Strona Główna FORUM-NURAS
Forum dla nurkujących i nie tylko ...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy    KalendarzKalendarz
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
5 LAT- ROCZNICA 11 WRZESNIA - WSPOMNIENIA
Autor Wiadomość
TomekR 



Kraj:
Micronesia

Dołączył: 19 Lip 2004
Posty: 946
Skąd: Connecticut, USA
Wysłany: 10-09-2006, 03:02   5 LAT- ROCZNICA 11 WRZESNIA - WSPOMNIENIA

Zbliza sie smutna rocznica, kiedys pod wrazeniem tego co zobaczylem, naskrobalem taki tekst. Wydal go nieistniejacy juz Magazyn Nitrox...., moze ktos przeczytal. Dla tych co nie przeczytali, a chca, pozwole go sobie przypomniec.


Dzien, ktory bede pamietal do konca mojego zycia

Wtorek, 11 Wrzesien 2001 04:15. Bristol, Connecticut.

Piskliwy glos elektronicznego budzika wyrywa mnie z zbyt krotkigo snu. Szybki prysznic obmywa resztki nocnej ospalosci. Podobno mozna sie przyzwyczaic do rannego wstawania. Podobno! Poranna kawa przynosi pewna ulge zgwalconemu butalnym przebudzeniem organizmowi. Poranna rutyna. Jak codzien, stanowczo postanawiam sobie nadrobic deficyt snu nastepnej nocy i jak codzien konczy sie to czyms co nazywam "spaniem na szybko". Pospiesznie wsiadam do somochodu i rozpoczynam swoj dwustukilometrowy dojazd do pracy.

Wtorek, 11 Wrzesien 2001 06:00. White Plains, New York.

Dojezdzajac do granicy Nowego Jorku wysluchuje prognozy pogody - zapowiada sie piekny, sloneczny dzien. Radio dla kierowcow donosi o korku w Tunelu Hollanda; poniewaz projekt nad ktorego realizacja aktualnie pracuje znajduje sie niemal u wylotu tunelu postanawiam wybrac okrezna droge. Przekraczam rzeke Hudson mostem George'a Washingtona i udaje sie na poludnie autostrada New Jersey Turnpike. Kilka minut pozniej ruch samochodowy zwalnia przed pierwszym punktem platniczym na autostradzie. Z wysoko polozonego wiaduktu obserwuje Manhattan i gorujace nad nim wieze World Trade Center. Wschodzace slonce rozswietla boczne sciany monumentalnych budynkow, podczas gdy elewacje frontowe pozostaja jeszcze w cieniu. Przez krotka chwile boki wiez zdaja sie plonac. Kilka sekund pozniej pomaranczowa kula slonca wynuza sie z poza horyzontu przerywajac niesamowity spektakl. Niecierpliwy dzwiek klaksonu jednego z wiecznie spieszacych sie nowjorczykow przywoluje mnie do rzeczywistosci. W poblizu portu lotniczego Newark skrecam na Pulaski Skyway, ktora to droga doprowadza mnie z powrotem nad brzeg rzeki Hudson.

Wtorek, 11 Wrzesien 2001 07:00. Jersey City, New Jersey.

