Strona Główna FORUM-NURAS
Froum dla nurkuj?cych i nie tylko ...

FAQFAQ  SzukajSzukaj  UżytkownicyUżytkownicy  GrupyGrupy    KalendarzKalendarz
RejestracjaRejestracja  ZalogujZaloguj  AlbumAlbum  Chat

Poprzedni temat «» Następny temat
przezylem Tsunami - dlugie
Autor Wiadomość
Mania 



Stopień: ale o co chodzi?
Kraj:
Poland

Dołączyła: 06 Maj 2003
Posty: 3999
Skąd: Warszawa
Wysłany: 10-01-2005, 17:08   przezylem Tsunami - dlugie

To jedna z historii, ktora mna wstrzasnela. Opowiedzial ja na Scubaboard Anglik - clive francis. Czasami nawet nie wiemy, kiedy stajemy sie prawdziwymi bohaterami. Chyle przed nim czolo.
(clive wyrazil zgode na opublikowanie jego opowiadania na Forum Nuras)


Z pewnością nie były to wakacje, które chciałbym przeżyć jeszcze raz.
Od początku coś szło źle. 2 dni wcześniej Emiraty Arabskie poinformowały nas, że mają za dużo ludzi w hotelu i że wszystko to udało się jakoś uporządkować o 5 po południu w dniu, w którym wyjeżdżaliśmy. Podczas przystanku w Dubaju spuchło mi oko. Polecieliśmy do Bangkoku, oko w tym czasie było całkiem poważnie spuchnięte i bolało. W szpitalu powiedziano mi, że mam absis, który trzeba usunąć - co oznaczało zakaz nurkowania przez tydzień.

Po tygodniu znalazłem się na safari w drodze do Similans. Kiepska widoczność, żadnej manty, ani rekinów wielorybich, pełno piasku i zniszczona rafa łowieniem ryb za pomocą dynamitu. Moim zdaniem nurkowanie tam jest kiepskie. 23 grudnia skończyło się safari i 25 pojechaliśmy do Kamala Beach, a 26 mieliśmy wycieczkę po wyspach Phi Phi, Maya Beach i Kai. Podróż zaczęła się normalnie, poszliśmy do jaskini Viking, potem dookoła Loh Sama Bay (wydaje mi się, że tak się nazywa). W każdym razie zatoka ma kształt litery U z dużym pinakielem na środku U. Niektórzy z naszej łodzi popłynęli karmić ryby, ja zrobiłem kilka zdjęć, a potem ubrałem syna (21 miesięcy) w kamizelkę ratunkową. Ponieważ kamizelka była za duża musiałem naprawdę porządnie ją związać i na wszelki wypadek nałożyłem na niego jeszcze jedną.

Daniel nienawidzi wody i zaczął płakać trzymając się mnie za szyję, więc wisiałem na końcu łodzi próbując go uspokoić. Na szczęście dla nas nie uspokoił się. Nagle ludzie zaczęli krzyczeć byśmy wracali na łódź. Szczerze – myślałem, że po prostu w wodzie jest rekin i pomyślałem – kurcze, a ja nie mam obudowy do aparatu.

Wzięto ode mnie Daniela, potem ja wspiąłem się i wszedłem na łódź. Wtedy powiedziano mi, że było trzęsienie ziemi i w stronę Phuket zbliżają się fale przypływowe. Obejrzałem się dookoła i zobaczyłem, że morze z niesamowitą prędkością cofa się, wyglądało to jak wodospad Niagara. Łódź najpierw uniosła się, potem spadała. Powiedziałem kapitanowi, by wycofał łódź jak najszybciej – inaczej roztrzaskamy się o skały, kiedy woda będzie wracała. Thaiowie kręcili się dookoła rzucając liny ludziom, którzy byli poza naszym zasięgiem.

Nic nie możemy zrobić – powiedziałem – mamy 10 osób na pokładzie, ruszmy się (no, powiedzmy, że użyte przeze mnie słowa znaczyły mniej więcej to).
Zaczęliśmy się wycofywać, kiedy fala właśnie nas wpychała na pinakiela. Wszystko co mogę powiedzieć to dzięki Bogu, że nie byłem w tym czasie w wodzie. To co wydawało mi się, że porusza się szybko, było niczym w porównaniu do tego co nadchodziło. Ludzie znajdujący się w wodzie zostali wepchnięci na 100 metrów w głąb wyspy, a następnie znów wepchnięci do morza w ciągu 5 sekund!!!!

