FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

HYDE PARK - Zimowe szalenstwo narciarsko - snowboardowe

Victoria - 11-12-2005, 00:17
Temat postu: Zimowe szalenstwo narciarsko - snowboardowe
Hejka,

Wrocilam wlasnie ze sluzbowego wyjazdu do Austrii i Wloch. Mialam okazje zapoznac sie z szeroka oferta stokow, hoteli i apartamentow. Przy okazji snieg i pogoda dopisala, mialam okazje poszlifowac moje mierne umiejetnosci jazdy na snowboardzie :)

Ponizej przedstawiam subiektywny opis miejsc narciarskich w Austrii i we Wloszech. Jezeli mielibyscie jakiekolwiek pytania to chetnie odpowiem. Mam nadzieje, ze inni wielbiciele zimowych sportow dodadza opinie od siebie. Kusilo mnie dokladne opisanie wszystkich regionow narciarskich, obawiam sie jednak, ze nikt nie przebrnalby przez kilkustronicowy opis :) Nie chcialam zarzucac forum cenami karnetow itd. Jezeli macie jakiekolwiek pytania, postaram sie na nie odpowiedziec.

Przy okazji umieszczam informacje, o ktora sporo osob pyta. Istnieje obowiazek jazdy w kaskach dla dzieci do 14 roku zycia. Mimo plotek na chwile obecna nie ma nakazu jazdy w kaskach dla snowboardzistow. Ja osobiscie w takim kasku jezdzilam i polecam innym. Kilka razy uderzylam sie mocno w glowe i kask z pewnoscia uratowal mnie przed powaznymi obrazeniami. Polecam takze ochraniacze na kolana i lokcie, ktore szczegolnie przydaja sie poczatkujacym (ja jezdzilam w rolkowych). Dla snowboardzistow wazne sa dobre rekawice - jestem bardzo wdzieczna Lasce za nakaz zakupu porzadnych rekawic snowboardowych. Bardzo jestem takze wdzieczna, za rady, aby zabrac bielizne termiczna, ktora normalnie wkladam pod ocieplacz do suchego. Komfort cieplny znacznie mi sie poprawil.

Postanowilam krotko wspomniec kilka regionow, a osobiste komentarze dodac przy tych regionach, w ktorych zatrzymalam sie dluzej i z ktorych przywiozlam wspaniale wspomnienia (i kilka siniakow:)

AUSTRIA

Europa-Sportregion
Region polozony w dolinie jeziora Zeller See slynie ze wspanialych stokow na Schmittenhohe oraz na lodowiecu Kitzsteinhorn. Miejscowosci Zell am See, Kaprun i Schuttdorf zapewniaja mnostwo atrakcji. Nad brzegiem jeziora zlokalizowana jest trasa dla narciarzy biegowych, na jeziorze jest okazja pojezdzic na lyzwach.

Na Kitzsteinhornie spedzilam wspanialy dzien. Jako poczatkujacy snowboardzista bylam szczesliwa, ze jest tak duzo swietnie przygotowanych szerokich niebieskich tras. Trasa czarna dostarczala mocnych wrazen wytrawnym narciarzom, a trasy czerwone cieszyly sredniozaawansowanych. Warto przejsc droga wewnatrz lodowca, aby dostac sie na taras widokowy. Przy okazji mozna sie przekonac jak ciezka praca (10 minutowy spacer) meczy na wysokosci ponad 3.000 m n.p.m.

Dodatkowa atrakcja na stokach jest kilka restauracji i barow, w ktorych panuje wspaniala atmosfera. Polecam restauracje regionalna z pieknym wystrojem i rewelacyjnym jedzeniem. Wielbiciele imprez beda sie wspaniale czuli w barach z glosna muzyka, osoby spokojniejsze znajda takze miejsce dla siebie. Moim zdaniem ten region zaspokoi zarowno wielbicieli mocnych wrazen, jak rowniez osoby, ktore wybiora zakwaterowanie w przytulnych, malych miejscowosciach.

Karyntia
Wsrod tego regionu wyroznia sie lodowiec Moelltaler oraz miejscowosc Bad Kleinkirchheim slynna z goracych zrodel. Zimowa atrakcja jest korzystanie z krytych basenow termalnych z mozliwoscia wyplyniecia do czesci znajdujacej sie pod golym niebiem. W Spittal an der Drau znajduje sie rozlegly teren narciarski na zboczach gory Goldeck polecany dla nie wymagajacych narciarzy oraz dla rodzin z dziecmi.

Zillertal
Najczesciej odwiedzanym miejscami doliny jet Zell am Ziller z 500-letnia tradycja warzenia piwa, a takze Mayrhofen, Tux i Hintertux oraz Kaltenbach, gdzie znajdują się wyciągi na lodowcu czynne cały rok. Polecam ten region takze rodzinom z dziecmi, gdyz znajduja sie tam szkolki narciarskie z "narciarskim przedszkolem", a takze przedszkole ze zlobkiem Wapppy's Kinderland.

Ă?tztal
Dolina slynie z przepięknych stoków i dwóch imponujących lodowców. Najpopularniejszymi osrodkami tego regionu jest Hochgurgl, Obergurgl, Oetz, lodowiec Rettenbach, SĂślden, lodowiec Tiefbach, Vent. Warto zjechać najdłuższym zjazdem o dlugosci 14 km z lodowca Rettenbach do SĂślden. Ten region jest odwiedzany przez osoby, ktore sa entuzjastami dlugich sezonow zimowych.

Stubaital
Region slynny jest z 4 lodowcow, ktore gwarantuja dlugi sezon narciarski oraz z trzech nowych dynamicznie rozwijajacych sie regionow: Elfer, Series i Schlick 2000. Schlick 2000 znany jest wsrod snowboardzistow z powodu specjalnych parkow snowboardowych.

WLOCHY

Val di Fassa
Region slynny jest z karuzeli Sella Ronda, ktora pozwala objechac gore dookola. W regionie miedzy Canazei a Campitello znajduje sie bardzo duzo tras czerwonych, dlatego polecam ten region szczegolnie osobom z doswiadczeniem. W okolicy znajduje sie slynny lodowiec Marmolada.

W tym regionie mialam okazje pojezdzenia w puchu podczas opadow sniegu. Jazda w prawie zerowej widocznosci byla ciekawym doswiadczeniem - czulam sie jak w podczas nurkowania w kiepskiej widocznosci - tylko otoczenie zamiast czarnego bylo biale :)

Val di Fiemme
W tym regionie wiekszosc czasu spedzilam na Ski Center Latemar. Bylam zachwycona zarowno panujaca tam atmosfera, jak rowniez roznorodnoscia stokow. Szczegolnie polecam ten region osobom mlodym, ktore lubia dobra zabawe. Na stokach znajduje sie bar, w ktorym panuje impreza przez caly dzien. Musze przyznac, ze tanczenie w srodku dnia w butach snowboardowych bylo ciekawym przezyciem :)
W Obereggen znajduja sie oswietlone stoki, gdzie imprezy trwaja nieco dluzej...

Val di Sole
Ten region jest naslynniejszy wsrod Polakow. Slynna Marilleva, Forgarida i przede wszystkim Madonna di Campiglio zaspokoi wymagania wszelkich narciarzy. Ilosc stokow oraz dodatkowych atrakcji czyni ten region mekka narciarzy. W Madonnie znajduja sie slynne czarne trasy, a takze bardzo dlugie niebieskie oraz czerwone trasy znane takze z zawodow narciarskich.

