ciekawszych miejsc to jakby mnie tam partnur zostawił żeby popływać za szczupakami to zwieracze mogłyby nie wytrzymać, a i "rakietą" mogłoby się skończyć.
To tak z drugiego końca osi doświadczeń nurkowych (jakbyście nie pamiętali początków, a niektórzy sprawiają takie wrażenie
Ja nie mam wątpliwości kto z kim nurkował - obaj Panowie złamaliście zasady
Pozdrówka
Beeker
P.S. Jak bym był złośliwy to bym napisał do świeżych nurów - strzeżcie się P3 bo oni mogą dalej, dłużej i do tego sami ... ale nie jestem to nie napiszę
-=Saint=- - 19-11-2004, 23:02
Cóż, mnie na P2 uczyli, że -cytat:"Jeśli schodzisz z gościem, z którym od początku są kłopoty, zapomnij o oglądaniu rybek i nigdy nie spuszczaj go z oka". I zasadą tą zawsze się kieruję, nawet jeśli tracę dobre nurkowanie. Nie jest ważne od kogo to wypłynęło... Przykład ten na pewno przyda się innym jako przestroga...
Cezary Kędzia - 20-11-2004, 10:12
OWD (czyli pewnie w tej samej kiepskiej federacji co nieszczęśnik ...........
1.Nie ma kiepskich fedracji ale są marni instruktorzy (w każdej federacji) i głupi lub leniwi uczniowie.
2.W nurkowaniu partnerskim para jest tak mocna jak mocne jest słabsze ogniwo czyli nurek mniej doswiadczony lub słabiej wyszkolony.
3.W nurkowaniu partnerskim lepiej wyszkolony partner musi przystosować się do możliwości technicznych i szkoleniowych słabszego partnera a nie odwrotnie.(tak mnie uczył mój instruktor i chwała mu za to-dziĘki ZBYSZKU!)
4.Takie zagrywki można wybaczyć nurkowi z OWD lub P1 ale nie P3 lub DM(sam popełniłem w latach swojej młodości nurkowej idiotyczny błąd nurkując na 56 metrów z OWD i do dzisiaj nie mogę sobie wybaczyć tego kretynizmu- zebrałem za ten wyczyn na forum słuszną zje.....ę)
Pozdrawiam
Czarek(PROF)Kędzia
yogi - 20-11-2004, 12:46
Iwłasnie za taką postawę Cię Cezary szanuję
yogi
Fan - 20-11-2004, 15:59
Witam,
Ja tez mialem podobna sytuacje jak Tommy222, tez na Baltylu i tez an Kanonierce...
Kolega poznany przypadkowo, wygladal "normalnie" z jakiej federacji, nie pamietam.
Mial problemy z przedmuchaniem maski, walczy, walczyl do 20m, ale pozniej spasowal. Wrocilismy na gore, po odczekaniu na 5m-3min. wynuzylismy sie. Jeszcze raz zalozyl maske (niestety nikt na lodzi nie mial zapasowiej, ja w tym czasie tez nie) Bedac na powierzchni powiadomilem kpt.-instruktora o malym problemie i ze jesli kolejny raz sie nie uda, to po odbyciu 3min. na 5m poczekam, az kolega wynurzy sie na powierzcnie, a ja dolacze do innej grupy. Instruktor sie zgodzil, po kolejnej nieudanej probje, kolega wynurzyl sie, pokazal ok,a ja dokonczylem nurkowanie... Woda zalewala maske dosc wolno, ale kolega nie czul sie na tyle komfortowo, aby zchodzic glebiej. Sluszna decyzja...
Zrobilem z kolega dwie windy, jedna do 20m, druga do 15m, kontrola plywalnosci i szybkosci wynurzania bez zastrzezen.
Wiem, razem zaczynamy, razem powinnismy zkonczyc, ale w powyzszej sytuacji, za zgoda instruktora, rozdzielilismy sie na 3m. Jestem pewien, ze jesli kolega zachowywal by sie dziwnie pod woda i mial jeszcze inne problemy sprzetowe, to na pewno zakonczyl bym nurkowanie razem z nim...
Nurkowanie te nie bylo zbyt udane, byla to jednak kolejna lekcja, ze jesli wybierasz sie na tego typu wyprawe, to lepiej zabierac dwie maski. Czasami dla siebie, czasami dla partnura.
bann - 20-11-2004, 18:37 Temat postu: Re: Nurkowanie z idiotą
| Tommy222 napisał/a: | Nie powiem w jakiej federacji zrobił I i II stopień nurkowy ale zdradze, że w Egipcie.
Był z nim jeszcze kolega który nie miał jeszcze cyt: "żadnego kursu" a ten "wspaniały nurek" chciał go nauczyć nurkowania i wejść razem z nim pod wode. Na szczęście po pierwszym nurze ze mną zrezygnował. Powodem podobno było "nałykanie się spalin na statku". Dodam, że ten nurek nie stracił przez cały czas animuszu a na statku lekko mnie strofował, że go zgubiłem... |
no comment,
natomiast co do egiptu... sam na pewno wiesz, ze miejsce szkolenia ma najwyzej polowiczny wplyw na szkolonego, conajmniej tyle samo zalezy od instruktora
Ryszard Szwajcer - 20-11-2004, 20:58
| simar napisał/a: |
no comment,
natomiast co do egiptu... sam na pewno wiesz, ze miejsce szkolenia ma najwyzej polowiczny wplyw na szkolonego, conajmniej tyle samo zalezy od instruktora |
Nie zgadzam się z tą tezą!
Np.:
Człowiek wyszkolony na jeziorku z czystą i przejrzystą wodą, bez fali, podczas bezwietrznej, słonecznej pogody, jedzie na Bałtyk "pobuszować" nawet w jakimś w miarę płytkim miejscu...
Jego oczom ukazuje się bezmiar ciemnej wody...
Nie widać brzegu...
Buja "skorupą w te i w tamte"...
Zaczyna mu być niedobrze, żeby nie powiedzieć "strasznie miętko"...
W duszy właśnie toczy się walka- "odpuścić aż oswoję się z widokiem i zobaczę jak to robią inni, czy walczyć o życie"...
O!- żołądek właśnie dał o sobie znać i teraz to już jest total blokada przodu i tyłu...
Rany!- co robić!!!...
Kurcze!- nawet jakby jego instruktor nad tym ślicznym, zalanym słońcem jeziorkiem był vicemistrzem świata (po Kaczorze Donaldzie), to jest jedynie w stanie uczulić kursanta na to, że na nurkowaniu w tym jeziorze świat się nie kończy a warunki nurkowania mogą znacznie odbiegać od tych, w jakich robił kurs. Niewiele więcej można uczynić z tą sytuacją. Dlatego bardzo wiele zależy później od zbieranych przez świeżego nura dalszych doświadczeń. Problemy z natychmiastowym oswojeniem się w nowych warunkach, jeżeli odbiegają od tych z kursu, ma zdecydowana większość ludzi "na świeżo" po kursach.
