Wysłany: 04-07-2012, 13:28 Nasze prywatne małe kamienie milowe w nurkowaniu
Właśnie cyknęło mi napisanie tysięcznego postu, co skłania do refleksji - zwłaszcza, że za oknem upał, robić się nie chce, no i pewne rozprężenie - wiadomo, wakacje Poza główną refleksją (że liczba postów o rząd wielkości wyprzedza liczbę nurkowań ) zacząłem się zastanawiać - co ważnego za mną, co przede mną. Jednym zdaniem - takie drobne prywatne kamienie milowe w swoim własnym nurkowaniu...
Mam pytanie do Was, jako nurków o bardzo różnym doświadczeniu, zapatrywaniach itp. Jakie wydarzenia z Waszej nurkowej dotychczasowej kariery uznajecie za na tyle znaczące, że udział w nich to była dla Was jakaś jakościowa zmiana? W tym sensie, że to nie było po prostu nurkowanie numer 120 a potem 121 tylko coś takiego (innego? nowego? niespodziewanego?), że na coś otworzyło Wam oczy, że od tego momentu patrzyliście już zupełnie inaczej na swoje nurkowanie?
Nie muszą to być jakieś obiektywnie wielkie rzeczy, bo bardzo różne różności mogą być prywatnie jakoś znaczące. Ja na przykład jak się nad tym zastanawiam, to mi do głowy przychodzą dwa, dla niektórych może trywialne albo i zabawne przykłady:
1. Pierwsze zejście po opustówce na 20 metrów. Po kilku dniach taplania się w ciepłej wodzie w krzakach, znalazłem się nagle w ciemnym i zimnym miejscu, trzymając się liny, nieźle zestrachany. Po wyjściu na powierzchnię pomyślałem sobie, że TERAZ to już wiem, na czym polega to prawdziwe nurkowanie! Trochę wyłem z bólu jak mi zaczęło wracać czucie do kończyn (nurkowanie bez rękawiczek i w płetwach paskowych na gołe stopy) ale w tamtym momencie miałem poczucie, że teraz to już naprawdę wiem, o co chodzi
2. Drugie wydarzenie - niedawno mi Włodek przysłał filmiki ze mną z Łagowa i po raz pierwszy zobaczyłem siebie - tak z boku. Do tej pory oglądałem tylko zdjęcia i filmiki takich "profesjonalnych" nurków (trym, pływalność, suchy) i jakoś bycie nurkiem wiszącym poziomo widocznym na zdjęciu mi się wydawało takim symbolem większego profesjonalizmu. A tu proszę - widzę siebie! Nie jest może jakoś super poprawnie ani dostojnie, pewne elementy psują wizerunek (np. powiewająca z prądem wody długa metka jeszcze nie oderwana od skafandra ) ale nagle sobie uświadomiłem, że po kilku latach i kursach doszedłem gdzieś do miejsca, które jakoś tak nieświadomie zawsze mi się wydawało zarezerwowane dla tych technicznych, lepszych innych. Po obejrzeniu filmu od razu poszedłem do sklepu, kupiłem trzy rurki kanalizacyjne i zmajstrowałem sobie wieszak. Teraz to już w ogóle czuję, że wstąpił we mnie wyższy poziom wtajemniczenia, jestem niemalże po Tamtej Stronie
Wracając do pytania - jakie dotychczasowe wydarzenia z Waszych nurkowań pamiętacie jako bardzo charakterystyczne, otwierające oczy, powodujące jakościową różnicę w umiejętnościach czy samopoczuciu, takie wyraźne "przed" i "po"? Ciekawym, co mnie jeszcze czeka z tej kategorii - pierwszy Egipt, pierwsza setka, kurs jaskiniowy, pierwsza wizyta w komorze?