Dzien roboczy rozpoczyna sie otwararciem kontenera ze sprrzetem nurkowym. Na nabrzezu laduja kolejno kompresor powietrzny wraz z bankiem rezerwowym,zbiornik wyrownawczy, nagrzewnica do cieplej wody wraz z pompa, radiokomunikator nurkowy, powerpac do podwodnych narzedzi hydraulicznych , pila, spawarka, weze powietrzne, hydrauliczne i spawalnicze. Podczas gdy czesc ekipy zajmuje sie laczeniem gmatwaniny wezy i przewodow, pozostali czlonkowie uzupelniaja paliwo i sprawdzaja olej w poszczegolnych urzadzeniach. W miedzy czasie przebieram sie w skafander nurkowy omawiajac z kierujacym ekipa George'm Daly szczegoly mojego nurkowania.
Nieopodal ogromny zegar reklamujacy nie istniejaca juz fabryke pasty do zebow Colgate wskazuje 7:20. Niezly czas. Mimo woli zerkam w strone znajdujacego sie po przeciwnej stronie rzeki World Finnancial Center. Dostrzegam barke firmy MVN z ktorej nurkuja moi znajomi Neil Jaslowski, Nelson Elaias, Hector Anguita czy Adam Berardi. Ktorys z nich, jak ja, prawdopodobnie przygotowuje sie do zejscia pod wode.
Jeszcze tylko szybkie sprwadzenie krytycznych polaczen powietrznych (ufam tylko samemu sobie ....i to nie do konca), wkladam helm na glowe,przypinam weze do uprzezy, podlaczam ciepla wode do skafandra (o jak dobrze!).
"Jak mnie slyszysz?'- radiooperator zadaje rutynowe pytanie.
"Slysze cie glosno i wyraznie!" - odpowiadam dopelniajac protokulu sprawdzenia lacznosci.
Wskakuje do wody i szybko opadam na dno dzieki prawie czterdziestokilowemu pasowi balastowemu.
Mam szczescie: rozpoczyna sie przyplyw i wchodzaca w glab ladu woda morska niweluje prad rzeki. Pod koniec dnia, gdy sytuacje sie odwroci i fala odplywowa nalozy sie z pradem rzeki bede potrzebowal kazdego kilograma olowiu oraz calej mojej sily by pozostac na dnie i nie zostac porwany przez nurt, w drodze powrotnej do drabiny.
Po poreczowce trafiam do skupiska drewnianych pali. Glebokosc okolo 14 metrow, widocznosc zero - nie widze reki dotykajacej szyby w moim helmie. Moje zadanie na dzisiaj: przy pomocy hydraulicznej pily wyciac pale na lini mulu.
"Nurek na stanowisku! Opuscie pile!"- melduje obsludze na powierzchni.
"Roger! Opuszczamy pile!"-odpowiada radiooperator.
Po chwili czuje jak hydrauliczne weze opadaja na moje plecy. Odnajduje pile i ustawiam sie do ciecia pierwszego pala.
"Nurek gotowy do ciecia! Wlaczcie pile!"
"Pila wlaczona!"

Wtorek, 11 Wrzesien 2001 08:40. Jersey City, New Jersey.

"Powierzchnia do Nurka! Jest 8:40 za jakies dziesiec minut wyciagniemy cie na przerwe sniadaniowa!"
"Roger! Zrozumialem!"
Przez nastepne kilka minut konczylem wycinac kolejny pal. 'Dziesic minut juz chyba minelo' - pomyslalem sobie - 'Nie ma sensu rozpoczynac nowego pala'.
"Nurek gotowy do powrotu na powierzchnie!" - zameldowalem przez radio.
Brak odpowiedzi. Po okolo pol minuty powtorzylem wiadomosc rowniaz bez skutku. reka sprawdzilem polaczenia radiowe na helmie - na dotyk wydawaly sie bez zarzutu. postanowilem poczekac kilka minut.
"Hej tam na powierzchni! Jest tam kto?" - zawolalem coraz bardziej zniecierpliwiony.
W sluchawkach panowala kompletna cisza.
'Prawdopodobnie awaria radia. Przerdzewialy drut, albo cos takiego.' - doszedlem do wniosku.
Wzdluz poreczowki wracalem w strone drabiny ciagnac za soba weze powietrzne.
'Cale szczescie, ze nie ma silnego pradu!' - pomyslalem.
Wyszedlem po szczeblach i ku swemu zdziwieniu znalazlem opuszczone kompletnie stanowisko nurkowe. Samodzielnie zdjelem helm nurkowy i odpielem pas. Dopiero teraz dostrzeglem cala ekipe zebrana na koncu nabrzeza.
'Swietnie!' - pomyslalem sobie - 'Co tym razem spowodowalo, ze wszyscy opuscili stanowiska. Zdechly wieloryb? Czy moze znowu przeplywajacy yacht magazynu "Penthouse"?'
"Co tu sie do cholery dzieje?"- zapytalem nadchodzacego radioperatora Brada - "Zostawiliscie mnie bez asekuracji i komunikacji!"
"Nowy czlonek ekipy?"- ruchem glowy wskazalem na kotwiczny poler, wokol ktorego ktos obwiazal moje powietrzne weze.
"Przepraszam cie brachu, ale zapatrzylismy sie na ten pozar!"- powiedzial Brad wskazujac w kierunku Manhatanu.
Dopiero teraz unioslem glowe i zauwazylem kleby czarnego dymu wydobywajace sie z Polnocnej Wiezy
World Trade Center.