I żeby było weselej, nie dotyczy to tylko zmiany warunków nurkowania z lepszych na gorsze. Znane mi są przypadki, kiedy blokadę psychiczną mieli ludzie uczący się nurkować w ciemnym, zimnym jeziorze a potrzebowali się oswoić psychicznie z ciepłą, morską wodą, gdzie z pokładu statku widać było idealnie dno na 20m.
Reasumując:
czy w takim razie, jeżeli nur po kursie podstawowym nad jeziorem, wybrał się po raz pierwszy np. na rozbujane morze jakąś skorupą i po prostu "ma pietra", to co najmniej w 50% jest to wina jego instruktora???
Jeżeli tak, to zdecydowana większość normalnych ludzi, nie pozbawionych uczucia strachu, posiadających wyobraźnię i umiejetność zarówno przewidywania jak i zdroworozsądkowego podejścia do swoich możliwości i umiejetności, powinna zrezygnować z nurkowania, bo tak jak ich instruktorzy byli "w połowie" do niczego, tak i oni sami też są co najmniej "w połowie" do kitu....???!!!
Sorki, ale coś mi tu nie pasi...
Zbychu - 20-11-2004, 21:32
Ryszard Szwajcer napisał | Cytat: | | Sorki, ale coś mi tu nie pasi... |
zgadzam się z tobą w 100 %
Ostatnio jak nurałem na Groźnym był z nami nurek który miał pierwszy raz kontakt z Bałtykiem, z "głębokością", nie było aż tak głęboko(większość z nas na Groźnym była), a jak nie to będzie. Facet miał pełne gacie a raczej piankę.
Na szczęście był bardzo zorganizowany, słuchał i co ważne słyszał co się do niego mówi.
Nikt nikogo nie zostawiał i tyle osób ile weszło tyle wyszło.
Oby tak zawsze.
Victoria - 20-11-2004, 23:11
| Tommy222 napisał/a: | | Chciałem jeszcze dodać, być może go oburzeniu częśc czytających że niezałuje że go zostawiłem |
A ja naiwna myslalam, ze zrozumiesz, ze popelniles blad i sie czegos nauczysz...
| Tommy222 napisał/a: | | Sandii napisał/a: | | Na 5 metrach wyrwał mi się (umyślnie, nie przypadkiem) i wyskoczył na powierzchnie. Ja stwierdziłem że samobójcą nie jestem i obserwowałem gościa z przystanku bezpieczeństwa (pięknie widoczny puszczał pawia na powierzchni:((.Sandii |
Jako osoba złośliwa dodam- jak znasz zasady obowiazujące w każdej federacji nie miałeś prawa zostać na przystanku bezpieczeństwa. Trzeba było się wynurzyć razem z nim |
Mnie zawsze uczyli, ze ratujacy nie powinien stac sie ofiara...
Skoro czlowiek mu sie wyrwal i wyskoczyl na powierzchnie, to Sandii nie mial juz szans go dogonic. Zwalniajac go wczesniej zrobil juz kawal windy i nagle wynurzenie moglo przyprawic go o DCS. Czy nie mowia w kazdej federacji nie zrob sie ofiara? Skoro koles wyskoczyl i Sandii go obserwowal i widzial pieknie co robi, to moze postapil jednak slusznie?
Olas - 21-11-2004, 18:16
| WolfEeel napisał/a: | | Olas napisał/a: | | WolfEeel napisał/a: |
Trochę dziwi mnie, że baza nie sprawdziła doświadczenia tego gościa. |
...z całym szacunkiem... ta "baza" nie sprawdza. |
Olas,
Wyraz "baza" to skrót myślowy, mogłem napisać "właściciel łajby”. Nie wiem jak to wygląda u was ale w krainie klonowych liści kapitanowie wolą sprawdzić kto, gdzie i lie nurkował aby nie mieć problemów z powództwa cywilnego (Mimo iż wrzyscy sumiennie podpisują zwolnienia z odpowiedzialności, to na zimne i tak się dmucha).
|
To akurat nie był skrót myślowy, w tym sensie że faktycznie to jest baza - i faktycznie jest tak że pojawiasz się o określonej godzinie, dowiadujesz się jaki jest harmonogram, mówisz: chcę zanurkować i nurkujesz. Z resztą o ile pamiętam bodajże z lektury "Nurkowania" to zdarzały się tam już sytuacje awaryjne - sprawa dziewczyny, która zdaje się zaraz po OWD została zabrana na "Trałowiec".
Nurkowałem z tej bazy w tym sezonie kilka razy i nikt mnie nie pytał o licencję. Chyba, że coś trzeba było wypożyczyć, ale w takim wypadku wystarczał dowód. Nurkując w tej bazie zawsze nurkowałem z kimś, kogo znałem. Dlatego nie miałem okazji weryfikować nikogo wypytując się o doświadczenie. Ale gdyby tak było, że trafiłbym na takiego gościa jak Tommy 222 być może zaproponowałbym "Gościowi" łatwiejsze nurkowanie ( w tej bazie jest to możliwe chociażby "Groźny”, na którego pływają 2 lub 3 razy dziennie) i na pewno trzymałbym "Gościa" blisko.
A wracając do kwestii konfiguracji, braku światła itd. to w tym roku na Hańczy byłem świadkiem podobnej sytuacji jak przypadek Tomiego 222:
Kurs AOWD, ostatni weekend sierpnia, w planie nurkowanie na 30 m - bohaterowie instruktor (lub divemaster) i kursantka nastolatka (w czerwcu lub lipcu zrobiła OWD). Kursantka nurkuje w pożyczonym sprzęcie (pianka też). Po wypakowaniu sprzętu instruktor stwierdza, że kaptury od pianek nie zostały zabrane z centrum, ale decyduje się wykonać nurkowanie na 30 m. Ok. na takie dictum moja żona pożycza dziewczynie piankę z kapturem. Biega też i pyta, kto ma działający telefon z wbitym nr do komory, gdzie znajduje się tlen i takie tam "nieistotne" drobiazgi. Telefon jest, a nawet kilka, tlen też, „ale niewolno go dotykać bez przeszkolenia DAN". Ustalamy, że jednak możemy go dotknąć gdyby jakiś "przeszkolony" potrzebował pomocy. Pytam instruktora czy mają latarkę, bo nie widziałem żeby mieli. Pada odpowiedź, że nie, ale na 30 jest jeszcze jasno. Pożyczam im latarki główną dostaje instruktor. Dołącza się do nich brat mojej żony, który ma dwie latarki, 15 litrową butlę i 4 l pony, ( co nie jest bez znaczenia, bo instruktor ma, co prawda twinset, ale z pojedyńczym pierwszym stopniem i oktopusem - bodajże D 400 Scubapro bez grzałek, więc taki sobie automat). Kursantka jest skonfigurowana "standardowo" jedna butla (chyba 10 l) automat pojedyńczy z oktopusem, bez własnego źródła światła w piance mojej żony. Widząc, co się kroi wymieniam uwagi ze szwagrem - w końcu nie będziemy robić scen... no w końcu instruktor z większym doświadczeniem. Jednak wspólnie dochodzimy do wniosku, że obecność szwagra na tym nurkowaniu może być kluczowa, ze względu na niezależne źródło powietrza, jakby co ma uważać, co się dzieje i trzymać się blisko.
