FORUM-NURAS
Froum dla nurkujących i nie tylko ...

JESTEM POCZĄTKUJĄCY - A jak to robią profesionaliści?

Piotr B. - 26-02-2014, 14:05
Temat postu: A jak to robią profesionaliści?
Witam serdecznie!

Kolejne (nie)banalne pytanie: Jak montujecie octopusa?

Osobiście eksperymentowałem -niestety, bez uzyskania przeze mnie satysfakcjonującego stopnia zadowolenia- z następującymi wynalazkami:
a - gruszka (takie gumowe ustrojstwo za kilkanascie zł);
b - mocowanie na klips magnetyczny.

Ad a. - za każdym razem octopus (na jakiś 20 m) sam się wzbudzał. Nie pomagało "zalewanie" go wodą. Poza tym ok - nie odczepiał się.

Ad b. - octopus się nie wzbudzał (sukces :) ) ale za to raz na kilka razy odnotowałem trudności z rozłączeniem go.

A jak owa kwestia wygląda w wydaniu moich zacnych o bardziej zaawansowanych koleżanek i kolegów? Jakies porady?

lozerka - 26-02-2014, 14:19

nie do końca pewnie takiej odpowiedzi oczekujesz, ale może ten wątek skieruje Twoje rozważania w zupełnie innym kierunku :) bo rozwiązaniem może się okazać nie któryś tam sposób przypięcia II st wiszącego z boku, a w ogóle zmiana konfiguracji - polecam :)

http://forum-nuras.com/viewtopic.php?t=31952

ale na Twoje pytanie też znajdziesz tu odpowiedź

Piotr B. - 26-02-2014, 15:01

Lozerka: dzięki, powiem tak - "gumka"* (bez erotycznych podtekstów) zdecydowanie wybija się z treści watku :)

----
* gumowa pętla 50-60 cm z druga gumową "dziurką" (znowu erotyka) na octopusa - to o to chodzi?

Aithne1 - 26-02-2014, 15:34

tak :) ale możesz też mieć bardziej dopasowane rozwiązanie z gumki bungie :) znaczy wtedy ma to tę zaletę, że sam regulujesz długość gumy....jakkolwiek by to brzmiało ;)
lozerka - 26-02-2014, 15:52

Piotr B. napisał/a:
- to o to chodzi?


jeśli chodzi o to, o co mi chodziło ;-) z ta zmianą konfiguracji, to bardziej uwaga dotyczyła całości konfiguracji długości węży, mocowania podstawowego, lokowania zapasu, no i nie pamietam, czy tam jest zasygnalizowane zupełne przekonfigurowanie na tzw system dir.

Jesli chodzi o tę gumkę, o którą pytasz, to musze przeczytac cały ten post, bo juz nie kojarzę szczegółów- wieczorem :) Ale pisz do Tomka ( można go tez zastac z tym postem na równoległym forum SN ) - Tomek na pewno nie odmówi Ci pomocy z różnymi rozwiązaniami :)

gienas - 26-02-2014, 16:48

Zamiast gumki zrób jak pisze Aithne1, kawałek gumy bungee ( taka linka elastyczna) zasupłaj długość jaka Ci pasuje. W razie gdybyś nie chciał gumek - są jeszcze plastykowe zaczepy.
Magnetyczne zaczepy są ok ale zerknij na siłę potrzebną do zerwania = 120 kg.
A co do gruszki ;) wystarczy zapakować do niej oktopus pod wodą - nie na powierzchni. Ostatecznie żółty wąż możesz upchnąc sobie za szelkę skrzydła/jacketu.

jurwent - 26-02-2014, 16:59

W czym to rozwiązanie jest lepsze od tego czego uczą na kursach OWD ?
Pawel_B - 26-02-2014, 17:02

Ja w konfiguracji rekreacyjnej używam takiego zaczepu w kształcie litery U, będącego seryjnym wyposażeniem jacektów Tusy, w który zapinam zółty wąż. By ów wąż się nie suwał w mocowaniu, mam ograniczniki z dwóch trytytek. Działa to znakomicie, gruszka poszła na śmietnik.

Co do gumek i tak dalej. Też bardzo lubię to rozwiązanie, także do singla, ale pamiętajcie o jednej rzeczy. To nie tylko sprzęt, ale też procedury. Bez ich opanowania i przećwiczenia można w sytuacji awaryjnej zrobić sobie kuku. Nie podoba mi się także robienie kombinacji w stylu "krótkie węże, ale bekap na szyi". Albo rybka, albo akwarium :) .

Pozdrawiam, Paweł

Piotr B. - 26-02-2014, 17:40

Witajcie!