Wtorek, 11 Wrzesien 2001 09:03. Jersey City, New Jersey.

Pozostajac wciaz w mokrym skafandrze wyjelem z samochodu sniadanie jednoczesnie wlaczajac radio na CBS News:
"O godzinie 8:46 samolot uderzyl w jedna z wiez WTC"- donosila nowojorska radiostacja, mieszczaca sie kilkanascie przecznic od dolnego Manhatanu.
" To nie pozar, to samolot udezyl w wieze!"- krzyknalem do stojacej na nabrzezu ekipy.
"Co za samolot ? Maly, prywatny?"-posypaly sie pytania.
"A moze to helikopter probowal ladowac na dachu budynku i zawadzil o maszt radiowy?"- glosno zastanawial sie Marcus More.
W tym momencie pomiedzy wiezami ukazala sie ogromna kula ognia obejmujaca swym zasiegiem przynajmniej 30 pieter drapacza chmur. Zanim ktokolwiek z nas zdolal otrzasnac sie ze zdumienia, slyszymy krzyczacy glos spikera radiowego : "Drugi samolot wlasnie uderzyl w druga wieze WTC!"
"Co sie dzieje? Jakies problemy z nawigacja?"- zapytal ktos glosno.
"Jakie jest prawdopodobienstwo dwoch samolotow, uderzajacych w dwie wieze WTC w ciagu dwudziestu minut ? To jest zamach terorystyczny!"- oswiadczylem zdumiony sam pewnoscia w swoim glosie.


Wtorek, 11 Wrzesien 2001 10:03. Jersey City, New Jersey.

Atmosfera staje sie coraz bardziej napieta. Wiemy juz o samolocie, ktory uderzyl w Pentagon. Radio donosi o siedmiu innych porwanych samolotach.. Nikt nie mysli wiecej o pracy. Z przejeciem obserwujemy szalejacy zywiol po drugiej stronie rzeki. Z samochodu wyjmuje morska lornetke. Przy jej uzyciu dostrzegam machajace bialymi chustkami osoby odciete w wiezach powyzej lini pozaru, a takze sylwetke spadajacego czlowieka.
Wiem ze ten obraz na zawsze pozostanie w mojej swiadosci. Gesty dym spowija obydwa budynki coraz silniej, a pozostajace poza budynkami slonce oswietla je nadajac im nierealny niemal wyglad.
Nagle, w ciagu kilku sekund, niczym niezaslonieta tarcza slonca pokazuje swe oblicze. Mija moment nim uswiadamiam sobie co to oznacza. Tam gdzie jeszcze przed chwila stala Wieza Poludniowa wznosi sie teraz chmura pylu.
Kilku z nas wyraza chec pomocy w akcji ratowniczej, zdajac sobie sprawe z rozmiaru katastrofy. Pozostali chca wracac do domow. Decyzje za nas podejmuje mer Nowego Jorku Rudy Guliani. Z radia dowiadujemy sie o zamknieciu wszystkich drog, tuneli i mostow prowadzacych na Manhattan.

Wtorek, 11 Wrzesien 2001 10:20. Jersey City, New Jersey.

W suchym juz ubraniu szykuje sie do drogi powrotnej. Radio donosi o kolejnym samolocie, ktory rozbil sie w lasach Pensylwanii. Przy wiezdzie na autostrade zatrzymuje sie obok policyjnego patrolu.
"Jak najlepiej dostac sie do Connecticut?" - pytam z nadzieja.
" Nie wiem co ci poradzic. Wszystkie przejazdy przez Rzeke Hudsona sa zamkniete, az po most Tappan Zee."
Moj wzrok poda raz jeszcze w kierunku World Finnancial Center. W tym samym momencie zawala sie Polnocna Wieza. W radiu glos spikera miesza sie z krzykami ludzi i odglosami syren ambulansow. Telefony komorkowe przeciazone nie dzialaja. Po wielu probach udaje mi sie skontaktowac z domem. Bez skutku probuje dodzwonic sie do pracujacych niemalze tuz pod wiezami kolegow.
Piec godzin i 400 kilometrow pozniej docieram wreszcie do domu.

