| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
FORUM OGÓLNE - suma wszystkich błenduf
bambolo13 - 18-07-2005, 13:01 Temat postu: suma wszystkich błenduf Bałtyk 2005r
Piękny słoneczny dzień, kołysanie stateczku całkiem spore, widzialność pod wodą niestety paskudna.
Pierwsze nurkowanie tego dnia – plan standardowy, zejście po linie cumowniczej, zwiedzenie wraku i wysypanych tirów na zewnątrz, wzdłuż pokładu, głębokość 15-20m, max 25m.
W „parze” schodzi trójka nurków : Jacek, Placek i Wacek. Nagle Wacek w mniej więcej 20 minucie sygnalizuje prowadzącemu (Plackowi), że kończy mu się powietrze (1*15l)!! Cała tróka natychmiast zawraca i kieruje się w kierunku liny równocześnie zmniejszając głębokość. Nagle, kiedy prowadzący widzi już linę (2-3m), na głębokości ok. 5m Wacek pokazuje brak powietrza (!!!- mniej niż 30minut nurkowania) i ucieka na powierzchnię, wraz z nim wychodzi Jacek, Placek wychodzi obok przy linie chwilę później. Rzeczywiście – butla Wacka była praktycznie pusta <10at. Wszyscy troszkę żałują że mało zwiedzili…
Drugi nurek : tym razem zmienia się skład „pary” – Jacek rezygnuje (choroba morska), zamiast niego dołącza Tadek – nie nurkował wcale za pierwszym razem. Młody nurek, na którego Placek ma „mieć oko”. Plan przewiduje wejście do ładowni w zakresie ciągłej widoczności wyjścia. Ze względu na zużycie powietrza przez Wacka plan ulega zmodyfikowaniu: prowadzącym jest Wacek, ze względu na szybkie zużycia gazu. Jeżeli będzie miał znacznie szybciej niż reszta 100at, to po sprawdzeniu manometrów i wymianie znaków OK. przerwie nurkowanie i samodzielnie rozpocznie wynurzanie a Placek i Tadek będą kontynuować nurka. Placek oczywiście będzie „mieć oko” na Tadka. Jeżeli wcześniej zabraknie gazu Tadkowi, to wynurza się cała trójka, lub jeżeli Wacek jest już na powierzchni , to razem z Tadkiem wynurza się Placek.
Wszyscy wyposażeni w pojedyncze butle, pojedyncze 1 stopnie, i po jednej latarce.
Problemy rozpoczęły się od razu. Po zanurzeniu na 1-2m nurkowie wymieniają OK. i schodzą na dół wzdłuż liny. Ale … z pola widzenia Placka nagle znika Tadek. Wacek zanurza się i powoli znika z pola widzenia Placka. Placek rozgląda się na gł. ok. 4-5m i lokalizuje Tadka …na powierzchni. Po chwili Tadek zanurza się obok liny i zaczyna lecieć w dół – znowu o mało co nie tracą się z oczu – stabilizuje się na 10m i razem wzdłuż liny schodzą do wraku razem z Plackiem. Na burcie jest Wacek. W trójkę płyną w kierunku sterów, ale Wacek oddala się , a Tadek nie nadąża. Tracą z oczu Wacka. Tadek zaczyna zanurzać się ale zatrzymuje się dopiero na dnie. Stabilizuje pływalność. Odnajduje się Wacek. Wszyscy sprawdzają manometry, uspokajają się, pływając chwilę swobodnie i wpływają do ładowni.
Po wpłynięciu ok. 10-15m w głąb Wacek sygnalizuje Plackowi mało powietrza i że będzie wychodził. To samo potwierdza Tadkowi. Po upewnieniu, że wszystko ok., że Wacek wraca sam, Placek i Tadek zaczynają kontynuować nurkowanie a Wacek powrót do wyjścia i na powierzchnię. Razem z Plackiem i Tadkiem płynie przypadkowa grupa kilku innych nurków.