Pawel_B napisał/a:
Ja w konfiguracji rekreacyjnej używam takiego zaczepu w kształcie litery U,


Paweł - tak, jest takowy w kamizelce (mam X-Winga Tusy) ale używam go do manometru. Wisi sobie na dolnym o-ringu z lewej burty :)

Tak naprawdę to chciałem poznać opinię ludzi o dużo bogatszym niż ja doświadczeniu oraz to jak oni widzą ten problem (przy uwzględnieniu optyki: zasady wpojone na kursie + dobre praktyki + przyzwyczajenie + funkcjonalność + obecność w tzw. trójkącie).

Patenty z tyrytkami i "gumki" :): ):):) przypadły mi do gustu :): ):)

woland66 - 26-02-2014, 18:21

Zgięty wąż od octopusa włożony w prawy górny d-ring, tak tymczasowo, potem na długi wąż i gumę pod szyję, tak szkolić można na OWD w IANTD :-)
Jak coś pisz zapraszam - pokażę i wyjasnie

jurwent - 26-02-2014, 18:27

Mnie uczono,że zgięty wąż wciśnięty w d-ring to błąd,a więc sprawdzam jeszcze raz i prawda tak nie wolno,chyba pomysł z zaproszeniem na pokazanie to żart ? :-)
woland66 - 26-02-2014, 18:56

A mnie nauczono że to skuteczna metoda, w przeciwieństwie do jajek, magnetycznych złączek itp
A pokaz i objaśnienia dlaczego tak i tylko tak dotyczy konfiguracji z długim wężem i drugim automatem pod szyją na gumkach jako najlepszą konfiguracja - oczywiście moim zdaniem

lozerka - 26-02-2014, 18:58

jurwent napisał/a:
W czym to rozwiązanie jest lepsze od tego czego uczą na kursach OWD ?


się chyba trochę pogubilam :) które, jurwent :) ? Bo generalnie, to podlinkowałam wątek, w którym sa opisywane razem z opniami i całą dyskusją "które" i dlaczego, więc nie wiem, czy nie widziałeś, nie chce Ci się czytać, czy też pytasz o inną rzecz, niż jest tam :) ?

napoleon604 - 26-02-2014, 19:10

cześć
Najprostsze i jedno ze skuteczniejszych rozwiązań masz na fotkach, gruszka....(używałem niegdyś) i no nie sprawdziło się, tak jak zresztą ustrojstwo magnetyczne ( co prawda nie kumam co jedno czy drugie urządzenie ma wspólnego ze wzbudzaniem się automatu...ale pomińmy) Długość gumy wyreguluj tak żeby nie mieć problemu z patrzeniem w dół ( ni czepiać brodą). W moim przypadku węzeł podwójny, bo kiedyś tam mi się toto rozwiązało pod wodą. W momencie kiedy potrzebujesz przejść na backup na chwilę( ćwiczenia czy co tam) wkładasz w paszczę nie zrywając bungee, na dłużej zrywasz (guma napięta ma być tak żeby dało się to zrobić bez większego problemu)
tyle
pozdro

Sebiriusz - 26-02-2014, 20:32

Pawel_B napisał/a:
(...) Nie podoba mi się także robienie kombinacji w stylu "krótkie węże, ale bekap na szyi". Albo rybka, albo akwarium :) .

Pozdrawiam, Paweł



Pływam na pożyczanym sprzęcie i do niedawna praktycznie co nur innym - fatalnie.
Pod wodą patrnur chciał pooddychać z mojego automatu. Nie dogadaliśmy się. Myślałem że on chce tylko na oddech, a on myślał że ja wezmę swoje octo. Po chwili czekania zacząłem szukać octo, aby go nie zostawiać bez puszki. Niestety na złość gdzieś się zapodział i zacząłem mieć głupie pomysły. Nuras oddał mi mój podstawomy automat i...

...i na następnym nurkowaniu miałem octo na szyi.
Pływam na krótkich wężach i nie widzę dlaczego to nie jest dobre rozwiązania (lepsze od dyndającego octo). Wiadomo co było by ideałem, ale jak się nie ma co się lubi...
;)

gorcio - 26-02-2014, 20:47

napoleon604 napisał/a:
W momencie kiedy potrzebujesz przejść na backup na chwilę( ćwiczenia czy co tam) wkładasz w paszczę nie zrywając bungee, na dłużej zrywasz (guma napięta ma być tak żeby dało się to zrobić bez większego problemu)