Epilog

Dzien pozniej wrocilem do pracy. Co kilka chwil moj wzrok kierowal sie w strone dymiacych pozostalosci World Trade Center. Jakas magiczna sila ciagnela mnia ku temu miejscu. Zdecydowanie nie byla to ciekawosc gapia zatrzymujacego sie na miejscu wypadku drogowego - to czesc budzila we mnie najwieksze opory. Z jednej strony zdawalem sobie sprawe z tego co mnie w 'Ground Zero' czeka , z drugiej czulem, ze bedac naocznym swiatkiem jestem to winny ofiarom tragedii.
Kilka tygodni pozniej na wlasna prozbe rozpoczelem prace w akcji wydobywczej przy World Trade Center.
Bralem udzial w inspekcji i poglebianiu toru wodnego, ktorym ogromne barki wywozily tony wydobytego materialu. Przeprowadzilem takze inspekcje zalanych kanalow kolei srednicowych. Przez kilkanascie miesiecy pracowalem przy umacnianiu scian retencyjnych odzielajacych wykop od rzeki Hudson zarowno od strony WTC, jaki nurkujac pod budynkiem American Express.

Gdy poraz pierwszy zobaczylem 'Ground Zero' przytlumil mnie ogrom zniszczan. Oczywiscie spodziewalem sie ruin - mialem juz wczesniej okazje widzec budynek wysadzony przez firme rozbiorkowa. To co mnie zaskoczylo to fakt, iz ujzalem przed soba, wciaz jeszcze dymiaca, gore pylu z gdzie-niegdzie sterczacymi tregrami i pretami zbrojeniowymi. Dwa 110 pietrowe budynki z betonu, szkla i stali, 50 000 stanowisk pracy z biurkami, krzeslami, komputerami, dywanami wszystko to sproszkowane "na pyl".

Chwilami teren WTC przypominal zwyczajny plac budowy: koparki, spychacze, ciezarowki, dzwigi i robotnicy. Tylko obecnosc strazakow i policjantow, ktorzy skrupulatnie przesiewali kazda garstke pylu w poszukiwaniu ludzkich szczatkow i dowodow rzeczowych przypominala o zaistnialej tragedii. W rutynie dnia pracy staralem sie znalezc zapomnienie. Co jakis czas jednak, okrutna rzeczywistosc niszczyla misternie sklecony plan. W miejscu gdzie jeszcz przed chwila wrzala praca, poszukiwawczy pies z oddzialu K-9 odnajdywal trop. Strazacy z FDNY rozpoczynali kopanie. Po chwili charakterystyczny zapach obwieszczal wszystkim w poblizu, ze znaleziono kolejne zwloki. Ludzkie szczatki, w plastikowym worku, umieszczano na noszach i przykrywano amerykanska flaga. Na calym placu budowy zamierala praca.
W absolutnej ciszy, w obecnosci kapelana strazy pozarnej, poprzez ludzki szpaler utworzony przez strazakow, policjantow i robotnikow, niesiono nosze do oczekujacego na szczycie rampy ambulansu.
Przed oczami mialem "Tryumf Smierci" Breugela Starszego.

Wraz ze mna pracowali Nelson Elaias i Neil Jaslowski, ktorzy 11 wrzesnia 2001 roku cudem unikneli smierci, uciekajac posrod spadajacych na ich glowy szczatkow Boeinga 767 lot numer 11, ktory uderzyl w Polnocna Wieze. Spotkalem takze Hectora Anguite i Adama Berardi, ktorzy w chwili katastrofy wykonywali nurkowanie penatracyjne (150 metrow w poziomie) pod zbudowanym na palach budynkiem American Express, bezposrednio przylegajacym do World Trade Center. Gleboki szok psychiczny sprawil , iz Adam postanowil juz nigdy wiecej nie nurkowac zawodowo. Hector natomiast, starajac sie za wszelka cene ratowac swoj ukochany motocykl marki Harley Davidson, pozostawil pod gruzami swoj helm nurkowy oraz ubranie wraz z portfelem i zmuszony byl dotrzec do domu jadac na motocyklu w mokrym skafandrze.

