FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

HYDE PARK - Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.

martin - 09-03-2006, 12:24
Temat postu: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
W watku http://forum-nuras.com/viewtopic.php?p=78791#78791 postawione zostalo ciekawe pytanie. Mysle ze wywola duza dyskusje, dlatego odzielam go zapobiegawczo.

MichałMichalski napisał/a:
NIGDY NIE NURKOWAŁEM Z JAKIMKOLWIEK SPRZĘTEM.
POMYŚLCIE DRODZY, czy wolno Wam narażać na zmartwienie, łzy, rozpacz, sieroctwo Waszych Bliskich ?

Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.


Warte.
IMO dojazd do pracy, na zakupy badz tez na miejsce nurkowe jest bardziej ryzykowny niz wejscie do wody.

Efraim Ryba - 09-03-2006, 12:45

Martin - ta dyskusja jest jałowa. Zwłaszcza na Forum Nuras.
Ryzyko w nurkowaniu jest przez laików i nie tylko, zupełnie niepotrzebnie wyolbrzymiane. Chociażby dzięki radosnej bezmyslnoÂ?ci niektórych naszych kolegów (najczęsciej swiętej pamięci) oraz tak genialnym publikacjom jak ostatni wywiad z Cezarym Harasimowiczem. Albo licznym wynurzeniom chcacych zaimponować w towarzystwie bóg wie czym Â?twardzieliÂ? ze Â?rodowiska. No bo wiadomo, że jak menom, albo laskom naopowiadamy o tym, jak to w ramach naszego Â?hobbyÂ? co chwila ocieramy sie o smierć, to nam od razu Â?szacunÂ? skoczy do góry a laski tudzież meni (co kto lubi) wskoczĹĄ w ramiona.

PomijajĹĄc fakt, że pytanie samo w sobie jest bez sensu (patrz wyżej o ryzyku), to pytanie o to nurków mija się z celem już w ogóle.

tsharny - 09-03-2006, 12:49
Temat postu: Re: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
MichałMichalski napisał/a:
NIGDY NIE NURKOWAŁEM Z JAKIMKOLWIEK SPRZĘTEM.

może warto spróbować - wtedy zrozumiesz...

MichałMichalski napisał/a:
POMYŚLCIE DRODZY, czy wolno Wam narażać na zmartwienie, łzy, rozpacz, sieroctwo Waszych Bliskich ?

wychodząc z domu już się narażasz na to, że cię coś przejedzie, potrąci, spadnie ci dechówka na głowę bądź inne takie... ktoś cię napadnie, pobije - to jest na porządku dziennym i jakoś o tym się nie mówi...

MichałMichalski napisał/a:
Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.

oczywiście, że tak - wiesz po co żyjesz, nie wegetujesz jak gro ludzi, którzy nie mają żadnych zainteresowań i żyją z dnia na dzień... jak już raz spróbujesz to jesteś już stracony...

Adamus - 09-03-2006, 12:58
Temat postu: Rozważania.
Witam,

Forum nurkowe skupia ludzi, których pasją, zainteresowaniem, hobby (czy jak to zwał) jest nurkowanie. Stąd wydaje mi się, że opinie na ten temat będą raczej jednolite.

Pytanie o to czy ryzykowanie jest warte przeżyć bliskich, jest dla mnie pytaniem retorycznym. Oczywiście, że żadne ryzyko nie jest warte przeżyć najbliższych. Tyle tylko że nikt nie zakłada, że przytrafi mu się coś złego. Owszem, wiemy że woda jest środowiskiem dla nas obcym, w którym jesteśmy niezdarni i może być bardzo niebezpieczna.
Tyle, że tak jak nikt nie zakłada, że może zginĹĄć jadąc samochodem do pracy, czy przechodzĹĄc przez jezdnię, tak nikt nie zakłada że wchodząc do wody zginie. Bo gdzie tu radość z nurkowania? Kto z nas jest takim masochistą, aby miast pływać katować się myślą o niebezpieczeństwie?
Ze swej strony mogę powiedzieć, że pomimo krótkiego stażu na tym świecie, życie doświadczyło mnie w wieloraki sposób i wiem że jest tak kruche, że należy z niego czerpać jak najwięcej. "Carpe diem", bo cóż nam pozostaje jak doświadczanie życia. Czy mając 80 lat będę miał coś więcej niż wspomnienia i doświadczenia?

Oczywiście rodzi się pytanie gdzie jest granica? Jak daleko można się posunąć?
Tego nie wiem. Wiem tylko, że zawsze staram się utrzymywać największy możliwy margines bezpieczeństwa, a mimo to nieprzewidziane rzeczy się trafiajĹĄ.

Inną sprawą jest balans pomiędzy potrzebami moimi a moich bliskich. I tu jest temat "rzeka". Patrzac po moich znajomych widzę jak różne podejście reprezentujemy.

Zacytuję zatem: "To co robimy za życia, rozbrzmiewa w wieczności."

Pozdrawiam,
Adam

ps. zgadzam się, że temat jest raczej jałowy, ale może zrodzić się z niego ciekawa dyskusja o podłożu egzystencjalnym.

TomM - 09-03-2006, 13:06

Cytat:
czy wolno Wam narażać na zmartwienie, łzy, rozpacz, sieroctwo Waszych Bliskich ?


Nie, nie wolno. Taka postawa - pełna pychy i samouwielbienia jest IMHO niedopuszczalna. Jeśli to robimy, to tak ABY NIE NARAŻAĆ NASZYCH BLISKICH na (wymienione). Żadne hobby i rekreacja nie jest warte rozpaczy tych osób. Żadne nurkowanie nie jest warte ceny życia. Zarządzajmy naszym ryzykiem PRZED wejściem do wody, pamiętajmy, że nasze istnienie związane jest z losem innych ludzi - przecież nam bliskich. W pierwszym rzędzie aby (znany cytat)... sierotami, a żona wdową.

Tomek Radomski - 09-03-2006, 13:07

Nie potrafię odpowiedzieć na tak zadane pytanie i do tego w obliczu takiej tragedii.
Zawsze zastanawiam się jak by to wyglądało gdyby to pisano o mnie ...
Ale póki co nie uciekam z domu na nurkowania, a rodzina akceptuje to co robię

jcsjacekj - 09-03-2006, 13:07

Adamus napisał/a:
zgadzam się, że temat jest raczej jałowy, ale może zrodzić się z niego ciekawa dyskusja o podłożu egzystencjalnym.