Tonale polecam rodzinom z dziecmi - jest to dosyc spokojny region z szerokim stokami. Natomiast lodowiec Presena zaprasza wielbicieli mocnych wrazen. Slynna czarna trasa Paradiso zapewnia podobno wspaniale emocje :)

Coraz czesciej odwiedzany przez rodziny z dziecmi jest takze Monte Bondone. Polecam ten region takze osobom, ktore na szerokich stokach pragna doskonalic swoje umiejtnosci. Nie znajdziemy w tej okolicy glosnych miejsc. Zwolennicy imprez udaja sie najczesciej do Trento, gdzie moga szalec do bialego rana.

Mam nadzieje, ze komus sie ten opis przyda i nie zanudzilam Was :)
Ciekawa jestem Waszych ulubionych miejsc narciarskich...

martin - 11-12-2005, 11:01

Cytat:
Ciekawa jestem Waszych ulubionych miejsc narciarskich...


W Austrii zdecydowanie SĂślden. Z nowymi polaczeniami na lodowce otwarlo sie prawdziwe Eldorado narciarskie. AprĂŠs Ski w SĂślden jest czyms dla milosnikow imprez, cala dolina bawi sie, zazwyczaj do wczesnego rana. Niektorzy SĂślden nazywaja "biala Malorca" :)

W Szwajcari uwielbiam 4 VallĂŠes. Potezny region skladajacy sie z czterech dolin (Verbier, Nendaz, Veysonaz, Thyon) polaczony kolejkami linowymi i trasami narciarskimi.

W Francji moim ulubionym rejonem jest La Plagne. Podobnie jak i w 4 VallĂŠes nieskonczona ilosc tras i kolejek zacheca do calodniowych wycieczek.

Wlochy: Dolomity sa krajobrazowo ciekawe, niestety nie trafilem na miejsce o ktorym mogl bym powiedziec ze do niego chetnie wracam.

Andrzej S - 11-12-2005, 14:25
Temat postu: Re: Zimowe szalenstwo narciarsko - snowboardowe
Victoria napisał/a:

Zillertal
Najczesciej odwiedzanym miejscami doliny jet Zell am Ziller z 500-letnia tradycja warzenia piwa, a takze Mayrhofen, Tux i Hintertux oraz Kaltenbach, gdzie znajdują się wyciągi na lodowcu czynne cały rok. Polecam ten region takze rodzinom z dziecmi, gdyz znajduja sie tam szkolki narciarskie z "narciarskim przedszkolem", a takze przedszkole ze zlobkiem Wapppy's Kinderland.


Rewelacyjne miejsce. Bylem tam 4 razy i jeszcze mi sie nie znudzilo. Rzeczywiscie bardzo fajne miejsce na wyjazd z dzieciakami, co ma tez swoje zalety dla rodzicow. Bąble zostawiam (maja 5 i 7 lat) w szkolce o 10.00. Maja dwie godziny zajec, godzinna przerwa na lunch i drugie dwie godziny na nartach. W tym samym czasie ja moge skatowac sie sam. O 15.00 trzeba ich odebrac i zostaje jeszcze 1 godzina na wspolne pojezdzenie na niebieskich i prostych czerwonych trasasch. Wiecej informacji o lodowcu jest TUTAJ a odnosnie szkolki TUTAJ

Pozdrawiam,
Andrzej

kjar - 11-12-2005, 14:25

San Martino di Castrozza








TomekR - 11-12-2005, 17:40

1.Whistler/Blackcomb. British Columbia
2.Veil. Colorado.
3.Sundance. Utah.
pzdr
Tomek

Mania - 11-12-2005, 20:23

Brakuje jeszcze wloskiej Cortina D'Ampezzo i Araby.
No i St.Moritz w Szwajcarii - tam stoki sa chyba wylizywane wieczorami (bo ratrakowane to za malo powiedziane). Solden jest rzeczywiscie super. Ale Hintertux moze sie dosc szybko znudzic - sam lodowiec ma malo tras.
Mania

Andrzej S - 11-12-2005, 20:39

Mania napisał/a:
Ale Hintertux moze sie dosc szybko znudzic - sam lodowiec ma malo tras.
Mania


Mi sie jeszcze nie znudzil. Poza tym, Hintertux to tylko jedna z mozliwosci doliny Zilletal

Pozdrawiam,
Andrzej

martin - 11-12-2005, 21:01

Mania napisał/a:
Brakuje jeszcze wloskiej Cortina D'Ampezzo


Sa gusta i gusciki. Mi akurat Cortina nie przypadla do gustu.

dzinks - 11-12-2005, 21:54

Najlepiej jak dla mnie zamieszkać w Mayrhofen i wszedzie można sie szybko dostać darmowym SKIbusem (oczywisćie po wykupieniu skipassu),a moim ulubionym miejscem jest Gerlos.
Najtaniej to przyjechać na miejsce i wykupić w biurze turystycznym na miescu, miejsce do spania. Dodatkowo przyjeżdzając wieczorem jest ściana z mapą i elektroniczną informacją. Wyszukukemy posujące nam lokum i dzwonimy z bezpłatnego telefonu do wybranego hotelu/pensjonatu.

Mania - 12-12-2005, 12:01

Mnie sie Hintertux znudzil po 3 latach jezdzenia tam. moze po prostu perspektywa zalezy od czasu spedzonego na zagranicznych stokach....
martin - Cortina jest OK, tylko nie nalezy jesc ani pic w samym miescie na ichniejszych "krupowkach" bo mozna zabnkrutowac.
Solden jest super, ale moje ukochane sa hoch i obergurgl.
Z Val di sole zdecydowanie Folgarida - jej czarna trasa jest warta grzechu. no i grillata mista - czyli knajpa w polowie trasy - jedzenie pycha, a jak bedziecie mili to dadza litr grappy "on the house". Jak sie potem jezdzi!!!!!
Mania

Victoria - 12-12-2005, 12:12

Mania napisał/a:
jak bedziecie mili to dadza litr grappy "on the house". Jak sie potem jezdzi!!!!! Mania

Nie chce byc upierdliwa, chcialabym tylko uswiadomic jedna rzecz, bo nie kazdy o tym mysli. Po alkoholu nie dziala ubezpieczenie...
Znajomy po piwku wjechal w kogos i do konca zycia bedzie mu placil rente, bo jego polisa OC (mimo, ze wypasiona) w tym przypadku nadawala sie tylko do wyrzucenia do kosza :(
Ja chetnie bym sie na stoku napila grzanego winka itd, ale jakos sie boje...

martin - 12-12-2005, 12:20

Mania napisał/a:
martin - Cortina jest OK, tylko nie nalezy jesc ani pic w samym miescie na ich niejszych "krupowkach" bo mozna zabnkrutowac.


Jak pisalem: sa gusta i gusciki. Ja preferuje rejony narciarskie, gdzie nie musze uzywac samochodu ani autobusow przez caly urlop. Najlepiej jest gdy po zjedzeniu sniadania ubieram buty, ide do piwnicy, biore snowboard, rzucam go krok po wyjsciu z chatki wdepuje w wiazania i jade.