Jednego dnia pomiedzy gruzami dostrzeglem fragment ogromnej, stalowej belki konstrukcyjnej, tworzacej szkielet budynku. Jeden z jej koncow, poddajac sie sile ognia, pek tworzac przy tym, jak gdyby polowe krzyza. Kierowany jakims wewnetrznym impulsem, siegnelem po palnik i drzaca reka wycialem reszte.
Po naradzie z zona postanowilem wyslac wazacy kilkadziesiat kilogramow krzyz do bliskiego naszym serca kosciola Swietego Stanislawa Kostki w Warszawie, gdzie w 1984 roku udzielal na slubu ksiadz Jerzy Popieluszko. Obecnie krzyz wyeksponowany jest w przykoscielnym muzeum.

Pracowalem po 12-14 godzin dziennie przez siedem dni w tygodniu, co wraz z dojazdem (dla mnie okolo 2 godzin w jedna strone) nie pozostawialo wiele czasu na zycie rodzinne. Wiele razy w czasie trwania akcji, wstajac o czwertej rano, po kolejnej zarwanej nocy, postanawialem sobie, ze to juz koniec - moj ostatni dzien.
Zmeczenie fizyczne i psychiczne zdawaly sie potwierdzac slusznosc tej decyzji. Kiedy jednak, po skonczonej zmianie oposzczalem 'Ground Zero', przez jedna z bram udekorowena kwiatami, swieczkami i zdjeciami ofiar, napotykalem stojacych tam ludzi, spontanicznie dziekujacych nam za wkladany wysilek, w mysli postanawialem sobie: "Jeszcze jeden tydzien!". Pewnego razu przy jednej z bram spostrzeglem starsza kobiete w zalobie, trzymajaca w reku zapalona swieczke. Kiedy przechodzilem obok, staruszka spojrzala mi prosto w oczy i wyszeptala: "ThankYou! God bless!"(Dziekuje! Niech cie Bog blogoslawi!). W tym momencie zrozumialem, ze jestem czescia czegos wiekszego i ze zostane tu jak dlugo bedzie potrzeba.
Podswiadomie czulem takze, iz jedynym sposobem na uporanie sie z dreczacymi moja psychike obrazami tragedii, bylo aktywne wspoluczestnicto w akcji ratowniczej i procesie odbudowy.


Patrzac z perspektywy lat zdaje sobie sprawe, ze 11 wrzesnia 2001 roku byl jednym z najitensywnieszych emocjonalnie wydzarzen w moim zyciu. To co widzialem pozwolilo mi docenic rzeczy, ktore czesto uwazamy za nam nalezne, pozwolilo takze spojrzec w innym swietle na zycie, na jego wartosc i przemijanie.
 
 
apis77 



Stopień: CMAS *
Kraj:
Poland

Wiek: 40
Dołączyła: 16 Kwi 2005
Posty: 290
Skąd: Lublin
Wysłany: 10-09-2006, 09:43   

...chąc niechcąc stałeś się bohaterem tamtych dni....
Moja przyjacióka, ktora pracowala w bliskiej okolicy World Trade Center na szczescie tego dnia miała wolny dzien, ale zgineli tam inni jej i moi znajomi.... w imieniu ich rodzin ja dziekuje Ci za to poswiecenie... zreszta tego nie da sie wyrazic slowami...po prostu dziekuje...
 
 
 
Victoria 



Stopień: DM, Adv. Nitrox
Kraj:
Poland

Wiek: 42
Dołączyła: 04 Cze 2003
Posty: 922
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-09-2006, 14:08   Re: 5 LAT- ROCZNICA 11 WRZESNIA - WSPOMNIENIA

Dziekuje za wzruszajace wspomnienia, bardzo dziekuje.
 
 
 
zielas 

Stopień: CMAS P4 / DM
Kraj:
Poland

Dołączył: 15 Lip 2006
Posty: 175
Skąd: POZnan*
Wysłany: 10-09-2006, 14:36   

Dobrze, że są tacy ludzie na świecie. Nazywajmy ich bohaterami.

M.

