| |
FORUM-NURAS Froum dla nurkujących i nie tylko ... |
 |
NURKOWANIE REKREACYJNE - BORNEO - DEREWAN - ARTUR PORZYCKI
piotr-lew - 09-11-2010, 23:29 Temat postu: BORNEO - DEREWAN - ARTUR PORZYCKI BORNEO - DEREWAN - ARTUR PORZYCKI
Część 1 Podróż
Wybrałem się na wymarzona wyprawę w okolice wyspy Borneo wspólnie z
liczna grupą znajomych nurkowych. Wyprawa zaczęła się w Katowicach od
zapomnienia koszulek wyprawowych a potem tylko napięcie wzrastało. W
kilka osób wylecieliśmy jeden dzień wcześniej do Frankfurtu i okazało
się że to bardzo dobry pomysł. 2 kolegów którzy lecieli na
"styk" 3-4 godziny - z Katowic został im odwołany samolot a z
Warszawy był opóźniony. Koledzy lądowali we Frankfurcie jak myśmy
startowali do Kuala Lumpur. Lot do Kuala Lumpur spokojny, krótka przerwa i
lecimy do Tawao. Jazda z lotniska do hotelu około 30 minut, koszt za 1
taksówkę 15 $. 3 os. z bagażami. Hotel sympatyczny - koszt od 80 do 120
zł za pokój 2 osobowy. Idziemy na miasto. Niestety byliśmy w niedzielę
i cześć pozamykana. Odwiedziliśmy "port" skąd na następny
dzień mieliśmy prom do Nunukan koszt 65 zł. miasto spokojne z małą
ilością turystów( oglądali się za nami). Trzeba coś zjeść,
wyruszamy na wypróbowanie smaków kuchni malezyjskiej. Zwiedzamy kilka
"centrów żywieniowych" 20-parę stanowisk kuchennych na około
a w środku poustawiane stoliki z krzesłami. Oglądamy, próbujemy nowe
smaki i doznania. wiedząc mniej niż więcej co chcemy jeść siadamy do
stolika i jemy. Zupa z miejscową przyprawa wyciska krople potu na czoło
ale jest pyszna. różne potrawy mają ciekawy , smaczny i egzotyczny smak
i to co bardzo ciekawe wszystko przygotowują na naszych oczach. radze się
nie wgłębiać w sprawy czystości bo tylko rozprasza i jest problem z
koncentracją na smaku. polecam próbować wszystkiego. potrawy są tanie i
smaczne. szczególnie "centrum z owocami morza"
Nowy dzień nowe wyzwania. Szybkie śniadanie na targu do hotelu bagaż,
podstawiony samochód żeby zawieźć bagaże do portu, odległość około
500-700 m. bilety załatwione przed śniadaniem. ustawiamy się w kolejce
przed 10.00 prom ma odpłynąć o 11.00 czekamy, czekamy, czekamy i
czekamy. O kolo 12.15 lekko poddenerwowani wydelegowany został Romek
który swoim wdziękiem załatwił ze nie czekaliśmy dalej na końcu
kolejki i weszliśmy na prom. Dzwoni telefon - 2 osoby które nie
zdążyły we Frankfurcie są w Tawao. Oczywiście prom zaczyna odbijać i
tu podziękowania dla Romka i Aleksandra którzy własnymi piersiami i
pieniędzmi bronili żeby prom nie odpłynął UDAŁO SIĘ dołaczyli do
nas, radości było na kilka butelek szczęścia. potem kolejny prom do
Tarakan. Tarakan miasto na końcu świata - rozładunek towarów i ludzie
jak na discoveryTV. Tam czeka na nas Porzycki. Przerzucamy bagaże. Dalszą
część będę opisywał jak najbardziej potrafię obiektywnie, cześć
będzie się wam wydawała przekoloryzowana. obiecuję ze napiszę tylko to
co sam słyszałem i widziałem i ręczę za to że to prawda.