Niektórzy szczęściarze, którzy mieli na sobie kamizelki ratunkowe starali się utrzymać na powierzchni. Nigdy nie myślałem, że można się w kamizelce ratunkowej znaleźć pod wodą. Nagle zobaczyliśmy 3 osoby – dwóch mężczyzn i chłopca dosłownie przelatujących nad nami. Rzuciliśmy linę, pierwszy z nich złapał ja, ale pozostała dwójka została zabrana z falą.

Mieliśmy właśnie wypływać kiedy zobaczyliśmy małą dziewczynkę płynącą w kałuży krwi. Pomogłem wydostać ją z wody. W chwili kiedy znalazła się na pokładzie czas zatrzymał się na jakieś 10 sekund. Każdy, dosłownie każdy stał i patrzył z otwartymi ustami i przerażeniem na twarzy. Czas znowu ruszył, kiedy jedna z Tajek z obsługi łodzi zaczęła krzyczeć „Boże, zróbcie cos, zróbcie cos!!!!”

Byłem jedyną osobą, która mogła się ruszyć, moja żona prawie zemdlała, jej przyjaciółka płakała, a reszta po prostu stała. Dziewczynka była pokiereszowana przez śrubę łodzi, pod którą rzuciła ją fala. Miała przecięcie wyglądające tak jakby ktoś użył miecza samurajskiego od szyi aż do ramion. Rana była otwarta na co najmniej 2,5 cm i wszystko co jest w środku było widoczne. Dodatkowo miała odcięty od kości mięsień uda, który trzymał się ciała tylko na skrawku skóry otwierając całe udo na widok. Kolejna rana to małe, ale głębokie nacięcie bicepsa, oraz tuż przy narządach rodnych – tam gdzie nogi łączą się.

Na ogół jak oglądałem jakieś filmy dokumentalne, które dotyczyły operacji chirurgicznych przełączałem kanał, ponieważ takie zdjęcia powodowały, że robiło mi się niedobrze.

Nie mając wyjścia zdjąłem z siebie koszulkę i owinąłem wokół jej uda. Szorty mojego syna wykorzystałem na kolejną ranę. Zwinąłem ręcznik i kazałem komuś go przyciskać do rany na ramieniu – głównie po to by zamknąć ranę. Kolejny ręcznik owinąłem wokół jej głowy. Po – jak mi się wydawało kilku minutach – nadal było pełno krwi wokół i wtedy zauważyłem jeszcze ranę z tyły jej głowy – i to bardzo głęboką – widać było bowiem kość czaszki. Zgarnąłem kolejny ręcznik I przyłożyłem do tej rany.

Powiedziałem załodze łodzi, że musimy jak najszybciej dostać się do najbliższego szpitala, ale załoga chciała wyciągnąć z wody kolejne osoby. Nie ma czasu, mówiłem, ona umiera.
Upłynęła niemal wieczność zanim skierowaliśmy się w stronę Phi Phi. Ale tam już nic nie było. Plaża zniknęła, ziemia była wiele centymetrów pod wodą. Ludzie machali, wołali o pomoc, a wszystko co mogło pływać było w wodzie. Po raz kolejny załoga łodzi chciała pozbyć się odpowiedzialności poprzez przeniesienie dziewczynki na większą łódź, ale powiedziałem, że nie ma mowy. Zabierzcie ją do szpitala i to już, natychmiast!

Nie wiem, czy postąpiłem mądrze, ale ponieważ straciła dużo krwi i zaczynała być w szoku, więc zatrzymałem łódź nurkową prosząc o tlen. Nie mieli! Zatrzymaliśmy więc kolejną i ta na szczęście miała tlen. Nie byłem pewny ile tlenu podać, więc ustawiłem go na połowę mocy, mając nadzieję, że to będzie OK. Popłynęliśmy w stronę Phuket, gdzie dotarliśmy w ciągu godziny, choć mnie wydawało się, że to były co najmniej 2 godziny. Facet, którego wyciągnęliśmy z wody okazał się być Czechem. Dziewczynka natomiast miała 9 lat i była z jego wycieczki. Facet próbował z nią rozmawiać podtrzymując ją na duchu i uspokajając.
Stale sprawdzałem jej stan, ale ponieważ łódź ciągle się bujała i zagłuszała rykiem silników, nie miałem jak sprawdzić jej pulsu. W związku z tym wszystko co mogłem robić to obserwować ruchy gałki ocznej i szczypać ją w palce stopy.