W Cortinie ciagle trzeba bylo wlazic do samochodu.... :roll:

Mania - 12-12-2005, 13:11

martin, ale tak to masz we Francji. Tam mieszkasz w uroczej, 15 - pietrowej chatce z okresu wczesnego Gierka. Ale na 10 pietrze jest wejscia na wyciag i jazda.....
Mnie poruszanie sie autem nie przeszkadza - pozwala jeszcze pozwiedzac okoliczne miescinki.
Mania

martin napisał/a:
wdepuje w wiazania


Masz step in czy flowy????

Maciuś Dru/ogi - 12-12-2005, 13:14

Tux jest super, ale faktycznie przy częstych wyjazdach może się (chyba) znudzić. My po dwóch latach przerwy wracamy tam znowu. W tym roku byliÂ?my z częÂ?ciĹĄ Stajni w Cortinie - bardzo, bardzo fajnie. Dla posiadaczy dzieci, które już jeżdżĹĄ - rewelacja.
martin - 12-12-2005, 14:05

Mania napisał/a:
martin, ale tak to masz we Francji.


Nie tylko. Francja, Szwajcaria, czasami w Austrii...

Mania napisał/a:
Mnie poruszanie sie autem nie przeszkadza - pozwala jeszcze pozwiedzac okoliczne miescinki.


Ja po prostu nie lubie. Jestem na wczasach i nie chce tracic czasu na dojazdy i denerwowac sie szukaniem parkingu...


Mania napisał/a:
Masz step in czy flowy????


Buty soft f-my Blax i wiazania Intec: kawal blachy w ksztalcie litery "U" z dwoma dziurami po bokach.

Mania - 12-12-2005, 14:36

martin napisał/a:
kawal blachy w ksztalcie litery "U" z dwoma dziurami po bokach


znaczy step-in....

Na szczescie wszystkie wymieniane przez nas kraje sa mniej restrykcyjne jesli chodzi o liczbe promili.....wiec nie ma problemu z jezdzeniem

Szwajcaria jest super - jak napisalam St.Morit to moje ukochane miejsce. I wcale nie takie drogie jak sie wszystkim wydaje.
Mania

KrzyHo - 12-12-2005, 15:50

martin napisał/a:
W Austrii zdecydowanie SĂślden. Z nowymi polaczeniami na lodowce otwarlo sie prawdziwe Eldorado narciarskie. AprĂŠs Ski w SĂślden jest czyms dla milosnikow imprez, cala dolina bawi sie, zazwyczaj do wczesnego rana. Niektorzy SĂślden nazywaja "biala Malorca

Oj tak! Zdecydowanie fajnie. Nigdzie czegoś podobnego nie widziałem. Impreza na ulicach do późnego wieczora. Wszystkie knajpy pełne, na ulicach tańczący ludzie. Widok narciarza w butach i z całym sprzętem wracającego o 2 w nocy do domu nie jest niczym niezwykłym :)
Ja polecam jeszcze Livigno, ale raczej snowboarderom się bardziej podoba. Tam to dopiero jest fajnie. Klimatyczna mieścina, super żarcie (nie tak jak w Austrii), włoski luz, i co ważne strefa bezcłowa (nie muszę chyba tłumaczyć co to znaczy :) ) A jaki fajny snowpark.
No naprawdę moje ulubione miejsce. Byłem tam 3 razy i w styczniu znowu jedziemy!
Moje mniej ulubione to Val Thorens z powodów o których pisała Mania oraz drożyzny i kiepskich tras na potrzeby snowboarderów. Podobno fajny offpiste, ale trzeba raczej z przewodnikiem.
Stubai. Byłem raz i jakoś mi się nie spodobało, bo trzeba dojeżdżać 15km samochodem a i trasy takie sobie.

Pzdr
KrzyHo

martin - 12-12-2005, 16:10

Mania napisał/a:
znaczy step-in....


Znaczy tak...

KrzyHo napisał/a:
Moje mniej ulubione to Val Thorens z powodów o których pisała Mania oraz drożyzny i kiepskich tras na potrzeby snowboarderów.


Z Val Thorens ja znow mam pozytywne wsponienia. Moze trafilem na lepsze appartamenty. Gierkowe chatki kojarza mi sie bardziej z Cortina :)

Maciuś Dru/ogi - 12-12-2005, 16:32

No wlasnie, jak juz jestesmy przy nartach: moze ktos chce dolaczyc, jedziemy do Zillertal (konkretnie Hippach). Od 11 do 18 marca. Osoby nurkujace, wiec bedzie o czym pogadac. Dzieci mile widziane, bedzie trojka w wieku do 6 lat.
Mania - 12-12-2005, 18:17

Maciek
Zuzia bez mojego jaska gdzies sie wybiera????
:22:
Mania

waterman - 12-12-2005, 18:33

A ja tam wole Martinske Hole bliziutko i fajnie, snieg do maja i warunki zawsze super
dzinks - 12-12-2005, 19:02

A ma ktoś z was jakieś fajne miejsce blisko granicy Polski południowo-zachodniej ale w Czechach. Poszukuje miesjsca na wypad 3-4 dniowy.
KrzyHo - 12-12-2005, 23:02

No oczywiście Spindlerowy Mlyn. Drogo jak w Austrii, ale waruny świetne. Kiedyś tam często bywaliśmy choć z Wawy to niezła wyprawa. Ze Szklarskiej jakieś 50km jedzie się przez Harachov.

Pzdr
KrzyHo

Mania - 13-12-2005, 09:04

Spindlerowy Mlyn jest cool, ale ma za malo tras (jak ja tam bylam to byly wszystkiego 3 trasy, z czego jedna na poludniowej stronie, wiec pod koniec dnia juz sie nie dawalo jezdzic). Za to w calym miasteczku byla przez tydzien promocja Jacka Danielsa - 1,5 PLN za 50 ml. To taka cena, ze zabojcza dla watroby
:20:
Mania

KrzyHo - 13-12-2005, 10:18

Mania napisał/a:
wszystkiego 3 trasy

Dla uściślenia informacji: 3 wyciągi krzesełkowe. Tras i orczyków znacznie więcej.

Pzdr
KrzyHo

Mania - 13-12-2005, 10:50

Orczyk dla snowboardzisty to meczarnia (a przynajmniej dla mnie), zwlaszca "wyrwiraczka"
Mania

dzinks - 13-12-2005, 14:54

Trafiłem na taki w "Czarnej Górze" nie dosyć że góra była dosyć stroma to był strasznie szybki i rozwalony pzrez narciarzy tor podjazdu. Tylko mi udało się podjechać z trzech osób, ale po strasznej męczarni...i już wiecej nie pojechaliśmy tam...
Maciuś Dru/ogi - 15-12-2005, 21:34

Mania napisał/a:
Maciek
Zuzia bez mojego jaska gdzies sie wybiera????
:22:
Mania

Ja się wstydam majestatu jaśnie Wielmożnej Jeb* Pani Moderator, niesmiały jestem, od maleńkości :oops: Gdzieżbym tam miał śmiałość prosić o jasieczek.
Ale jeśli byłaby taka możliwość, to z chęcią. W desperacji planowałem juz instalację DVD w samochodzie aby tylko unieszkodliwić Zuzałkę, bo ostatnia podróż do Cortiny była zdecydowanie hardcorowa (mimo noclegu w Znojmo).

