Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 10-11-2010, 01:31
Syrenka_013 napisał/a:
nie uwazam, ze nie potrafi, ale zawsze zakladam, ze moze sie tak zdarzyc i jestem czujna
I tak jest dobrze - zawsze w nurkowaniu należy być ostrożnym, a podwójnie, gdy nurkujesz z nieznajomym.
Wracając do przystanku - chyba jestem tym nie istniejącym nurkiem- jestem rec i potrafię wynurzać się z dowolną prędkością, co więcej, w klubie gdzie nurkuję wszyscy to potrafią.
Jest to normalny element szkolenia.
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 10-11-2010, 07:13
nuras5 napisał/a:
Wracając do przystanku - chyba jestem tym nie istniejącym nurkiem- jestem rec i potrafię wynurzać się z dowolną prędkością, co więcej, w klubie gdzie nurkuję wszyscy to potrafią.
Jest to normalny element szkolenia.
Wojtas absolutnie tego nie neguję. Ale pamiętam jak dla mnie taka umiejętność kiedyś znaczyła to, że np. na kursie P2 wylazłem z 20 m na powierzchnię na płetwach, z pustym jacketem i automatem w ręku, przestrzegając prędkości 10 m/min (kurcze podduszony z lekka wyszedłem ). Znacznie później zrozumiałem a jeszcze potem nauczyłem, jak wynurzyć się z zadaną prędkością, i to jeszcze płynnie zmieniając ją w trakcie wynurzenia (no to ostatnie wciąż trenuję, jeszcze nie jest idealnie) BEZ RUSZANIA PŁETWAMI, wisząc w toni. I myślę, że to jest różnica, o której mówi Michał.
Co do umiejętniści instruktorskich. Doleję trochę oliwy do ognia ale powiem tak: Doskonały nurek wcale nie musi być świetnym instruktorem, zaś przeciętny nurek może być całkiem nizłym. Jedno z drugim niekoniecznie musi iść w parze. Choć bez wątpienia, instruktor, który potrafi np. zabrać trójce poopiecznych manometry i powiesić je na manifoldach, tak, że tego nie zauważą (no fakt, kursanci w ślepych maskach ale zawsze...) ma dużo lepszy warsztat niż ten, który tego nie potrafi (Michał, Margita pamiętacie, prawda? )
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 10-11-2010, 07:57
hubert68 napisał/a:
jak wynurzyć się z zadaną prędkością,
Co rozumiesz przez "zadaną"? Ja piszę o prędkości 10, 5, 2 m/min - czyli prędkością jaką wybiorę.[Nikt mi jej nie zadaje.]
hubert68 napisał/a:
jak wynurzyć się z zadaną prędkością, i to jeszcze płynnie zmieniając ją w trakcie wynurzenia (no to ostatnie wciąż trenuję, jeszcze nie jest idealnie) BEZ RUSZANIA PŁETWAMI,
Co żeście się tak uparli na te płetwy? Czy one Wam przeszkadzają?
Na najbliższym nurkowaniu, sprawdzę czy nimi ruszam w czasie wynurzania - do tej pory nie zwracałem na to uwagi - robię to odruchowo. Do zmiany prędkości wynurzania głównie używam płuc i spuszczam nadmiar powietrza.
[ Dodano: 10-11-2010, 07:59 ]
hubert68 napisał/a:
Doskonały nurek wcale nie musi być świetnym instruktorem, zaś przeciętny nurek może być całkiem nizłym.
Oczywiście - instruktor musi umieć uczyć- na tym polega jego praca.
Trener nie musi być mistrzem olimpijskim.
[ Dodano: 10-11-2010, 08:08 ]
hubert68 napisał/a:
zabrać trójce poopiecznych manometry i powiesić je na manifoldach, tak, że tego nie zauważą (no fakt, kursanci w ślepych maskach ale zawsze...) ma dużo lepszy warsztat
Hubert - sorki, dla mnie są to wygłupy instruktorskie, mające pokazać kursantowi "jaki to ja jestem wielki, wspaniały nurek,a ty jeszcze wiele musisz się uczyć odemnie".