Tak to już jest, że śmierć (szczególnie kogoś bliskiego) nastraja do takich rozważań egzystencjalnych ... po co żyjemy, czy to ma sens, co dalej ...

wiesiek01 - 09-03-2006, 13:29

Cytat:
czy wolno Wam narażać na zmartwienie, łzy, rozpacz, sieroctwo Waszych Bliskich ?


Zdarzyła się tragedia. Należy wyciągnąć wnioski dla siebie z tego zdarzenia i w swoim postępowaniu zredukować do minimum te czynniki, które zwiększają stopień niebezpieczeństwa.
Ogólnie, tak postawione pytanie odnosić się może do wielu dziedzin naszego życia. Bo czyż nie narażamy rodziny wsiadając z nią do samochodu ?
Postawinie tego pytania nurkom w obliczu tej tragedii świadczy jednak o braku akceptacji dla tego hobby ze strony stawiającego pytanie i bólu po stracie najbliższego.
Uważam, że nie ma co dalej prowadzić tej dyskusji.

Grzyb - 09-03-2006, 13:43
Temat postu: Re: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
martin napisał/a:
IMO dojazd do pracy, na zakupy badz tez na miejsce nurkowe jest bardziej ryzykowny niz wejscie do wody.


codziennie jadac do pracy mam przynajmniej jedna taka sytuacje, ze na moment staje mi serce...

[ Dodano: Czw 09 Mar, 2006 ]
wiesiek01 napisał/a:

Zdarzyła się tragedia. Należy wyciągnąć wnioski dla siebie z tego zdarzenia i w swoim postępowaniu zredukować do minimum te czynniki, które zwiększają stopień niebezpieczeństwa.


no wlasnie - tylko na razie chyba nikt nie wie, co sie rzeczywiscie stalo...

[ Dodano: Czw 09 Mar, 2006 ]
Efraim Ryba napisał/a:
Ryzyko w nurkowaniu jest przez laików i nie tylko, zupełnie niepotrzebnie wyolbrzymiane. Chociażby dzięki radosnej bezmyslnoÂ?ci niektórych naszych kolegów (najczęsciej swiętej pamięci) oraz tak genialnym publikacjom jak ostatni wywiad z Cezarym Harasimowiczem.


oraz dzieki lekom pierwotnym.
ostatnio doczytalem sie takiej statystyki, ze w ciagu roku w wyniku pogryzienia przez psy ginie wiecej osob, niz w ciagu 10 lat w wyniku atakow rekinow - ale jakos nikt nie podryguje na widok Ciapka merdajacego ogonem...

gogolek - 09-03-2006, 14:15

tsharny napisał/a:
MichałMichalski napisał/a:
NIGDY NIE NURKOWAŁEM Z JAKIMKOLWIEK SPRZĘTEM.

może warto spróbować - wtedy zrozumiesz..


Co zrozumieć ? - , ze warto poświęcić swoje życie dla doznań nurkowych
tsharny napisał/a:
MichałMichalski napisał/a:
POMYŚLCIE DRODZY, czy wolno Wam narażać na zmartwienie, łzy, rozpacz, sieroctwo Waszych Bliskich ?

wychodząc z domu już się narażasz na to, że cię coś przejedzie, potrąci, spadnie ci dechówka na głowę bądź inne takie... ktoś cię napadnie, pobije - to jest na porządku dziennym i jakoś o tym się nie mówi...


Nurkując potęguje się ryzyko. To tak jakbyśmy przechodzili przez jezdnię na czerwonym świetle lub chodzili po pierwszej w nocy po osiedlu trzymając w ręku zwitek banknotów


tsharny napisał/a:
MichałMichalski napisał/a:
Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.

oczywiście, że tak - wiesz po co żyjesz, nie wegetujesz jak gro ludzi, którzy nie mają żadnych zainteresowań i żyją z dnia na dzień... jak już raz spróbujesz to jesteś już stracony..



Co byś powiedział swojemu dziecku gdyby poinformował Cię ,że uprawia taki oto sport :
Skacze z samolotu bez spadochronu - po 3 sek kolega ze spadochronem wyskakuje za nim z samolotu i po pewnym czsie łapie go ! i razem bezpiecznie lądują. Fakt przykład skrajny ale ile przeżyć dla łapanego i łapiącego?


TomM napisał/a:
Nie, nie wolno. Taka postawa - pełna pychy i samouwielbienia jest IMHO niedopuszczalna. Jeśli to robimy, to tak ABY NIE NARAŻAĆ NASZYCH BLISKICH na (wymienione). Żadne hobby i rekreacja nie jest warte rozpaczy tych osób. Żadne nurkowanie nie jest warte ceny życia. Zarządzajmy naszym ryzykiem PRZED wejściem do wody, pamiętajmy, że nasze istnienie związane jest z losem innych ludzi - przecież nam bliskich. W pierwszym rzędzie aby (znany cytat)... sierotami, a żona wdową



I pod tym się podpisuje to moim zdaniem jest wzór naszego postępowania.

KasiaK - 09-03-2006, 14:15

Bardzo duzo wyjezdzam za granice....w zasadzie "wylatam"...nie zrezygnuje z pracy, ktorą uwielbiam, tylko dlatego, ze moze spadnie samolot i moi bliscy beda cierpiec......to tylko takie porownanie typu - nurkowanie vs jakakolwiek inna czynnosc, na skutek ktorej, w sytuacji wypadku, moja rodzina moze płakać....