Victoria - 15-12-2005, 22:08

Mania napisał/a:
Orczyk dla snowboardzisty to meczarnia (a przynajmniej dla mnie)

Dla mnie tez :)
Wprawdzie mam juz typy na kolejne wyjazdy do Austrii i Wloch, wybieram sie takze na weekendowe wypady w Polsce. Ktore regiony polecicie dla poczatkujacej snowboardzistki - prosze o wypowiedzi w sprawie szerokosci i niezbyt duzego nachylenia stokow (preferowane do 35 stopni) oraz przyjaznych wyciagow.

Maciuś Dru/ogi - 16-12-2005, 08:42

Victoria napisał/a:
Ktore regiony polecicie dla poczatkujacej snowboardzistki

Białka Tatrzańska. Może też być Białka Tatrzańska i ewentualnie Białka Tatrzańska.
:20:

KrzyHo - 16-12-2005, 10:47

Zdecydowanie polecam każdemu początkującemu Polanę Szymoszkową w Zakopanem kolo hotelu Kasprowy.
Nie znalazem lepszego miejsca w Polsce do nauki snowboardu. Dość dlugi stok, male nachylenie i wygodna kanapa 4 osobowa. Do tego mozliwosc wynajęcia instruktora.
Moja kobita po godzince takiej nauki wreszcie zrozumiala o co chodzi w tym sporcie i teraz wymiata koncertowo w każdych warunkach.
Naprawdę polecam.

Pzdr
KrzyHo

Mania - 16-12-2005, 16:55

Maciuś Dru/ogi napisał/a:
Ja się wstydam majestatu jaśnie Wielmożnej Jeb* Pani Moderator, niesmiały jestem, od maleńkości :oops: Gdzieżbym tam miał śmiałość prosić o jasieczek.

Chcesz w leb???? :rocket:

Maciuś Dru/ogi napisał/a:
Ale jeśli byłaby taka możliwość, to z chęcią. W desperacji planowałem juz instalację DVD w samochodzie aby tylko unieszkodliwić Zuzałkę, bo ostatnia podróż do Cortiny była zdecydowanie hardcorowa (mimo noclegu w Znojmo).


Znaczy trzeba Zuzce kupic maly jasiek....
:mrgreen:
Mania

stefan-stefan - 17-12-2005, 15:27

Mania napisał/a:
martin napisał/a:
wdepuje w wiazania

Masz step in czy flowy????

nie bardzo rozumiem?
martin miał na myśli chyba założenie deski, ale skoro już chodzi Ci o szybkośc ubierania to flowa też trzeba dotkąć ręką. :-D

Mania napisał/a:
Ja preferuje rejony narciarskie, gdzie nie musze uzywac samochodu ani autobusow przez caly urlop. Najlepiej jest gdy po zjedzeniu sniadania ubieram buty, ide do piwnicy, biore snowboard, rzucam go krok po wyjsciu z chatki wdepuje w wiazania i jade.

A nie próbowałeś w okolicach sellarondy - dokładnie tak jak piszesz. A w sumie niedalego Cortiny.

Maciuś Dru/ogi napisał/a:
Victoria napisał/a:
Ktore regiony polecicie dla poczatkujacej snowboardzistki

Białka Tatrzańska.

Na początek może być, choć tłoczno do nauki.

KrzyHo napisał/a:
Zdecydowanie polecam każdemu początkującemu Polanę Szymoszkową w Zakopanem kolo hotelu Kasprowy.
Nie znalazem lepszego miejsca w Polsce do nauki snowboardu. Dość dlugi stok, male nachylenie i wygodna kanapa 4 osobowa. Do tego mozliwosc wynajęcia instruktora.

No co ty, strasznie dużo ludzi! jedyny plus to krzesełko, a instruktorów to teraz znajdziesz raczej wszędzie :22:

Pominięty został zupełnie post TomekR, a warto pomyśleć jak ktos ma okazję.
Tomek a inne miejscówki w Colorado?

Gwoli informacji, chwilowo przestało sypać, w Gorcach zobiło meter śniega przez 24h. .. o znowu sypie:) (15.30) na jutro powinno być 2m więc jazda skuterkiem na szczyty i w dół na desce. Miód na miejscu.....

:22:
Kilka lat temu spotkaliśmy sie z kumplem na Kasprowym, gawędziliśmy o miejscówkach i doszliśmy do następującego wniosku: sa na świecie różne Val - di Fassa, di Fiemme, Gardena, di Sole, d'Isere i .... u nas też coś takiego jest!!! Kasprowy - Val się na Ryj :22:

martin - 17-12-2005, 19:17

stefan-stefan napisał/a:
martin miał na myśli chyba założenie deski, ale skoro już chodzi Ci o szybkośc ubierania to flowa też trzeba dotkąć ręką.


Ja mam cos takiego :)


Zdecydowanie szybszy niz flow - po prostu nadepnac i jechac :)

TomekR - 17-12-2005, 20:12

stefan-stefan napisał/a:
Tomek a inne miejscówki w Colorado?

Inne godne polecenia miejsca miejsca w Colorado to Beaver Creek, Breckenridge i "stiff lip" Aspen, wszystkie preferujace raczej nawyklych do luksusu klientow - szczegolnie Aspen.
Oprocz znakomitych tras zjazdowych dodatkowymi atrakcjami tych miejsc sa galerie sztuki, z asortymentem nie tylko typu 'wyjacy wilk' lub 'samotny Indianin'.

Inne mniej 'trendy'( czytaj troche tansze) osrodki to Montrose i Cooper Mountain, ale to wiem tylko z drugiej reki.
Z poza Colorado polecilbym jeszcze Lake Tahoe w Californii oraz Lake Louise w Banff, Alberta kanadyjskie Gory Skaliste. Z nieco blizszych mnie zadawalajace sa Lake Placid, Okemo i Mt Washington w Nowej Anglii - zadawalajace mnie - 2 godziny jazdy od domu - nie warte jednak podrozy z Europy.
Jutro wybieram sie na Mt. Butternutt (trasy typu Kalatowki, ale tylko 40 min od domu) wyprobowac nowe narty.
pzdr
Tomek

stefan-stefan - 24-12-2005, 14:01

martin napisał/a:

Ja mam cos takiego :)
Obrazek
Zdecydowanie szybszy niz flow - po prostu nadepnac i jechac :)


Niby tak tylko jak ze stabilizacja buta? masz usztywniany but? - jeśli tak nie bardzo sprawdza się przy podchodzeniu...
W obecnych stepach zaczeli montować łyżki co poprawiło troche stabilizacje ale to dalej nie to :sad:
Powiedz mi jak się zapinają w głebokim śniegu? raz miałem stepy na freeride i powiedziałem nigdy więcej. Musiałem sobie plac wydeptać, żeby się zapiąć - dupa.

martin - 24-12-2005, 15:07

stefan-stefan napisał/a:
Niby tak tylko jak ze stabilizacja buta? masz usztywniany but? - jeśli tak nie bardzo sprawdza się przy podchodzeniu....


Buty sa zdecydowanie sztywniejsze niz "klasyczne" softy, jednak na tyle miekkie ze nie przeszkadzaja w chodzeniu. Mam w tej chwili drugi komplet: w pierwszym lyzke przeniesiono na zewnatrz buta i byla mozliwosc odklapniecia jej przy chodzeniu. W zestawie w ktorym teraz jezdze lycha jest wewnatrz.

stefan-stefan napisał/a:
W obecnych stepach zaczeli montować łyżki co poprawiło troche stabilizacje ale to dalej nie to.