Nurkowanie trwało bardzo krótko. Już z relacji szwagra dowiaduje się, co stało się na dole:
Kursantka zestresowała się i w skutek zwiększonego wydatku zamroziła automat... Szwagier podał jej swój automat główny, ale tak jak to określił, ponieważ używa jetstreama a ma on dość charakterystyczny ustnik dość niewygodny, dziewczynie coś nie pasuje. W tym momencie instruktor podaje jej oktopus, i zaczynają wynurzenie. Za chwilę pod wodą są już 3 osoby i dwa zamrożone automaty... Wynurzenie kontynuują oddychając z bąbla. I tu nie jestem pewien, bo zdaje się, że zamarzł podany dziewczynie oktopus. Na szczęście nurkując nie doszli na 30 m w momencie, kiedy zamarzł pierwszy automat i wszystko skończyło się szczęśliwie. Ot i tyle i aż tyle - dowiadywałem się czy coś z tym można zrobić, zgłosić gdzieś do PADI - ale od instruktora CMAS ,a sam jestem wyszkolony w tym systemie, co sprawia, że w procedurach PADI się nie orientuję, dowiedziałem się, że to nic nie da, bo "ręce " PADI tak daleko nie sięgają.
Sandii - 22-11-2004, 10:11
| Cytat: | | P3 to odpowiednik DiveMastera |
absolutnie nie, te dwa stopnie nie sa wymienne
był na ten temat wątek na forum
| Cytat: | | Jako osoba złośliwa dodam- jak znasz zasady obowiazujące w każdej federacji nie miałeś prawa zostać na przystanku bezpieczeństwa. Trzeba było się wynurzyć razem z nim |
Nie łam się tommy każdy (bez wyjątku) popełnia błedy, a cała zabawa polega na tym by sie na nich uczyć. Także z napisania tego postu na forum.
Jeśli miałbym takiego gościa TERAZ (po tych wszystkich szkoleniach) to albo bym z nim nie nurał albo nurał solo (lub jako 3 w jakiejś parze) albo potraktował nura szkoleniowo
Jednak jeszcze 3/2 ROKU WSTECZ mógłbym zrobić coś podobnego (to gdybanie nie fakt).
Sandii
baca - 22-11-2004, 15:19
| Cezary Kędzia napisał/a: |
Nie ma kiepskich fedracji ale są marni instruktorzy (w każdej federacji) i głupi lub leniwi uczniowie. |
Ukłony panie PROFesorze
baca
Beeker - 22-11-2004, 18:13
| Cezary Kędzia napisał/a: | OWD (czyli pewnie w tej samej kiepskiej federacji co nieszczęśnik ...........
Nie ma kiepskich fedracji ale są marni instruktorzy (w każdej federacji) i głupi lub leniwi uczniowie.
Czarek(PROF)Kędzia |
To powinno być motto naszego pod-forum "CMAS/PADI/SSI ..."
Dziękuję Czarku
Pozdrawiam
Beeker
I - 22-11-2004, 22:34
Aby postawić kropkę nad "i":
W wątku "szkolenie u p. Strugalskiego:
| Tommy222 napisał/a: | | ... Robiłem u T.S p 2 i p3 i jestem zadowolony. Relacja cena / jakość bardzo zadawalająca. ... |
P.
I
Olas - 22-11-2004, 23:56
| I napisał/a: | Aby postawić kropkę nad "i":
W wątku "szkolenie u p. Strugalskiego:
| Tommy222 napisał/a: | | ... Robiłem u T.S p 2 i p3 i jestem zadowolony. Relacja cena / jakość bardzo zadawalająca. ... |
P.
I |
Ja mam inny cytat:, „kto jest bez winy niech pierwszy rzuci we mnie kamień..."
Błędy niestety się zdarzają...Tommyiemu, mnie, być może również i Tobie...
Zakładam, że należy je analizować i unikać w przyszłości. Jestem też pewien, że Strugalski, którym się tak chętnie podpierasz, nie prowadzi swoich wykładów w ten lub podobny sposób;
"Drogie kursanty, jeżeli nasz buddy jest do d.... przy tym ma złoty łańcuch i nie ma latarki, a my mamy w perspektywie fajoskie nurkowanie zostawiamy gościa na 20 m i dołączamy do grupy..."
NIE WYDAJE MI SIĘ !!!
Tak, więc moim zdaniem z tym cytatem trafiłeś kulą w płot. Znasz Strugala na tyle żeby pisać takie "kropki nad i”? Bo ja go na tyle nie znam, żeby pokusić się o takie podsumowanie. A swoją drogą to musiałeś troszkę szperać...
Niedługo okaże się, że Strugal jest odpowiedzialny nie tylko za wyszkolenie (zachowanie)Tomyego 222, ale za wypadki drogowe, choroby i głód, etc.
Tommyemu 222 się zdarzyło i miejmy nadzieję, że się więcej nie zdarzy. Na szczęście nic się nie stało. Potępiam jego zachowanie podczas tego konkretnego nurkowania. Ale nurkowałem z Nim w Egipcie i na Helu, wtedy było ok. I jak będzie chciał ze mną zanurkować to na pewno nie odmówię. Dał ciała i nie sądzę żeby łatwo było Mu to czytać (ja bym dawno zrozumiał, co sp.......yłem), i Strugalski nie ma tu nic do rzeczy.
A poniżej też „wyszperałem” moim zdaniem fajniejszy sposób postawienia kropki nad i...
| Sandii napisał/a: |
Nie łam się tommy każdy (bez wyjątku) popełnia błedy, a cała zabawa polega na tym by sie na nich uczyć. Także z napisania tego postu na forum.
Jeśli miałbym takiego gościa TERAZ (po tych wszystkich szkoleniach) to albo bym z nim nie nurał albo nurał solo (lub jako 3 w jakiejś parze) albo potraktował nura szkoleniowo
Jednak jeszcze 3/2 ROKU WSTECZ mógłbym zrobić coś podobnego (to gdybanie nie fakt).