Nagle po kilkunastu –może po kilkudziesięciu sekundach okazuje się, że Wacek jednak zrezygnował z samodzielnego powrotu, zatrzymuje Placka pokazuje nie działającą latarkę !! pokazuje, że kończy się mu powietrze i składa ręce jak do modlitwy że chce wracać razem z Plackiem!!. Całego zajścia nie zauważył Tadek i zaczął się oddalać z obcą grupą do wnętrza wraku. W między czasie Wacek „złapał” obcego nurka i nakazał mu odwrót do wyjścia – co też zaskoczony nurek zrobił i „galopem” popłynął do wyjścia, a Wacek za nim bez latarki i powietrza (później okazało się, że myślał, że to Tadek). Placek podejmuje decyzję pogoni za Wackiem zostawiając Tadka (płynącego jakby nigdy nic z obcą grupą), na którego miał mieć oko (Tadek nie reagował na znaki latarką, nie było czasu na podpłynięcie do niego). Po dopłynięciu do wyjścia Wacek uspokaja się całkowicie, okazuje się że ma ok. 100at powietrza i decyduje się na samodzielne zakończenie nurka. Placek obserwuje go parę sekund i wpływa do wraku w poszukiwaniu Tadka.
Niestety ani śladu, świateł latarek. Placek dopływa do granicy widoczności wyjścia. Z jedną latarką, jedną butlą i jednym 1 stopniem i bijącym sercem – gdzie Tadek- nie decyduje się płynąć dalej i po paru minutach i kieruje się do wyjścia z ładowni. Tam krąży jeszcze parę minut w poszukiwaniu Tadka i z duszą na ramieniu wypływa. Okazuje się, że wszyscy już są – Wacek wynurzył się bezproblemowo a Tadek wypłynął z ładowni przez jeden z otworów po drugiej stronie razem z grupą do której się zaplątał i wynurzył się z innymi nurkami.
Pozdrawiam
MR
Beeker - 18-07-2005, 14:36
Uff...
Z nerwów skakałem czwarty akapit po 2 słowa ...
Nikomu pono niby nic, ale ja bym to do "wypadków" przeniósł ...
Ogrood - 18-07-2005, 14:43
Jacek i Placek powinni wrocic do ksiezyca
pozdro
Andrzej Kosko - 18-07-2005, 15:00
Mówiąc brutalnie:"trupem śmierdziało" na milę(morską)
Bigas - 18-07-2005, 16:18
O w mordę jeża oczywiście !!
Obym w życiu nie miał takich "partnurów"
Tomek Radomski - 18-07-2005, 16:25
A tak z ciekawości - to był Heweliusz ?
Marcin H. - 18-07-2005, 16:26
Paranoja..
apis77 - 18-07-2005, 16:47
Nurek we trójkę? Klasyczne trio? To juz na starcie oznacza KŁOPOTY!!!
bann - 18-07-2005, 17:24
| Cytat: | | to po sprawdzeniu manometrów i wymianie znaków OK. przerwie nurkowanie i samodzielnie rozpocznie wynurzanie |
wynurzanie z wraku?, z 20m? samotnie? niezly plan...
genghiskhan - 18-07-2005, 18:53
Bann: wynurzanie z wraku?, z 20m? samotnie? niezly plan...
Chyba od bodajrze od P** lub każdego innego kursu Advance, jest w kursie wychodzenie z takiej głębokości na płetwach (pod warunkiem, że wczesniej nie wybiło nam deco time )
bann - 18-07-2005, 19:19
1) nie napisano nic o certyfikatach, ani dodatkowym przeszkoleniu calej trojki, i nie wychodzenie z 20m na pletwach tu chodzi, tylko penetrowanie wraku
2) skoro nurkowanie odbywa sie w zespole, wynurza sie zespol, a nie jednostki (np samotny nurek o najwiekszym zuzyciu powietrza 0.0)
Marcin H. - 18-07-2005, 19:41
| Cytat: | | Nurek we trójkę? Klasyczne trio? To juz na starcie oznacza KŁOPOTY!!! |
E no bez przesady - jak zespół jest wyedukowany i opływany to raczej więcej z tego pożytku niż kłopotów...
urwis - 18-07-2005, 20:49
| Cytat: | | Nurek we trójkę? Klasyczne trio? To juz na starcie oznacza KŁOPOTY!!! |
Odbyłem bardzo dużo nurków w trójcy i ngdy nie wróżyło to kłopotów i ich nie było.