Jedni lubia tort, innni ogorki kiszone. Dla mnie but nie musi byc makabrycznie twardy, wazne jest zeby dobrze przenosil sile z nogi na deske.

stefan-stefan napisał/a:
Powiedz mi jak się zapinają w głebokim śniegu? raz miałem stepy na freeride i powiedziałem nigdy więcej..


IMO sa idealne. Konstrukcja z bolcami chowajacymi sie do srodka buta, plyta z plasikowym wykonczeniem nie zostawia miejsca w ktore moglo by cie zapchac sniegiem. Nawet w bardzo trudnych warunkach (swierzy snieg i temperatury blisko 0) nie sa wiekszym problemem: snieg maksymalnie zbiera sie w profilu buta i wystarcza jedno, dwa kopniecia o zapiecie zeby sie go pozbyc. Jesli chodzi o sama funkcjonalnosc "step-in" nie trzeba celowac, nie trzeba deptac miejsca naokololo, po prostu nadepujesz na miejsce gdzie jest wiazanie i ono zaskakuje. Ja n.p. wychodzac z krzeselek po dzwignieciu barierki stawiam noge na wiazaniu i gdy stane na deske wiazanie automatcznie zaskakuje.

stefan-stefan - 24-12-2005, 21:47

martin napisał/a:
stefan-stefan napisał/a:
W obecnych stepach zaczeli montować łyżki co poprawiło troche stabilizacje ale to dalej nie to.

Jedni lubia tort, innni ogorki kiszone. Dla mnie but nie musi byc makabrycznie twardy, wazne jest zeby dobrze przenosil sile z nogi na deske.


I o to mi chodziło, wiązanie bez łyżki zawsze będzie słabiej przenosić, inaczej być nie może. A mając łyżkę możesz mieć mniejszy stopień twardości buta

martin - 24-12-2005, 23:06

stefan-stefan napisał/a:
wiązanie bez łyżki zawsze będzie słabiej przenosić, inaczej być nie może.


O ile lyzka nie jest zintegrowana w bucie. W pierwszym komplecie mialem hebelek z mozliwocia przelozenia miedzy "ride" i "go" (podobnie jak w butach do nart) oraz pokretlo regulujace nachylenie lyzki. W komplecie w ktorym jezdze teraz nie ma mozliwosci regulacji, uwazam ze nie jest potrzebna.

Tego typu sprzet nalezy po prostru wyprobowac. Blax/Intec sa bardzo popularne w austrii, wiec jesli bedziesz gdzies w okolicach Oetztal'u wypozycz i sam ocen.

KrzyHo - 25-12-2005, 00:30

martin napisał/a:
Zdecydowanie szybszy niz flow - po prostu nadepnac i jechac

Kiedyś też myślałem, że nic lepszego człowiek nie wymyślił. Ja miałem step-in Rossignola. Zasada działania podobna, też bolec z dwóch stron podeszwy. Dopóki nie wsiadłem na paskowe wiązanka wszystko było miodzio (tak mi się wydawało). Po przesiadce odkryłem różnicę. Totalna kontrola nad deską, paradoksalnie w miękkim zestawie jest prawie taka jak w twardych butach. Step-in kontra paskowe to tak jak buty narciarskie skórzane i plastikowe. Nie ma porównania. Gorąco polecam tym bardziej, że paskowe IMO są bardziej dirowe :mrgreen: Nie ma takiej możliwości żeby przypadkowo wypiąć nogę (no chyba, że z całym wiązaniem). Przy step-in nie trzeba wielkiej pracy myślowej, żeby sobie wyobrazić skutki np. złego wpięcia.
Natomiast co do prędkości wpinania, to przy odrobinie wprawy paski zapinają się pretty fast.
W naprawdę kopnym świeżym śniegu zapięcie step-in to horror. Nikt mi nie powie

Pzdr
KrzyHo

stefan-stefan - 25-12-2005, 15:25

martin napisał/a:
stefan-stefan napisał/a:
wiązanie bez łyżki zawsze będzie słabiej przenosić, inaczej być nie może.
O ile lyzka nie jest zintegrowana w bucie.

Jeżeli nawet jest to i tak tracisz na przeniesieniu na front z powodu braku taśm stabilizujących
martin napisał/a:
wypozycz i sam ocen.

pewnie tak zrobie :22:

Dobra łyżka posiada możliwość regulacji a tym samym wymusza odpowiednie ugięcie kolan w zależności od stylu jazdy. Obecne anatomiczne taśmy obejmują prawie cały but w części przedniej więc błyskawicznie przenoszą siły przy froncie. Dodatkow pedały gazu z przodu i styłu wiazania zwiększają szybkość reakcji deski, w twoich nie widziałem, może już jednak produkują w stepach. Pompki jak napisał KrzyHo w dzisiejszym wydaniu są rewelacyjne - bardzo szybkie i precyzyjne.
Dodatkowo w moich drake'ach istnieją śruby boczne które pozwalają "rozszerzać" wiązanie co zmienia geometrię poprzeczną deski. W puchu może nie ma to znaczenia, ale na lodzie bardzo się przydaje - polecam.
Jak chodzi o Flow'a zdecydowane - NIE
Jak o stepina na dzisiaj i moje doświadczenia też nie :22:

Martin jak bedziesz na podhalu zapraszam na wypróbowanie snowscoota

i jazdę na linie za skuterem - wtedy docenisz zalety maxymalnej kontroli deski :-D

martin - 25-12-2005, 21:47

stefan-stefan napisał/a:
Jeżeli nawet jest to i tak tracisz na przeniesieniu na front z powodu braku taśm stabilizujących


Tu bym dyskutowal: Jesli but jest z zintegrowana lyzka, to odpadaja luzy jakie moga wystapic miedzy lyzka a butem. W tej konstrukcji lyzka jest czescia buta, w wersji nr. jeden po przesunieciu hebelka tylna czesc buta wpycha cie w kolano. Tasma na kostce jest zintegrowana z butem, w lydce jest pasek z rzepem, reszte dociagasz sznurowkami.
Dodatkowo mozesz wybrac inne wiazanie z klasyczna lyzka



Fotki sa z Ebay'a ale widac o czym mowie.

KrzyHo napisał/a:
Ja miałem step-in Rossignola. Zasada działania podobna, też bolec z dwóch stron podeszwy.


Rosignol jest zupelnie inny: twardy bolec i mechanika po stronie wiazania. Nie dziala tak precyzyjnie i zapycha sie sniegiem.
W INTEC wiazanie jest kawalkiem blachy, w ktorej sa dwie dziurki, mechanika wiazania ukrzta jest w bucie, gdzie jest w 100% zabezpieczona przed sniegiem. Gdy wiazanie jest zapinane, bolce wychodza z wnetrza buta, gdzie sa zabezpieczone przed zapchaniem, przepychajac dziurki w zapieciu.
IMHO jeszcze gorszy niz rosignol jest Shimano: kawalek drutu do przepychania wiazania powinien byc w komplecie :(

KrzyHo napisał/a:
Nie ma takiej możliwości żeby przypadkowo wypiąć nogę. Przy step-in nie trzeba wielkiej pracy myślowej, żeby sobie wyobrazić skutki np. złego wpięcia.