W którymś momencie jej skóra zaczęła być naprawdę zimna i szarawa. Myślałem, że umarła. Miałem łzy w oczach, wydawało mi się, że umiera w moich ramionach. Mimo to znowu uszczypałem ją w stopę. Musiałem to zrobić dwa razy, ale usłyszałem ciche westchnięcie.
Zacząłem krzyczeć do załogi – na brzegu niech stoi karetka, ona jest w stanie krytycznym! Odpowiedzieli mi, że tak, karetka już stoi. Kiedy dotarliśmy na miejsce nie było żadnej karetki tylko minibusik. Byłem wściekły. Dobrze, że nie miałem broni bo bym ich wszystkich wystrzelał. Zanieśliśmy ją do tego busika i pojechaliśmy do szpitala. Znowu musiałem ich poganiać. Użyjcie świateł, klaksonu, czegokolwiek!! Jeźdźmy jak najszybciej!!!!

Minęliśmy kilka policyjnych motorów, ale żaden z nich nie zaoferował nam eskorty.
Jak już dotarliśmy do szpitala jakimś cudem udało mi się ją podnieść i biegnąc krzyczałem po tajsku „ Szybko, ruszać się!”, a ci idioci przygotowali dla niej wózek inwalidzki.
Zanieśliśmy ją do sali i zacząłem wołać lekarza, przyszedł jakiś Szwed i jak mu pokazałem jej rany zapytał się czy jestem lekarzem. Nie, odpowiedziałem, jestem nurkiem. Ocenili jej rany, opatrzyli, a następnie czekała 6 godzin na operację. Poszedłem do szpitala następnego dnia. Tam spotkałem jej ojca. To był ten człowiek z chłopcem, jej bratem, który został porwany przez falę, ale jakoś udało mu się ocaleć i przedostać z Phi Phi do Phuket.

Nie mówił dobrze po angielsku, ja oczywiście nie mówię po czesku, ale po chwili uświadomił sobie, że jestem tym, który przywiózł ją do szpitala. Powiedział, że skan mózgu wskazuje, że wszystko jest OK., a kiedy pytałem o jej rany i palcami pokazywałem chodzenie, odpowiedział, że jest OK.

Tak więc mała dziewczynka przeżyła. Dałem mu mój adres e- mailowy, ale nie sądzę by kiedykolwiek napisał coś do mnie.

Czasami, jak ludzie pytają się mnie o całą tę historię wydaje mi się, że wszystko już jest OK. Czasami natomiast nie mogę przestać płakać. To przecież mogłem być ja z Danielem. Przecież ona mogła umrzeć w moich ramionach.

Taka jest moja historia z tsunami.
 
 
 
Art 



Wiek: 46
Dołączył: 13 Mar 2002
Posty: 373
Skąd: Zabrze/Warszawa
Wysłany: 10-01-2005, 18:10   

Napisałaś Mania, że długie a czyta się to z zapartym tchem... niby oglądamy to wszystko w telewizji ale ja nie potrafię ogarnąć tej tragedii jak widzę ją na ekranie telewizora (codziennie widzimy ludzką krzywdę, śmierć, kataklizmy) – dopiero takie opisy trafiają do mnie.

Nie wiem co powiedzieć...
 
 
 
kjar 



Stopień: MSD
Kraj:
Poland

Wiek: 65
Dołączył: 22 Lis 2003
Posty: 1366
Skąd: Szczecin
Wysłany: 10-01-2005, 18:46   

Kiedy pisze się, że zginęło 160 tysięcy osób, nie mozna sobie tak na prawdę uzmyslowić ogromu tragedii.
Dopiero, kiedy poznaje się historie konkretnych ludzi, wówczas człowiek ma szansę coś z tego zrozumieć.
 
 
Andrzej Kosko 



Stopień: ten sam ,co przedtem
Kraj:
Poland

Wiek: 69
Dołączył: 24 Maj 2004
Posty: 1742
Skąd: Stargard Szczeciński
Wysłany: 10-01-2005, 18:59   

Zawsze tak jest-pojedyncza ofiara to tragedia,potem już jest statystyka....
A ten Anglik jest super-wiedział,co i jak zrobić,aby ta dziewczynka przeżyła.
Pozdrawiam,Andrzej
 
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Dodaj do: Wypowiedź dla Wykop  Wypowiedź dla Facebook  Wypowiedź dla Wyczaj.to  Wypowiedź dla Gwar  Wypowiedź dla Delicious  Wypowiedź dla Digg  Wypowiedź dla Furl  Wypowiedź dla Google  Wypowiedź dla Magnolia  Wypowiedź dla Reddit  Wypowiedź dla Simpy  Wypowiedź dla Slashdot  Wypowiedź dla Technorati  Wypowiedź dla YahooMyWeb
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group

Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi
umieszczanych przez użytkowników na Forum. Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24
godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.

Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych.
Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania.
Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki.
Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko
FORUM-NURAS topic RSS feed