NIe widzę innego praktycznego zastosowania takich działań pod wodą.
Ostatnio zmieniony przez nuras5 10-11-2010, 08:01, w całości zmieniany 1 raz
Pytanie, czy psikusy robi się w jakimś celu czy po prostu dla zabawy. IMO celem psikusa jest zwrócenie na coś uwagi, podkreślenie czegoś. jeżeli kursant ma gdzieś niedbale zarzuconego octo, to można pokusić się OOG. również można sytuację OOG spowodować jeżeli kursant nie kontroluje swojego gazu. Ale przyznaję, psikusom dla samej zabawy mówię NIE
Wiek: 48 Dołączył: 23 Sie 2006 Posty: 882 Skąd: Płock
Wysłany: 10-11-2010, 09:44
nuras5 napisał/a:
Hubert - sorki, dla mnie są to wygłupy instruktorskie, mające pokazać kursantowi "jaki to ja jestem wielki, wspaniały nurek,a ty jeszcze wiele musisz się uczyć odemnie".
NIe widzę innego praktycznego zastosowania takich działań pod wodą.
Nie znam tego instruktora, ale czytając relację jego kursantów jaskiniowych, śmiem twierdzić, że mylisz się oceniając te "psikusy" jako żarty...
hubert68 napisał/a:
Doskonały nurek wcale nie musi być świetnym instruktorem, zaś przeciętny nurek może być całkiem niezłym. Jedno z drugim niekoniecznie musi iść w parze.
nuras5 napisał/a:
Oczywiście - instruktor musi umieć uczyć- na tym polega jego praca.
Trener nie musi być mistrzem olimpijskim.
Święte słowa. Uważam, że każdy z nas świadomie czy nie, spotkał się z instruktorem bez 2k nurkowań, bez 100m na digitalu, a mimo to szkolących swoich nurków w jakości niepodlegającej dyskusji.
p.s.
swoją drogą ... też nie kumam do czego służy te ćwiczenie z manometrem na manifoldzie. Może chodzi o to:
- Nie masz manometru? Masz go z tyłu... Śęgnij... No widzisz, jednak sięgasz do zaworów:)
Wiek: 52 Dołączył: 15 Mar 2010 Posty: 1532 Skąd: Jaworzno
Wysłany: 10-11-2010, 13:04
Grotto8 napisał/a:
p.s.
swoją drogą ... też nie kumam do czego służy te ćwiczenie z manometrem na manifoldzie.
Jak sobie czytałem ten opis to wogóle nie pomyslałem o psikusie. Pomyślałem że ponieważ kurasnci byli w ślepych maskach i może wykonywali coś stresującego to isntruktor chciał widzieć ich manometry i jednym spojrzeniem kontrolować całej trójce ile mają. A zrobił to nie tyle tak "aby tego nie zauważyli" tylko tak aby nie przerywać ćwiczenia...
Zaproszone osoby: 1
Wiek: 43 Dołączyła: 09 Mar 2008 Posty: 533 Skąd: Kraków
Wysłany: 10-11-2010, 16:39
styx napisał/a:
Takie akcje zwykle mają budować czujność kursantów. To co robią po zauważeniu braku/dyslokacji sprzętu też jest istotne...
ooo - a co robią na przykład?
mi samej zdarza się umieścić manometr w dziwnym miejscu - np. kiedyś "przypiął się" do stejdża - i przy klarowaniu nagle patrzę - "o manometr, jak miło". potem gdzieś nim ciepnęłam (na chwilę) a potem zapomniałam (na chwilę) no i po chwili- hmmm... miałam się zająć manometrem, ale udało się go zlokalizować po pewnym czasie zupełnie w niespodziewanym miejscu.
aaa - żaden instruktor nie maczał w tym palców
**
w sumie słyszałam o takich psikusach, ale mi na początku przyszło by do głowy że sama go jakoś źle przypięłam.