Część 2 - Pobyt
Porzycki po szybkim przywitaniu: "musicie szybko podjąć decyzję, na
wyspie jest prohibicja. ja mam układ z naczelnikiem wioski i mogę wam
zaoferować piwo ale kosztuje 4$, wy sami nie możecie zabrać nawet 1
butelki piwa. każdy musi już teraz zadecydować ile chce piwa".
mocny alkohol który mamy w bagażach możemy mieć. Idziemy na miasto
wymienić pieniądze. 1 kantor na całe miasto. brakuje w kantorze
pieniędzy. Zaczynają się schody część z nas ma tylko gotówkę. a
każdy musie mieć 2 mln rupi indonezyjskich żeby zapłacić Porzyckiemu.
wycieczka do bankomatu-rozbity w kolejnym dopiero każdy ma kasę.Jesteśmy
głodni zabiera nas do "jadłodalni" . Brakuje jedzenia, część
osób je to co jest a nie to na co ma ochotę. Wracamy na łódź i tu
zaczyna się.......to trzeba przeżyć samemu. Silnik na łodzi jest tak
głośny że nie słyszę własnych myśli. PŁYNIEMY 9 GODZ W TYM
HAŁASIE. Po świcie wyłania się Derewan. Jeszcze 2.5-3 godziny i
dopływamy. Jest sielankowo, przed łodzią uciekają żółwie 6-7 sztuk.
podpływamy do pomostu, kwaterujemy się. Bungalowy na palach. pokój 2
osobowy mały - nieistotne przypłynęliśmy na nurkowanie a nie na
mieszkanie. Najbardziej dolega brak półek i wieszaków. Łazienka
malutka, niestety bez umywalki. Woda deszczówka do spłukiwania siebie i
po sobie. Z kranu woda leje się w takim tempie że na kubek trzeba
poczekać około 1-2min. Często jest tak że wody w kranie czy prysznicu
nie ma. W rogu łazienki jest zbiornik na wodę, po kilku dniach
zauważyłem że żyją w niej niewielkie boże stworzonka podobne jak w
polsce. Porzycki zbiera kasę, okazuje się że w Tarakanie piwo
kosztowało 4 $ a w Derewaniu kosztuje 40.000 to jest 4.5 $. Niby niewielka
różnica ale duża cześć osób brała po 4 skrzynki po 12 sztuk robi
już sumkę. jak pomieszkaliśmy trochę na wyspie to okazało się że na
wyspie w "knajpie" piwo kosztuje 45.000 i zimne podają do
stolika. można kupić butelki 0.5l z miejscowa brendy40% i wishy40% po
150.000 około 17$. 1-sza kolacja b.smaczna. kraby w sosie, trochę mało
ale po podróży byśmy w stanie połknąć 2 razy tyle. Następnego dnia
rano brakowało plastikowych kubków do picia, Porzycki (na poważnie,
wskazując ręką) tam jest sklep idzie sobie kupić. 2 dni kiepskiego
jedzenia na styk. Na śniadanie dostajemy zupę rybną (cieszyliśmy się
bo wiele osób czekało na nią). Zupa to woda z 2 pomidorkami śr.3cm. i
trochę zielska + głowy ryb i oczywiście ryż. na pytanie czy to całe
śniadanie. "woda z ryżem" Porzycki z dumą w głosie
"macie w zupie 7 głów" . odpowiedź od stolika ale nas jest 14.
"to macie po 1/2 głowy, tam jest dużo mięsa, wygrzebcie
sobie". Poprosiliśmy o pieczywo i dżem. dostaliśmy spleśniały
chleb tostowy, ludzie byli już tak głodni że jedliśmy spleśniały
chleb tostowy. przez 2 tygodnie dostawaliśmy 3 x dziennie rybę i ryż.
Ilość jedzenia niewystarczająca, pamiętam jedną kolację gdy ryba
została na śniadanie. Ryba robiona na3 sposoby-nuda. Rekordzista Robert
schudł 6 kg. Codziennie słyszeliśmy wypowiedzi typu ze powinnyśmy być
wdzięczni, i nie okazujemy tego że Porzycki złapał rybę i dzięki temu
mamy co jeść bo gdyby nie był taki dobry to jedlibyśmy sam ryż.
Posiłki przygotowywała kobieta z Papui zwana przez wszystkich Elą.
gotowała kiepsko i niewiele to miało wspólnego z kuchnią
indonezyjską-niestety. na wyjeździe 3 dniowym na maratue zabrakło wody
do picia i 3 dnia dostaliśmy przegotowaną deszczówkę do picia.