Sandii |
Pzdr.
Kriss - 23-11-2004, 10:32
Od czasu pojawienia się klawisza IGNORUJ - nic mnie bardziej nie cieszy niż czytanie odpowiedzi do postów , których nie widzę i nie czytam - polecam -
Nie wiem o czym pisze Tommy - ale i tak jak trup z szafy zawsze pojawia się S......ki - socjolodzy - do dzieła - pzdr-Kriss.
Sonny - 25-11-2004, 23:20
| Cytat: | Od czasu pojawienia się klawisza IGNORUJ - nic mnie bardziej nie cieszy niż czytanie odpowiedzi do postów , których nie widzę i nie czytam - polecam -
Nie wiem o czym pisze Tommy - ale i tak jak trup z szafy zawsze pojawia się S......ki - socjolodzy - do dzieła - pzdr-Kriss. |
Poprstu genialne, malo rzeczy tak mnie rozbraja, ale widze ze Posty Kross to Klasyka...Kriss to Forum bez Ciebie i twoich postow nie byloby juz takie samo...
waldo - 26-11-2004, 01:27
| Cytat: | | Kriss to Forum bez Ciebie i twoich postow nie byloby juz takie samo... |
Zabrzmiało jak tekst pożegnalny
TomM - 26-11-2004, 03:14
Wiecie, a ja podziwiam, że Tommy to opisał. Przebieg zdarzeń sie stawia go w najlepszym świetle, a jednak to opisał, podstawiając się pod pręgierz. Niewątpliwie wszyscy zetknęliśmy się ze zjawiskiem "spapranego" przez kogoś nurkowania, czyli przeżycie, w którym byliśmy wkurzeni na kogos, że psuje nam ulubioną czynność. Czy wszyscy i zawsze zachowali się w takiej sytuacji profesjonalnie? Czy wszyscy "rzucający kamieniami" są na pewno bez winy - nigdy nie popełnili jakiejś głupoty pod wodą? Myślę, że to szczere wyznanie powinno nam wszystkim dać do myślenia. Mimo szkolenia i doświadczenia MOŻE się zdarzyć, że osobnik od którego oczekujemy pełnego profesjonalizmu zachowa się głupio i niebezpiecznie. A więc nauka z tego taka, że partnerstwo nurkowe nie może być przerzuceniem wszystkiego na bardziej doświadczonego, bo on też jest tylko człowiekiem. Mnie też się zdarzyły nieodpowiedzialne epizody, o których wstydzę się opowiadać publicznie, ale wszystkie je pamiętam i nie raz powtarzam sobie w duchu, że nigdy już tak nie zrobię. Całe to wyznanie mimo wszystko nić sympatii do Tommy'ego pozostawia - ja myślę, że on też to pamięta i też sobie coś postanowił. Chyba już wie, czego nigdy już nie zrobi.
Victoria - 26-11-2004, 09:13
| TomM napisał/a: | Wiecie, a ja podziwiam, że Tommy to opisał. Przebieg zdarzeń sie stawia go w najlepszym świetle, a jednak to opisał, podstawiając się pod pręgierz. (...)
A więc nauka z tego taka, że partnerstwo nurkowe nie może być przerzuceniem wszystkiego na bardziej doświadczonego, bo on też jest tylko człowiekiem. (...)
Całe to wyznanie mimo wszystko nić sympatii do Tommy'ego pozostawia - ja myślę, że on też to pamięta i też sobie coś postanowił. Chyba już wie, czego nigdy już nie zrobi. |
Za co nic sympatii? Za to, ze zostawil spanikowanego czlowieka i uwaza, ze wszystko jest w porzadku? Zauwaz, ze on twierdzi, ze popelnil blad, ze poszedl z tym czlowiekiem, a nie, ze go zostawil. Tez uwazasz, ze tak nalezalo postapic????????????
Myslalam, ze do Tommiego dotrze, ze skoro juz poszedl ze slabym partnurem, to powinien go odprowadzic do gory, ale nie... Chcialbys, zeby Cie zostawil, jak bedziesz sobie jako tako radzil?
waldo - 26-11-2004, 11:12
| TomM napisał/a: | | Wiecie, a ja podziwiam, że Tommy to opisał. Przebieg zdarzeń sie stawia go w najlepszym świetle, a jednak to opisał, podstawiając się pod pręgierz. |
Hmmm
Myślisz, że nasz P3 spodziewał się pręgierza ? Przecież CAŁA wina miała być po stronie tego fajtłapy z Egiptu ...
TomM - 26-11-2004, 12:30
Nie chcę przyjąć do wiadomości, że Tommy nie rozumie, czym w istocie były jego działania. Traktuję jego wyznanie jako wyraz "moralnego niepokoju". W tej sytuacji owa nić sympatii wiąże się z ewentualnym zrozumieniem własnej głupoty i cywilna odwagą związaną z konfrontacją z Szanownym Forum.
Jeśli jednak on uważa, że sam był OK, a jedynym idiotą w tym zdarzeniu był jego nieszczęsny partner to owa sympatia musi zamienić się we współczucie, natomiast podziw dla odwagi owego wyznania musi zamienić się w przerażenie.
Ja nie wierzę, aby nurek (cokolwiek to znaczy) mógł z perspektywy czasu nie dostrzegać własnych błędów. Jeśli tak jest w istocie, to powinien chyba przemyśleć dalsze uprawianie tego sportu. Każdy popełnia błędy, czasem bardzo poważne. Jednak jeśli nie dostrzega istoty tych błędów i nie wyciąga z tego wniosków, jest człowiekiem skrajnie niebezpiecznym, nie tylko w nurkowaniu. Mądry uczy się na cudzych błędach, przeciętny na własnych. Jednak tylko dureń nigdy niczego się nie uczy.
Victoria - 26-11-2004, 12:42
| TomM napisał/a: | Nie chcę przyjąć do wiadomości, że Tommy nie rozumie, czym w istocie były jego działania. (..)
Jeśli jednak on uważa, że sam był OK, a jedynym idiotą w tym zdarzeniu był jego nieszczęsny partner to owa sympatia musi zamienić się we współczucie, natomiast podziw dla odwagi owego wyznania musi zamienić się w przerażenie. |
Trudno jednoznacznie stwierdzic, co Tommy222 rozumie. Z jednej strony Tommy222 byl uprzejmy stwierdzic:
| Tommy222 napisał/a: | | Jeśli ktoś uważa, że się zachowałem się nie profesjonalnie zostawiając go pod wodą to owszem tak się zachowałem. (..) A jeśli ktoś mysli, że jak raz w życiu zostawiłem kogoś przy linie to znaczy że każdego zostawie i to jeszcze w sytuacji awaryjnej to się myli i tyle. |
A z drugiej strony zaraz dodal:
| Tommy222 napisał/a: | | Chciałem jeszcze dodać, być może go oburzeniu częśc czytających że niezałuje że go zostawiłem a jedynie żałuje że go zabrałem.. |
Czyli zrozumial, nie zrozumial? Zostawi nastepnym razem, nie zostawi? Nie zaluje, ze zostawil, znaczy uwaza, ze dobrze zrobil?