IMHO...dyskusja w tym temacie, na tym forum...bedzie jałowa...a w zasadzie nie bedzie dyskusją, tylko przytakiwaniem sobie nawzajem (sic! na tym forum).......


pozdr
Kasia

p.s. jedna rzecz, ktora mnie w tym temacie dziwi, to podforum na którym został umieszczony.....hmm...konkretne pytanie...konkretne odpowiedzi...jaknajbardziej zwiazane z nurkowaniem....a w temacie HYDE PARK :???: dziwne :???:

tsharny - 09-03-2006, 14:37

gogolek napisał/a:
[Co zrozumieć ? - , ze warto poświęcić swoje życie dla doznań nurkowych

zrozumieć dlaczego nurkujemy...

gogolek napisał/a:
Nurkując potęguje się ryzyko. To tak jakbyśmy przechodzili przez jezdnię na czerwonym świetle lub chodzili po pierwszej w nocy po osiedlu trzymając w ręku zwitek banknotów

pieprzysz... co mają powiedzieć rodziny ofiar, które zginęły w wypadku, jak jakiś debil jadąc samochodem "skosił" przystanek i znajdujących się tam ludzi...

gogolek napisał/a:
Co byś powiedział swojemu dziecku gdyby poinformował Cię ,że uprawia taki oto sport :
Skacze z samolotu bez spadochronu - po 3 sek kolega ze spadochronem wyskakuje za nim z samolotu i po pewnym czsie łapie go ! i razem bezpiecznie lądują. Fakt przykład skrajny ale ile przeżyć dla łapanego i łapiącego?

to jak popadamy w skrajności: proponuje abyś skoczył np. na 50m do wody, tylko skafander + balast, a flaszkę z gazem rzucimy ci osobno... dopiero będziesz miał przeżycia... sorka, ale znowu pieprzysz...

KasiaK - 09-03-2006, 14:54

Ty sie nie denerwuj tsharny...bo filmu nie dostaniesz :mrgreen:


ustalmy jedną rzecz.....kazda czynnosc moze byc niebezpieczna, jesli sie ja wykonuje bez uzycia komputera miedzy uszami......oczywiscie, ze sa przypadki, na ktore nie mamy wpływu (i wtedy jest tak jak napisał tsharny z tym koszeniem trawnika)....ale.....najczestsza przyczyny wypadków, czy to nurkowych, czy tez innych, jest po prostu ludzka głupota..brawura i pojecie o sobie, ze "jestem specjalny".....nie jestes...ja nie jestem...nikt nie jest....i wcale nie jest tak, jak lubi mawiać wielu nurków,...."wróciłem, bo miałem szczescie.."..nie, wróciłem bo miałem to szczescie pomysleć PRZED........imho...oczywiscie......


p.s. zaraz ktos na mnie naskoczy, pewnie, ze czasami przezycie jest kwestia szczescia.....w porzadku...sa to wyjatki....tylko potwierdzajace regułe

pozdr
Kasia

gogolek - 09-03-2006, 15:01

tsharny napisał/a:

gogolek napisał/a:
Nurkując potęguje się ryzyko. To tak jakbyśmy przechodzili przez jezdnię na czerwonym świetle lub chodzili po pierwszej w nocy po osiedlu trzymając w ręku zwitek banknotów

pieprzysz... co mają powiedzieć rodziny ofiar, które zginęły w wypadku, jak jakiś debil jadąc samochodem "skosił" przystanek i znajdujących się tam ludzi...

gogolek napisał/a:
Co byś powiedział swojemu dziecku gdyby poinformował Cię ,że uprawia taki oto sport :
Skacze z samolotu bez spadochronu - po 3 sek kolega ze spadochronem wyskakuje za nim z samolotu i po pewnym czsie łapie go ! i razem bezpiecznie lądują. Fakt przykład skrajny ale ile przeżyć dla łapanego i łapiącego?

to jak popadamy w skrajności: proponuje abyś skoczył np. na 50m do wody, tylko skafander + balast, a flaszkę z gazem rzucimy ci osobno... dopiero będziesz miał przeżycia... sorka, ale znowu pieprzysz



Przeczytaj mój post jeszcze raz spokojnie Myśle ,że mnie nie zrozumiałeś !
To z Twojego postu wynika żę jesteś w stanie odpowiedzieć twierdząco na postawione pytania. Ja odpowiadam Nie. Dokładnie tak jak to napisał TomM.

Przykład ze spadochronem - sądze , że odradził bys a nawet zakazał to dziecku mimo jego zapewnien ,że jest w tym dużo przeżyć i to chciałem Ci przekazać

Nie ma takich przeżyc podwodnych które były by warte łez moich najbliższych !!!

tsharny - 09-03-2006, 15:03

KasiaK napisał/a:
Ty sie nie denerwuj tsharny...bo filmu nie dostaniesz :mrgreen:

dobrze mamo :cool:

grzegorz - 09-03-2006, 20:01
Temat postu: Re: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
martin napisał/a:
W watku http://forum-nuras.com/viewtopic.php?p=78791#78791 postawione zostalo ciekawe pytanie. Mysle ze wywola duza dyskusje, dlatego odzielam go zapobiegawczo.

MichałMichalski napisał/a:
NIGDY NIE NURKOWAŁEM Z JAKIMKOLWIEK SPRZĘTEM.
POMYŚLCIE DRODZY, czy wolno Wam narażać na zmartwienie, łzy, rozpacz, sieroctwo Waszych Bliskich ?

Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.


Warte.
IMO dojazd do pracy, na zakupy badz tez na miejsce nurkowe jest bardziej ryzykowny niz wejscie do wody.

To jest forum nurkowe.Wszyscy żałujĹĄ kolegi , który zanurkował ostatni raz w niedzielę , ale jego Â?mierć będzie kompletnie bez sensu jeÂ?li nie poznamy jej przyczyny i nie wyciagniemy zimnych nurkowych wniosków.Według szczĹĄtkowych danych o tym wypadku wiemy ,że to nurkowanie prawdopodobnie nie było wykonane z ogólnie wymaganymi procedurami, więc należy posiĹĄÂ?ć całĹĄ wiedzę o nim i nauczyć się jak należy postepować w przyszłoÂ?ći,Dyskusja o tym czy nurkowanie jest niebezpieczne jest bez sensu;wszyscy wiedza ,że jest.
pzdr Grzegorz

Adam Frajtak - 09-03-2006, 20:43
Temat postu: Re: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
grzegorz napisał/a:

To jest forum nurkowe.Wszyscy żałujĹĄ kolegi , który zanurkował ostatni raz w niedzielę , ale jego Â?mierć będzie kompletnie bez sensu jeÂ?li nie poznamy jej przyczyny i nie wyciagniemy zimnych nurkowych wniosków.