Nureczki w trójkącie należały do udanych.
Aston - 18-07-2005, 22:09
hej
Skomplikowane uzgodnienia przed wejsciem do wody, niejasna komunikacja i
bledy pod woda,
chyba, ze znaja jezyk migowy...
kurcze - duzo szczescia
Artur1234 - 19-07-2005, 07:46
potwierdza to w pewnym sensie moją opinię, że każdy jest sam pod wodą (czytaj poprzednie moje posty) i należy mieć dublowane wszystko czo można (a okto - jest dobry jako bajer).
Raz się udało ciekawe co dalej?
Artur
Sebalast - 19-07-2005, 08:19
| apis77 napisał/a: | | Nurek we trójkę? Klasyczne trio? To juz na starcie oznacza KŁOPOTY!!! |
Hmmm, a mozesz cos mi przyblizyc ? A to dlaczego ?
pzdr
Sebastian Popek
Marcin_alien - 19-07-2005, 09:39
Nie wiesz? Trojkaty (jakkolwiek przyjemne) zawsz oznaczaja klopoty
A tak na serio tez sie chetnie dowiem dlaczego zespol 3-osobowy to zly uklad.
Omne Trinum Perfectum - wszystko co potrojne to najlepsze
bambolo13 - 19-07-2005, 13:07
Nie zamierzam bronić „planu” ani przebiegu nurkowania – napisałem o tym, aby pokazać, jak bezmyślnie można namnożyć błędy, które pociągają kolejne, i kolejne.
Ale parę odpowiedzi i uzupełnień:
Gdzie? - Heweliusz
Stopnie nurkowe – tuż ponadpodstawowe
Staż nurkowy – 3nurków* kilkadziesiąt nurków, 1nurek* ponad 100
„zespół”- spotkał się i nurkował pierwszy raz wspólnie (i pewnie ostatni)
Nurkowanie wewnątrz wraku nie miało być właściwie penetracją jego ładowni tylko „zajrzeniem na kilka –kilkanaście metrów wgłąb, poprzez bardzo obszerne wejście.
I jeszcze jedno – pewnie znowu sobie narobię wrogów ale co tam…
Aston napisał:
(..)Skomplikowane uzgodnienia przed wejsciem do wody, niejasna komunikacja (…)
To że błędna – to ok., ale zasada prosta a nie skomplikowana była, uzgodniona przed drugim nurkiem, z „ostatnim słowem” Wacka, w skrócie : w momencie, kiedy Wacek stwierdzi, że ilość powietrza pozostała w butli jest niewystarczająca do kontynuowania nurka, to po porozumieniu z resztą przerwie nurkowanie i samodzielnie je zakończy. Z zapasem powietrza oczywiście. I tak chciał i postanowił osobiście.
Nie wnikam czy zgodne z wyszkoleniem, uprawnieniami itp to było, ale równie dobrze mógł nurkować samodzielnie (wiem, że niezgodnie z zasadami, ale jak ktoś jest już duży to jak mu zabronić?)
Jeżeli wszyscy nurkowie mieliby uprawnienia solo, wrakowe itp., to plan byłby już dobry? Czy zespół takich nurków nie może zaplanować rozdzielenia się ? Czy wtedy sytuacja w ładowni byłaby błędem w planowaniu czy fatalnym zbiegiem okoliczności?
pozdrawiam
MR
Aston - 19-07-2005, 14:56
| bann napisał/a: | | 2) skoro nurkowanie odbywa sie w zespole, wynurza sie zespol, a nie jednostki (np samotny nurek o najwiekszym zuzyciu powietrza 0.0) |
absolutna racja
tak pod rozwage: co w sytuacji gdy temu, ktory ma sie wynurzyc mimo wszystko zabraknie powietrza w drodze na powierzchnie?
KasiaK - 19-07-2005, 15:20
| bambolo13 napisał/a: |
(...)
Jeżeli wszyscy nurkowie mieliby uprawnienia solo, wrakowe itp., to plan byłby już dobry? Czy zespół takich nurków nie może zaplanować rozdzielenia się ?
|
"zespół takich nurków" nie powinien "planować rozdzielenia"
Kasia
p.s. a tak w ogóle......co to są "uprawnienia solo" ?