TomM - 26-11-2004, 21:02
Masz rację, nie jest to jasne. Ja jednak wierzę, że pierwszy cytat jest bliższy prawdy, wierzę, że on rozumie. Sądzę, że MUSI rozumieć. Jednak drugi cytat skłania do wniosku, że nie jest on dojrzałą osobowością i emocje (wkurzenie) zbyt łatwo zaślepiają naszego kolegę. Te emocje były na tyle silne wtedy, że i dziś da się je odczuć w tym cytacie. I to chyba nauka dla wszystkich - nie pozwólmy, aby kiedykolwiek negatywne emocje zapanowały nad nami w takim stopniu, aby zatracić rozsądek.
Tommy222 - jestem przekonany, że jeszcze nieraz ktoś zepsuje ci nurkowanie. Jeszcze nieraz ktoś przeceni własne umiejętności i będzie musiał polegac na tobie, jako partnerze. Na pewno będziesz miał wtedy cos do powiedzenia partnerowi po bezpiecznym zakończeniu nurkowania. Ale chyba nie pozwolisz już nigdy, aby wk...wienie odebrało ci rozum, prawda?
Tommy222 - 27-11-2004, 13:32
| Victoria napisał/a: |
Za co nic sympatii? Za to, ze zostawil spanikowanego czlowieka i uwaza, ze wszystko jest w porzadku? Zauwaz, ze on twierdzi, ze popelnil blad, ze poszedl z tym czlowiekiem, a nie, ze go zostawil. Tez uwazasz, ze tak nalezalo postapic????????????
|
Jak już napisałem w pierwszym poście "Wróciłem z nim na jakieś 15 metrów zobaczyłem, że jest już spokojny (...)
Napisze to jeszcze raz ON NIE BYŁ SPANIKOWANY JAK GO ZOSTAWIŁEM! NIE ZOSTAWIŁBYM SPANIKOWANEJ OSOBY POD WODĄ. I to niezależnie jak bym był na nią wściekły. Jeszcze raz dodam zostawiłem go tylko dlatego, że on MI POKAZYWAŁ JUZ „OK.” i że MOŻESZ IŚĆ. (może raczej płynąć)
Co do nauki którą wyciągnąłem z tego nurkowania. Na pewno po pierwsze nie zanurkuje z kimś do kto wzbudzi moje uzasadnione obawy i na pewno jak już kimś zanurkuje to go nie zostawię.
Pisząc, że nie żałuje że go zostawiłem miałem bardziej na myśli to że większą głupotą było pójście z nim w ogóle pod wodę niż go zostawienie (to tylko moja opinia)
Ale kiedyś naszła mnie myśl: czy jakbym mu powiedział, że z nim nie zanurkuje a on poszedł by sam i miał wypadek to mógłbym spokojnie spać … (oczywiście gdyby miał wypadek wtedy jak go zostawiłem to też nie mógłbym spokojnie spać)
[/quote]
Mania - 27-11-2004, 15:01
Tommy, ale prawda jest taka, ze nawet jesli pokazal Ci OK to nie miales prawa go zostawic i to w dodatku na sporej - jaka jest 15 metrow - glebokosci. I chyba o to wszystkim nam chodzi. Jak nie znasz goscia to nie wiesz, czy OK pokazuje mechanicznie i nie jestes w stanie ocenic czy jest spokojny czy nie. Po prostu nie zostawia sie partnura na zadnej glebokosci, a juz na pewno nie na tak duzej.
I mysle, ze wszystkim nam chodzi o wyciagniecie przez Ciebie takiej nauczki z tej lekcji, ktora - i tu nie ma co ukrywac - jest zapewne nauczka dla nas wszystkich.
Dlatego wciaz licze, ze to w koncu zrozumiesz.
Mania
waldo - 27-11-2004, 18:28
| Cytat: | | Napisze to jeszcze raz ON NIE BYŁ SPANIKOWANY JAK GO ZOSTAWIŁEM! NIE ZOSTAWIŁBYM SPANIKOWANEJ OSOBY POD WODĄ. I to niezależnie jak bym był na nią wściekły. Jeszcze raz dodam zostawiłem go tylko dlatego, że on MI POKAZYWAŁ JUZ „OK.” i że MOŻESZ IŚĆ. (może raczej płynąć) |
Czy umiejętności zdobyte podczas kursu P3, od instruktora który Cię szkolił, dopuszczały taki scenariusz ? Czy P3 może zostawić partnera będącego równocześnie początkującym i słabym nurkiem, samotnie na 15 metrach ?
Tommy222 - 27-11-2004, 20:22
| waldo napisał/a: |
Czy umiejętności zdobyte podczas kursu P3, od instruktora który Cię szkolił, dopuszczały taki scenariusz ? Czy P3 może zostawić partnera będącego równocześnie początkującym i słabym nurkiem, samotnie na 15 metrach ? |
Nie chce być złosliwy ale trzeba DOKŁADNIE CZYTAĆ POSTY ja wyrażnie napisałem, że ten człowiek ma średni stopień nurkowy. Nie sądze, że ktoś kto ma średni stopień to początkujący ale rozumiem że Waldo może mieć inne zdanie.
Co do pytania to nie kurs na P3 nie przewiduje takiego rozwiązania.
Mania - 27-11-2004, 21:41
Tommy, naprawde nadal nic nie rozumiesz? Czy raczej udajesz bo glupio Ci sie przyznac do bledu? Co za znaczenie jaki stopien mial Twoj partnur? Przeciez zlamales podstawowa zasade nurkowania...
Mania
Z takich ciekawostek - byl podobny przypadek w Australii, ktory zakonczyl sie dla osoby zostawionej smiertelnie. Jednak kobieta miala malo powietrza, pokazala wiec, ze wychodzi, jej partnurka, ze by jeszcze sobie ponurkowala. Pierwsza pokazala jej OK, wiec druga zostala - no bo przeciez nie bedzie sobie psula nurka. Niestety podczas wynurzania ta pierwsza wpadla w panike, no i nie wdajac sie w szczegoly zginela. Sad uznal, ze partnurka ponosi wine za smierc gdyz jako wyzsza stopniem zlamala zasady nurkowania - zostawila partnera samego. tommy - czasem warto uderzyc sie w piersi, powiedziec mea culpa i wiecej tego samego bledu nie powtarzac.