widziałam kiedyś jak kursant, po tym jak zakręcono mu zawór, poprosił (wyjątkowo spokojnie) o powietrze bo sądził że (sic!) naprawdę mu się skończyło ! ! !
w sumie jak się "wie" że instruktor będzie robił "psikusy" to się jest na to nastawionym i stres jest mniejszy, a co jak się nie wie?
ost. czytałam relację z kursu jaskiniowego gdzie jedna z syt. awaryjnych zdarzyła się naprawdę (tzn. zakręciła się gałka twina o strop) co działo się podczas symulowanych syt.aw.
w sumie nieźle - naprawdę sobie wszyscy poradzili
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 10-11-2010, 16:56
nurkot napisał/a:
mi samej zdarza się umieścić manometr w dziwnym miejscu
Ja również tak mam, ale nie stanowi to problemu- po prostu sięgam ręką do 1 stopnia automatu i ciągnąc po wężu znajduję, obojętnie czy to manometr czy octopus.
Dalej nie widzę sensu w takim "utrudnieniu".
[ Dodano: 10-11-2010, 16:59 ]
piotrkw napisał/a:
Wojtek , nie rób tego , ciesz cię jak do tej pory, pobytem pod wodą. !!!!
Dzięki, chyba masz rację, nie dajmy się zwariować.
Zaproszone osoby: 1
Wiek: 43 Dołączyła: 09 Mar 2008 Posty: 533 Skąd: Kraków
Wysłany: 10-11-2010, 17:08
nuras5 napisał/a:
nurkot napisał/a:
mi samej zdarza się umieścić manometr w dziwnym miejscu
Ja również tak mam, ale nie stanowi to problemu- po prostu sięgam ręką do 1 stopnia automatu i ciągnąc po wężu znajduję, obojętnie czy to manometr czy octopus.
Dalej nie widzę sensu w takim "utrudnieniu".
oczywiście że nie stanowi to problemu, dlatego... nie jest to utrudnienie.
a jeśli kursant w ogóle nie spojrzy na manometr?
świadomość siebie i sprzętu pod wodą jest ważna i jej brak doprowadził do nie jednego wypadku..
z pktu widzenia osoby, która kiedyś była BAARDZO nieświadoma siebie i sprzętu pod wodą. a niestety główną przyczyną było początkowo... ziiimno.
nuras5 napisał/a:
piotrkw napisał/a:
Wojtek , nie rób tego , ciesz cię jak do tej pory, pobytem pod wodą. !!!!
Dzięki, chyba masz rację, nie dajmy się zwariować.
ee, dlaczego od razu wariować i nie spróbować? warto właśnie wiedzieć co się dzieje z nogami podczas wynurzania, co się dzieje z płetwami. w ogóle warto wiedzieć co się z nami dzieje pod wodą w różnych momentach.
ja np. ostatnio zauważyłam że w stresie układam płetwy w pionie, spinam mięśnie i głowę opuszczam gdzieś w dół.. no bo o oddechu to już się nauczyłam myśleć, ale jeszcze jest to spięcie nadmierne.....
podwieszenie manometrów?
takie psikusy w stylu "zielonej nocy" na obozie, lub żarcików w podstawówce, swiadczą o klasie instruktora?
jasne.....
W sytuacji symulowanej utraty widocznosci (kursanci w czarnych maskach) bardzo wygodnie jest przypiac ich manometry w okolicy manifoldu i z gory miec wglad na "stan licznika" kazdego z nich. Im w tym momencie manometry nie sa potrzebne - szacuja pozostala ilosc gazu w glowie na podstawie uplywajacego czasu i czestotliwosci oddechow. Wiec tak naprawde nie sa to zadne psikusy.