1. profesjonalisci nie uzywaja octopusa, tylko drugiego automatu rownie dobrego co podstawowy :-) , podpietego do drugiego pierwszego stopnia wkreconego w drugi zawor.
2. dawno temu na poczatku mojej drogi nurkowej kombinowalem tak jak ty z guma z petelka na ustnik. Wyszlo na to, ze latwiej zamocowac gume na stale pod opaske (trytyke) mocujaca ustnik, dodatkowo zabezpieczajac konce gumy wezlem . Dlaczego - a dlatego, z ten automat pod broda jest dla Ciebie. Guma powinna byc tak wyregulowana, zeby nie wisial kolo jajek, tylko pod broda, i znajdowal sie tam zawsze. Jak partner bedzie chcial automat - dajesz i tak to co masz w dziobie (podstawowy), najlepiej na dluzszym lub dlugim wezu, a przepinasz sie na ten.

napoleon604 - 26-02-2014, 21:01

gorcio napisał/a:
profesjonalisci nie uzywaja octopusa, tylko drugiego automatu rownie dobrego co podstawowy :-) , podpietego do drugiego pierwszego stopnia wkreconego w drugi zawo


a gdzie napisałem że jest inaczej?

gorcio napisał/a:
dawno temu na poczatku mojej drogi nurkowej kombinowalem tak jak ty z guma z petelka na ustnik


mi natomiast lepiej z tym rozwiązaniem, "twojego" sposobu też próbowałem, ...........................dawno temu na początku mojej drogi nurkowej ;) ale mi nie leży.

Piotr B. - 26-02-2014, 21:12

Napoleonie - masz nick jak cesarz Francuzów, o którym to znamienity niemiecki filozof Hegel (ten od tezy, antytezy i syntezy) zwykł mawiać : "Rozum na koniu". Lubię Hegla za jego historiozofię dziejów i krytyczne spojrzenie na filozofię. Dlatego tez więc przy najbliższej nadarzającej się okazji wypróbuję Twój sposób.
swoja droga PLUS za ikonografie dołączoną do wpisu.


Pozdrawiam,

wiesiek01 - 26-02-2014, 21:16

Piotr B. wytnij 2-3 dziurki w gruszce i automat nie powinien się wzbudzać.
Pawel_B - 26-02-2014, 21:29

Cytat:
Wiadomo co było by ideałem, ale jak się nie ma co się lubi...


Wystarczy dokupić długi wąż za około 200 zł i masz porządną konfigurację :-)

vian - 26-02-2014, 23:26

W żadnym wypadku nie negując żadnego z zacnych i sprawdzonych rozwiązań powiem, że w moim wypadku doskonale się sprawdza wkładanie zagiętego węża octopusa do "gruszki".
lozerka - 27-02-2014, 06:34

Piotr B. napisał/a:
Lozerka: dzięki, powiem tak - "gumka"* (bez erotycznych podtekstów) zdecydowanie wybija się z treści watku :)
----
* gumowa pętla 50-60 cm z druga gumową "dziurką" (znowu erotyka) na octopusa - to o to chodzi?


nie miałam czasu jednak przeczytać w całości tego postu, do którego Cię odesłałam, to sama napiszę.

Po 1.
pozostając przy konfiguracji i procedurze podania gazu tzw. rekreacyjnej- czyli Ty cały czas oddychasz z jednego, w razie czego podajesz partnurowi octopus dokonałabym takich zmian ( masz swoje ao? ).
W podstawowym zmieniłabym wąż na krótki 56-61 cm oraz ulokowała go pod brodą na gumce- wkleił Ci to rozwiązanie napoleon. octopus umieściłabym na dłuższym wężu - 120 cm. Najmniej mam do powiedzenia o tym, co zacząłeś tzn mocowaniu samego octopusa, bo w takiej konfiguracji pływałam bardzo krótko, tylko na wypożyczanym sprzęcie, wiec korzystałam z tego, co było. Ale ten zgięty wąż w d-ring wydaje mi się dobrym rozwiązaniem, bo lokuje Ci octopus blisko ciała, nic nie wisi, nie pęta się.
Możesz też pomyśleć z zmianie lokalizacji wejscia II st. w porcie I stopnia, Tomek tez o tym pisał, ale to juz kwestia sprawdzenia, co bardziej Ci lezy.

Po 2.
Jeśli byłbys skłonny iść dalej ze zmianami- zachęcałabym Cie do konfiguracji wzorowanej na technicznej.
Zostaje Ci II stopień na gumce pod brodą, dokładnie, jak wyżej, tyle, że to jest Twój backup, który czeka sobie tam nieuzywany, na sytuacje, gdy będziesz musiał partnurowi oddać swój podstawowy ao.
Natomiast podstawowy umieszczasz na wężu 150-210 cm ( do długości wrócę ) i prowadzisz z I st ulokowanego po prawej stronie dolem pod prawym ramieniem ( no i tu wchodzi w grę ta długość weża, zależna dokładnie od sposobu lokowania go w okolicach prawego boku, potem prowadzisz go przez klatkę piersiową do góry, przekładasz od lewej strony przez kark tak, by ao wychodził z prawej prosto do Twoich ust.