Uzywam tgo systemu od paru dobrych lat, i do tej pory nie zdazylo mi sie zeby sie wypiely: z punktu widzenia mechaniki jest to niemozliwe, kierunek w jakim dzialaja sily jest prostopadly do kierunku w ktorym przesuwa sie bolec. Wpiecie sie jest zauwazalne (slychac "klik" zaskakujacych bolcow) i potem nie ma juz szansy na samowolne wypiecie.

stefan-stefan napisał/a:
i jazdę na linie za skuterem - wtedy docenisz zalety maxymalnej kontroli deski

Brzmi jak swietna zabawa.

stefan-stefan - 26-12-2005, 11:06

martin napisał/a:
Tu bym dyskutowal: Jesli but jest z zintegrowana lyzka, to odpadaja luzy jakie moga wystapic miedzy lyzka a butem.

Po to są taśmy by luzów nie było, oczywiście mozna żle dobrać buty do wiązań lub na odwrót...
martin napisał/a:
W tej konstrukcji lyzka jest czescia buta, w wersji nr. jeden po przesunieciu hebelka tylna czesc buta wpycha cie w kolano. Tasma na kostce jest zintegrowana z butem, w lydce jest pasek z rzepem, reszte dociagasz sznurowkami.
Dodatkowo mozesz wybrac inne wiazanie z klasyczna lyzka

Nie zrozumieliśmy się do końca. W tym co piszesz jest racja, ale taśma na bucie stabilizuje tylko stopę w bucie, taśma w wiązaniu stabilizuje i stopę i buta. Cały czas twierdzę, że solowy punkt przyczepu jakim jest stepin gorzej przenosi siły z nogi na deskę niż klasyczne wiązania z wieloma punktami przyczepu. Stepin z łyżką jest lepszy bo łycha już jest w wiązaniu ale to tylko w backsidzie (but opiera sie o łyżkę), bo przy froncie lepszy jest ze zintegrowaną łychą (but ciągnie łyżkę a nie odkleja się od niej). Jedynym rozwiązaniem doskonale przenoszącym w stepinach kontrolę są buty twarde, ale to inna baja, choć zauwżyłem że coraz wiecej jeżdzi się w twardych w bordercrossie, gdzie deska musi reagować szybko jak myśl :22: .
martin napisał/a:
Brzmi jak swietna zabawa.

I taka jest chyba że trafisz na dużą ilość miedz wtedy przy iluś tam km/h zaczynają się jaja :mrgreen:
No my tu pitu pitu a za oknem słonko, mrozik - więc stok nie bedzie za miękki, trzeba brać dechę i wio na 2 godz. Jak ktoś jest w okolicy to pisać na gadulca - zapraszam na kulig około 14ej.
pzdr

KrzyHo - 26-12-2005, 21:57

martin napisał/a:
Tu bym dyskutowal: Jesli but jest z zintegrowana lyzka......

Dyskutować można. Teoretycznie rewelacja, ale praktycznie.... Uwierz mi, przesiadka na nowoczesne wiązania paskowe pokazuje dopiero co można zrobić jeśli chodzi o kontrolę krawędzi. Okazuje się, że jazda w stepinach, to zsuwanie się z górki. Serio!
Poza tym, zintegrowana łyżka jest mało wygodna w normalnym chodzeniu! bez niej spacerujesz sobie jak w pantofelkach a nie jak żołnierz z Gwiezdnych Wojen (czytaj: narciarz) w swoich plastikowych skorupach :)

Pzdr
KrzyHo

dzinks - 30-12-2005, 11:50

Czy ktoś z was ma jeszcze jakieś propozycje oprócz Spindlerowego Mlyna, bo jak dla mnie ceny powalają. Może coś na wzór TanvaldskĂ˝ Ĺ piÄ?ĂĄk , ale żeby były głównie wyciągi krzesełkowe.

[ Dodano: 31-12-2005, 16:26 ]
Ostatnio mnie męczyło brak możliwosci pomęczenia deski i dziś z bratem wybralismy się za miasto. Dwie dechy do bagażnika i zaczeło sie szukanie małej górki na poćwiczenie skoków itp. po 30 min znaleźliśmy ....super mówimy ubieramy buty, decha i i .......kurcze za małe pochylenie i deski nie posmarowane na taki rodzaj śniegu... :roll:

No to jedzimy dalej...a była to droga poboczna przechodząca w leśną....kupa śniegu ......szukamy dalej nic a nic żadnej górki....no to brat mówi: ty mamy linę w bagażniku, podczepimy i jazda. Pomyślałem jak chce to ok. zaczepiłej linę i hola.....30-40km/h po lesnych zaśnieżonych bezdrożach pełnych puchu....10-15 min i zmiana za kierownicą.....
REWELACJA........najfajniejsze było to ze pod górę i z góry się jechało.....

Powiem jedno - warto spróbować, jak ktoś mieszka daleko od gór.


:bornout: :bornout:

Diverman - 25-01-2006, 23:03

Ja mog poleci z tańszych miejscówek w czechach : Pradzian i Czerwonohorskie Sedlo, na Słowacji: Dolny Kubin, a w Polsce: Wisła (byłem 10-17.01.06 ceny karnetów np. na Czantorię to 50zł. za 10 wjazdów, szkoda tylko że w weekendy masa ludzi-w cały dzień 4 wjazdy wyciagiem w kolejce pod wyciagiem po 45 minut stania!!!)

Co do wiazan to Mojim skromnym zdaniem nic sie nie rowna z normalnymi wiazaniami(czytaj z dwoma paskami+ miękkie buty) firmy z czołówki odchodzą juz od produkcji Stepin-ów. Wszystkie Pro modele to własnie klasyczne 2 paski, Flowa nie miałem wiec nie oceniam, jednak na pewno tutaj plusem jest szybkosc.

Orczyków, ani talerzyków też nie lubię :) ale chociaż kondycje wyrabiają.

stefan-stefan - 26-01-2006, 19:18

dzinks napisał/a:
Powiem jedno - warto spróbować, jak ktoś mieszka daleko od gór.

Oj tak, a wiesz jak fajnie za snowmobilem? Też polecam przetestować.
Dzisiaj z tsharnym zaliczyliśmy 2 wyciągi w Nowym Targu i zajęcia z renowacji ślizgu i smarowania na gorąco. O wrażeniach sam opowie... a jak chodzi o frekwecję na stoku to około 20 w porywach 30 osób. Chłopaki mieszkają pod Nosalem a przyjeżdżają do NT się wyjeżdzić, paradoks... :22:

martin - 26-01-2006, 22:16

KrzyHo napisał/a:
Dyskutować można. Teoretycznie rewelacja, ale praktycznie.... Uwierz mi, przesiadka na nowoczesne wiązania paskowe pokazuje dopiero co można zrobić jeśli chodzi o kontrolę krawędzi.