Nigdy nie wyciagniesz zimnych nurkowych wnioskow na forum nurkowym jezeli chcesz to zrobic to przyjdz na pogrzeb a pozniej zamysl sie chwile moze wtedy wnioski przyjda same.

grzegorz napisał/a:

Według szczĹĄtkowych danych o tym wypadku wiemy ,że to nurkowanie prawdopodobnie nie było wykonane z ogólnie wymaganymi procedurami, więc należy posiĹĄÂ?ć całĹĄ wiedzę o nim i nauczyć się jak należy postepować w przyszłoÂ?ći,


Sorry friend ale pieprzysz zobacz tu
wypadek
temu nurkowi to chyba nie brakowalo doswiadczenia i umiejetnosci i nie sadze zeby nurkowal niezgodnie ze standardami a też zginął i to zaledwie 14 dni wczesniej rownież w Czechach ten nurek też miał 36 lat
Nurkowanie to takie zajecie w ktorym mozna sobie zrbic kuku przykro mi to mowic ale to nie wyglada tak jak w folderach reklamowych Butle są ciezkie, nurkowania bezdekompresyne nie istnieją, po 3 dniowym kursie nie zostaje sie nurkiem a to co zabieramy w butlach pod wode nie jest zyciodajnym czynnikiem oddechowym tylko toksycznym narkotykiem ktory najpierw nas otumani a poznije zabije to tylko kwestia czasu i glebokosci

grzegorz - 09-03-2006, 21:53
Temat postu: Re: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
grzegorz napisał/a:
iesz zimnych nurkowych wnioskow na forum nurkowym jezeli chcesz to zrobic to przyjdz na pogrzeb a pozniej zamysl sie chwile moze wtedy wnioski przyjda same.


Na pogrzebie Scaner , to jedyne co można wyciĹĄgnĹĄć to chusteczkę do otarcia łez.JeÂ?li chcesz wyciĹĄgnać wnioski to niestety musisz zrobić to na chłodno-dyskutujĹĄc z innymi nurkami(w tym przypadku)

grzegorz napisał/a:


Według szczĹĄtkowych danych o tym wypadku wiemy ,że to nurkowanie prawdopodobnie nie było wykonane z ogólnie wymaganymi procedurami, więc należy posiĹĄÂ?ć całĹĄ wiedzę o nim i nauczyć się jak należy postepować w przyszłoÂ?ći,


Sorry friend ale pieprzysz zobacz tu
wypadek
temu nurkowi to chyba nie brakowalo doswiadczenia i umiejetnosci i nie sadze zeby nurkowal niezgodnie ze standardami a też zginął i to zaledwie 14 dni wczesniej rownież w Czechach ten nurek też miał 36 lat
Nurkowanie to takie zajecie w ktorym mozna sobie zrbic kuku przykro mi to mowic ale to nie wyglada tak jak w folderach reklamowych Butle są ciezkie, nurkowania bezdekompresyne nie istnieją, po 3 dniowym kursie nie zostaje sie nurkiem a to co zabieramy w butlach pod wode nie jest zyciodajnym czynnikiem oddechowym tylko toksycznym narkotykiem ktory najpierw nas otumani a poznije zabije to tylko kwestia czasu i glebokosci



sorry również,ale o czym to Â?wiadczy?Przecież wiesz , ze wypadki nurkowe zdazajĹĄ sie najczęÂ?ciej dwóm rodzajom nurków(a dotyczy to wszystkich dziedzin)pierwszy to ci bez doÂ?wiadzczenia , którzy myÂ?lĹĄ , że je posiedli bo byli na dobrym kursie i zrobili 20-a nurkowań wychodzac na powierzchnię bez komplikacji, a drudzy to ci , którzy wykonali kilkaset nurkowań i Pani Rutyna zmyliła ich swoim uÂ?miechem.MyÂ?lę , że w tym przypadku to ta druga możliwoÂ?ć była sprawczyniĹĄ niestety Â?miertelnego wypadku.Jeżeli znasz szczegóły tego konkretnego wypadku to podaj je nam , wtedy podyskutujemy i być może przyznamy Tobie rację.W innym przypadku nie pieprz - friend.
pzdr Grzegorz

KasiaK - 09-03-2006, 23:51

scanerku....a przetłumaczysz cosik z tej strony? bo ja nic nie rozumiem :roll: a bardzo bym chciała...
Adam Frajtak - 10-03-2006, 06:34
Temat postu: Re: Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć.
grzegorz napisał/a:

sorry również,ale o czym to Â?wiadczy?Przecież wiesz , ze wypadki nurkowe zdazajĹĄ sie najczęÂ?ciej dwóm rodzajom nurków(a dotyczy to wszystkich dziedzin)pierwszy to ci bez doÂ?wiadzczenia , którzy myÂ?lĹĄ , że je posiedli bo byli na dobrym kursie i zrobili 20-a nurkowań wychodzac na powierzchnię bez komplikacji, a drudzy to ci , którzy wykonali kilkaset nurkowań i Pani Rutyna zmyliła ich swoim uÂ?miechem.

Pytasz o czym to świadaczy? Otoż o niczym i to Ci chcialem powiedzieć . Sprobuje jeszcze raz i bardziej obrazowo no wiec jak po polu minowym zacznie biegac grupa pasjonatow rozrywki trotylowej i co jakis czas ktoryś się "rozerwie" to analizowanie kazdego kolejnego bum! na zasadzie ktora nogą stanął na zapalnik? a jak wtedy trzymal prawą rękę ? a w ktorym kierunku biegł? nie ma sensu i co najwazniejsze nie bedzie mialo wplywu na kolejne rozrywkowe zdarzenia na tym polu minowym. Nie bedzie tez mialo znaczenia to kto kim byl i jakie mial doswiadczenie.



grzegorz napisał/a:

MyÂ?lę , że w tym przypadku to ta druga możliwoÂ?ć była sprawczyniĹĄ niestety Â?miertelnego wypadku.Jeżeli znasz szczegóły tego konkretnego wypadku to podaj je nam , wtedy podyskutujemy i być może przyznamy Tobie rację.W innym przypadku nie pieprz - friend.
pzdr Grzegorz

Nie znam szczegolow i nie interesują mnie gdybym nawet znal to forum dyskusyjne w internecie nie jest miejscem zeby o tym dyskutowac nie zalezy mi abys przyznawal badz nie racji w kwestii umierania pod wodą kazdy sam powinien dojsc do wnioskow

[ Dodano: 10-03-2006, 06:48 ]
KasiaK napisał/a:
scanerku....a przetłumaczysz cosik z tej strony? bo ja nic nie rozumiem :roll: a bardzo bym chciała...


Piszą że:
W niedziele 19-02-2006 zaginął członek naszego klubu klub i przyjaciel Martin Podracky w trakcie nurkowania na Orliku Zapora Orlik Pogrzeb będzie w poniedzialek 27-02-2006 a dalej to juz miejsce i sczegoly uroczystosci pogrzebowej wraz ze stypą.
Czyli tak jak powinno byc moim zdaniem - Bez publicznej sekcji zwłok bo jak ktos naprawde jest zainteresowany wypadkowoscią w nurkowaniu to do tege służą opracowania fachowców np. Raport BSAC

wrobel.cwirek - 10-03-2006, 09:13

Najwazniejsze, zeby robic wszystko przed wejsciem do wody i pod woda tak, aby zminimalizowac ryzyko. A do tego nie jest potrzebna wiedza co konkretna osoba zrobila zle, tylko co nalezy robic a czego nie nalezy robic, i dlaczego.

Pzdr.

Adam Frajtak - 10-03-2006, 10:00

wrobel.cwirek napisał/a:
Najwazniejsze, zeby robic wszystko przed wejsciem do wody i pod woda tak, aby zminimalizowac ryzyko. A do tego nie jest potrzebna wiedza co konkretna osoba zrobila zle, tylko co nalezy robic a czego nie nalezy robic, i dlaczego.

Pzdr.

Doszukiwanie sie popełnionych błędów po każdym wypadku powoduje ze stajemy sie spokojniejsi bo ustaliliśmy jaki popelnił bład tamten wiec zaczynamy wierzyc ze my juz takiego nie poplelnimy i wszystko jest gicio tyle tylko ze ilosc bledow jakie mozemy poplenic pod woda jest nieskonczenie wielka.

wrobelsl - 10-03-2006, 10:57

Czytając wasze posty w tym temacie nasuwa sie wniosek, że rozmawia tu grupa pasjonatów danego sportu którzy uprawiją go pod przymusem, a przynajmniej każde wejście do wody mrożącym krew przeżyciem.

Mamy pasję, uprawiamy niebezpieczny sport lecz i nasi bliscy jeśli nawet nie zajmiują się ekstremalnymi dyscyplinami to często robią rzeczy z założenia niebezpieczne. Więc czy wyjściem jest siedzenie razem w domu i odmawianie sobie nawzajem przyjemności dających sens życiu. Siedzenie w domu który może wylecieć w powietrze bo sąsiad zapomniał zakręcić gazu.

Lubimy na tym forum popadać w skrajności.

Rozmawiajmy o tym jak nurkowac a nie szukajny powodów aby tego nie robić.

Adam Frajtak - 10-03-2006, 11:10

wrobelsl napisał/a:
Czytając wasze posty w tym temacie nasuwa sie wniosek, że rozmawia tu grupa pasjonatów danego sportu którzy uprawiją go pod przymusem, a przynajmniej każde wejście do wody mrożącym krew przeżyciem..


Nie. Wniosek nasowa sie inny że nie ma co bić piany na temat wypadkow bo nic z tego nie wynika.

wrobelsl napisał/a:

Lubimy na tym forum popadać w skrajności. .

Tak to jest z forami na których gada sie o życiowych pasjach :mrgreen:

wrobelsl napisał/a:

Rozmawiajmy o tym jak nurkowac a nie szukajny powodów aby tego nie robić.


Znajdz jeden racjonalny powod i przekonaj gogos na tym forum zeby zrezygnowal z nurkowania a bede do Ciebie mowil O! WIELKI! i wypoleruje Ci twina :22:

wrobelsl - 10-03-2006, 11:26

scaner napisał/a:

Znajdz jeden racjonalny powod i przekonaj gogos na tym forum zeby zrezygnowal z nurkowania a bede do Ciebie mowil O! WIELKI! i wypoleruje Ci twina :22:


Wcale nie mam takiego zamiaru, to dyskusja prowadzi do udowaniania dlaczego nie warto.
A w twina nie posiadam, ale zawsze przyda się ktoś do noszenia sprzętu :lol:

Efraim Ryba - 10-03-2006, 11:48

scaner napisał/a:
Doszukiwanie sie popełnionych błędów po każdym wypadku powoduje ze stajemy sie spokojniejsi bo ustaliliśmy jaki popelnił bład tamten wiec zaczynamy wierzyc ze my juz takiego nie poplelnimy i wszystko jest gicio tyle tylko ze ilosc bledow jakie mozemy poplenic pod woda jest nieskonczenie wielka.



Ale daje nam to szansę być orginalnymi ;)

A tak na poważnie - oczywiście że ilość możliwości błedów czy niefartownych zbiegów okoliczności jest nieskończona, ale w checi eliminowania tych które przytrafiły się już innym nie widzę nic zdrożnego. No bo niby nie da się zmniejszyć nieskończonego zbioru, ale...
Po prostu rozumując w ten sposób moglibyśmy w ogóele z domu nie wychodzić

Adam Frajtak - 10-03-2006, 11:54

Efraim Ryba napisał/a:

A tak na poważnie - oczywiście że ilość możliwości błedów czy niefartownych zbiegów okoliczności jest nieskończona, ale w checi eliminowania tych które przytrafiły się już innym nie widzę nic zdrożnego. No bo niby nie da się zmniejszyć nieskończonego zbioru, ale...
Po prostu rozumując w ten sposób moglibyśmy w ogóele z domu nie wychodzić