Ogrood - 19-07-2005, 15:26
| Cytat: | | p.s. a tak w ogóle......co to są "uprawnienia solo" ? |
Solo diver np w SDI
pozdr
apis77 - 19-07-2005, 17:43
Jedno zdanie w kwestii uzupełnienia mojej myśli o złym układzie, jakim jest trójca ...
Na "lądzie"ten/ta trzeci rozwala cały układ, a co mówić pod wodą, gdzie trzeba mieć praktycznie cały czas "oko" na sytuację...
Takie jest moje odczucie, ale nie neguję absolutnie Waszych opinii i doświadczeń
(a może tak myslę przez to, że ta "trzecia" rozwaliła mi świat...)
Byle do urlopu !!!
Aston - 19-07-2005, 19:37
co do trojcy:
w Rzymie triumwirat uwazano za najbardziej bezpieczna metode rzadow (rzecz jasna niedemokratycznych )
w lotnictwie mysliwskim przez wiele lat dominowala trojka w powietrzu jako podstawowa jednostka
pod woda mysle, ze tez moze sie dobrze sprawdzic
| apis77 napisał/a: | (a może tak myslę przez to, że ta "trzecia" rozwaliła mi świat...)
Byle do urlopu !!! |
hmm... mam nadzieje, ze nie pod woda
(pozwolilem sobie, bo po tym co piszesz mysle, ze masz juz dystans)
qrka, byle do urlopu
apis77 - 19-07-2005, 20:24
dystans...to chyba wciąż jeszcze niewłaściwe określenie...
ale pod woda... po odpowiedniej odprawie przed nuraniem może spróbuję
Andrzej Kosko - 19-07-2005, 20:31
| Cytat: | | w Rzymie triumwirat | No i jeszcze słynne "trojki" rewolucyjne | Cytat: | | po odpowiedniej odprawie | Dasz radę-dwóch sympatycznych nurasów po bokach(pod wodą,rzecz jasna)
apis77 - 19-07-2005, 20:36
Jeśli tak Andrzejku, to piszę się na tego nura, koniecznie
TomM - 19-07-2005, 20:38
Koncepcja nurkowania w parze wzięła się z założenia, że to partner, a nie wyszkolenie, wytrenowanie, przygotowanie mentalne i konfiguracja sprzętowa stanowi asekurację. Jeśli nie wyobrażasz sobie, że planowane nurkowanie możesz wykonać solo, bez partnera, nie nurkuj w ogóle. Tak naprawdę nurkuje się albo solo, albo w zespole, z tym, że zespół może być oczywiście dwuosobowy. Nie namawiam nikogo do nurkowania solo, ale wpojone na niektórych kursach podstawowych przekonanie, że "wprawdzie jestem słaby, mam minimalną konfigurację i w ogóle to się boję, ale za to partner ma dwa automaty i twinset i się nie boi, więc jestem bezpieczny" jest z gruntu błędne i niebezpieczne. Partnerstwo już semantycznie oznacza "równe prawa i obowiązki", partner nurkowy to "członek zespołu nurkowego", a nie "gwarant bezpieczeństwa". Partner, a więc członek zespołu o równej wartości. Co innego opiekun - divemaster, P3, instruktor, prowadzący nurkowanie. Taka osoba w istocie powinna być takim "gwarantem bezpieczeństwa", ponieważ jest (powinna być) odpowiednio przygotowania do szkolenia i opieki.
Andrzej Kosko - 19-07-2005, 20:41
Wiesz,gdzie Stargard-jeśli będziesz w okolicy(a będziesz,boś nasza,szczecinska) kliknij i ponuramy: Miedwie,Ińsko,Piasecznik...voila
TomS - 19-07-2005, 20:51
Beatko!
Trójka lepsza jest od pary bo jeśli "Ktoś" odejdzie lub się zgubi to pozostaje Ci jeszcze "Ktoś Inny". Bezpieczniej i mniejszy stres.
Ale kto to mówi...