TomM - 27-11-2004, 22:30
Czytałem opis tego wypadku w Australii. Zdaje się, że tam była para OWD ze sporym doświadczeniem i jakimis problemami zdrowotnymi (niby) + divemaster. OWD wykazywała objawy stresu, a nawet paniczki, potem niby przezwyciężone. Zużycie powietrza duże, para rozłączyła się pod wodą, OWD się wynurzała, DM kontynuowała nurkowanie samotnie. Po powrocie na łódź pozostało wyłowić zwłoki. Masz rację Maniu, to bardzo podobny niemal lustrzany przypadek. Gdyby Tommy222 zostawił partnera na 5 m na safety stopie to jeszcze ewentualnie można dyskutować, czy było to OK, ale na 15 przy linie mogło skończyć się tak samo. Stopień nurkowy moim zdaniem (ja zwykle) nie ma tu znaczenia, jak ktoś ma pod wodą oczy jak spodki, to choćby miał M16 jest to nurek z paniczką lub na jej granicy. Widziałem już w życiu MSDT z paniczką. Stopień nie ma nic do tego. Panika to straszna rzecz. Przykro mi Tommy, twój czyn można rozpatrywać wyłącznie w kategoriach poważnych błędów, które mogą być nauką na przyszłość i oby były.
martin - 27-11-2004, 22:44
Dajcie sobie spokuj. Tommy zachowal sie w dany sposob, a nie w inny. Na tym nurkowaniu nauczyl sie wiecej niz na niejednym kursie.
Z drugiej strony: jesli w planie nurkowania bylo rozstanie, to ewtl bylo ono dopuszczalne. Mysle ze tylko Tom byl w stanie stwierdzic, czy zostawienie tego nurka samego na 15 metrow bylo zecza za ktora mozna bylo wziasc odpowiedzialnosc. Mysle ze nikt kogo przy tym nurkowaniu nie bylo, nie ma prawa korcic zachowania Tommiego.
jm0,02 euro
TomM - 27-11-2004, 23:04
| martin napisał/a: | | Na tym nurkowaniu nauczyl sie wiecej niz na niejednym kursie. |
Też tak uważam
| martin napisał/a: | | Z drugiej strony: jesli w planie nurkowania bylo rozstanie, to ewtl bylo ono dopuszczalne. |
Polemizowałbym. W opisie sam zainteresowany napisał, że nie widząc obok siebie partnera wrócił do liny i znalazł go na granicy paniki. Czy w tej sytuacji wynurzenie się z nim do 15 m i zostawienie go było ewtl dopuszczalne??
| martin napisał/a: | | metrow bylo zecza za ktora mozna bylo wziasc odpowiedzialnosc. Mysle |
Problem w tym, czy Tommy zdaje sobie sprawę, że wziął tą odpowiedzialność na siebie.
martin - 28-11-2004, 00:26
| TomM napisał/a: | | W opisie sam zainteresowany napisał, że nie widząc obok siebie partnera wrócił do liny i znalazł go na granicy paniki. Czy w tej sytuacji wynurzenie się z nim do 15 m i zostawienie go było ewtl dopuszczalne?? |
Nie wiem. Nie bylo mnie tam, nie jestem w stanie ocenic sytuacji.
| TomM napisał/a: | | Problem w tym, czy Tommy zdaje sobie sprawę, że wziął tą odpowiedzialność na siebie. |
Odpowiedzialnosc wzial w momencie kiedy zdecydowal sie na nurkowanie z obcy. Wszystko inne bylo tylko kontynuacja podjetego planu.
Arturro - 28-11-2004, 15:05
Witam,
Nie da Ci się już udowodnić że postąpiłeś słusznie zabierając ze sobą bardzo słabo wyposażonego partnera na Kanonierkę a później zostawiając go samemu sobie.
W tej sytuacji najlepszym rozwiązaniem byłoby przyznanie sie do winy.
Pozdrawiam,
Arturro
waldo - 28-11-2004, 22:15
| Tommy222 napisał/a: | Nie chce być złosliwy ale trzeba DOKŁADNIE CZYTAĆ POSTY ja wyrażnie napisałem, że ten człowiek ma średni stopień nurkowy. Nie sądze, że ktoś kto ma średni stopień to początkujący ale rozumiem że Waldo może mieć inne zdanie.
|
Czytałem dokładnie, ale nie napisałeś jaki miał stopień, a z Twoich tajemniczych słów :
| Tommy222 napisał/a: | | Nie powiem w jakiej federacji zrobił I i II stopień nurkowy ale zdradze, że w Egipcie. |
mogę się domyślać, że chodzi o AOWD PADI, który to stopień nie jest zaliczany jako średni stopień wyszkolenia. Nurek po AOWD może mieć wykonanych w całej swojej karierze 9 nurkowań (!!!), a dalszy Twój opis sugeruje, że tak też mogło być.
| martin napisał/a: | | Mysle ze nikt kogo przy tym nurkowaniu nie bylo, nie ma prawa korcic zachowania Tommiego. |
Oczywiście nie byłiśmy świadkami, ale oceniamy jedynie wirtualnego bohatera, z wirtulanego zdarzenia
Ryszard Szwajcer - 28-11-2004, 23:06
Tak czytam i czytam kolejne posty i dochodzę powoli do wniosku, że lada moment możemy wyrządzić komuś baaardzo wielką krzywdę.
To, że TOMMY222 nie posypał jeszcze publicznie głowy popiołem (a powinien i byłby spokój) to jedna sprawa. To natomiast, że dla niego i wielu innych, czytających wszystkie wywody będzie to szkołą życia i nurkowania, to druga sprawa.
A teraz wyobraźcie sobie sytuację, gdy dostajemy właśnie niejako "z przydziału" faktycznie idiotę za partnura. Wszystko idzie wg. planu do momentu, gdy nasze "oczko w głowie" nie zauważa leżącego sobie spokojnie od bez mała 60-ciu lat na dnie, potężnego niewypału w postaci bomby lotniczej.
Nie zawracając sobie d..... naszymi nerwowymi gestami i przyklejonymi do maski, wielkimi oczami, zaczyna "ratować świat", waląc znalezionym właśnie kamieniem w.... zapalnik.
W tym momencie w naszej psychice rozgrywa się dramat w pierwszej odsłonie. Zastanawiając się histerycznie, czy odsłon będzie więcej, próbujemy uspokoić tłukące się jak mucha w latarni serducho i przypominamy sobie epizody z całego życia.