Ja koncze dyskusje na tym poscie bo widze ze nie jestem w stanie przelac na ekran tego co mysle pisze tlumacze wyjasniam swoje stanowisko a wy ciagle to samo. Powtorze ostatni raz- BICIE PIANY NA TEMAT WYPADKOW NIE PROWADZI DO ŻADNYCH WNIOSKOW.
Ja nurkuje i bede nurkowal i mam w dupie jakie kto poplenil bledy bo poznanie ich nie wplywa z zaden sposob na moje bezpieczenstwo. A w tym konkretnym przypadku nurkujac z pojedyncza flaszka pod lodem i to w Hermanicach kolega Rafał prawdopodbnie nie popelnil żadnego błędu ( o ile jakiś popełnił) który nie zostałby juz wielkrotnie popełniony przez innych nieżyjących już nurków

wiesiek01 - 10-03-2006, 12:06

scaner napisał/a:
nie ma co bić piany na temat wypadkow


Piany nie ale dobrze jest jednak wiedzieć o przyczynie wypadku. Bo jeśli był to błąd nurka OK nie ma co bić piany ale jeśli zawiódł sprzęt to co innego.
Zaraz ktoś powie, że sprzęt nie zawodzi ale ........

tsharny - 10-03-2006, 12:33

Efraim Ryba napisał/a:
Po prostu rozumując w ten sposób moglibyśmy w ogóele z domu nie wychodzić

that's the point

KasiaK - 10-03-2006, 12:55

dzięki scaner za tłumaczenie;

ja równiez EOT, bo jak powiedział scaner..nie bardzo to cos da

Fother - 10-03-2006, 13:28

scaner napisał/a:
Ja koncze dyskusje na tym poscie bo widze ze nie jestem w stanie przelac na ekran tego co mysle pisze tlumacze wyjasniam swoje stanowisko a wy ciagle to samo. Powtorze ostatni raz- BICIE PIANY NA TEMAT WYPADKOW NIE PROWADZI DO ŻADNYCH WNIOSKOW.
Ja nurkuje i bede nurkowal i mam w dupie jakie kto poplenil bledy bo poznanie ich nie wplywa z zaden sposob na moje bezpieczenstwo. A w tym konkretnym przypadku nurkujac z pojedyncza flaszka pod lodem i to w Hermanicach kolega Rafał prawdopodbnie nie popelnil żadnego błędu ( o ile jakiś popełnił) który nie zostałby juz wielkrotnie popełniony przez innych nieżyjących już nurków


Dokładnie tak.
Scaner wyjąłeś mi to z ust :cool:

Przemek - 10-03-2006, 18:01

Hmm tak czytam to co napisałeś scanner i mnie jedno zastanawia..
Skąd bierzesz zatem wiedze jak nurkować...
Nie sądzę żebyś działał metoda prób i błędów...
Bicie piany nie ma sensu, ale informacje dlaczego stało się tak a nie inaczej będą przydatne..

stefan-stefan - 10-03-2006, 19:02

Przemek napisał/a:
Skąd bierzesz zatem wiedze jak nurkować...

Od tych którzy mogą się tą wiedzą podzielić....?

Adam Frajtak - 10-03-2006, 19:26

stefan-stefan napisał/a:
Przemek napisał/a:
Skąd bierzesz zatem wiedze jak nurkować...

Od tych którzy mogą się tą wiedzą podzielić....?


BINGO!!
:mrgreen:

Przemek - 10-03-2006, 20:39

Pytanie miało sens bardziej ogólny ale widzę że go nie złapaliście.... :roll:
grzegorz - 10-03-2006, 21:26

Przemek napisał/a:
Pytanie miało sens bardziej ogólny ale widzę że go nie złapaliście.... :roll:


bo scaner to alfa i omega w dziedzinie nurkowania!zastanawia mnie tylko skĹĄd bierze metody modyfikowania swojego sprzętu i procedur nurkowych , jeżeli uważa , ze rozmowa na temat wypadków nurkowych nie ma sensu.Dlaczego scaner dublujesz swój sprzęt, wieszasz automat na gumce pod brodĹĄ i zamiast gumek do płetw masz sprężyny?Przecież o wypadkach się nie dyskutuje, ale modyfikacje sprzętu i procedur wprowadza się właÂ?nie na ich podstawie.
nadal jeszcze troszkę cię lubię(nie zmarnuj tego)
pzdr Gzregorz

Adam Frajtak - 10-03-2006, 21:48

grzegorz napisał/a:


bo scaner to alfa i omega w dziedzinie nurkowania!zastanawia mnie tylko skĹĄd bierze metody modyfikowania swojego sprzętu

Mimo ze napisalem ze koncze watek to uwazam ze Twoj post jest calkiem nie na temat to przelamie sie :mrgreen:
Oto moje metody:
1- Wszedlem na strone Halcyona i kupilem wszystko co wydawalo mi sie potrzebne a nie przeroslo moich oszczednosci.
2- Dobrze sluchalem instruktora na kursie i zadawalem wiele pytan
3- Jak mnie cos zaczyna gnieść w dupe to zmieniam
grzegorz napisał/a:

i procedur nurkowych


Nie modyfikuje procedur tym zajmuja sie Nurkowie przez duze N

grzegorz napisał/a:

, jeżeli uważa , ze rozmowa na temat wypadków nurkowych nie ma sensu.


Uwazam ze bicie piany na forum nurkowym i publiczne sekcje zwłok nie maja sensu.
Bede niezywkle zaskoczony jak powolana przez Ciebie komisja dochodzeniowa wyjasni okolicznosci wypadku jego przyczyny i zaproponuje zmiany w procedurach organizacji nurkowych ktore zwieksza bezpieczenstwo nurkowania podlodowego. Z gory gratuluje wynikow ..... bo wierze w Ciebie stary ...
Mam nadziej ze zalozysz nowy wątek ktory nie bedzie na temat czy ryzykowne zainteresowania ..... tylko NOWE PROCEDURY NURKOWANIA PODLODOWEGO NA PODSTAWIE WYPADKU Z HERMANIC naprawde wierze w ciebie i licze ze tobie pierwszemu uda sie tego dokanac na forum dyskusyjnym
Zeby nie było że jesteś pierdoła to zakladaj nowy wątek i pokaż jak sie wyciaga wnioski i opracowywuje nowe procedury obiecuje ze nie bede przeszkadzal

grzegorz napisał/a:

Dlaczego scaner dublujesz swój sprzęt,

Bo w Dir schopie byla promocja

grzegorz napisał/a:

nadal jeszcze troszkę cię lubię(nie zmarnuj tego)
pzdr Gzregorz

Mam to w dupie czy mnie lubisz czy nie

sivy9 - 10-03-2006, 23:40

scaner napisał/a:
grzegorz napisał/a:

nadal jeszcze troszkę cię lubię(nie zmarnuj tego)
pzdr Gzregorz

Mam to w dupie czy mnie lubisz czy nie

:mrgreen: hahahaha
Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć: dla mnie TAK zapytalem tez o TO osobe na ktorej zalezy mi najbardziej i uslyszalem ...
jak mialo by wygladac Twoje zycie bez tego co sprawia ci przyjemnosc... :!:



zyj tak zebys po latach mogl powiedziec "przynajmniej sie nie nudzilem"
Forrest.G.

stefan-stefan - 11-03-2006, 09:33

Przemek napisał/a:
Pytanie miało sens bardziej ogólny ale widzę że go nie złapaliście...

Bardzo możliwe. Napisz więc o co chodzi....

grzegorz - 11-03-2006, 22:42

[quote="scaner"]
grzegorz napisał/a:


grzegorz napisał/a:

nadal jeszcze troszkę cię lubię(nie zmarnuj tego)
pzdr Gzregorz

Mam to w dupie czy mnie lubisz czy nie



Ty masz wszystko w dupie, ale idĹĄc tĹĄ Â?cieżkĹĄ dojdziesz do wniosku , że najbardziej masz w dupie siebie.Cham jesteÂ? Scaner i nic więcej.
nie pozdrawiam cię

sivy9 - 11-03-2006, 23:41

TEMAT "Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć. " a nie to kto kogo lubi lub czy scaner to cham czy nie?

grzegorz napisał/a:
nadal jeszcze troszkę cię lubię(nie zmarnuj tego)

szukanie "przyjazni" na forum to chyba GLUPI pomysl (bo wydaje mi sie ze sie nie znacie :lol:
scaner napisał/a:
Mam to w dupie czy mnie lubisz czy nie

adrian - 12-03-2006, 11:09

Choc czasami nie rozumiem myśli przewodniej Scanera, tak w tym przypadku uwazam ze Scaner ma w pelni racje. Nie ma sensu ryzykowac dupy dla hobby, podobnie jak nie ma najmniejszego sensu roztrzasac i poszukiwac przyczyn wypadku. Nawet jezeli dowiemy sie jakie bledy popelnil , to nie oznacza wcale ze nikt juz tego bledu nie popelni.Jezeli chcecie sobie poczytac o wypadkah nurkowych to polecam ksiazke Strugala, lub inna tego typu.To nie byl pierwszy wypadek i nie ostatni.
"Czy ryzykowne zainteresowania są warte tych przeżyć?" Mysle ze pytanie jest raczej retoryczne i kazdy powinien sobie sam odpowiedziec..Kiedy jest wszystko ok, to jest ok.Sprobujcie przekonac jego rodzine ze warto bylo. Zginal czlowiek,nurek i niektorych z nas kolega,i bez wzgledu czy popelnil blad,czy nie , to uwazam ze nie jest to najlepsza okazja na roztrzasanie i szukanie sensacji.

Victoria - 12-03-2006, 13:14

sivy9 napisał/a:
szukanie "przyjazni" na forum to chyba GLUPI pomysl


Mysle, ze na tym forum akurat wyjatkowo duzo nawiazywanych jest znajomosci i przyjazni. I wydaje mi sie, ze nie jest to glupi pomysl.

wrobelsl - 12-03-2006, 17:30

co byście tu nie pisali to większośc z nas kocha to ryzyko i ten sport i jak dla mnie każda chwila pod wodą jest warta ryzyka które świadomie podejmuje.

A jeśli o analize wypadków to napewno dużo osób jeszcze nie raz popełni dany błąd, ale jeśli dzięki opisowi wypadku choć jedna osoba przed czy w czasie nurkowania przypomni sobie co czytała, poprawi błąd i dzięki temu przeżyje to warto, a jeśli reszta nie widzi w tym sensu to nie musi czytać. Temat zawsze można ominąć.

Fother - 12-03-2006, 20:15

wrobelsl napisał/a:
A jeśli o analize wypadków to napewno dużo osób jeszcze nie raz popełni dany błąd, ale jeśli dzięki opisowi wypadku choć jedna osoba przed czy w czasie nurkowania przypomni sobie co czytała, poprawi błąd i dzięki temu przeżyje to warto, a jeśli reszta nie widzi w tym sensu to nie musi czytać.


Powiem tu taki banał, ale nurkowania oparte są na określonych procedurach. Ich lekceważenie, najczęściej (w 99%) jest przyczyną wypadków śmiertelnych. Bardzo często nurkuję w Hermanicach i obserwuję innych nurków którzy wchodzą do wody, niestety lekceważenie procedur jest na porządku dziennym. Nurkowanie bez planu, na komputer, do końca powietrza w butli, wpadanie w dekompresję bez wiedzy co z tym robić, powszechna wiara we wskazania komputera, przekraczanie limitów głębokości - to codzienne grzechy.
Nurkowania podlodowe, należa do najtrudniejszych, w ich trakcie nurek styka się z problemem "stropu" (znanym głównie nurkom technicznym) jakim jest pokrywa lodowa. Przestrzeganie procedur jest w tym wypadku szczególnie ważne.
Nie znany jest jeszcze wynik sekcji zwłok Rafała ale i w tym wypadku prcedury nie były przestrzegane.
To czy procedury przestrzegamy czy nie to nasz wybór i wszystko jest fajnie jak konsekwencje spadaja tylko na nas, gorzej jak przez to co zrobiliśmy albo raczej czego nie zrobilismy konsekwencje ponosi ktoś inny.
Miałem i nadal miewam bezpośredni lub pośredni kontakt z wypadkami śmiertelnymi nurków lub wypadkami utonięć , niektóre zostały upublicznione niektóre nie.
Zdarzenia te budza powszechne zainteresowanie wręcz wścibstwo ludzi.
W zeszłym roku w czasie akcji wyławiaja zwłok mężczyzny który kąpał się w gliniance, tłumy obserwowały co robimy, po wyłowieniu zwłok, ludzie rozeszli sie i nadal kąpali sie w tej gliniance.
Dlatego zastanawiam się czy ci co tutaj tak walczą o ta wiedzę na temat tego wypadku, to na codzień wszelkie procedury nurkowania przestrzegaja.
Bo mam takie (niesmiałe) podejrzenie że chodzi tu zwykłe, banalne, wścibstwo.
Pozdrawiam