Ja podjąłem środki przygotowawcze i teraz nie liczę na czyjąkolwiek pomoc. Choć oczywiście jestem przygotowany do jej udzielenia. Solo Team !
apis77 - 19-07-2005, 20:55
No teraz to już nie mam wyjścia, tylko wsiadać w pociąg i prosto na Szczecin...
[ Dodano: 19-07-2005, 21:57 ]
No a jeśli nie ma się stałego partnura... to rzeczywiście - trójka lepsza jest od pary
Andrzej Kosko - 19-07-2005, 21:02
| Cytat: | | tylko wsiadać w pociąg i prosto na Szczecin | No i o to chodzi!
apis77 - 19-07-2005, 21:07
Kto wie, kto wie Andrzejku, za kilka dni zaczynam urlopik, hi, hi
Nareszcie !!!
TomM - 19-07-2005, 21:11
| TomS napisał/a: | | teraz nie liczę na czyjąkolwiek pomoc. Choć oczywiście jestem przygotowany do jej udzielenia. |
I tak trzymać! Pokrewna dusza (nurkowo)
urwis - 19-07-2005, 21:14
| Cytat: | | i prosto na Szczecin.. |
A ja znowu wyjeżdżam i niestety nie mogę być ten trzeci żal...żal...
Andrzej Kosko - 19-07-2005, 21:17
Coś ostatnio przez te wyjazdy mnóstwo fajnych imprez(nurkowych) Cię mija... | Cytat: | | nie liczę na czyjąkolwiek pomoc | Ejże?!
apis77 - 19-07-2005, 21:22
Daj znać Urwis, kiedy wracasz, to sie może jakoś dostosujemy...
Przecież urlop nie trwa 3 dni... (mam nadzieję!!!)
urwis - 19-07-2005, 21:26
W Szczecinie będe dopiero 22 sierpnia i chętnie się przyłączę do wspólnych nurkowań.
apis77 - 19-07-2005, 21:38
Akurat 22 sierpnia to ja będę jeszcze w Egipcie, ale może jak wrócę, to coś wymyślimy
urwis - 19-07-2005, 21:41
Ok cierpliwie będę czekał na sygnał
TomS - 19-07-2005, 21:50
| Andrzej Kosko napisał/a: | | Cytat: | | nie liczę na czyjąkolwiek pomoc | Ejże?! |
ale co "ejże"?
Andrzej Kosko - 19-07-2005, 22:04
Jesteś pewien,że gdy zamotasz sie w sieci(tak na przykład) i będziesz patrzył na zegar,jak ucieka ci pwietrze-czy wtedy tez bedziesz taki twardy?....
TomS - 19-07-2005, 22:25
Nie muszę być "twardy". Mój stosunek do mojej własnej śmierci jest bardzo liberalny, przynajmniej jak na to forum. Jednak moje zarozumialstwo pozwala mi sądzić, że będąc bez pomocy zaplanuję i wykonam zanurzenie tak, że nie wpakuję się w sieć, z którą nie mógł bym wypłynąć na powierzchnię.
Poza tym miałem na myśli moje postrzeganie przygotowania nurka do nurkowania w zespole - nie licz na innych mimo, że mogą Ci pomóc; jak zajdzie potrzeba sami na to wpadną.
TomM - 19-07-2005, 22:30
Czyżbym to nie ja to napisał? TomS - czy przypadkiem nie byliśmy "szkoleni" razem? A może wyznajemy tą samą religię
TomS - 19-07-2005, 23:35
spotkanko jawi sie nieuniknionym...
TomM - 19-07-2005, 23:38
Morze czy wody śródlądowe - O! To jest pytanie!
Tomek Radomski - 20-07-2005, 00:07
| TomS napisał/a: | | Nie muszę być "twardy". Mój stosunek do mojej własnej śmierci jest bardzo liberalny, przynajmniej jak na to forum. Jednak moje zarozumialstwo pozwala mi sądzić... |
z całym szacunkiem ........... BZDETY !!!!!!
TomS - 20-07-2005, 00:43
A do czego konkretnie odnosi sie Twój jakże lapidarny komentarz?
Artur1234 - 20-07-2005, 07:38 Temat postu: No nieżle kurcze pozdrowionka dla TomM i TomS za słowa prawdy o nurkowaniu solo - pod wodą tak naprawdę i tak każdy jest sam i dlatego nurkuję.