Zatrzymujemy się z piskiem opon... mózgowych na wspomnieniach dotyczących bardzo emocjonującego onegdaj wątku: "Nurkowanie z idiotą", gdzie wszyscy jednogłośnie i kategorycznie twierdzili, że choćby nie wiem co, to partner ponad wszystko....
Fajnie co???
P.S. Wszelkie podobieństwa do istniejących osób są przypadkowe i niezamierzone a opisana powyżej sytuacja jest wytworem iście wybujałej wyobraźni autora...
Mania - 29-11-2004, 14:05
Przyznaje się bez bicia, trochę po złośliwości, przejrzałam posty Tomka Strugalskiego – mistrza i guru Tommiego222. I oto co znalazłam na temat nurkowania i obowiązków partnera. Tommy222 - naprawde uwazasz, ze to bylo zgodne z tym, czego Cie uczyl Tomek Strugalski?
Pozdrowionka
Mania
http://forum.jds.pl/viewtopic.php?t=2503
co w CMASowskiej filozofii nurkowania najcenniejsze. Zgodnie z tą filozofią nurkowanie jest "sztuką troszczenia się o los drugiego człowieka pod wodą".
Nurkowie wchodzą razem pod wodę, troszczą się o siebie nawzajem, gotowi są udzielić sobie pomocy. Nurkowanie to jedna z ostatnich dziedzin współczesnego świata, gdzie jeszcze jednego człowieka obchodzi los drugiego człowieka. Na tym polega potęga nurkowania i tajemnica jego światowego sukcesu.
http://forum.jds.pl/viewtopic.php?t=2694
często zapominamy mówiąc, że trudne nurkowanie to takie, które wymaga specjalnego sprzętu czy, że trudne jest nurkowanie głębokie. To oczywiście prawda, lecz niecała. Najtrudniejsze jest bowiem nurkowanie po prostu z trudnym partnerem. Dlatego ten, kto szuka twardych wyzwań w nurkowaniu nie na głębokość powinien stawiać, czy wąski jaskiniowy korytarz, lecz zająć się robotą instruktorską. 100 m solo dla właściwie przygotowanego nurka okazać się może znacznie łatwiejsze niż dowolne ćwiczenie z parą przestraszonych kursantów na niewielkiej nawet głębokości.
http://forum.jds.pl/viewtopic.php?t=3362
O co chodziło w tej całej "Filozofii..."
że w nurkowaniu ważniejsze jest partnerstwo niż głębokość,
http://forum.jds.pl/viewtopic.php?t=3837
Nie mają pojęcia o tym, że treścią nurkowania jest troska o partnera pod wodą, że partnera w potrzebie NIE WOLNO opuścić, że nurkowanie nie zna prawa ważniejszego niż to. Że jest to prawo ważniejsze niż osiągnięta głębokość, piękno podwodnego świata i atrakcyjność nurkowania czy w ogóle wszystko razem wzięte.
Tommy222 - 29-11-2004, 15:41
| Mania napisał/a: | | Przyznaje się bez bicia, trochę po złośliwości, przejrzałam posty Tomka Strugarskiego – mistrza i guru Tommiego222. |
No cóż Maniu nie mogę uznać Twojej wypowiedzi za złośliwość bo to po prostu NIEPRAWDA
Zacytuje z mojego postu przedostatniego w dyskusji http://forum.jds.pl/viewtopic.php?t=2513 (może być on niewidoczny dla części czytelników ale Mania chyba sobie poradzi)
„Wcale nie uważam T.S za guru i nie omylnego instruktora, ale lubię go jako człowieka i jako kolegę chce bronić.”
Ale nie zmienia to faktu, że POPEŁNIŁEM BŁAD ZOSTAWIAJĄC GO NA TYCH 15 METRACH.
Mea Culpa.
Przyznaje się, że nie było to zgodne z zasadami nurkowym (nie chce używać słowa filozofia)
Rzeczywiście mogło mu się coś stać (ale na szczęście się nie stało).
Na swoje usprawiedliwienie mogę dodać to co już pisałem poprzednio i uważam że nie ma sensu tego powtarzać.
Cezary Kędzia - 29-11-2004, 22:48
No i posypał się na głowę Tommiego wreszcie ten popiół o którym wspomniał Ryszard.
majorka - 07-12-2004, 23:24
nie powinienes nurkowac z takim czlowiekiem !!zle zrobiliscie i TYiON!!!!!!!!!
Kriss - 10-12-2004, 16:35
| waldo napisał/a: | | Cytat: | | Kriss to Forum bez Ciebie i twoich postow nie byloby juz takie samo... |
Zabrzmiało jak tekst pożegnalny |
no co ty - nie dam się wysiudać - Kriss
Efraim Ryba - 15-12-2004, 12:07
| Ryszard Szwajcer napisał/a: | A teraz wyobraźcie sobie sytuację, gdy dostajemy właśnie niejako "z przydziału" faktycznie idiotę za partnura. Wszystko idzie wg. planu do momentu, gdy nasze "oczko w głowie" nie zauważa leżącego sobie spokojnie od bez mała 60-ciu lat na dnie, potężnego niewypału w postaci bomby lotniczej.
Nie zawracając sobie d..... naszymi nerwowymi gestami i przyklejonymi do maski, wielkimi oczami, zaczyna "ratować świat", waląc znalezionym właśnie kamieniem w.... zapalnik.
W tym momencie w naszej psychice rozgrywa się dramat w pierwszej odsłonie. Zastanawiając się histerycznie, czy odsłon będzie więcej, próbujemy uspokoić tłukące się jak mucha w latarni serducho i przypominamy sobie epizody z całego życia.
Zatrzymujemy się z piskiem opon... mózgowych na wspomnieniach dotyczących bardzo emocjonującego onegdaj wątku: "Nurkowanie z idiotą", gdzie wszyscy jednogłośnie i kategorycznie twierdzili, że choćby nie wiem co, to partner ponad wszystko....
Fajnie co???
|
Ja tak w celu poprawy humoru , biorąc pod uwagę siłę, prędkość i zasięg fali uderzeniowej powstałej z ewentualnej eksplozji pod wodą, rozważania te maja czysto akademicki charakter. I tak nie zdążysz oddalić się na bezpieczną odległość. Na co historia zna wiele dowodów.
A tak na poważnie, to jest to potwierdzenie tezy, żeby nie leźć do wody z przypadkowymi (niesprawdzonymi) osobami. Może w 99 przypadkach na 100 nie mamy racji, ale "strzyżonego fryzjer golił" jak mawiała moja staruszka babcia. Jak mam ewentualnie przeżywać tego rodzaju atrakcje, to wolę sobie w danych okolicznościach nurka odpuścić.
pozdrawiam serdecznie
Sonny - 15-12-2004, 13:13
| Cytat: | | Zabrzmiało jak tekst pożegnalny |
| Cytat: | | no co ty - nie dam się wysiudać - Kriss |
Jezu Maria, bo zraz wyjdzie na to ze ja tu Kriss'a zegnam...czy cos...nie o to mi chodzilo...poprostu Kriss ma poczucie humoru ktore bardzo mnie bawi...i nie moglem sobie odpusic nie poinformowania Go o tym...