Okres jest ogórkowy, na dworze gorąco i leniwie, więc zapraszam do wspomnień i wypowiedzi
Ogólnie i szczegółowo wiem, o czym mówisz - nie dopisywałem, bo wiele innych rzeczy mógłbym jeszcze dopisać, ale bardziej mnie ciekawi to, jak z różnymi wydarzeniami przez wielkie "W" mają inni.
pierwsze 40 czyli dzida w dol, lapka sukcesu i wynurzanie No i Marie Agnes niby taka wieksza kałuża, a po wyjsciu juz wiedzialem, ze jestem drugim Starnasiem
Ilość moich nurków podwaja ilość postów i postaram sie trzymać ta formę
Wiek: 58 Dołączył: 09 Mar 2008 Posty: 3897 Skąd: Łódź/Gliwice
Wysłany: 04-07-2012, 19:15
Kamieniem milowym były Fundy, kolejnym rozpoczęcie nurkowań helowych potem nurkowania jaskiniowe a wreszcie przypięcie kilku stage'y. No i kamieniem milowym było rozpoczęcie przygody instruktorskiej.
To ja zaczne od pytania - jaki wieszak z rurek? Już któryś raz o takim czytam, ale ciężko mi go sobie wyobrazic. nawet rurki kupilem i myślałem co dalej - ale jakoś nic nie wymyśliłem ;>
A co do wydarzeń u mnie (ok 20 nurków na koncie w wodach otwartych)
- pierwsze nurkowanie z "stałą ekipą" po zimie i godzinach w basenie - ojej, jak ja zajeb... pływam - kontroluję głębokość, oddechem utrzymuję się obok platformy - gdzie inni mają z tym problem, sac dużo mniejszy niż wcześniej
- pierwsze nurkowanie z "nieinstruktorem", gdzie poleciałem z 18 metrów w górę, pomyślałem że za szybko, poleciałem w dół, zaklnąłem, potem znowu do góry - i refleksje po wyjściu że tak naprawdę to ciągle nurkować nie umiem...
- po drodze jeszcze zejście na 30-ci kilka metrów. i uczucie że coś jest nie tak(narkoza). Oraz świadomość że lepiej nie schodzić niżej (mimo iż wiedziałem że kilka metrów niżej(40) jest już dno i że czekałby tam na mnie uścisk dłoni)
Ostatnio zmieniony przez undefine 04-07-2012, 19:18, w całości zmieniany 1 raz
U nas jest rurka przechodzaca przez rekawy. Na środku nawiercona i przymocowany jest do niej sznurek. Do sufitu są przykręcone bloczki i suchary dyndają nad autem.
Bogdan WEG [Usunięty]
Wysłany: 04-07-2012, 20:26
U mnie ten "kamień" to przejscie na SM.
W mojej ocenie zupełnie inna jakość nurkowania.
Wiek: 46 Dołączył: 03 Maj 2009 Posty: 191 Skąd: obywatel wód
Wysłany: 04-07-2012, 20:45
Yavox napisał/a:
kupiłem trzy rurki kanalizacyjne i zmajstrowałem sobie wieszak
undefine napisał/a:
To ja zaczne od pytania - jaki wieszak z rurek
Lepsze są rurki od odkurzacza
gorcio [Usunięty]
Wysłany: 04-07-2012, 20:59
Prawdziwym kamieniem milowym bylo pare lat temu, majac na liczniku ok 120 nurkowan ( wszystkich wykonanych zgodnie z lokalnym stanem wiedzy (oczywiscie najlepszym) oraz lokalnymi procedurami i wierzeniami (suche zabijaja na Tomahowka, skrzydla topia ludzi przez zanurzenie twarzy na powierzchni) ) wybranie sie do Jastarnii do Pawla Poreby na kurs nitroxowy i pare nurkowan. Roznica miedzy uprzednim byciem pod kontrola sprzetu, do bycia kontrolujacego sprzet, pozycje itd ... to byl pierwszy kamien milowy. Najwiekszy. Potem juz poszlo ... Teraz juz chyba wiem, czego nie wiem.