Ostatnio zmieniony przez majki 10-11-2010, 17:38, w całości zmieniany 2 razy
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 10-11-2010, 19:55
mi_g napisał/a:
Jak sobie czytałem ten opis to wogóle nie pomyslałem o psikusie. Pomyślałem że ponieważ kurasnci byli w ślepych maskach i może wykonywali coś stresującego to isntruktor chciał widzieć ich manometry i jednym spojrzeniem kontrolować całej trójce ile mają. A zrobił to nie tyle tak "aby tego nie zauważyli" tylko tak aby nie przerywać ćwiczenia...
Dokładnie tak było.
majki napisał/a:
W sytuacji symulowanej utraty widocznosci (kursanci w czarnych maskach) bardzo wygodnie jest przypiac ich manometry w okolicy manifoldu i z gory miec wglad na "stan licznika" kazdego z nich. Im w tym momencie manometry nie sa potrzebne - szacuja pozostala ilosc gazu w glowie na podstawie uplywajacego czasu i czestotliwosci oddechow. Wiec tak naprawde nie sa to zadne psikusy.
No właśnie, bo to Michał nam te manifoldy poodwieszał. Dodatkowo na koniec kazał nam oszacować ile zostało nam gazu przed spojrzeniem na manometr. Swoją drogą do tej pory wspominam to jako jedno z najciekawszych ćwiczeń pod wodą... A porównanie przyszło mi do głowy z zupełnie innego powodu. Na innym kursie, inny instruktor zakręcał mi zawory w twinie. Po dwóch próbach, wiedziałem kiedy się do mnie zbliża i szykowałem już ręke do odkręcania... To porównanie - kidy Michał się zbliżał było to totalne zaskoczenie, kiedy drugi kolega - wiedziałem o tym jak był ode mnie kilka metrów...
nuras5 napisał/a:
Co rozumiesz przez "zadaną"? Ja piszę o prędkości 10, 5, 2 m/min - czyli prędkością jaką wybiorę.[Nikt mi jej nie zadaje.]
"Zadaje" ją plan nurkowania. Jak pisałem prędkość jest zmienna. Najpierw 9 m/min, potem 6 m/min, potem 3 m/min. Wreszcie od 21 m do powierzchni, zgodnie z planem dekompresji, zatrzymując się co 3 metry.
nuras5 napisał/a:
Co żeście się tak uparli na te płetwy? Czy one Wam przeszkadzają?
W zasadniczo nic. Ale generalnie kontrola pływalności płetwami jest gorszym rozwiązaniem. Płetwy nie zawsze są w stanie rozwiązać problem, wynikający z braku kontroli prędkości wynurzenia. Żeby "dać z płetwy" w dół, trzeba ustawić się nogami do góry. To generuje, w przypadku nurkowania w suchym, ryzyko nieskontrolowania gazu w nogach skafandra.
nuras5 napisał/a:
Na najbliższym nurkowaniu, sprawdzę czy nimi ruszam w czasie wynurzania - do tej pory nie zwracałem na to uwagi - robię to odruchowo. Do zmiany prędkości wynurzania głównie używam płuc i spuszczam nadmiar powietrza.
I bardzo dobrze
nuras5 napisał/a:
Oczywiście - instruktor musi umieć uczyć- na tym polega jego praca.
Trener nie musi być mistrzem olimpijskim.
Cieszę się, że jesteśmy zgodni.
nuras5 napisał/a:
Hubert - sorki, dla mnie są to wygłupy instruktorskie, mające pokazać kursantowi "jaki to ja jestem wielki, wspaniały nurek,a ty jeszcze wiele musisz się uczyć odemnie".
NIe widzę innego praktycznego zastosowania takich działań pod wodą.
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 11-11-2010, 04:34
nurkot napisał/a:
która kiedyś była BAARDZO nieświadoma siebie
Nie wierzę - kobieta nieświadoma siebie??
nurkot napisał/a:
w ogóle warto wiedzieć co się z nami dzieje pod wodą w różnych momentach
I tu się zgadzam - warto wiedzieć co się z nami dzieje w MOMENTACH )
Nurkot , sorki nie mogłem się powstrzymać, chyba Cię nie uraziłem?