Oddychasz z tego ao, a w razie potrzeby dzielenia się gazem ten oddajesz potrzebującemu,a sam bierzesz backup spod szyi.
Tylko brzmi tak zawikłanie - w gruncie rzeczy proste jest :)

I teraz wracając do długości weża. W konfiguracji technicznej, z której się to wywodzi, stosuje się najczęsciej wąż 210 cm. Techniczni maja zwykle na pasie brzusznym uprzęży duże kanistry latarek i wąż jest prowadzony tak, że wkłada się go pod kanister, by go zastabilizować. Gdy nie masz kanistra, ale masz właśnie skrzydło z uprzężą z pasem brzusznym, to taki długi waz można też wetknąć za tę uprząż, ewentualnie, jeśli ktoś ma tam nóz, za pochwe noza.

Natomiast jeśli pływasz w jackecie, co jest dośc prawdopodobne,nie będziesz miał gdzie tego węża stabilizować, za długi waż będzie po prostu Ci wisiał i tylko stwarzał zagrożenie zaczepienia sie o coś. W takiej sytuacji potrzebowałbyś węża krótszego, takiej długości, by przylegając do ciała dał się poprowadzić tą drogą, którą opisałam. Te 150 cm najczęściej wtedy jest długością optymalną.

Pawel_B napisał/a:
Nie podoba mi się także robienie kombinacji w stylu "krótkie węże, ale bekap na szyi". Albo rybka, albo akwarium :) .

no właśnie nie bardzo wiem, o jakich "krótkich" wężach piszesz ? 150 cm, to krótkie ? Bo jeśli tak, to jak wyżej, przy jackecie dłuższe mogą tylko problemu narobić.

Piotr, jesli to, co opisywałam są to rzeczy Ci znane - to przepraszam za truizmy. Odniosłam jednak wrażenie, że dopiero zaczynasz, na forum jesteś niedługo, taki temat konfiguracyjny dawno się tu nie pojawiał, w realu mogłeś się z dir-em zupełnie nie zetknąć i te wszystkie skrótowce, hasłowe "długie węże", które dla nas są jasne, proste i czytelne, mogą Ci nic nie mówić - więc pisałam tak, jak dla świezynki w temacie :)

wagrzes - 27-02-2014, 08:32

To nie jest sposób Napoleona !DIR, mówi Ci to cóś?
lozerka - 27-02-2014, 08:47

MI?? DIR ??? nieeeee ??? a co to ???

wagrzes, mógłbyś mi podpowiedzieć, jak ze zdania
Cytat:
wkleił Ci to rozwiązanie napoleon

wyciągnąłeś wniosek, ze uznałam, że to rozwiązanie napoleona :-D ? W Jego poście jest zdjęcie i do tego odsyłałam, bo jeden obraz może powiedzieć więcej niż dziesiatki słów, a ja jeszcze pamiętam, jak to było, gdy te wszystkie trytytki, juzingi i bungee były dla mnie ciemną magią :) .

edit. Sorry, wagrzes :-) , chyba nie do mnie było, a do Piotra . I mam wrażenie, że może Mu nie mówić, dlatego ja tak krok, po kroku :)

Pawel_B - 27-02-2014, 09:29

lozerka napisał/a:
o jakich "krótkich" wężach piszesz ? 150 cm, to krótkie


150 cm to nie krótki wąż i można go spokojnie owinąć wokół głowy (ale nie zaczepiając o kanister latarki, jak ma być w DIR). 90 cm to krótki wąż.

Pamiętam jak tuż po moim kursie podstawowym, zrobiłem sobie taką "półdirową" konfigurację. Octopus na zółtym wężu do pyska, a na wcześniejszy zasadniczy gumka. Jak to Majki zobaczył to powiedział "Ej no, takiej baledry to robić nie będziemy" po czym wyszukał wąż 2 metrowy i mi go zamontował zamiast "zółtego". Chwilę później byliśmy w wodzie i ćwiczyliśmy procedury OOG, tak bym mógł pomóc partnerowi, a nie stać się problemem z powodu oswojenia się ze sprzętem. Już pisałem - jestem ogromnym zwolennikiem takiej konfiguracji, ale warto ro zrobić dobrze, jak pan DIR przekazał ;) , ewentualnie z wężem 150 cm przechodzącym pod pachą, ale także po przećwiczeniu sytuacji awaryjnych.