Zapytałem czemu nie zabrał więcej? "bo myślałem że starczy. poza
tym jak jesteście na Derewaniu to tez pijecie taką wodę i nic się
nikomu nie dzieje". W sklepie 60 m dalej butelka 1.5l kosztuje 2.2
zł.
Będąc na maratua w kilka osób kupiliśmy sobie kraby od rybaka. Ela z
fochami nam przygotowała. Następnego dnia rano Porzycki do nas -
jedliście na kolację kraby a ja muszę po was sprzątać. popłyneliśmy
na cały dzień na wyspę. na obiad dostaliśmy ryż z warzywami, po bułce
i zabrudzony dżemem słoik - pusty. Mógłbym więcej opisać podobnych
przypadków ale nie chcę podnosić sobie ciśnienia krwi a sądzę że
orientujecie się jaka była ogólna atmosfera pobytu na Derewaniu.
Część 3 - Nurkowanie
Zapewne zauważyliście że do tej pory ani razu nie napisałem o
nurkowaniu.
nurkowałem w różnych częściach świata i w indonezji też, więc mam
punkt odniesienia.
Rejon wyspy Derewan oceniam ja i koledzy z wyprawy na poziomie
"bogatej Chorwacji" pod wodą brak ryb małych i dużych. Derewan
leży naprzeciwko dużej delty rzeki i woda w okolicy wyspy jest mętna
,widoczność około 10m. Miejscowi wyłapują wszystko co żyje nie
patrząc jaki ma rozmiar i czy się nadaje do jedzenia. ryba czy żółw
widząc człowieka uciekają w przeciwnym kierunku.
4 nurkowania żeby zobaczyć manty totalna porażka. 2 miejsca nurkowe
były dobre: nurkowanie w kanale atolu i nurkowanie w jaskini. reszta jest
daleko w tyle za Egiptem. I to ocena wszystkich uczestników wyprawy.
Część 4 - Bezpieczeństwo.
na łodzi brak nawet małej butli z tlenem. najbliższa komora kilkaset
kilometrów. na moje pytanie zadane Porzyckiemu czemu nie ma tlenu na
łodzi, zbył milczeniem. brak tlenu na łodzi to lekceważenie naszego
życia - milczenie. Brak partnera do dalszej dyskusji. Porzycki nie podbija
logbooków , czemu nie wiem, ale to ciekawe, czyżby nie miał żadnych
uprawnień???
Część 5 - Transport.
Łódź z silnikiem tak głośnym że po opuszczeniu łodzi krzyczeliśmy
dalej rozmawiając ze sobą. łódź maksymalnie na 8 osób. My żeby się
pomieścić to część osób ubierała się na dachu.
Porzycki bierze za transport z Tarakan na Derewan 800.000 tysięcy w 1
stronę to jest około 90$. szybka motorówka kosztuje 40$ od osoby, 4
osoby z bagażem wchodzą do 1 motorówki. Czas płynięcia motorówką
około 4 godzin.
Kontakt
Chętnie odpowiem na pytania, podeśle fotki.
piotr,lew - to mój adres na skypa
zbigniewb - 10-11-2010, 15:28
Aż strach zapytac :
- kto to jest ten Artur Porzycki?
- ten wyjazd to pokuta za jakieś nurkowe grzechy?
nurkot - 10-11-2010, 16:05
| zbigniewb napisał/a: | Aż strach zapytac :
- kto to jest ten Artur Porzycki? |
http://www.padi.com/padi/...nstructors.aspx
zbigniewb - 10-11-2010, 16:54
No tak, jest na liście. Ale on też jakiś lokalny tour operator ze specjalizacją łowca jeleni ?
Aha, Piotrze/Lwie wklej zdjęcia na FN i nie zapomnij o portrecie Porzyckiego.
Grzegorz_N - 11-11-2010, 08:50
Zwracam uwagę na nagłówek listy na stronie PADI o podanym adresie:
Members expelled from PADI = CZŁONKOWIE WYKLUCZENI Z PADI
Współczuję takiej wyprawy!
hubert68 - 11-11-2010, 22:35
| Grzegorz_N napisał/a: | | Współczuję takiej wyprawy! | Ja też. Nic dodać, nic ująć. Masakra.
Kulas - 11-11-2010, 22:56
To o nim mowa?