Uwierzylem i zeszly weekend skusilem sie wyprobowac "nowoczesne wiązania paskowe".
Na moj smak w dalszym ciagu wielka kupa - nic sie nie poprawilo, zostali dalej tam gdzie byli. Pomijajac ze zero roznicy miedzy paskiem a stepinem jesli chodzi o kontrole nad deska, to przy kazdym wsiadaniu i wysiadaniu z wyciagu szlag czlowieka trafia. Za kazdym razem trzeba sie trzeba schylic, pomacac przy wiazaniach, pobawic pompkami - zamiast nadepnac tam gdzie spodziewam sie wiazania i uslyczec przyjemny "klick". Step-in rullez :)

tsharny - 29-01-2006, 23:51

stefan-stefan napisał/a:
Dzisiaj z tsharnym zaliczyliśmy 2 wyciągi w Nowym Targu i zajęcia z renowacji ślizgu i smarowania na gorąco. O wrażeniach sam opowie... a jak chodzi o frekwecję na stoku to około 20 w porywach 30 osób.

a pewnie, że opowiem... frekwencja na stoku mi się bardzo podobała... na kolejny dzień pojechaliśmy w to samo miejsce, ale odrzuciło nas kilka autokarów, które przywiozły człowieków na stok... pojechalismy na stok obok i o dziwo do 12 byliśmy tam praktycznie sami + jakieś dwie osoby - no bajka :-D co do zajęć z renowacji ślizgu i smarowania na gorącą - strasnie pikne te zajęcia były i sakramencko mi się łone podobały, zdarzały się tez sytuacje rodem z archiwum X... ło matko co się tam działo... jeszcze raz wielkie dzięki !!!

stefan-stefan napisał/a:
Chłopaki mieszkają pod Nosalem a przyjeżdżają do NT się wyjeżdzić, paradoks... :22:

no nie może być :mrgreen:

KrzyHo - 01-02-2006, 12:56

martin napisał/a:
Step-in rullez

No to zostaniemy przy swoich przekonaniach w takim razie :-) Najważniejsze żeby mieć radochę z jazdy.
Zastanawiam się tylko dlaczego step-in nie opanowały rynku skoro mają same zalety. Przecież zazwyczaj gawiedź lubi takie komfortowe wynalazki? A jednak 90% amatorów dechy używa klasycznych wiązań, pewnie 100% zawodników również, no i producenci też raczej się wycofują z tej idei.
Masz jakiś pomysł Martin dlaczego tak się dzieje?

Pzdr
KrzyHo

martin - 01-02-2006, 13:18

KrzyHo napisał/a:
Masz jakiś pomysł Martin dlaczego tak się dzieje?


Hmmm.... Zacytuje za reklama Saturna "Geiz ist Geil" :)

Mysle ze 60% amatorow porzycza sprzet, pozostale 40% kupuje tanio. Ja za moj zestaw (buty + wiazanie) dalem ponad 800 DM, a obok lezaly standartowe rozwiazania w secie za 300 DM.

stefan-stefan - 01-02-2006, 19:16

martin napisał/a:
Mysle ze 60% amatorow porzycza sprzet, pozostale 40% kupuje tanio

Ile w/g ciebie osób na stoku to zawodowcy (10%?) a ile to amatorzy (90%?). O ile 10% to nie za dużo...
Uważasz, że 60% z tych 90 pozycza sprzęt, chyba nie wiesz oczym mówisz zważywszy na popularność snowboardu.
martin napisał/a:
pozostale 40% kupuje tanio
I tu pewnie masz rację, ale co to za argument na przeciw tego
KrzyHo napisał/a:
A jednak 90% amatorów dechy używa klasycznych wiązań, pewnie 100% zawodników również, no i producenci też raczej się wycofują z tej idei.
Podpisuje się choc nie są to statyski
martin napisał/a:
dalem ponad 800 DM, a obok lezaly standartowe rozwiazania w secie za 300 DM.
To też ma być racjonalny argument w dyskusji?
To za ile leżały obok najdroższe tradycjne sety? Tylko 800DM czy może więcej?
Stepy sa drogie bo sa dla leniwych.
martin napisał/a:
standartowe rozwiazania w secie za 300 DM.

Może biedniejsi też chcą pojeżdzić?
martin napisał/a:
dalem ponad 800 DM
Mam nadzieję, że bez deski.
martin - 01-02-2006, 20:02

stefan-stefan napisał/a:
Uważasz, że 60% z tych 90 pozycza sprzęt, chyba nie wiesz oczym mówisz zważywszy na popularność snowboardu.


Mniej wiecej tak wyglada to na stokach w alpach. Obrazu na Polskich stokach nie znam.
Kalkulacja jest prosta: skoro wyporzyczenie dechy i wiazan na tydzien to 20% ceny nowego sprzetu, a po 3..4 latach bede sprzet chcial zmienic i jezdze maks. tydzien w roku to bardziej oplaca mi sie wypozyczac i jedzic na aktualnym sprzecie niz 4 lata jezdzic na "starym" sprzecie. Ludzi myslacych w ten sposob jest bardzo duzo.

stefan-stefan napisał/a:
To też ma być racjonalny argument w dyskusji? To za ile leżały obok najdroższe tradycjne sety? Tylko 800DM czy może więcej?


Tak. ludzi kupujacych sprzet z gornej polki jest malo.
Ceny tradycyjnych zestawow koncza sie w podobnych granicach co ceny stepow - amatorow na sprzet z tej polki jest bardzo malo.

stefan-stefan napisał/a:
Stepy sa drogie bo sa dla leniwych.


Tak sobie to tlumacz. W praktyce stepy sa jednak troche bardziej praco- i materialochlonne niz standartowe wiazania, jest potrzebne pare ing. wiecej zeby cos takiego zaprojektowac - odbija sie to w cenie.

stefan-stefan napisał/a:
Mam nadzieję, że bez deski.


Bez. Decha ciut wiecej :) Ale co to ma do dyskusji?

stefan-stefan - 02-02-2006, 10:22

martin napisał/a:
Tak. ludzi kupujacych sprzet z gornej polki jest malo.

Chodzi ci o amatorów czy zawodowców
martin napisał/a:
Ale co to ma do dyskusji?

To było pytanie, bo gdybyś za 300DM kupił z deską to byłby to bardzo tani sprzęt.
Choć dalej twierdzę, że buty i wiązania za 600zeta to nic specjalnego. Dobre tradycyjne wiązania tyle kosztują, buty więcej.
martin napisał/a:
W praktyce stepy sa jednak troche bardziej praco- i materialochlonne niz standartowe wiazania, jest potrzebne pare ing. wiecej zeby cos takiego zaprojektowac - odbija sie to w cenie.

Ten patent to przeniesienie zapieć z rowerów, odpowiednio zmodyfikowany więc nie jest to jakieś odkrycie ameryki.
martin napisał/a:
stepy sa jednak troche bardziej praco- i materialochlonne niz standartowe wiazania

Na jakiej podstawie tak twierdzisz?

martin - 02-02-2006, 20:06

stefan-stefan napisał/a:
Chodzi ci o amatorów czy zawodowców


Amatorow. Zawodowcom (zarabiajacych sprzetem) cena nie jest wazna.


stefan-stefan napisał/a:
To było pytanie, bo gdybyś za 300DM kupił z deską to byłby to bardzo tani sprzęt.


Nikoniecznie. Moja pierwsza kostowala akurat 300DM. Przecena z 1200, sklep oglosil plajte i pozbywal sie wszystkiego co mogl.

stefan-stefan napisał/a:
Choć dalej twierdzę, że buty i wiązania za 600zeta to nic specjalnego. Dobre tradycyjne wiązania tyle kosztują, buty więcej.


800 DM -> to mniej wiecej 1600 PLN.
stefan-stefan napisał/a:
Ten patent to przeniesienie zapieć z rowerów, odpowiednio zmodyfikowany więc nie jest to jakieś odkrycie ameryki.