Nuroslaw [Usunięty]
Wysłany: 04-07-2012, 21:00
1. nurkowanie na zestawie "WOZDUCH" (twin ze stalową płyta, uprzeżą jednotasmową i maską pełnotwarzową - prod. lata 70-te)- z hasłem "masz i jak robi się zimno, znaczy się jesteś za głęboko".
2. kurs w LOKu
3. a reszta już z górki
Ostatnio zmieniony przez Nuroslaw 04-07-2012, 21:01, w całości zmieniany 1 raz
Mój pierwszy kamień:
Zobaczenie, podczas wycieczki na snurkowanie (nawet ABC wtedy miałam pożyczone), rafy i rybek (wcześniej oczywiście wiedziałam, że w Egipcie są rafy, ale nie przypuszczałam, że można je zobaczyć na plaży przy hotelu) dokładnie za rok wróciłam do EG na dokończenie wód otwartych,
Drugi:
po kilku wyjazdach do EG (po 4 czy 5 latach od uzyskania OWD) zanurkowałam wreszcie pierwszy raz w kraju (wcześniej broniłam się rękami i nogami, zimno, mokro, nie ma kolorowych rybek, nic nie widać, więc po co wchodzić) natychmiastowy zakup suchacza (bo jednak dla mnie w kraju jest za zimno na piankę) - i tym sposobem z nurka wakacyjnego stałam się cotygodniowym nurkiem szuwarkowym
Ponieważ nurkowo rozwijam się bardzo powoli i spokojnie, większy nacisk kładąc na zabawę i relaks, niż na naukę, nie miałam żadnego większego przeskoku, ani nawróceń na jedyną słuszną drogę.....
Ostatnio zmieniony przez arkac123 04-07-2012, 22:32, w całości zmieniany 1 raz
Dołączył: 21 Sie 2009 Posty: 114 Skąd: Szczecin/Bugibba
Wysłany: 05-07-2012, 05:04 Re: Nasze prywatne małe kamienie milowe w nurkowaniu
To nie było nurkowanie.
Kurs EFR czyli pierwszej pomocy.
Na nim zaczęło mi tak nieśmiało kiełkować, czy z hobby nie zrobić sposobu na życie.
Teraz robię asystenta instruktora i powoli przygotowuję się (czyt. zbieram fundusze) do kursu instruktorskiego.
- 1 nurkowanie z jacketem (po kursie na homoncie)
- pierwsze nurki w ciepłej wodzie (Egipt)
- rozpoczęcie nurkowania w suchym skafandrze - wreszcie przyjemność z nurkowania w Polsce
- pierwszy wyjazd nurkowy ze znajomymi z podobnymi uprawnieniami (P2 / AOWD)
- przejście na twina
- Kurs Adv Nx - i pierwszy nurek deco po kursie z partnurem z długim czasem dennym
- poznanie ludzi którzy stworzyli Safe Water Association - www.swa.org.pl
Może jeszcze skompletowanie własnego sprzętu - każdy kolejny element zwiększał poczucie bezpieczeństwa i komfort nurkowań - zawsze pewniej jak wiadomo jak sprzęt jest serwisowany i jak jest zadbany.
Ważne też były 2 narkozy - w Chorwacji i w Hańczy - jako moment na przemyślenie jak różnie może się zachować organizm w takiej sytuacji... i co z tego wynika...
Ostatnio zmieniony przez Nurkacz 05-07-2012, 08:50, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 48 Dołączył: 23 Sie 2006 Posty: 882 Skąd: Płock
Wysłany: 05-07-2012, 09:35
Ja tam nie miałem jakiś specjalnych "kamieni milowych"
Lista posortowana od najmniej do najważniejszego:
1. Zakup własnego sprzętu (rozłożone w czasie)
2. Odnalezienie Forum Nuras (gdzie się dowiedziałem czego jeszcze nie wiem)
3. Pedalskie nuraski w Egipcie, oraz solidny epizod z Freedivingiem, który mnie nauczył kontroli nad sobą.
4. Pierwszy nurek na wraku (Bryza, z brzegu, solo - MAGIA)
5. dsc i komora.