Piotrek Kędzia - 15-12-2004, 15:59
Po przeczytaniu tych wypowiedzi, warto byłoby pookusić się o napisanie scenariusza do filmu-trillero-komedii dla nurków.
Nur nasuwający kamieniem w zapalnik bomby pod wodą - niezły widok
Swoją drogą widziałem dwa takie niewypały w Lago di Garda we Włoszech, na 50 metrach, tyle, że wbite zapalnikiem w dno, za to to co wystawało było piękne - pęczasty kadłub bomby z wiatrakiem na końcu. Szczerze mówiąc bałem się podpływania do tego czegoś i trudno mi sobie wyobrazić jakiegś zapaeńca, który jeszcze podjąby się nasuwania kamyczkiem w zapalnik. Film mógłby być na prawdę stresujący
Mich@l - 16-12-2004, 10:23
Jako "zielony" nurek z ok. 20 nurami chcialem podziekowac Tommy'emu222 - bo z tego watku sie bardzo duzo nauczylem...
Jako osoba poczatkujaca, chcaca sie uczyc - wszystkich nurasow bardziej doswiadczonych darzylem zaufaniem i staralem sie przyswajac ich sugestie i nauki.
Teraz juz wiem, ze jezeli kiedys-ktos (nawet bardzo doswiadczony), zaproponuje mi cos,
co bedzie sie klocic z moja podstawowa wiedza nurkowa - nie bede sie bal dyskutowac z nim jako zielony nurek i sto razy sie zastanowie - zanim sie zgodze.
Np. jezeli osoba bardziej doswiadczona zaplanuje moje nurkowanie w sposob: pojedziemy na 25m, bedziemy tam 10 minut, potem odstawie Cie do upustowki na 15m, a sam poplyne sobie dalej (bo np. mam twinset, 2 niezalezne zrodla powietrza, jestem guru wiec moge sam nurkowac i nic mi sie nie stanie) - a Ty biedaku przeciez sobie dasz rade sam na tych 15m i spokojnie sie wynurzysz, oraz wytlumaczysz komus na powierzchni, ze mimo, ze widzi pojedyncza osobe bez partura - nie oznacza to, ze komus sie cos stalo - po prostu taki byl plan...
Tommy222 - dzieki za odwage i rozpoczecie tego watku - mysle, ze wiele osob ta dyskusja zastanowila i zmusila do przemyslen - a przeciez o to w tym chodzi.
Pozdrowienia,
Mich@l
nurk1 - 28-12-2004, 15:58
Ryszard Szwajcer,
Ryszard Szwajcer - 28-12-2004, 21:44
Do "nurk1"
Jestem!
Adam Frajtak - 01-01-2005, 11:23 Temat postu: Nurkowanie z idiotą No cóż to co napisałeś tylko potwierdza moje obserwacje że nie ma znaczenia czy Egiptowo czy Jastarnia wszędzie można nadziać się na idiotów którzy kierują bazami na idiotów którzy zabierają kandydatów na nurków w celu umożliwienia im popełnienia samobójstwa często również morderstwa wszędzie można nadziać się na idiotów którzy z tych możliwości korzysają i wszędzie może nam się trafić partner idiota. Pozdro Scaner
pitt - 04-01-2005, 17:28
Idiota (napewno). 15 metrów przy linie to napewno błąd Tomka (nawet jezeli zaplanowany lub uzgodniony).
Czy to go przekreśla jako nurka napewno NIE!!!!!!!!!!!!!!!!.
Nurkowałem z Tomkiem miałem pod wodą kłopoty zachował się OK i bardzo profesjonalnie i jako nurek i jako partner. Zawsze może mnie poprosic o wspólnego nura !!!.
Kto "niespieprzył" nurkowania może go potępiać. Ja niebędę.
Otstatnio na własna prośbe wpakowałem sie w kłopoty (azaplątałem sie w poluzowaną poręczówkę i to 2 razy a byłem bez noża i pod moja poieką był P1).
Tomek Strugalski na swoich wykładach i nie tylko kładzie bardzo duzy nacisk na parterstwo w nurkowaniu.
Osoby które wiedzą o czym pisze przypomnijcie sobie II zjazd forum i może opiszecie zachowanie i nurkowanie w tym czasie (ja znam tylko z opowiadań)
Wszyscy uczą się na błędach !!! a najlepiej tych bez konsekwencji. Tomku ucz się dalej i nieprzejmuj ty co inni piszą.
Tommy222 - 13-01-2005, 16:54
| pitt napisał/a: |
Wszyscy uczą się na błędach !!! a najlepiej tych bez konsekwencji. Tomku ucz się dalej i nieprzejmuj ty co inni piszą. |
Staram się uczyć cały czas a to nurkowanie i moje w związku z nim przemyślenia dużo mnie nauczyły. Ja nie przejmuje się tym co piszą inni ale do chwili gdy uznam, że "obiektywnie" (w cudzysłowie bo to zawsze moja opinie) nie mają racji. Nie uważa się za nieomylnego ani nurka doskonałego ale mimo, że staram się być wyrozumiały zachowanie mojego ówczesnego partnera i jego wiedza nurkowa mnie przerażają.
Tak naprawdę wolałbym aby ta dyskusja przerodziła się w temat "jak sobie poradzić z niedoświadczonym, niedouczonym partnerem" a niekoniecznie w krytykę mojego zachowania (abstrahując, że słuszną)
Henry - 25-02-2005, 16:32
Twoja historia i komentarze przypomniały mi takie dwie "mądrości"
Pierwsza: " POPEŁNIANIE BŁEDÓW JEST TYLKO LUDZKĄ SŁABOŚCIĄ ALE TKWIENIE W BŁEDZIE JEST JUZ GŁUPOTĄ"
Druga: JESLI CI POWIEDZĄ ŻE JESTEŚ OSIOŁ A JEST TO PIERWSZY RAZ - NIC SOBIE Z TEGO NIE RÓB. JEŚLI USŁYSZYSZ ŻE JESTEŚ OSIOŁ DRUGI RAZ TO SIĘ ZASTANÓW. JEŚLI PADNIE TO POD TWOIM ADRESEM PO RAZ TRZECI TO IDŹ I KUP SOBIE SIODŁO"
I tak jakos można skomentować i Twoje zachowanie i Twoje reakcje.
|
|