Ale ta ryba naprawde ma wielka glowe powinna na dwie osoby wystarczyc.
Chirurg - 12-11-2010, 15:57
| Kulas napisał/a: | To o nim mowa?
Ale ta ryba naprawde ma wielka glowe powinna na dwie osoby wystarczyc.
Obrazek |
Wyglada jak kolejny zdesperowany instruktor na bezrobociu.
grzegorz - 12-11-2010, 17:43
ciekawe, że jak u nas w jeziorze ktoś upoluje rybę kuszą, choćby jedną na kolację, to zaraz krzyczą KŁUSOL,, JAJA MU URWAĆ!! jak w ciepłych morzach fotografują sie z ustrzelonymi rybami to dla wszystkich to jakieś takie normalne.
hubert68 - 12-11-2010, 19:07
| grzegorz napisał/a: | | dla wszystkich to jakieś takie normalne. | Nie, nie dla wszystkich...
piotr-lew - 13-11-2010, 15:32
witam, może ktoś się orientuje dla czego Artur Porzycki został wyrzucony z PADI???
PiotrekL - 13-11-2010, 19:34
| piotr-lew napisał/a: | | witam, może ktoś się orientuje dla czego Artur Porzycki został wyrzucony z PADI??? |
Kilka lat temu natrafiłem na jakimś zagranicznym forum na post kobiety opisującej swoje nurkowanie z Arturem Porzyckim gdzieś w południowo-wschodniej Azji. Miała wtedy podstawowe uprawnienia, a on zabrał ją na głębokość pięćdziesięciu czy sześćdziesięciu metrów. Po nurkowaniu wystąpiły u niej objawy DCS, a on wyparł się wszelkiej odpowiedzialności i pozostawił ją na odciętej od świata wyspie. Dopiero dwa dni później udało się jej dotrzeć do innego centrum nurkowego, skąd przetransportowano ją do komory dekompresyjnej. Z tego co zrozumiałem i zapamiętałem, właśnie procedura wyjaśniająca wszczęta po tym wydarzeniu skutkowała wydaleniem Artura Porzyckiego z PADI.
Nie udało mi się teraz odnaleźć tamtego długiego, napisanego w formie ostrzeżenia postu. Nie pamiętam więcej szczegółów, i nie udało mi tamtych informacji w żaden sposób zweryfikować. Jestem jednak przekonany, że dobrze pamiętam opis ogólnego przebiegu wypadków, jak i to, że dotyczył właśnie Artura Porzyckiego, mojego byłego instruktora...
piotr-lew - 14-11-2010, 07:45
witam, dziękuje za odpowiedź, która bardzo dużo wyjaśnia.
umieszczam link z częścią zdjęć z wyjazdu, zdrowko.
http://picasaweb.google.c.../DEREWANPICASA#
Ruski - 14-11-2010, 08:28
Fajne zdjęcia. Przynajmniej pobyt pod wodą wynagrodził Wam męczarnie na lądzie
Piotr TAKATO - 14-11-2010, 14:26
Piotrek !
Miałeś wcześniej ostrzeżenia !!!!!!????
[ Dodano: 14-11-2010, 14:32 ]
A co do uprawnień http://www.tdisdi.pl/instruktorzy.php
piotr-lew - 14-11-2010, 19:02
ostrzegales mnie piotrku, coz ........
najbardziej mnie zloscilo jak wspominalem smak naszych wspolnych kolacji w padangbaju
u " dziadka w garazu" w porównaniu do tego czym bylismy karmieni w derewaniu.
frigonur - 15-11-2010, 13:20 Temat postu: Artur Witam kolegów ..Piotrek pisze bzdury...
Schudłem nie 6 a 5 kg
A swoją drogą to mnie smakowało
Co do nurkowania to beztroska z jaką nas potraktowano jest naprawdę oburzająca - to że się nic nikomu nie stało , zawdzięczamy naszym umiejętnością i wzajemnej pomocy pod wodą .
Duże brawa dla Romka Palacz i Michała Tymowicza
witekw - 08-03-2011, 22:38 Temat postu: Byłem tam Hej, koledzy. Byłem tam dwa razy. Z tego co tu przeczytałem, to jawi mi się obraz straszliwej krzywdy jaka niektórym się przytrafiła.