Artur
Tomek Radomski - 20-07-2005, 11:14
| TomS napisał/a: | | A do czego konkretnie odnosi sie Twój jakże lapidarny komentarz? |
A zdecydowanie chodziło mi o liberalne podejście do własnej śmierci.
TomS - 20-07-2005, 19:27
A na jakiejż to podstawie śmiesz weryfikować prawdziwość mojego własnego (nie znanego Ci) mniemania na temat mojej osoby? Chyba, delikatnie rzecz ujmując, poważnie się zagalopowałeś.
Aston - 20-07-2005, 22:34
| TomS napisał/a: | | Jednak moje zarozumialstwo pozwala mi sądzić, że będąc bez pomocy zaplanuję i wykonam zanurzenie tak, że nie wpakuję się w sieć, z którą nie mógł bym wypłynąć na powierzchnię. |
generalnie to sieci da sie zaplanowac z dokladnocia do 20 cm z poprawka na pore roku, pojawianie sie lawic, sztormow, dryfu lodzi, zblakanych plazowiczow na pelnomorskich materacach, zawartosci powietrza we flaszkach, ostatniego serwisu latarki czy chociazby stanu klingi rodowego noza nurkowego ze zlotymi inicjalami Naszego ostatniego krola....
Nie wspominajac o powaznych naciskach graniczacych z platna protekcja dzialaczy wiadomej parti, aby nurasow topic bo sa elementem obcym, wrogim i niepewnym w najblizszych wyborach...
Konkludujac:
Pozwolisz, ze sie nie zgodze?
TomS - 21-07-2005, 00:33
Stanowczo pozwolę aTwoja wątpliwość wzmoże moją czujność
Artur1234 - 21-07-2005, 07:44 Temat postu: TomS nie daj się jesteś moim IDOLEM
Artur
Tomek Radomski - 21-07-2005, 07:54
| TomS napisał/a: | | A na jakiejż to podstawie śmiesz weryfikować prawdziwość mojego własnego (nie znanego Ci) mniemania na temat mojej osoby? Chyba, delikatnie rzecz ujmując, poważnie się zagalopowałeś. |
Otóż nie weryfikuję w żaden sposób prawdziwości Twojego własnego mniemania na temat własnej osoby. Napisałem jedynie, że (oględnie rzecz ujmując) nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ktoś potrafi mieć liberalny stosunek do własnej śmierci (no chyba że ten ktoś jest kamikaze lub z hamasu). Instynkt samozachowawczy i tak weryfikuje dość istotnie tą kwestię w sytuacji zagrożenia.
Jeszcze raz pozdrawiam z całym szacunkiem.
P.S.
Nie było moją intencją zagalopowanie się. Jeśli Cię uraziłem to przepraszam.
Andrzej Kosko - 21-07-2005, 12:30
| Cytat: | | spotkanko jawi sie nieuniknionym | A po co-przecież wy zawsze solo? | Cytat: | | jesteś moim IDOLEM | no,no... | Cytat: | | że nie wpakuję się w sieć, z którą nie mógł bym wypłynąć na powierzchnię | Powiedzmy tak:200m sieci,zamotany w niej nuras(ze znacznie ograniczoną swobodą ruchów) wynurza się na powierzchnię...To właśnie chciałbym obejrzeć
[ Dodano: Czw 21 Lip, 2005 ]
Kilka lat temu (5-6?) niemiecki nuras,opływany,z niezłym sprzętem zaginął na Miedwiu.Odnależliśmy go-był cały okręcony siecią.Miał dwa noże,sekator i....pocięte w walce z siecią palce.Do kości...Może miał mniej liberalny stosunek do śmierci?...
TomM - 21-07-2005, 13:33
| Andrzej Kosko napisał/a: | | A po co-przecież wy zawsze solo? |
Nie tylko, lecz także. A właściwie patrz wcześniejsza wypowiedź Jeśli nie widzisz, że wykonujesz planowane nurkowanie sam, nie rób go. Co nie oznacza, że nie można wykonać go w zespole.