A poważnie
nurkot napisał/a:
nie spróbować? warto właśnie wiedzieć co się dzieje z nogami podczas wynurzania, co się dzieje z płetwami.
Bo te ciągłe próby, analizy psują radość i relaks nurkowania - pod wodą cieszę się tym co mnie otacza, a nie analizuję wszystko. Nie walczę pod wodą o przetrwanie - cieszę się środowiskiem -na technikę zwracam na tyle uwagę , ile wymaga tego bezpieczeństwo.
hubert68 napisał/a:
było to totalne zaskoczenie, kiedy drugi kolega - wiedziałem o tym jak był ode mnie kilka metrów...
No właśnie - czy nie lepiej uprzedzić kursanta, że będzie się obserwowało jego zużycie powietrza? Zaskoczenie nie jest pozytywnym elementem pod wodą.
hubert68 napisał/a:
Wreszcie od 21 m do powierzchni
Rozumiem - ja nie zaczynam dekompresji głębiej niż 21 m więc mnie to chyba nie dotyczy.
hubert68 napisał/a:
Ale generalnie kontrola pływalności płetwami jest gorszym rozwiązaniem. Płetwy nie zawsze są w stanie rozwiązać problem
Oczywiście - nie są rozwiązaniem samym w sobie, ale mogą wspomóc i ułatwić kontrolę wynurzania, dlatego nie widzę nic zdrożnego w używaniu ich.
hubert68 napisał/a:
Żeby "dać z płetwy" w dół, trzeba ustawić się nogami do góry. To generuje, w przypadku nurkowania w suchym, ryzyko nieskontrolowania gazu w nogach skafandra
Z płetwy nie musisz dawać w dół, a jeśli nie umiesz kontrolować gazu w nogach, najpierw należy opanować pływanie w suchym lub wrócić do pianki.
było to totalne zaskoczenie, kiedy drugi kolega - wiedziałem o tym jak był ode mnie kilka metrów...
No właśnie - czy nie lepiej uprzedzić kursanta, że będzie się obserwowało jego zużycie powietrza? Zaskoczenie nie jest pozytywnym elementem pod wodą.
To prawda, nie jest pozytywnym elementem podczas nurkowan turystycznych ale... wymaganym elementem niektorych szkolen jest "stresowanie studenta", podczas realnych scanariuszy (czyli z zaskoczenia).
Z kolei jednym z celow szkolenia technicznego jest wyeliminowanie slabych i nieprzygotowanych do danego poziomu nurkow. Jest to zgodnie z zasada, ze lepiej zniechecic do danego typu nurkowania lub spowodowac wzrost wiedzy i umiejetnosci do porzadanego poziomu niz wypuscic "bubla", ktory sie utopi bo nie potrafi skutecznie dzialac w stresie, ktory jest codziennoscia podczas pewnych nurkowan.
Spotkalem swietnie wytrenowanych nurkow, wszystkie umiejetnisci wspaniale demonstrowali na plytkiej, przejrzystej wodzie (podczas nurkowan skillsowych). Na "prawdziwych" nurkowaniach - w jaskini albo gleboko w wodzie otwartej byli tak oszolomieni i zestresowani, ze nie potrafili tego wszystkiego wykonac, niektorzy zamierali i blokowali sie totalnie. Dlatego osobiscie uwazam, ze brutalne zweryfikowanie odpornosci na stres jest obowiazkiem instruktora nurkowania technicznego.
Ostatnio zmieniony przez majki 11-11-2010, 11:50, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 23 Sie 2002 Posty: 1556 Skąd: Inowrocław
Wysłany: 11-11-2010, 12:50
majki napisał/a:
wymaganym elementem niektorych szkolen jest "stresowanie studenta", podczas realnych scanariuszy (czyli z zaskoczenia).
majki napisał/a:
lepiej zniechecic do danego typu nurkowania lub spowodowac wzrost wiedzy i umiejetnosci do porzadanego poziomu niz wypuscic "bubla", ktory sie utopi bo nie potrafi skutecznie dzialac w stresie, ktory jest codziennoscia podczas pewnych nurkowan.