______________________________

Zajrzyj: forum-nuras.com
 
 
 
TomekR 



Kraj:
Micronesia

Dołączył: 19 Lip 2004
Posty: 946
Skąd: Connecticut, USA
Wysłany: 10-09-2006, 15:30   

Hej ! dzieki za mile slowa, ale bohaterami byli ludzie, ktorzy tego dnia zgineli ratujac innych.

Mnie szczegolnie utkwila w pamieci historia Moiry - policjantki z PAPD(Policja Portowa), ktora cztery razy wchodzila do plonocej Wiezy Poludniowej pomagajac w ewakuacji mniej sprawnym ludziom, za piatym razem nie zdazyla juz wyjsc....
Bylem na miejscu, kiedy znaleziono jej hmm... cialo, fragment munduru z widocznym nazwiskiem. Byl tam, tez jej maz, rowniez policjant z PAPD, ktory zawsze pracowal na inna zmiane niz zona, by mogli zajmowac sie ich wtedy trzyletnia corka.
Caly ten dzien sklada sie z takich historii...
pzdr
Tomek
PS. A to zdjecie krzyza, o ktorym wspominam powyzej.
 
 
Mania 



Stopień: ale o co chodzi?
Kraj:
Poland

Dołączyła: 06 Maj 2003
Posty: 3999
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-09-2006, 15:56   

Dzieki Tomku za piekne opowiadanie

Mania
 
 
 
Dorota i Wojtek 



Stopień: Instruktorzy GUE
Kraj:
Poland

Dołączył: 11 Lut 2003
Posty: 1986
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-09-2006, 18:30   

Witaj Tomku.

TomekR napisał/a:
zrozumialem, ze jestem czescia czegos wiekszego i ze zostane tu jak dlugo bedzie potrzeba


Część Ciebie pozostanie tam na zawsze...
...tak samo jak wiara w ludzi takich jak Ty, pozostanie w tych, którym dałeś dużo więcej niż tylko ciężką pracę...


Z Dużym Szacunkiem - Dziękujemy.
 
 
KasiaK 



Stopień: full tmx IANTD
Kraj:
Poland

Wiek: 37
Dołączyła: 23 Maj 2005
Posty: 2282
Skąd: chyba dokąd....
Wysłany: 10-09-2006, 20:13   

ehhh

bardzo dziękuje
K.
 
 
 
Bezelbubek 


Stopień: Rescue/Deep
Kraj:
Poland

Wiek: 44
Dołączył: 10 Lip 2006
Posty: 41
Skąd: warszawa
Wysłany: 11-09-2006, 09:45   

Takie wspomnienia są zawsze potrzebne żeby pamiętać co jest czarne, a co białe. Co jest draństwem, a co bohaterstwem. Co jest okrucieństwem, a co cierpieniem.

Szacunek Tomku.
 
 
 
Fother 



Stopień: OC/CCR Instructor
Kraj:
Poland

Dołączył: 05 Sty 2002
Posty: 273
Skąd: Częstochowa
Wysłany: 11-09-2006, 19:36   

Witaj Tomku
Nie czytałem Nitrox-u i nie widziałem o Twoim udziale w tym tragicznym wydarzeniu,
myślę że to co robisz teraz w pracy i poza nią to dowód na to że żadna ciemna siła nie zabije w nas wiary w życie, w nasz świat.
Pozdrawiam
 
 
Adam Frajtak
[Usunięty]

Wysłany: 11-09-2006, 20:05   

Najgorsze w tym wszystkim jest to ze ofiar ataku na WTC jest co raz wiecej praktycznie codziennie w Iraku i Afganistanie umieraja ludzie :cry:
 
 
didi 

Stopień: aow padi
Dołączyła: 03 Lip 2006
Posty: 24
Skąd: nie w polsce
Wysłany: 23-09-2006, 12:09   

szacunek i wspolczucie naleza sie rowniez tym niewinnym ludziom cywilom ktorzy zgineli w nastepstwie calej tej tragedii WTC w innych krajach.nie zapominajmy ze na swiecie sa nie tylko amerykanie.wiec ..nie tylko NY,szacunek i minuta ciszy dla wszystkich ktorzy sa wplatani w ten glupi konflikt.rocznica 11 wrzesnia nie znaczy tylko biednej ameryki...to data od ktorej zaczelo sie bezsensowne zabijanie niewinnych ludzi na calym swieci
 
 
MayeczkaIńsko
[Usunięty]

Wysłany: 30-09-2006, 18:14   

Warto poczytać ...
 