Dołączyła: 12 Maj 2011 Posty: 2773 Skąd: jak wyżej
Wysłany: 05-07-2012, 10:59
moje kamienie ( nie wiem, czy milowe, ale na pewno momenty znaczące )
1. na pewno też Forum Nuras- a tu-
a) wątek załozony przez arkac123 o "stylach technicznych" w nurkowaniu rekreacyjnym i wrzucony tam przez kogoś filmik z Bogaertsem, który mi uświadomił- tak własnie chcę fruwać
b) masa dyskusji, które mi pomogły uswiadomic, jaka drogą chcę iść
c) poznanie ludzi, dzięki którym poukładałam sobie w głowie wszystko sprzętowo - tu przede wszystkim Tomek Stryjecki, któremu bardzo dziękuję za poświecony mi czas
2. nurkowanie z Piotrem Czernikiem w ramach testów skrzydła, podczas którego Piotr poustawiał mi sprzęt, balast itp i w ogole jakoś tak podnióśł swiadomość kilku spraw ( swoją drogą, Piotr- szkoda, ze nie kusi Cię droga instruktorska wiele osób mogłoby zyskać
3. warsztaty u Pawła Poręby
4. następny kamień- mam nadzieję - juz za 8 dni
oczywiscie skleroza
między 3, a 4 - rozpoczęcie drogi, która mi sie od dawna marzyła- czyli warsztaty jaskiniowe u Majkiego
Ostatnio zmieniony przez lozerka 05-07-2012, 11:08, w całości zmieniany 1 raz
Wiek: 50 Dołączyła: 20 Sie 2009 Posty: 111 Skąd: Bugibba, Malta
Wysłany: 05-07-2012, 11:36
U mnie przelomem bylo nurkowanie na Thistlegormie. Zakochalam sie we wrakach, choc nawet sobie z tego nie zdawalam sprawy. Dopiero oczy mi otworzyl moj instruktor, ktory kazal mi na tablicy wypisac moje specjalizacje i zaczelam od "wreck, deep, ...". Moj sensei tylko spojrzal i powiedzial krotko: " No! Od razu widac co Cie interesuje najbardziej." W tym momencie musialam wygladac jak lemur!
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
Administrator FORUM-NURAS uprzejmie informuje, że nie ponosi odpowiedzialności i w żaden sposób nie ingeruje w treść wypowiedzi umieszczanych przez użytkowników na Forum.
Zastrzega sobie jedynie prawo do usuwania i edytowania, w ciągu 24 godzin, postów o treści reklamowej, sprzecznej z prawem, wzywających do nienawiści rasowej, wyznaniowej, etnicznej
czy tez propagujących przemoc oraz treści powszechnie uznanych za naganne moralnie, społecznie niewłaściwe i naruszających zasady regulaminu.
Przypominam, że osoby zamieszczające opinie, o których mowa powyżej, mogą ponieść za ich treść odpowiedzialność karną lub cywilną.
Serwis wykorzystuje pliki cookies, które są zapisywane na Twoim komputerze. Technologia ta jest wykorzystywana w celach funkcjonalnych, statystycznych i reklamowych. Pozwala nam określać zachowania użytkowników na stronie, dostarczać im odpowiednie treści oraz reklamy, a także ułatwia korzystanie z serwisu, np. poprzez funkcję automatycznego logowania. Korzystanie z serwisu Forum-Nuras przy włączonej obsłudze plików cookies jest przez nas traktowane, jako wyrażenie zgody na zapisywanie ich w pamięci urządzenia, z którego korzystasz.
Jeżeli się na to nie zgadzasz, możesz w każdej chwili zmienić ustawienia swojej przeglądarki. Przeczytaj, jak wyłączyć pliki cookie i nie tylko