| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ... |
 |
FORUM OGÓLNE - Do wody marsz......
KLeszek - 01-12-2005, 17:55 Temat postu: Do wody marsz...... Hop Siup, Siup Hop......
Dzisiaj pierwszy basen.... Obcy będzie patrzył jak się pogrążam (zanurzam).
Mam nadzieję że praktyka pójdzie dobrze.... bo nie chcę całe życie kluczy podawać.
waterman - 01-12-2005, 19:32
No to trzymamy kciuki
KLeszek - 02-12-2005, 00:00
laaaaa
właśnie napisałem swoje spostrzeżenia n.t. pierwszego basenu. Nacisnąłem 'Wyślij' i wyrzuciło mnie do zalogowania.......
Oj rzuciło mnie sie na mózg.... jak mogłem zapomnieć o wygasaniu sesji!
======================================================
Jutro rano napiszę ponownie - teraz tylko ograniczę się do wyrażenia swojego podziwu dla spokoju na powierzchni i tłumu pod powierzchnią.... czasami nie było gdzie "kozika" tzn. scyzoryka wbić.
Czeka mnie dużo pracy.......
Gosia, Marcin - fajnie było, dzięki za pomoc, cierpliwość, spokój i pokazanie jak się pływa......;-)
waterman - 02-12-2005, 01:06
no no czekamy na pełną relacje z pierwszego basenu
Marcin_alien - 02-12-2005, 09:47
| KLeszek napisał/a: | | Gosia, Marcin - fajnie było, dzięki za pomoc, cierpliwość, spokój |
cala przyjemnosc po naszej stronie
za kilka dni kolejny basen ... bedzie fajniej ... i trudniej
KLeszek - 02-12-2005, 22:06
No to relacja.....
Fotostory na szczęście to nie będzie....... ponieważ każdego początki są trudne.
Generalnie pracuje w firmie, która w Pałacu Kultury w trakcie ostatnich 3 lat dość często się pojawia przy okazji "zarabiania pieniędzy" w ramach swojej działalności...... i fakt, że najgłębszy basen w Warszawie (do tego z 10 m. wieżą do skoków) znajduje się w PKIN wprowadza mnie w dziwny nastrój i zaskoczenie.
W środku widać i czuć Socjalizm..... (po basenie Socjalizm było również słychać -- "To ja może przyniosłam tutaj tyle wody??")..... Dużo do zakładania na siebie przed wskoczeniem do basenu nie miałem w odróżnieniu od reszty Współnurów.... więc polazłem pod prysznic. Zaskoczył mnie Socjalizm, kiedy odkręciłem kurek z czerwoną kropką i wskoczyłem pod prysznic. Poraziła mnie struga zimnej wody..... ponieważ ciepła woda znajdowała się obok - kurek z niebieską kropką - na szczęście sitka własnego nie trzeba było przynosić.
Poczułem się jak w filmie "CK Dezerterzy" - sceny na pływalni, lub pod wzgledem innych elementów wystroju sceny w wariatkowie. W tym klimacie przemieściłem się nad akwen zamknięty...... Dobrze że zauważyłem tabliczkę znamionową z napisem że temp wody to 27 st./pow. 28 st. - bo powiedziałbym że zaczynam marznąć nawet nic nie robiąc. Ot takie potwierdzenie wiedzy przekazywanej na wykładach, że generealnie nurkujemy w wodach zimnych...;-) I conajmniej pianka potrzebna.
Ostatnio na basenie byłem na Toruńskiej i tam temp. pow była z jakieś 32 stopnie (i było odczuwalnie ciepło).... Potem przyszła Gosia, która asystowała Marcinowi..... i od razu pozazdrościłem jej RĘCZNIKA...;-) Przynajmniej było jej cieplej. Nad brzegami basenu zrobiło się tłoczno..... automaty w tym ścisku zaczęły się wzbudzać - jakby okazując radość, że zaraz będą mogły pokazać jak są przydatne.