 
TomekR 



Kraj:
Micronesia

Dołączył: 19 Lip 2004
Posty: 946
Skąd: Connecticut, USA
Wysłany: 01-10-2006, 21:35   

scaner napisał/a:
Najgorsze w tym wszystkim jest to ze ofiar ataku na WTC jest co raz wiecej praktycznie codziennie w Iraku i Afganistanie umieraja ludzie :cry:


Umieraja takze w Nowym Jorku - strazacy, robotnicy, policjanci, ktorzy brali udzial w akcji ratunkowej. Dlugotrwala ekspozycja mieszaniny toksycznych dymow, pylu z sproszkowanego betonu i innych swinstw degeneruje ich pluca. Okolo 80% ludzi pracujacych przy WTC odczuwa takie czy inne objawy - kilkunastu z nich juz przestalo...

didi napisał/a:
szacunek i wspolczucie naleza sie rowniez tym niewinnym ludziom cywilom ktorzy zgineli w nastepstwie calej tej tragedii WTC w innych krajach.


Niewinnym cywilom???? A kim byli ludzie w wiezach WTC ???
O ile natomiast pamietam relacje telewizyjne z tych dni z "innych krajow" to przewazaly w nich radosne plonsy i skowyty z powody tragedii w Nowym Yorku.

didi napisał/a:
nie zapominajmy ze na swiecie sa nie tylko amerykanie.wiec ..nie tylko NY,szacunek i minuta ciszy dla wszystkich ktorzy sa wplatani w ten glupi konflikt.


O ile mnie pamiec nie myli to 11 wrzesnia ludzie zgineli tylko w Ameryce i oni tez byli niewinnymi cywilami. Bez wzgledu na to jak potoczyla sie historia ten dzien nalezy do nich i tylko do nich! Ci ktorzy tego dnia zgineli nie mieli nic wspolnego z wojna w Iraku, czy w Afganistanie.
To co piszesz to troch jak wspominanie cywilnych ofiar alianckich nalotow dywanowych na niemieckie miasta podczas apelu poleglych w.... Oswiecimiu.

didi napisał/a:
rocznica 11 wrzesnia nie znaczy tylko biednej ameryki...to data od ktorej zaczelo sie bezsensowne zabijanie niewinnych ludzi na calym swieci


Zabijanie ludzi nie zaczelo sie 11 wrzesnia - jest tak stare jak sama ludzkosc.
Konserwatywny bilans prezydentury Hussaina (14 lat) wspomina ponad 40 000 wymordowanych - srednio 7,8 osoby na dzien. Prawie sielanka!
Piec lat rzadow talibow w Afganistanie to 'tylko' ok. 6-8 tys (za BBC). To nieco ponad 3 osoby na dzien. Czasy pokoju, prawda?

Wracajac do tekstu, oczywiscie jest bardzo subiektywny, wrecz osobisty -jest przeciez zapisem tego co widzialem: ataku na 'moj dom' (hmm....miejsce w ktorym pracuje), ataku na moich przyjaciol - jest zapisem jednego z najintensywniejszych przezyc w moim zyciu.
Opis zdecydowalem sie zamiescic, aby przypomniec tragiczne wydarzenia tamtego dnia: smierc, zniszczenie, ale rowniez humanizm i heroizm. Nie probuje w nim znalezc odpowiedzi na pytania: kto i dlaczego? Nie ma w nim jawnej lub ukrytej politycznej agendy i tak prosze aby byl odczytywany.