Ty mowisz o "Clicker" ja o Intec. Gadal slepy z gluchym o kolorze trawy.
Cytat:
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?


Doswiadczenia zawodowe.

stefan-stefan - 03-02-2006, 09:43

martin napisał/a:
Mysle ze 60% amatorow porzycza sprzet, pozostale 40% kupuje tanio

Sumując twoje dane wychodzi na to, że z amatorów nikt nie kupuje sprzętu wysokiej klasy.
martin napisał/a:
Tak. ludzi kupujacych sprzet z gornej polki jest malo.

To jednak kupują? Coś jesteś nie konsekwenty, co post to inne zdanie.
KrzyHo napisał/a:
Zastanawiam się tylko dlaczego step-in nie opanowały rynku skoro mają same zalety. Przecież zazwyczaj gawiedź lubi takie komfortowe wynalazki? A jednak 90% amatorów dechy używa klasycznych wiązań, pewnie 100% zawodników również, no i producenci też raczej się wycofują z tej idei.

Martin upierasz się przy stepach a jakoś rynek tego nie potwierdza, w przypadku zawodowców Inteca chyba stać na zapłacenie jakiemus rajderowi by jeżdził na ich sprzęcie. Ale może zawodowcy nie chcą na tym jeżdzić? Tabuny amatorów też jakoś nie bardzo, wszyscy się mylą tylko ty masz rację?
martin napisał/a:
Cytat:
Na jakiej podstawie tak twierdzisz?
Doswiadczenia zawodowe.

Nie wiem jakie jest twoje doświadczenie zawodowe (mam nadzieję, że przynajmniej dłuższe jak nurkowe), ale jest to dość demagogiczny argument, skoro nie jest podparty detalami. Nie rozmawiasz z 12latkami. Sporej ilości osób jest znana twojej aktywność na niemieckich forach, jak również na polskich. NIe będę tutaj przytaczał szczegółów, ale już SLY na sekcie pokazał w jaki sposób dyskutujesz z ludźmi. Jak to kogoś interesuje to sobie znajdzie.
Szanuje to, że chce ci się przepisywać na forum wiedzę książkową gdyż jest to kopalnia wiedzy dla tych którzy do tych książek dostępu nie mają. Ale może czasami nie warto się upierać?
martin napisał/a:
Mniej wiecej tak wyglada to na stokach w alpach. Obrazu na Polskich stokach nie znam.
Dobrze jest pokazywać ludziom jak jest w innych krajach, ale to jest polskie forum i warto trzymać się w dyskusji polskich realiów.
Staram sie raczej pisać merytorycznie i unikać takiej polemiki, ale stało się...
Dla mnie EOT, za bardzo odeszliśmy od tematu, zostawiam ci wolne pole do popisu jak masz ochotę.
Pozdrawiam

martin - 03-02-2006, 11:11

stefan-stefan napisał/a:
Dla mnie EOT, za bardzo odeszlismy od tematu, zostawiam ci wolne pole do popisu jak masz ochote.


Pozwole sobie podsumowac twoja argumentacje: "Mercedes 600S jest do d..., bo M.Schuhmacher nim nie jezdzi w trakcie wyscigow F1(zawodowcy), a na drogach jest go bardzo malo (amatorzy)".

Mysle ze ten, kto chce porownac konkretne typy wiazan po prostu wyprobuje je, zanim zdecyduje sie na zakup. Moja opinie na temat "intec" VS "clasik" utwierdzilem ponownie w praktyce dwa tygodnie temu.

Odpowiedz na reszte - jako nie majaca najmniejszego zwiazku z watkiem - poszla na PM.

Victoria - 03-03-2006, 09:08

Maciuś Dru/ogi napisał/a:
Victoria napisał/a:
Ktore regiony polecicie dla poczatkujacej snowboardzistki

Białka Tatrzańska. Może też być Białka Tatrzańska i ewentualnie Białka Tatrzańska.
:20:


Dzieki Macius :) Uwierzylam, pojechalam i wrocilam z taaaakim usmiechem :)
Kotelnica pierwsza klasa - rzeczywiscie mozna sobie pocwiczyc, a kolejka w weekend do wyciagu nie jest tragiczna - czekalam max 15 minut.

Jutro jade do Austrii - ehhh ta deska to potrafi zakrecic :)

kjar - 03-03-2006, 09:20

Victoria napisał/a:
.... kolejka w weekend do wyciagu nie jest tragiczna - czekalam max 15 minut.
Zieleniec (k. Duszników Zdrój). Weekend 24-26.02. Piękny snieg. Szerokie trasy o długości do 800m. Kilka wyciągów orczykowych i jeden krzesełkowy (x4). Czas czekania do wyciągów od 0min do 2min. Polecam.
Victoria - 13-03-2006, 00:41

Hejka,

Na kolejnym wyjezdzie w ramach ogladania zimowych miejscowek przyjrzalam sie dla Was (i troszke dla siebie :) ) blizej Karyntii.

Victoria napisał/a:

Karyntia
Wsrod tego regionu wyroznia sie lodowiec Moelltaler oraz miejscowosc Bad Kleinkirchheim slynna z goracych zrodel. Zimowa atrakcja jest korzystanie z krytych basenow termalnych z mozliwoscia wyplyniecia do czesci znajdujacej sie pod golym niebiem. W Spittal an der Drau znajduje sie rozlegly teren narciarski na zboczach gory Goldeck polecany dla nie wymagajacych narciarzy oraz dla rodzin z dziecmi.


Gorace zrodla w Bad to czad :) Siedzialam sobie w cieplutkim basenie, a snieg padal mi na twarz - super uczucie :)

W Bad Kleinkirchheim mozna zrobic sobie test predkosci w jezdzie na nartach lub snowboardzie - niektorzy maja z tego niezla radoche :)

Sympatycznie jezdzilo mi sie na gorce Tschaneck w regionie Katschberg. Krzeselka dowozily na kilka czerwonych tras oraz na czarna, ktora sie jeszcze nie odwazylam zjechac :) Trasy byly swietnie przygotowane a pizza w polowie trasy rewelacyjna :)

Goldeck posiada najdluzsza czarna trase w Austrii. Problem w tym, ze jest czynna od 12.30 i po zjechaniu nia trzeba dojechac ski busem do wyciagu. Jak znajomi sprawdzili, ski busy nie zawsze dzialaja...... Do tego stok byl fatalnie przygotowany (a wlasciwie nie byl wogole).
Przestrzegam przed ta gora - nie sadze, zeby w innych terminach sie bardziej przykladali... A szkoda, bo sama gorka jest fajna.

Najwieksza przyjemnosc dostarczyl mi region Innerkrems. Sa tam dlugie, cudownie roznorodne czerwone trasy (jest tez kilka niebieskich). Po jednej stronie jest m.in. trasa przez las, z zakretami i miejscami waskimi przejazdami. Po drugiej stronie sa szerokie trasy, miejscami bardzo strome. Olbrzymia radoche sprawialy mi miejsca, gdzie moglam sobie pojezdzic w puchu. Czesc trasy byla przygotowana do tego typu zabaw i specjalnie nie ratrakowana. Ta gora podobala sie wszystkim, jeden ze znajomych wraca tam za tydzien...

C.d.n. (mam nadzieje :))


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group