Tak to prawda, że Artur stara się zarobić na wszystkim ale cóż, taki job. Jak nic od niego nie potrzebujesz to za nic nie płacisz.
Po drugiej stronie wyspy jest Dive point, można skorzystać z ich usług (tam gdzie zimne piwko leją) -pobyt 7dni 1200usd plus ok 130usd nurczenie za dzień -pusto.
Pierwszy raz byłem z kumplami i było to czego oczekiwaliśmy, nurczenie, kusza, impreski do rana a rano pytanko: gdzie chcecie dzisiaj płynąć? i o której? -raj.
Wiecie nurkuję amatorsko od 10 lat i robię to just for fan, i tam były najlepsze nury jakie odbyłem. Najlepsze te solo na łowach, tego już nigdzie nie ma.
Drugi raz poleciałem z żoną (też amatorsko nurkuje), chcieliśmy wypocząć próżniacko i prawie się udało gdyby nie profesor z Krakowa który też był wiecznie głodny, no i trzeźwy ale wyalienowaliśmy się i nie zepsuł nam wakacji.
Chętnie wybralibyśmy się tam jeszcze raz ale z ludzmi na luzie, którzy jak schodzą pod wodę to nie boją się tego, że na łodzi nie ma tlenu.
Żyje się raz a jak ktoś pęka to niech siedzi w chacie przy polsacie.
Czekamy na kontakt.
Witek i Agata.
I - 09-03-2011, 00:04 Temat postu: Re: Byłem tam
| witekw napisał/a: | Hej, koledzy. Byłem tam dwa razy. Z tego co tu przeczytałem, to jawi mi się obraz straszliwej krzywdy jaka niektórym się przytrafiła.
Tak to prawda, że Artur stara się zarobić na wszystkim ale cóż, taki job. Jak nic od niego nie potrzebujesz to za nic nie płacisz.
Po drugiej stronie wyspy jest Dive point, można skorzystać z ich usług (tam gdzie zimne piwko leją) -pobyt 7dni 1200usd plus ok 130usd nurczenie za dzień -pusto.
Pierwszy raz byłem z kumplami i było to czego oczekiwaliśmy, nurczenie, kusza, impreski do rana a rano pytanko: gdzie chcecie dzisiaj płynąć? i o której? -raj.
Wiecie nurkuję amatorsko od 10 lat i robię to just for fan, i tam były najlepsze nury jakie odbyłem. Najlepsze te solo na łowach, tego już nigdzie nie ma.
Drugi raz poleciałem z żoną (też amatorsko nurkuje), chcieliśmy wypocząć próżniacko i prawie się udało gdyby nie profesor z Krakowa który też był wiecznie głodny, no i trzeźwy ale wyalienowaliśmy się i nie zepsuł nam wakacji.
Chętnie wybralibyśmy się tam jeszcze raz ale z ludzmi na luzie, którzy jak schodzą pod wodę to nie boją się tego, że na łodzi nie ma tlenu.
Żyje się raz a jak ktoś pęka to niech siedzi w chacie przy polsacie.
Czekamy na kontakt.
Witek i Agata. |
He he, naprawdę zabawny trolling...
"Czasem aż oczy bolą patrzeć, jak się przemęcza, dla naszego klubu, prezes Ochódzki Ryszard naszego klubu Tęcza"...
To nic, że facet "doi" na każdym kroku, nie organizuje tego, co powinien.
Grunt, że do woli można chlać, nurkować i walić z kuszy...
Trochę jak opowiadanie o "Serbie bohaterze Egiptu"...
P.
I
piotr-lew - 10-03-2011, 23:31
artur czemu sie wstydzisz wystepowac pod swoim imieniem??
pewnie masz metaboliz oparty na azocie i tlen nawet do zwyklego odychania nie jest ci potrzebny. ja i wiekszosc ludzi ma do kogo wrocic i cenimy swoje bezpieczenstwo i spokoj naszych kochanych rodzin zeby mogly spak spokojnie wiedzac ze wrocimy do domu a nie zostaniemy na pomoscie.
Marekk - 04-04-2011, 17:54 Temat postu: Re: BORNEO - DEREWAN - ARTUR PORZYCKI
| piotr-lew napisał/a: | BORNEO - DEREWAN - ARTUR PORZYCKI
Część 1 Podróż
Część 2 - Pobyt
Część 3 - Nurkowanie
Część 4 - Bezpieczeństwo.
Część 5 - Transport.
|
Witajcie,
To, co opisujesz, to smutna prawda. Bylismy tam, jako pierwsza grupa na poczatku wrzesnia 2010. Grupa (3 osoby - moja zona, Wacek i ja) byla najmniejsza, z mozliwych. Co to klimatow Indonezji, sa jakie sa, ludzie zyczliwi i zgola majacy inne podejscie do czasu, niz my.
Co do samej wycieczki - pomine chatki na palach i monotematyczne jedzenie, nurkowanie w takiej egzotyce wymaga poswiecen. Sama jazda po morzu, 4 godziny, w samo poludnie bez daszku - nie kupisz tego nigdzie. Reszta, wg Twojego opisu.
Ale chamstwa, nonszalancji i braku pojecia o normach bezpieczenstwa - nigdy. Rozumiem, ze biznes, ale kosztem bezpieczenstwa?
Fauna jest wytrzebiona, Artur poluje na wszystko, co na drzewo nie ucieka. Co wiecej, ku naszemu zdziwieniu robi nurki do 80 m bez deko i co wiecej nez jacketu (moze to superwyzsza szkola, nie wiem). Co do nurkow - mielismy to szczescie, ze nurkowalismy z tubylcem - Dayatem. Mant to prawda nie widzielismy, ale barrakudy, rekiny, zolwie, tunczyki owszem. Co wiecej, ogladalismy wyleg zolwi + nocleg na Sangalaki. Najlepsze nurki: kanal na Maratule, Kakaban i Samama. Sangalaki zniszczone przez tubylcow, fauny tam praktycznie nie ma. 2 nurki zrobilismy z Ela (Artur klocil sie caly czas z Dayatem, chodzilo o kase) - tragedia - 45 min na 4-5 m pod prad.
Komora deko - Balikpapan - 2 dni jazdy.
Podsumowujac: z tym 'organizatorem' nigdy w zyciu, sama wyprawa + klimaty ok. Nastepnym razem wybiore sie na Sipadan , tam ponoc wiecej fauny i nie ma tak rabunkowej ekspoatacji morza.
Wiem, ze Dayat ma uprawnienia, bo steplowal itd. Namiary na niego tez mamy, jak ktos chce, dam.
Pozdrawiam,
Marek
[ Dodano: 04-04-2011, 22:32 ]
Witam.
Bylam i potwierdzam, jedyne co moge dodac to to ze zona Artura Ewa i jego 4 letni synek Igor baaaaaaaardzo sympatyczni i staraja sie kompensowac wszystkie "niedogodnosci" zwiazane z Arturem.
Powiem tak : Artur sam sobie podcina galaz na ktorej siedzi: trudno jest budowac biznes zwiazany z wakacjami na bezczelnym traktowaniu zrowno uczestnikow wypoczynku jak i ludzi pracujacych dla niego. Nie mowiac o krotkowzrocznosci i nonszalancji zwiazanej z brakiem bezpieczenstwa nurkowan! doprawdy nie spodziewalam sie ze mozna organizowac wyprawy nurkowe zupelnie bez jakichkolwiek zabezpieczen-widac jestem latwowierna i ufam ludziom.
Duze podziekowania i uznanie dla Ewy i Dayata- dive master pracujacy dla Artura.
Artur ma duze klopoty z organizacja wyjazdow, bo okoliczy folk hyba nie za bardzo go lubi...to widac i czuc.
Jesli ktos chce tam sie wybrac polecam bezposredni kontakt z Dayatem.
Bardziej mu ufam niz Arturowi. Nie sadze zeby Dayat zrganizowal to w gorszy/drozszy sposob, a gwarantuje ze prznajmniem milo bedzie....
Kasia Kowalewska
[ Dodano: 04-04-2011, 22:36 ]
Sorry powinno byc "chyba" widze tez pare literowek ehhh
kk | Marekk napisał/a: | | Artur ma duze klopoty z organizacja wyjazdow, bo okoliczy folk hyba nie za bardzo go lubi...to widac i czuc. |
Sorry powinno byc "chyba" widze tez pare literowek ehhh
kk
|
|