Andrzej Kosko - 21-07-2005, 15:42
| Cytat: | | Co nie oznacza, że nie można wykonać go w zespole | Właśnie o to mi chodzi-można tak lub inaczej. Po prostu nie odpowiada mi fanatyzm w rodzaju:to,co JA robię jest najlepsze.
TomS - 21-07-2005, 21:24
| Artur1234 napisał/a: | jesteś moim IDOLEM | Hmmm... miło; ale Idol to jest fajowy w telewizji, szczególnie "kosmici"... pod wodą to lepiej sobie Mistrza znaleźć a na tego to ja się nie nadaję.
| Tomek Radomski napisał/a: | | Napisałem jedynie, że (oględnie rzecz ujmując) nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że ktoś potrafi mieć liberalny stosunek do własnej śmierci (no chyba że ten ktoś jest kamikaze lub z hamasu). Instynkt samozachowawczy i tak weryfikuje dość istotnie tą kwestię w sytuacji zagrożenia. | Wojownicy-samobójcy to raczej desperaci lub głupcy, czasem po prostu są zdyscyplinowani. Ja się z nimi nie identyfikuję. Co do instynktu to w przypadku zwierzęcia zwanego człowiekiem jest on (wraz z intuicją) skutecznie zabijany przez rodziców, szkołę i społeczeństwo. Niektórzy twierdzą, że umiejętność pohamowania instynktów jest wyznacznikiem człowieczeństwa. Nie ważne czy mój instynkt samozachowawczy został zabity a jeśli tak to przez kogo. Bo w tym przypadku należy rozpatrywać "strch przed śmiercią". To on warunkuje podejmowanie działań potencjalnie niebezpiecznych. O moim instynkcie dowiem się tuż przed... Ale nie przed wejściem do wody. Możesz to nazwać brawurą, lekkomyślnością, odwagą, głupotą czy jak tam jeszcze pasuje. Ale zawsze (w moim odczuciu) jest to ściśle związane z mocno ograniczonym strachem przed śmiercią (skoro robię to z własnej woli). Otoczka moralno-społeczna tego zjawiska nie ma chyba znaczenia.
A z moim stwierdzeniem zupełnie nie musisz się zgadzać. Jeśli jednak kiedyś postanowisz sprawdzić popularność tego zjawiska to odkryjesz miliony osób o podobnym stosunku do ich własnej śmierci. Zacznij poszukiwania na Bardzo Dalekim Wschodzie. Tam najłatwiej.
| Tomek Radomski napisał/a: | | Jeśli Cię uraziłem to przepraszam. | :-D potrzeba nieco więcej, aby mnie urazić spox
| Andrzej Kosko napisał/a: | | A po co-przecież wy zawsze solo? | Człowiek lubi pogadać...
| Andrzej Kosko napisał/a: | | Powiedzmy tak:200m sieci,zamotany w niej nuras(ze znacznie ograniczoną swobodą ruchów) wynurza się na powierzchnię...To właśnie chciałbym obejrzeć | Jak mi się uda to po Ciebie zadzwonię
| Andrzej Kosko napisał/a: | | Kilka lat temu (5-6?) niemiecki nuras,opływany,z niezłym sprzętem zaginął na Miedwiu.Odnależliśmy go-był cały okręcony siecią.Miał dwa noże,sekator i....pocięte w walce z siecią palce.Do kości...Może miał mniej liberalny stosunek do śmierci?... | Przypadek smutny a szyderstwo nie na miejscu i zupełnie nietrafione. Skoro był omotany to albo spanikował albo "się omotał" po śmierci. Raczej spanikował. Ale pocięte palce świadczą o tym, że walczył. Ja też bym walczył. Brak walki oznacza zrezygnowanie połączone z pragnieniem śmierci. A pragnienie nie jest tożsame z brakiem strachu. MOŻE gdyby miał "liberalny stosunek" to nie wpadł by w panikę (bo po co?) i na spokojnie pomyślał co zrobić; może wtedy wpadł by na pomysł, że łatwiej tnie się stalą niż palcami?
Andrzej Kosko - 22-07-2005, 15:45
| Cytat: | | to po Ciebie zadzwonię | No,to czekam na telefon-weż pod uwagę mój wiek-to czekanie nie może trwać długo....
|
|