Pozdrawiam, Paweł

Piotr B. - 27-02-2014, 11:19

lozerka napisał/a:

Piotr, jesli to, co opisywałam są to rzeczy Ci znane - to przepraszam za truizmy. Odniosłam jednak wrażenie, że dopiero zaczynasz, na forum jesteś niedługo, taki temat konfiguracyjny dawno się tu nie pojawiał, w realu mogłeś się z dir-em zupełnie nie zetknąć i te wszystkie skrótowce, hasłowe "długie węże", które dla nas są jasne, proste i czytelne, mogą Ci nic nie mówić - więc pisałam tak, jak dla świezynki w temacie :)


Nurkuję rekreacyjnie (jestem prosty OWD z tegorocznym apetytem na AOWD) i cały czas mam świadomość swojej niewiedzy. Dlatego też każdy Wasz mail czytam skrupulatnie i z nieukrywaną przyjemnością ... gdyż dzięki Wam cały czas się uczę.
"Techniczny" pewnie nie będę :(

Pozdrawiam,

BitPump - 27-02-2014, 11:52

Piotr B. napisał/a:
"Techniczny" pewnie nie będę


Taaa... Wszyscy tak mówią :-)

gorcio - 27-02-2014, 14:12

Piotr B. napisał/a:

"Techniczny" pewnie nie będę :(

Nie musisz (ale nie boj zaby, pogadamy za jakis czas). Dlugi to po prostu wygoda ktora sie przydaje, kiedy poziom stresu zwiazanego z dostepem do gaz wzrasta. Niezaleznie od tego czy jestes taki czy owaki.

gienas - 27-02-2014, 15:38

Piotr B. napisał/a:
"Techniczny" pewnie nie będę

A pytanie jakieś takieś... techniczne podskórnie ;) .

pmk - 27-02-2014, 19:53

Pawel_B napisał/a:

150 cm to nie krótki wąż i można go spokojnie owinąć wokół głowy (ale nie zaczepiając o kanister latarki, jak ma być w DIR). 90 cm to krótki wąż.

Pamiętam jak tuż po moim kursie podstawowym, zrobiłem sobie taką "półdirową" konfigurację.


Jaki półDIRowy? Sam Jarrod napisał ("Doing It Right: Poradnik lepszego nurkowania" str. 95, tłum R. Klein ): "Długi wąż używany do nurkowań w wodach otwartych zazwyczaj ma 1,5 do 1,8 m.". Tak więc proszę bez "półdirowych" konfiguracji.... ;)

Pawel_B - 27-02-2014, 22:53

Ale to naprawde bylo półdirowe, wąż miałchyba z 90 cm :-)
undefine - 27-02-2014, 23:09

lozerka napisał/a:

Natomiast jeśli pływasz w jackecie, co jest dośc prawdopodobne,nie będziesz miał gdzie tego węża stabilizować, za długi waż będzie po prostu Ci wisiał i tylko stwarzał zagrożenie zaczepienia sie o coś. W takiej sytuacji potrzebowałbyś węża krótszego, takiej długości, by przylegając do ciała dał się poprowadzić tą drogą, którą opisałam. Te 150 cm najczęściej wtedy jest długością optymalną.

imho to zależy od jacketu. W moim - bez problemu stabilizuję długiego węża pod.. kieszenią.
Nie mam żadnych kanistrów, noży ani takich tam - po prostu się zaczepia pod dolną część jacketu i tyle.

mi_g - 28-02-2014, 20:02

Cytat:
Piotr B. wytnij 2-3 dziurki w gruszce i automat nie powinien się wzbudzać.

Potwierdzam, przestanie się wzbudzać, chyba że jest źle wyregulowany. Tez taki dziurawy gdzieś mam... w piwnicy :-)
Co do zmiany konfiguracji, ta na sposób DIR jest naprawdę fajna ale jak ktoś nie umie się tym posługiwać, to może sobie albo partnerowi krzywdę zrobić.

Syrenka_013 - 30-03-2014, 12:03
Temat postu: Re: A jak to robią profesionaliści?
Piotr B. napisał/a:


Ad a. - za każdym razem octopus (na jakiś 20 m) sam się wzbudzał. Nie pomagało "zalewanie" go wodą. Poza tym ok - nie odczepiał się.


Gruszka to chyba najlepsze rozwiązanie. Natomiast co do oktopusa - koniecznie daj go do przejrzenia fachowcowi. Takie zachowanie nie jest naturalne...


Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group