Adam Frajtak - 12-03-2006, 21:02

Fother napisał/a:

Bo mam takie (niesmiałe) podejrzenie że chodzi tu zwykłe, banalne, wścibstwo.
Pozdrawiam

Ja nieśmiały nie jestem więc mówie z pewnością jest to zwykłe ordynarne wścibstwo.

sivy9 - 12-03-2006, 22:54

Victoria napisał/a:
sivy9 napisał/a:
szukanie "przyjazni" na forum to chyba GLUPI pomysl


Mysle, ze na tym forum akurat wyjatkowo duzo nawiazywanych jest znajomosci i przyjazni. I wydaje mi sie, ze nie jest to glupi pomysl.

dla mnie jest roznica pomiedzy znajomoscia a przyjaznia
cyber-przyjazn to cos dziwnego dla mnie

Beeker - 12-03-2006, 23:11

sivy9 napisał/a:
jak mialo by wygladac Twoje zycie bez tego co sprawia ci przyjemnosc...


BINGO! Jak dla mnie to sentencja wątku! Trochę sybarystyczno-egoistyczna, ale jakże prawdziwa!


Victoria napisał/a:
sivy9 napisał/a:
szukanie "przyjazni" na forum to chyba GLUPI pomysl


Mysle, ze na tym forum akurat wyjatkowo duzo nawiazywanych jest znajomosci i przyjazni. I wydaje mi sie, ze nie jest to glupi pomysl.


noo ... czasem się udaje :)

Pzdr
Piotr "Beeker"Braune

KasiaK - 13-03-2006, 09:11

sivy9 napisał/a:

dla mnie jest roznica pomiedzy znajomoscia a przyjaznia
cyber-przyjazn to cos dziwnego dla mnie


1. na forum sa takze przyjaznie real
2. "cyber przyjazn" - jak to nazwałes, moze równiez istniec i to nie jest dziwne....
czasami mamy za daleko do kogoś...zostaje tylko "kabelek"
:)


K.

wrobel.cwirek - 13-03-2006, 12:59

"Czesc Aniu, tu Wojtek, tez mam 12 lat"
maczaty - 13-03-2006, 14:13

wrobel.cwirek napisał/a:
"Czesc Aniu, tu Wojtek, tez mam 12 lat"


Czemu napisałeś to, co napisałeś? Odruchowo czy należy się w tym dopatrywać sensu?

PS co nieco zdryfował ten temat... :???:

wrobel.cwirek - 13-03-2006, 14:35

maczaty napisał/a:
Czemu napisałeś to, co napisałeś? Odruchowo czy należy się w tym dopatrywać sensu?


Dopatrywac sie sensu :-) - oczywiscie w temacie "przyjaznie" internetowe (wczesniejsze posty), a nie hobby nurkowego.


maczaty napisał/a:
PS co nieco zdryfował ten temat...


zdaza sie.

MiroXXL - 24-05-2006, 01:11

Piszę to z pamięci ale z tego co pamiętam to ostatnio w Polsce w wypadkach samochodowych zginęlo 4,5 tys. ludzi okołó 30 tys. zostało rannych. Taka niemała wojna. Poleglych pod Monte Casino było mniej. Pamiętam również, że więcej Amerykanów zginęlo w wypadkach samochodowych niż w obu wojnach Swiatowych. Zycie jest zaznaczone ryzkiem śmierci. To co pisze ten Pan o "orgaźmie mózgu" to zwykle chamstwo obrażające mnie i wielu innych odkrywających podwodny swiat, może usprawiedliwone rozpaczą po utracie bliskiej osoby. Ludzie umierają spadając z tapczanów, schodów, koni rowerów, na nartach i w górach. Co mamy robić? położyć się w domu i czekać na na naturalną śmierć? A ryzyko odleżyn i zapalenia pluc? :-) :razz: Warunkiem rozwoju intelektu i całej ludzkości buła i pewnie bedzie pewna sklonnosc do ryzyka, chocażby po to aby wejsc na drzewo po banana czy pojechac po zakupy :razz: Wiec bez takich wyjazdow do pletwonurkow prosze. Zginal robiac to co bylo jego pasja, co lubil i moze kochal. Ci którzy nigdy nie nurkowali niech zdobeda sie na wysilek i poznaja troche elementarnej wiedzy o pasji dla ktorej niektorzy narazaja zycie.

Tak w ogole to bzdurna dyskusja, bardzo czesto przyczyna polskich nurkow okazuje sie np. zawal. Rowniez dobrze moze to spotkac przecietnego 36-letniego Polaka podczas jazdy rowerem, czy oglądaniu "Tanca z gwiazdami" a sluzba zdrowia strajkuje...

kijanek - 01-06-2006, 06:41

O kurcze, ja się chyba zajmuję jakimś innym "nurkowaniem" niż reszta dyskutantów. Nurkowanie sprawia przyjmność. Ryzyko mnie nie podnieca i robię wszystko, by je z nurkowania wyeliminować (a przynajmneij ograniczyć). Adrenalinę daje samo ogladanie wraczka i nie ma potrzeby "wzmacniać" jej świadomością, że mam np. butlę 10l., nie wziąlem noża a sprżet nie był w serwisie od 5 lat. To głupota a nie "adrenalina" - podobnie jak wyskakiwanie z samolotu bez spadochronu i liczenie, ze mnie ktoś złapie. Gdybym myślał o nurkowaniu jako o czynności ryzykownej, to nie wchodziłbym do wody (z odpowiedzialności za rodzinę). A że raz na 100.000 nurów zdarza się wypadek? Nie wiem czy statystycznie nie częściej nie umierają na zawał uprawiający jogging.

kijanek


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group