Jezeli urazilem tym opisem czyjes uczucia to przepraszam, ale innaczej odbiera sie tragedie w wieczornych wiadomosciach, a inaczej gdy jest sie jej bezposrednim uczestnikiem.
Mam nadzieje i goraco zycze wszystkim by nigdy takiej okazji nie mieli!
pozdr
Tomek
 
 
didi 

Stopień: aow padi
Dołączyła: 03 Lip 2006
Posty: 24
Skąd: nie w polsce
Wysłany: 12-10-2006, 10:49   

drogi Tomku.nie bede odpowiadala Ci na twoje bezsensowne czepianie sie i doprawianie "teori" do wyciaganych z kontekstu slow.wierze ze przezyles wielka tragedie i naprawde bardzo ci wspolczuje.i nie bede sie o to klocila....kazdy ma swoje zdanie.a ty moj drogi nie zapomnij mowic po polsku w swojej nowej ojczyznie:) pozdrawiam
 
 
TomekR 



Kraj:
Micronesia

Dołączył: 19 Lip 2004
Posty: 946
Skąd: Connecticut, USA
Wysłany: 16-10-2006, 02:24   

didi napisał/a:
wierze ze przezyles wielka tragedie

Przynajmniej zgadzamy sie w tym, ze to byla tragedia, bo juz sie przez chwile balem, ze dyskutuje z zwoleniczka teorii spisku typu: "tak naprawde, to UFO, a wlasciwie ich syjonistyczna frakcja zniszczyla wieze" czy :"samolotu wcale nie bylo to FBI,CIA,NSA, Mosad, KGB, LPR(niepotrzebne skreslic) zniszczylo wieze"

didi napisał/a:
kazdy ma swoje zdanie

I tu znowu sie zgadzamy. Ja tylko staram sie uzywac argumentow merytorycznych zamiast inwektyw typu "glupia wojna" czy "bezsensowne teorie".

didi napisał/a:
a ty moj drogi nie zapomnij mowic po polsku w swojej nowej ojczyznie

Choc posiadam kilka paszportow i mieszkalem w kilku krajach, dla mnie Ojczyzna jest tylko jedna. W miare mozliwosci, tu na obczyznie, mimo uplywajacych lat staram(y) sie 'pielegnowac' moja/nasza polszczyzne. Czytajac natomiast Twoje, w tym watku kontrybucje sugerowalbym odswiezenie podstaw semantyki i interpunkcji.
pzdr
Tomek
 
 
jcsjacekj 



Stopień: SSI (lvl 3)
Kraj:
Poland

Wiek: 45
Dołączył: 21 Lis 2004
Posty: 1381
Skąd: N53,73642E20,50556
Wysłany: 18-02-2007, 23:33   

Przypadkowo znalazłem fotkę WTC po ataku w niezłej jakości.

Zdjecie satelitarne WTC po ataku (814 KB)
 
 
Smok
[Usunięty]

Wysłany: 19-02-2007, 08:41   

jcsjacekj napisał/a:
Zdjecie satelitarne WTC po ataku


Nie satelitarne tylko lotnicze, celem zdjęcia było WTC, widoczny zbieg perspektywiczny na pozostałych budynkach. Tak jak Koń Trojański przeszedł do historii wojskowości, tak atak na WTC stał się kolejnym krokiem w podstępie.

pozdrawiam rc
 
 
jcsjacekj 



Stopień: SSI (lvl 3)
Kraj:
Poland

Wiek: 45
Dołączył: 21 Lis 2004
Posty: 1381
Skąd: N53,73642E20,50556
Wysłany: 19-02-2007, 11:29   

Smok napisał/a:
Nie satelitarne tylko lotnicze


No tak, oglądałem satelitarne i się walnąłem.

Tak przy okazji - trochę materiałów (zdjęcia, filmy) z tragedii WTC http://www.weatheranswer...._Center_091101/
 
 
TomekR 



Kraj:
Micronesia

Dołączył: 19 Lip 2004
Posty: 946
Skąd: Connecticut, USA
Wysłany: 11-09-2015, 15:23   

wierzyc sie nie chce, ze to juz 14 lat....

[ Dodano: 11-09-2016, 12:38 ]
15
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Dodaj do: Wypowiedź dla Wykop  Wypowiedź dla Facebook  Wypowiedź dla Wyczaj.to  Wypowiedź dla Gwar  Wypowiedź dla Delicious  Wypowiedź dla Digg  Wypowiedź dla Furl  Wypowiedź dla Google  Wypowiedź dla Magnolia  Wypowiedź dla Reddit  Wypowiedź dla Simpy  Wypowiedź dla Slashdot  Wypowiedź dla Technorati  Wypowiedź dla YahooMyWeb
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi
umieszczanych przez użytkowników na Forum. Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24
godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.
Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko
FORUM-NURAS topic RSS feed