Zacząłem pływać "saute" po powierzchni na rozgrzewkę - jak skończyłem rozejrzałem się i .... ???? gdzie wszyscy zniknęli ???? .....
Padła komenda maski włóż ..... a przedtem musiałem zamienić umiejscowienie fajki z prawej na lewą stronę.... z prawej to pewnie nie DIR-owo...;-> A poza tym to raczej fajki pod wodą nie są potrzebne - zobaczymy jak mi będzie pasować.
No i się zaczęło..... zaczęło się od wzmożonego plucia z rurki, scyzorykowania, prostowania nóg, wpadania na innych Współnurków, przykurczy w lewej łydce (w końcu zimna woda...;-) ). Godzina minęła szybko - było tłoczno, zimno i pracowicie.
Pod wodą szaleństwo: Współnurkowie śmigają w jedną lub w drugą stronę, pływają do prrzodu, stoją płynąc do tyłu, wszsyscy bąblują (oprócz jednego współnura, który bąblował w stopniu nikłym, w ukryciu jakby..... ).
Wnioski po pierwszym basenie - przemyślenia własne:
1. Na ścianach basenu powinny być lustra (aby można było widzieć co się robi, jak się robi i dlaczego nadal tak śmiesznie wygląda)...... Ponieważ zobaczenie co ma się wykonać w prezentacji Gosi i Marcina wrażenie robi, usłyszenie o co chodzi to jedna strona medalu - drugą jest realna próba własnoręcznego wykonania (kiedy nie widać czy nogi to ja mam prosto, czy płetwy to już są całe pod wodą, albo czy nogi są w pionie). Bez twardego punktu odniesienia orientacja pion-poziom na początku sprawia dużą trudność i to nawet w bezruchu.
2. Jak się w II klasie podstawówki chodziło na kurs pływania, to nie znaczy że nadal robi się to dobrze. Pewne nawyki dość mocno się utrwalają.
3. Czeka mnie dużo pracy... ale przy dobrym skupieniu i wcześniejszej spokojnej wizualizacji zadania ("wejście scyzorykiem wygląda taaaaaaak") można niemalże mechanicznie wykonać poprawne wejście....
4. No i na koniec nie ma co się śpieszyć....;-) Spokój większy - zmęczenie mniejsze.
[ Dodano: 10-12-2005, 22:53 ]
eh
[ Dodano: 10-12-2005, 23:06 ]
W ostatni czwartek odbył się drugi basen......
Tym razem zajęcia miały na celu "opływanie w sprzęcie" oraz zapoznanie się z większością kafelków w okolicach dna.
Ogólnie musze powiedzieć, że czuję się komfortowo i czasami nawet przytulnie pod wodą, ale pierwsze kilka minut (jeszcze bez płetw, w jackecie - z wzbudzonym II stopniem na samiuśkim początku) było dość ciężkie...... Czułem się jak bojka - niby nie boję się wody, pływać umiem, mogę się zanurzyć - ale z utrudnionym dostępem do dna (dotykałem czubeczkami paluszków, co nie daje dużego oparcia) czułem się dziwnie.
Przyzwyczajałem się również do poprawnego machania nogami (w nowo zakupionych płetwach paskowych) - coby ich nie zginać w kolanach za mocno. Poza tym ciągle gdzieś się śpieszę i pływam za szybko...;-)
W czwartek na basenie było trochę mniej osób niz w zeszłym tygodniu - więc pływało się lepiej. Mogłem krążyć w przegłębieniu na szerokości prawie dwóch torów i głębokości.... hmm ... powiedzmy że mniej więcej stałej. Przynajmniej pod koniec pływania - byłem w stanie poruszać się na stałej głębokości bez używania przycisków na inflatorze.
Jak obiecał Marcin - w czwartek było fajniej niż w zeszłym tygodniu. I stopień fajności nadal rośnie.
=====
Dzisiaj poszedłem na zwykły basen pomachać nogami.......... Cwiczyć trzeba.
|
|