Taką argumentację potrafię zrozumieć i zaakceptować - tym bardziej,że jako nurek rec nie znam się na szkoleniach technicznych.
instruktor, który potrafi np. zabrać trójce poopiecznych manometry i powiesić je na manifoldach, tak, że tego nie zauważą (no fakt, kursanci w ślepych maskach ale zawsze...) ma dużo lepszy warsztat niż ten, który tego nie potrafi (Michał, Margita pamiętacie, prawda? )
a ile radosci bylo
[ Dodano: 11-11-2010, 15:09 ]
nuras5 napisał/a:
Hubert - sorki, dla mnie są to wygłupy instruktorskie, mające pokazać kursantowi "jaki to ja jestem wielki, wspaniały nurek,a ty jeszcze wiele musisz się uczyć odemnie".
NIe widzę innego praktycznego zastosowania takich działań pod wodą.
widac, ze nigdy nie byles na kursie technicznym i nie masz zielonego pojecia "czym to sie je" nie wspomne juz o braku szacunku z jakim juz ktorys raz wyrazasz sie o kims, kogo umiejetnosci i poziomu nie znasz...
[ Dodano: 11-11-2010, 15:17 ]
Grotto8 napisał/a:
p.s.
swoją drogą ... też nie kumam do czego służy te ćwiczenie z manometrem na manifoldzie. Może chodzi o to:
- Nie masz manometru? Masz go z tyłu... Śęgnij... No widzisz, jednak sięgasz do zaworów:)
To o czym pisze Hubert nie bylo cwiczenim z chowaniem manometru. Juz wyjasniam:
- zespol trzech kandydatow na nurkow jaskiniowych trenuje symulacje calkowitej utraty widocznosci i powrotu w zespole po poreczowce do otworu
- zespol komunikuje sie dotykowo, na maskach ma czarne maski, ktore calkowicie uniemozliwiaja widzenie czegokolwiek
- oprocz skutecznego powrotu do otworu w takich warukach zespol ma za zadanie w swoich glowach kontrolowac czas i ilosc gazu, ktory ma w butlach
- INSTRUKTOR, KTORY CZUWA NAD TYM CWICZENIEM ZACZEPIA MANOMETRY KURSANTOW NA MANIFOLDZIE W WIDOCZNYM MIEJSCU TAK, ZEBY BEZ PRZERWY KONTROLOWAC POZIOM GAZU SWOICH WSZYSTKICH KURSANTOW (PLYNIE NAD NIMI)
Wiek: 55 Dołączył: 28 Maj 2009 Posty: 335 Skąd: 3-city
Wysłany: 11-11-2010, 18:17
Syrenka_013 napisał/a:
- zespol trzech kandydatow na nurkow jaskiniowych trenuje symulacje calkowitej utraty widocznosci i powrotu w zespole po poreczowce do otworu
- zespol komunikuje sie dotykowo, na maskach ma czarne maski, ktore calkowicie uniemozliwiaja widzenie czegokolwiek
- oprocz skutecznego powrotu do otworu w takich warukach zespol ma za zadanie w swoich glowach kontrolowac czas i ilosc gazu, ktory ma w butlach
Ja tam na nurkowaniu jaskiniowym nie znam się wogole więc z ciekawosci zapytam:po co ta kontrola "w głowie" ilości pozostalego gazu kiedy za zadanie mamy i tak wydostać sie z jaskini?Chodzi o oszacowanie: czy nam sie uda dotrzec do wyjscia czy może jednak zginiemy a jezeli tak to dokładnie okreslimy moment smierci?Lub może oszacowanie: podziele sie gazem z partnerem to zginiemy razem , a jak sie nie podziele to tylko on zginie ja dam rad?I jeszzce jedno pytanie: co z dekompresja w sytuacji gdy nic nie widzimy i nie jestesmy w stanie odczytac wskaznikow?Głebokośc i czas okreslamy "na czuja"?Pytam całkiem powaznie.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko